Blog Dominik Szulc

Czy język angielski jest w Polsce językiem kongresowym? Odpowiedź nieoczywista

Opublikowano: 07.04.2017

Na pozór pytanie wydaje się absurdalne – jak i kto może twierdzić, że język angielski nie jest w Polsce językiem kongresowym? Na to pytanie w sposób tak nieoczywisty odpowiadam ja. To jednak nie przejaw schizofrenii, lecz uważnej, jak sądzę, i krytycznej lektury przepisów prawa polskiego. O co dokładnie chodzi?

Przed kilkoma dniami opublikowałem w BLOGOSFERZE korepetycje z tego jak nie redagować czasopism naukowych. Napisałem w nich m.in. “konia z rzędem temu kto pokaże mi [obowiązujący] dokument urzędowy Ministra Nauki wskazujący na to, które języki są, które zaś nie są kongresowymi”. Nie tylko to moje stwierdzenie wywołało żywą reakcję kilku osób na FB. Jedna z nich uświadomiła mi jednak szczególnie skalę problemu wobec którego stajemy. Przesłała mi bowiem zasady i definicje oceny parametrycznej jednostek naukowych i badawczo-rozwojowych przygotowanych w 1998 r. przez Komitet Badań Naukowych. W dokumencie tym czytamy, że językami kongresowymi były angielski, francuski, niemiecki, hiszpański i rosyjski z uwagi na ich międzynarodowy zasięg, zaś język polski zaliczono do grupy języków niekongresowych, ze względu na jego wyłącznie krajowy zasięg. Wytyczne takie przyjęto dla przeprowadzenia parametryzacji jednostek za lata 1995-1997. W tamtym czasie i w latach kolejnych pojęcie “języków kongresowych” na czele z j. angielskim święciło trumfy  do tego stopnia, że zapomnieliśmy o subtelnej, ale istotnej jak sądzę, różnicy między kolokwialnym i wyłącznie zwyczajowym nazywaniem języka Szekspira i Bacona “językiem kongresowym”, a formalno-prawnym ustanowieniu go takim, jak również skutkach które z tego płyną. M.in. to właśnie leży u podstaw twierdzenia redakcji jednego z polskich czasopism o którym pisałem na blogu przed kilkoma dniami, że tekstów w j. ukraińskim publikować nie będzie, gdyż “nie jest to język kongresowy”. Wiele uczelni polskich wymienia języki kongresowe w wewnętrznych normatywach. Serwis Polskiej Bibliografii Naukowej wciąż informuje, że za “języki kongresowe uznawane są: język rosyjski, hiszpański, włoski, niemiecki, angielski, francuski”. Te same jako wskazane języki kongresowe w rozporządzeniu w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej z 2012 r. wymienił nawet w WARSZTACIE BADACZA słynny już bloger dr hab. Emanuel Kulczycki. Czy twierdzenia takie mają jednak dostateczne podstawy?

Wbrew temu co napisał E. Kulczycki w rozporządzeniu Ministra Nauki z dnia 13 lipca 2012 r. w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym (Dz.U. 2012 poz. 877) brak jest jakiejkolwiek wzmianki o językach kongresowych. Mowa jest w nim za to wyraźnie o czterech kategoriach języków: językach podstawowych dla danej dyscypliny, grupie języków (angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskich lub rosyjskim) dla których nie używa się już jednak terminu języków kongresowych, o językach innych niż wymieniona grupa, o ile nie są one językami podstawowymi dla danej dyscypliny (to sformułowano domyślnie), wreszcie o języku polskim, gdy nie jest on używany jako język podstawowy w dyscyplinie. Co ważne jednak publikacja w pierwszej z tych kategorii (za wyjątkiem artykułów w czasopismach z listy MNiSW, które mają swoją odrębnie wyznaczoną punktację), czyli języku podstawowym dla dyscypliny punktowany był dokładnie tak samo jak analogiczna publikacja (artykuł, monografia naukowa, rozdział w monografii) w j. angielskim. Zatem jeśli np. j. suahili jest podstawowym dla danej dyscypliny, artykuł naukowy opublikowany w nim poza listą MNiSW warty jest tyle samo co artykuł naukowy opublikowany poza listą MNiSW i w tej samej dyscyplinie w j. angielskim. Trudno zatem uznać, aby rozporządzenie w jakiś szczególny sposób preferowało j. angielski. Trudno się zatem dziwić, że nie nazwano go (a obok niego także kilku innych języków) “językiem kongresowym”.

