Blog Dominik Szulc

Jak odebrać dyplom doktora i się nie napracować?

Opublikowano: 12.02.2017

Tytuł tego postu sformułowałem, jak najbardziej celowo, nieco przewrotnie. Proszę jednak nie zakładać przedwcześnie, że zachęcam lub daję poradę jak stopień doktora nauk otrzymać nie zasługując na to ciężką pracą.

Prolog

W połowie grudnia 2016 r. odebrałem wreszcie dyplom doktora nauk. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż stopień doktora Rada Wydziału Humanistycznego UMCS nadała mi w…. połowie czerwca 2014 r., a zatem 2,5 roku wcześniej. Niemal od razu pojawiły się jednak problemy z możliwością odbioru przeze mnie należącego się mi (jak sądziłem) dyplomu doktora nauk. Na mojej Alma Mater od lat (nie wiem ilu i z pewnością nie tylko na mojej) panuje zwyczaj odbierania dyplomu podczas uroczystej promocji nowych doktorów i doktorów habilitowanych, połączonej ze złożeniem stosownej przysięgi w j. łacińskim. Na UMCS promocja taka organizowana jest dwa razy w roku – w czerwcu i grudniu.

Na kilka tygodni przed grudniową promocją doktorską w 2014 r., pierwszą do której mogłem przystąpić, o możliwości uczestnictwa w niej poinformował mnie mailowo dziekanat Wydziału Humanistycznego UMCS. Odmówiłem uczestnictwa w niej, nie dlatego jednak, że nie chciało mi się iść na promocję i siedzieć tam ok. 4 godzin, nie dlatego, że się na kogoś obraziłem, wreszcie nie dlatego, że dyplom nie był mi (wówczas jeszcze) do niczego potrzebny, ale dlatego, że w lipcu 2014 r. szczęśliwie otrzymałem grant NCN wymagający wielomiesięcznych badań zagranicznych (od 4 do 6 miesięcy w każdym roku kalendarzowym) i zmiany miejsca pracy. W dodatku promocję zaplanowano na dzień 2 grudnia 2014 r., a zatem na pierwszy dzień mojej pracy w PAN (formalnie był nim 1 grudzień, ale do nowej pracy w Warszawie miałem stawić się de facto właśnie 2 grudnia). Konieczność pogodzenia licznych wyjazdów zagranicznych z badaniami krajowymi oraz uczestnictwem w bieżącym życiu mojego instytutu w PAN (nowego miejsca pracy) spowodowały, że żaden z kolejnych terminów promocji doktorskich w UMCS w Lublinie nie pasował mi – zawsze bowiem byłem wówczas za granicą. Stąd mój udział w promocji przekładałem, jak tylko mogłem – z grudnia 2014 na czerwiec 2015, z czerwca 2015 na grudzień 2015, z grudnia 2015 na czerwiec 2016 itd. Za każdym razem otrzymywałem z dziekanatu Wydziału Humanistycznego UMCS stosowne zaproszenie na promocję, z którego nie mogłem jednak skorzystać. Nie inaczej byłoby w grudniu 2016 r., gdy zaplanowany miałem 3-tygodniowy pobyt naukowy w Moskwie, gdyby jednak nie to, iż pojawiła się wątpliwość, czy przypadkiem dyplom doktora nauk nie będzie mi konieczny w 2017 r. Zaświadczenie o nadaniu stopnia naukowego, jaki jeszcze w 2014 r. wydał mi Dziekan mógłby okazać się już niewystarczający wobec wyzwań naukowych, jakie czekają mnie w bieżącym roku. Przez cały okres o którym piszę, od 2014 do 2016 r., niemal wszyscy wokoło, zwłaszcza zaś niektórzy moi znajomi z UMCS oraz promotor rozprawy doktorskiej (były prorektor uczelni) przekonywali mnie, że w UMCS odbiór dyplomu może odbyć się tylko podczas promocji doktorskiej, a brak udziału w niej skutkować może tylko jednym – brakiem możliwości otrzymania dyplomu, poświadczającego wszak wykształcenie, które już zdobyłem. Prawo do odbioru dyplomu, bez względu na okoliczności, uznałem wówczas za moje “prawo nabyte” (wszak uchwały o nadaniu stopni naukowych ustawowo obowiązują od chwili ich podjęcia) i zacząłem zastanawiać się, “jak odebrać dyplom doktora i się nie napracować?”, czyli bez konieczności osobistego uczestnictwa w uroczystej promocji doktorskiej.

 

Stanowisko Ministerstwa

W związku z powyższym postanowiłem swoją sytuację przedstawić w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o wyjaśnienie i wskazanie możliwych kierunków mojego dalszego działania.