Z czasem tekst rozporządzenia został zmieniony, zaś nowy ogłoszono 2 grudnia 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 2015). Opracowano je na potrzebę parametryzacji jednostek naukowych za lata 2013-2016. Zdaniem prof. Kulczyckiego z rozporządzenia tego znikł podział na języki podstawowe dyscyplin, języki kongresowe i język polski (co było później powtarzane na stronach internetowych niektórych uczelni), choć w rzeczywistości kategoria języków kongresowych znikła formalnie już w 2012 r. Tak czy owak rozporządzenie z 2015 r. jeszcze bardziej zmniejszyło znaczenie języka publikacji w procesie oceny osiągnięć naukowych jednostki (czyli jej pracowników), choć nie całkowicie. Kryterium językowe znikło całkowicie przy ocenie monografii naukowych i ich rozdziałów. W przypadku artykułów opublikowanych w czasopismach zagranicznych nie notowanych na liście MNiSW język publikacji także stracił znaczenie, o ile nie był on językiem polskim. A zatem jeśli publikujemy artykuł w czasopiśmie zagranicznym nie punktowanym na liście Ministra w j. suahili jest on tak samo punktowany jak artykuł opublikowany w tym samym czasopiśmie w j. angielskim, bez względu czy którykolwiek z nich jest językiem podstawowym danej dyscypliny (wszak pojęcie j. podstawowego, przewidziane jeszcze przepisami z 2012 r., zostało zniesione trzy lata później). Preferencja Ministra dla języka angielskiego (jak również niemieckiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego i rosyjskiego), który jednak formalnie stracił status języka kongresowego, zachowany został jedynie w procesie ewaluacji czasopism naukowych, ale tylko w II jej etapie w przypadku części B wykazu MNiSW (zał. 4 ust. 6 pkt 8 lit. b). Rozporządzenie jest jednak dość nieprecyzyjne, a nawet sprzeczne w tym zakresie, gdyż w części dotyczącej informacji wymaganych w ankiecie ewaluacyjnej, jak również “informacji uwzględnianych przy ocenie czasopisma” Ministerstwo wskazało na artykuły opublikowane w “językach innych niż polski” (zał. 4 ust. 8 pkt. 13 i 20). W grupie tej mieszczą się zatem nie tylko języki uwzględniane w II etapie oceny czasopism w części B wykazu, ale wszystkie języki obce. Co ciekawe jednak, nie znajduje to odzwierciedlenia w opisie szczegółowych kryteriów oceny czasopism zarówno na I, jak i na II etapie oceny czasopism w części B wykazu (zał. 4 ust. 6 pkt 8 lit. a i b). Mimo tej wyraźnej niekonsekwencji, kryterium “języków innych niż polski” znalazło swoje odzwierciedlenie w kształcie ankiety ewaluacyjnej czasopism dostępnej w Polskiej Bibliografii Naukowej, umożliwiając tym samym wnioskodawcom wybór języka artykułów z szerokiej listy języków, a nie ograniczając się wyłącznie np. do j. angielskiego.

Przewidziane na potrzeby parametryzacji jednostek za lata 2013-2016 rozporządzenie z 2015 r. zastąpione zostało zaledwie kilka tygodni temu nowym, opublikowanym 27 grudnia 2016 r. (Dz.U. 2016 poz. 2154). W odniesieniu do monografii naukowych, rozdziałów w nich oraz artykułów publikowanych w czasopismach zagranicznych spoza listy MNiSW nowe rozporządzenie powtarza postanowienia z 2015 r. W odniesieniu do ewaluacji czasopism naukowych wiele się nie zmieniło. Niemniej Ministerstwo nie uniknęło powielenia nieprecyzyjnych informacji znanych już z rozporządzenia z 2015 r., jak również innych błędów typowo legislacyjnych (w zał. 3 cz. II numer ust. 3 powtórzony jest przy dwóch przepisach z rzędu – poprawiając to drugiemu z nich należałoby nadać oznaczenie “3a”). W efekcie, choć rozporządzenie z 2016 r. w jego zał. 3 cz. II ust. 3 pkt 12 oraz pkt 19 lit. f wskazuje “języki inne niż polski” jako uwzględniane w procesie ewaluacji czasopism z części B wykazu, o tyle nie znajduje to żadnego odzwierciedlenia w szczegółowych kryteriach oceny podanych w ust. 8 oraz 9 pkt 8, gdzie mowa jest jedynie o przyjęciu w II etapie oceny kryterium języków angielskiego i kilku innych, niegdyś posiadających status kongresowych. Gdzie zatem w ewaluacji czasopism uwzględnia się artykuły opublikowane w „językach innych niż polski”?

Skoro wiemy już to co wiemy, należy postawić pytanie z czego właściwie wynika ewolucja formalnego stanowiska j. angielskiego (i kilku innych języków) w nauce polskiej? Precyzyjniej – skąd wynika jego postępująca formalna degradacja, zwłaszcza w odniesieniu do kryteriów oceny osiągnięć naukowych jednostki, a zatem i jej pracowników?