W odpowiedzi na moje zapytanie otrzymałem z Departamentu Szkolnictwa Wyższego MNiSW list o następującej treści:

(…) Należy zauważyć, że postępowanie o nadanie stopnia naukowego doktora przeprowadzane w drodze przewodu doktorskiego przez uprawnioną jednostkę naukową lub jednostkę organizacyjną uczelni stanowi szczególny przypadek postępowania administracyjnego.  Zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. z 2016, poz. 882.),  w postępowaniach dotyczących nadania stopnia doktora i doktora habilitowanego albo tytułu profesora oraz nadania, ograniczenia, zawieszenia i pozbawienia uprawnienia do nadawania tych stopni w zakresie nieuregulowanym w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Do zaskarżania decyzji wydanych w tych postępowaniach stosuje się przepisy o zaskarżaniu decyzji administracyjnych do sądu administracyjnego.

Zgodnie z art. 35 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1969 roku [tak w oryginale – D.Sz.] – Kodeks postępowania administracyjnego (Dz, U. z 2016 r. poz. 23) organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Mając na względzie powyższe, należy zauważyć, że jednostka organizacyjna uczelni, która nadała Panu stopień naukowy doktora, ma obowiązek, na Pana wniosek, wydać Panu niezwłocznie dyplom doktorski poświadczający posiadanie kwalifikacji trzeciego stopnia. W opinii Ministerstwa wymogi wynikające z tradycji akademickiej, takie jak ceremonia publicznego wręczenia dyplomów doktorskich i przyjęcia przysięgi doktorskiej, nie mogą prowadzić do rażącego naruszenia przepisów prawa powszechnie obowiązującego, w tym zasad postępowania administracyjnego określonych  w kpa. Mając na względzie powyższe pozwolę sobie zauważyć, że zgodnie z art. 3 § 2 pkt 9 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2016 r., poz. 718), przysługuje Panu skarga na bezczynność organu do właściwego sądu administracyjnego.

Przekazując powyższe wyjaśnienia, pragnę nadmienić, że stanowisko Ministerstwa ma walor doradczo-informacyjny, nie ma natomiast charakteru wiążącej wykładni prawa [podkreślenie – D.Sz.]. Dokonanie wiążącej oceny zasadności żądania, aby uczelnia wydała na Pana wniosek dyplom doktorski z pominięciem tradycyjnej procedury uroczystego odebrania przysięgi doktorskiej, możliwe jest wyłącznie na drodze administracyjno-prawnej.

Naturalnie w moim przypadku o konieczności czy potrzebie kierowania skargi do WSA na bezczynność organu nie mogło być mowy – wszak nie wystąpiłem poprzednio do uczelni z formalnym żądaniem wydania mi dyplomu, a pytanie do Ministerstwa skierowałem pragnąc poszerzyć swoją wiedzę o sytuacji w jakiej się znalazłem oraz już z myślą o BLOGOSFERZE i możliwości wyjaśnienia zainteresowanym “świeżym” doktorom prawnego aspektu odbioru dyplomów doktorów i doktorów habilitowanych nauk.

 

K.p.a.

Faktycznie też, w związku z faktem, iż ustawa o stopniach i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki z 14 marca 2003 r. (Dz.U. 2003 nr 65 poz. 5950; Dz.U. z 2016 r. poz. 882, 1311 ze zm.), która reguluje uprawnienia do nadawania stopni naukowych oraz tryb przeprowadzania przewodów doktorskich i postępowań habilitacyjnych, jednocześnie nie wskazuje trybu wystawiania i wydawania doktorowi nauk należnego mu dyplomu (wspominając jedynie o wzorze, niezbędnych elementach i maksymalnych opłatach za dyplom), zmuszeni jesteśmy, za poradą MNiSW, sięgnąć po wskazaną przez resort ustawę z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. 1960 nr 30 poz. 168; Dz. U. z 2016 r. poz. 23, 868, 996, 1579 ze zm.). Czytamy w niej m.in.:

Art. 35.  § 1.  Organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki.

§ 2.  Niezwłocznie powinny być załatwiane sprawy, które mogą być rozpatrzone w oparciu o dowody przedstawione przez stronę łącznie z żądaniem wszczęcia postępowania lub w oparciu o fakty i dowody powszechnie znane albo znane z urzędu organowi, przed którym toczy się postępowanie, bądź możliwe do ustalenia na podstawie danych, którymi rozporządza ten organ.

Przez organ administracji publicznej należy tu rozumieć jednostkę uprawnioną do nadawania stopnia zgodnie ze wspomnianą ustawą o stopniach i tytule naukowym (…). Jako, że jednostka ta (jednostka organizacyjna uczelni publicznej w związku z art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, instytut PAN lub instytut badawczy) stopień nadaje w drodze podjęcia stosownej uchwały, nie może nie wiedzieć o tym fakcie i istnieniu dowodu (uchwały), którym sam rozporządza (zgodnie z powyższym paragrafem 2). Sprawę winna zatem załatwić (…) niezwłocznie lub bez zbędnej zwłoki. Wydanie dyplomu doktora nie powinno być zatem sprawą szczególnie skomplikowaną, której załatwienie zgodnie z art. 35 § 3 k.p.a może wymagać dłuższego czasu (maks. jednak 2 miesięcy). Niestety, jako że kilka miesięcy temu pewna minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odmówiła “ogłoszenia” pewnego wyroku pewnego sądu mimo konieczności uczynienia tego “bez zbędnej zwłoki” (co zakończyło się ostatecznie umorzeniem postępowania prokuratorskiego w tej sprawie), zastanówmy się co w istocie oznaczają przewidziane prawem terminy “niezwłoczności” i “bez zbędnej zwłoki”.

 

Bez zbędnej zwłoki” i “niezwłocznie” nie oznacza “natychmiast”, ale…

Terminy “niezwłoczności” i “bez zbędnej zwłoki” występują w różnych aktach prawnych. Spotykamy go chociażby w art. 455 Kodeksu cywilnego, przy czym z wyroku Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2011 r. (III CSK 282/10) wynika, że jego długość winna być, że tak to ujmę “zindywidualizowana” i zależna jest od okoliczności o których mowa w art. 354- 355 Kodeksu. Okoliczności tych nie można jednak dowolnie przenosić na sytuację, która mnie interesuje. Z kolei termin “bez zbędnej zwłoki” wielokrotnie wymieniany jest chociażby w ustawie Ordynacja podatkowa, zawsze jednak maksymalny termin realizacji danej sprawy (bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż) zależny jest od kategorii postępowania toczonego przed organami skarbowymi lub wniosku do niego skierowanego i wynosi od 14 dni (art. 239f § 2) do nawet 18 miesięcy (art. 20j § 3). Nie o postępowanie skarbowe mi jednak chodzi. Wróćmy zatem do przytoczonego w stanowisku MNiSW Kodeksu postępowania administracyjnego.

W Komentarzu do k.p.a z 2010 r. (red. A. Wiktorowska i M. Wierzbowski, wyd. C.H.Beck, wyd. 1) stwierdzono:

Użyte w przepisie sformułowanie, tj. „bez zbędnej zwłoki”, oznacza de facto i de iure zakaz nieuzasadnionego przedłużania postępowania oraz obowiązek prowadzenia go w taki sposób, aby zakończenie jego nastąpiło w najkrótszym możliwym terminie. Teza powyższa znajduje swoje odzwierciedlenie w orzecznictwie sądów administracyjnych. Spośród nich należy przywołać tezę wyr. WSA w Warszawie z 10.7.2008 r. (I SAB/Wa 170/07, Legalis), w którym sąd stwierdził: „art. 35 § 1 KPA należy rozumieć jako generalną wskazówkę dotyczącą załatwiania wszystkich spraw w postępowaniu administracyjnym w taki sposób, by nie tylko dochować terminów zakreślonych w kodeksie, ale by w miarę możliwości sprawy załatwiać w terminach krótszych. Termin miesięczny i dwumiesięczny należy traktować jako terminy maksymalne, nie zaś podstawowe”.

Później myśl tę rozwinięto:

Zgodnie z przywołaną regulacją, niezwłocznie powinny być załatwiane sprawy, które mogą być rozpatrzone w oparciu o dowody przedstawione przez stronę łącznie z żądaniem wszczęcia postępowania lub w oparciu o fakty i dowody powszechnie znane albo znane z urzędu organowi, przed którym toczy się postępowanie, bądź możliwe do ustalenia na podstawie danych, którymi rozporządza ten organ. W praktyce powstaje istotne zagadnienie, co należy rozumieć pod pojęciem „niezwłoczności” załatwienia sprawy. Jest to pojęcie z natury swej nieostre, którego skonkretyzowanie może nastręczać w praktyce wiele trudności. W powyższym kontekście należy przytoczyć opinię zawartą w uchw. z 3.11.1997 r. (III ZP 38/97, OSNAPiUS 1998, Nr 8, poz. 234), w której SN – odnosząc się do pojęcia „niezwłoczności” – stwierdził: „(…) Jest ono bowiem tak mało precyzyjne, że można zasadnie mieć wątpliwości, czy może stanowić podstawę (…) dla określenia początkowej daty biegu terminu (…) Już ta tylko okoliczność skłania do stosunkowo liberalnego podejścia przy wykładaniu sformułowań zawartych w analizowanej tu ustawie”. Inaczej nieco sformułowano pojęcie „niezwłoczności” w uchw. PSICiA SN z 30.12.1988 r. (III CZP 48/88, OSNC 1989, Nr 3, poz. 36), w której uzasadnieniu postawiono tezę, że na gruncie prawa cywilnego pojęcie „niezwłocznie” może oznaczać termin, który nie powinien przekraczać dwóch tygodni. W mojej ocenie na gruncie prawa administracyjnego „niezwłoczne” załatwienie sprawy powinno być interpretowane, jako załatwienie sprawy w możliwie krótkim czasie, którego horyzont wyznacza typ i charakter konkretnego przypadku. W żadnym przypadku nie powinien jednak być to czas dłuższy, niż jeden tydzień, licząc od daty wszczęcia postępowania.