Zjawisko to jest swojego rodzaju paradoksem w świecie w którym indeks cytowań wynika w większej mierze z tego co ukazuje się na tzw. liście filadelfijskiej, która zdominowana jest przez j. angielski. Zdaniem językoznawców w latach po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej (2004) nastąpiła istotna zmiana polskiej polityki językowej związanej z jednej strony ze wzrostem znaczenia j. angielskiego w przestrzeni unijnej, z drugiej zaś spadkiem znaczenia w Europie takich języków jak francuski, niemiecki czy rosyjski (G. Lisek, Polityka językowa Polski i jej sąsiadów na przykładzie Republiki Czeskiej i Republiki Słowackiej,  [w:] Język, komunikacja, informacja, red. I. Koutny i P. Nowak, t. 6, 2011, s. 82). Nie tłumaczy to jednak degradacji formalnej j. angielskiego w polskiej nauce. Zdaniem Piotra Łuczyński poddanie się pełnej dominacji j. angielskiego w nauce skutkować może stagnacją w rozwoju j. polskiego. Wydaje się, że przełom w tym zakresie nastąpił w latach 2010-2012. O ile bowiem jeszcze w 2010 r. monografie naukowe publikowane w językach innych aniżeli angielski, były dwukrotnie niżej punktowane przez Ministra Nauki aniżeli monografie redagowane w języku angielskim (J. Brzeziński, Kontrowersje wokół oceny jednostek naukowych z obszaru nauk społecznych, „Kultura i Edukacja”, nr 2(81), s. 183), o tyle termin “języków kongresowych” obejmujący języki angielski, francuski, niemiecki i rosyjski ma już w dzisiejszych czasach znaczenie wyłącznie historyczne, przy czym Łuczyński pisał to już w 2011 r. (P. Łuczyński, Słowa wyzbyte swych znaczeń. Czy warto angielskie terminy naukowe tłumaczyć na język polski?, “Nauka”, nr 2/2011, s. 131, 134). Wynikiem tego były wspomniane przepisy rozporządzenia ministerialnego z 2012 r. D. Antonowicz i J. Brzeziński przypominają, że formalna dominacja j. angielskiego w nauce była od dawna poddawana szerokiej krytyce, zwłaszcza środowiska humanistów (z czym osobiście się solidaryzuję). Stwierdzili, iż błędem było utrzymywanie “języka podstawowego w danej dyscyplinie”, który jak wiemy ostatecznie zniknął z przepisów w 2015 r. (D. Antonowicz, J. Brzeziński, Doświadczenie parametryczne jednostek naukowych z obszaru nauk humanistycznych i społecznych 2013 – z myślą o parametryzacji 2017, “Nauka”, nr 4/2013, s. 79). Zarówno ówczesna decyzja Ministra, jak i konstatacja Antonowicza i Brzezińskiego wydaje się jak najbardziej słuszna. Rozporządzenie “parametryzacyjne” z 2012 r. posługiwało się bowiem pojęciem języka podstawowego konkretnie w odniesieniu do “danej dyscypliny”, co oznaczało, że chodziło tu o języki podstawowe w dyscyplinach wymienionych w rozporządzeniu Ministra Nauki z 8 sierpnia 2011 r. w sprawie obszarów wiedzy, dziedzin nauki i sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych (Dz.U.2011 poz. 1065). Żadne z rozporządzeń Ministra Nauki nie precyzowało jednak jakie dokładnie języki są podstawowymi w poszczególnych dyscyplinach, podczas gdy ustalenie tego właśnie sprawiało największe kłopoty. Spójrzmy choćby na moją rodzimą dyscyplinę – historię. Dla historyków parlamentaryzmu brytyjskiego, którzy w moim środowisku wcale nie dominują, językiem takim będzie oczywiście j. angielski, gdy tymczasem dla badaczy Rusi Kijowskiej będą to już języki rosyjski i ukraiński. Podobne przykłady przytoczyli Antonowicz i Brzeziński – dla polonisty j. podstawowym będzie j. polski, dla pedagoga j. angielski. Trudno się zatem dziwić rezygnacji z “języków podstawowych w dyscyplinach”, a co za tym idzie dalszej formalnej degradacji j. angielskiego w polskiej nauce.  Natomiast zupełnie błędnie Antonowicz i Brzeziński sformułowali pytanie – dlaczego jakiekolwiek artykuł czy rozdział w pracy zbiorowej publikowany w jakimś “egzotycznym języku” (bo jest to język podstawowy) ma być tak samo wysoko oceniany jak praca publikowana w językach kongresowych, i na dodatek, w prestiżowym wydawnictwie.  Oto bowiem za publikacje w “języku egzotycznym” w 2012 r. przyznawano dokładnie tyle samo punktów ile za publikacje w j. angielskim, o ile nie był on językiem podstawowym dla dyscypliny. Pytający za bardzo zatem zdegradowali j. angielski, a nadto na ich pytanie można udzielić dość logicznej odpowiedzi. Ja uczynię to jednak nie teraz, lecz z pewnych powodów dopiero w konkluzjach niniejszego tekstu. Tymczasem przytoczę trafniejszą opinię Witolda Sygockiego i Ewy Korzeniewskiej, że od 2015 r. monografie bez względu na ich język punktowane były tak samo, zaś wszystkie publikacje w czasopismach zagranicznych spoza listy MNiSW uznawane były za napisane w języku innym niż polski, choć to ostatnie nie jest do końca prawdą (zob. W. Sygocki, E. Korzeniewska, Rok do parametryzacji 2017 – ocena działalności publikacyjnej – informacje, wskazówki, “Przegląd Elektrotechniczny”, R. 92, z. 12/2016, s. 343).

Tak czy owak wszystko to świadczy jednoznacznie o formalnym obniżeniu znaczenia j. angielskiego w nauce polskiej i przywiązania większej wagi do faktycznego języka publikacji, zwłaszcza zaś w odniesieniu do oceny osiągnięć naukowych jednostki, czyli także jej pracowników, a precyzyjniej w odniesieniu do artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach spoza list MNiSW oraz monografii naukowych i rozdziałów w nich. Pewna preferencja j. angielskiego (i kilku innych języków) zachowana została wyłącznie w ocenie czasopism naukowych, głównie jednak na ich II etapie i tylko w odniesieniu do części B wykazu Ministra. Trudno to jednak nazwać dominacją angielszczyzny.

Po tym wszystkim co przeczytaliśmy nadszedł czas na konkluzje ostateczne, a właściwie na udzielenie odpowiedzi na pytanie postawione poprzednio przez Antonowicza i Brzezińskiego, jak również postawienie nowego pytania, na które jednak odpowiedzieć winni prawnicy. Oto bowiem 31 marca 2017 r. NCN ogłosił wyniki w I etapie oceny merytorycznym w niektórych swoich konkursach (SONATA, OPUS). Wniosek jednego z moich znajomych został odrzucony, gdyż jak stwierdził ekspert, wnioskodawca za mało publikował w „języku angielskim – języku kongresowym”. Przypomniało mi to przypadek innego mojego znajomego, który ponad rok temu „przepadł” w konkursie POLONEZ z powodu na to, iż nie publikował w „języku angielskim”. Gdy ja starałem się o grant, choć go ostatecznie uzyskałem, jeden z moich recenzentów stwierdził, iż naukowiec mający być opiekunem mojego stażu podoktorskiego ma dorobek o zasięgu wyłącznie „lokalnym”, gdyż nie publikuje w j. angielskim. We wszystkich tych przypadkach nie miało znaczenia najwyraźniej, że w tematach mających być przedmiotem badań j. angielski nie odgrywa żadnej roli – nikt lub prawie nikt w nich nie publikuje, a ci którzy publikują nie są najczęściej zapraszani na międzynarodowe konferencje, zaś ich publikacje spotykają się często z miażdżąca krytyką w czasopismach naukowych. Językami de facto dominującymi w badaniach nad średniowieczną Rusią oraz Litwą są bowiem języki rosyjski, ukraiński, polski i litewski, przy czym wszyscy wymienieni legitymowali się obszernym dorobkiem w języku rosyjskim. Nie chodzi tu zatem tylko o to, jakich recenzentów dla wniosków grantowych się wybiera, ale o coś znacznie ważniejszego. Skoro bowiem obecnie w odniesieniu do artykułów naukowych spoza wykazu MNiSW oraz monografii i rozdziałów w nich, j. angielski został de iure zrównany ze wszystkimi innymi, zaś nawet poprzednio j. rosyjski mógł być uznany za „podstawowy” dla dyscyplin wnioskodawców, a jeszcze wcześniej wprost nazywano go na równi z j. angielskim „językiem kongresowym”, (co jest ważne o tyle, że dorobek tych wnioskodawców powstawał jeszcze w okresie, gdy formalnie obowiązywały „języki kongresowe” i „podstawowy w dyscyplinie”), to czy fakt, iż recenzent na piśmie stwierdza, iż jednym z powodów odrzucenia wniosku o grant jest brak publikacji w j. angielskim może dziś stanowić dla tych wnioskodawców powód dla odwoływania się od decyzji dyrektora NCN i wskazywania na błąd formalny popełniony w ocenie wniosku? Pominę tu drobniejszy fakt, iż jeden z recenzentów wprost napisał o braku dorobku wnioskodawcy z ostatnich lat zredagowanym w „języku kongresowym”, choć ten formalnie nie obowiązuje już od tych kilku lat…


PARTNERZY

forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie
forum akademickie