K.p.a szczegółowo normuje jedynie postępowanie w sprawie wydania zaświadczeń (art. 1 pkt 4), które wydaje się jeżeli wymaga tego interes prawny wnioskodawcy (art. 217 § 2 pkt 2) i to bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 7 dni (art. 217 § 3). Niemniej wydaje się, że za zaświadczenie takie nie sposób uznać dyplomu, gdyż wnioskodawca może żądać wydania dla siebie zaświadczenia o określonej przez niego treści (co wynika z art. 219 k.p.a), podczas gdy dyplom doktora nauk musi posiadać niezbędne elementy (wg art. 31 pkt 7 ustawy o stopniach i tytule naukowym), które precyzyjnie opisuje § 24 rozporządzenia MNiSW z dnia 3 października 2014 r. w sprawie szczegółowego trybu i warunków przeprowadzania czynności w przewodzie doktorskim, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora (Dz.U. z 2014 poz. 1383).

 

Epilog

Ostatecznie nie rozwiązałem problemu “jak odebrać dyplom doktora i się nie napracować”. Już po otrzymaniu stanowiska MNiSW przytoczoną w niej podstawę prawną cytowałem w dalszej korespondencji z dziekanatem. W odpowiedzi dowiedziałem się, że warunkiem odbioru dyplomu doktora jest napisanie podania do Pana Rektora z prośbą o możliwość odbioru dyplomu doktora to wszystko. Wówczas jeżeli Rektor wyrazi zgodę złoży Pan przysięgę przed Rektorem. Pierwsze zdanie zrozumiałem, ale drugie? Może się mylę, ale podążając za stanowiskiem MNiSW Rektor uczelni nie może nie wyrazić zgody na odbiór dyplomu, zaś przysięga przed nim, raz jeszcze przytoczę opinię resortu, nie może prowadzić do rażącego naruszenia przepisów prawa powszechnie obowiązującego.
Pominę fakt, iż stosowne pismo nie koniecznie powinno być kierowane do Rektora, gdyż może być także skierowane do przewodniczącego rady jednostki ustawowo nadającej stopień. Z tego powodu pod dyplomem muszą znaleźć się zgodnie z § 24 pkt 13 rozporządzenia “w sprawie szczegółowego trybu i warunków przeprowadzania czynności w przewodzie doktorskim (…)” podpisy i pieczęcie zarówno rektora (lub dyrektora instytutu), jak i przewodniczącego rady jednostki (ale nie Dziekana, jeśli jest nią inna osoba!).

Ostatecznie dyplom odebrałem składając przysięgę podczas uroczystej promocji doktorskiej. Uznałem, że nie będę się “z koniem kopał”. Przesunąłem swój wyjazd do Moskwy, choć do dnia dzisiejszego zmiana harmonogramu realizacji mojego grantu dość istotnie komplikuje także inne moje plany zawodowe. A wydawałoby się, że kilka godzin udziału w pewnej uroczystości nie powinno naruszyć długofalowych planów zawodowych, bo niby jak? Na pewno jednak spotkaliście się Państwo ze stwierdzeniem: “motyl zatrzepotał skrzydłami po jednej stronie globu i wywołał huragan po drugiej”. W 2004 r. nakręcono nawet film pod znamiennym tytułem “Efekt motyla”, a następnie jego kontynuację. Nie tylko jednak o “efekt motyla” tu chodzi. Chodzi tu także o prawo, …chyba, że i ja i Ministerstwo mylimy się…

Komentarze (2)

  1. Kasia napisał(a):

    Witaj Dominiku,

    mam pytanie. Czy publikowałeś swoją pracę doktorską? Czy mógłbyś polecić mi jakieś wydawnictwo? Mam zamiar publikować pracę na własną rękę. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.


PARTNERZY

forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie