Świeże powietrze
Poprzedni Następny

 

Widywałem go bardzo często w Szwajcarii, gdzie pracował 
na Uniwersytecie we Fryburgu, zyskując renomę jednego 
z największych wynalazców, jakich ma świat w dziedzinie elektrotechniki i chemii.
Józef Piłsudski

Grzegorz Filip

Rys. Piotr Kanarek

Ignacy Mościcki
(1867-1946)

Inżynier chemik, wynalazca, rektor Politechniki Lwowskiej, prezydent RP. Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Kształcił się w gimnazjum w Płocku i Warszawie. Studiował na wydziale chemicznym politechniki w Rydze, potem w Londynie i Fryburgu. Współpracował z Józefem Piłsudskim. Opracował metodę produkcji kwasu azotowego. Profesor Politechniki Lwowskiej i Warszawskiej. W czasie I wojny światowej pracował nad udoskonaleniem rafinacji ropy naftowej. Uruchomił i rozbudował kombinat azotowy w Chorzowie i kombinat chemiczny Mościce koło Tarnowa. Urząd prezydenta piastował w latach 1926-39. Przyczynił się do odbudowy i organizacji krajowego przemysłu chemicznego. Był współtwórcą i dyrektorem Chemicznego Instytutu Badawczego we Lwowie, przeniesionego w roku 1926 do Warszawy. Popierał reformy gospodarcze Eugeniusza Kwiatkowskiego. W 1939, po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, wyjechał z kraju. Internowany w Rumunii zrzekł się urzędu prezydenta, który przekazał W. Raczkiewiczowi. W Szwajcarii prowadził badania nad ozonem i nowymi sposobami konserwowania żywności.

Bilans mój z pobytu w Szwajcarii uważałem za bardzo dodatni. (...) Z takim dorobkiem obiecywałem sobie wnieść dużo wartości do środowiska polskiego – napisał w swej Autobiografii Ignacy Mościcki. Kiedy w roku 1912 wracał ze Szwajcarii do kraju, by objąć katedrę elektrochemii technicznej i chemii fizycznej w Politechnice Lwowskiej, miał już na swoim koncie wielkie osiągnięcia naukowe i sukces finansowy. Na skalę przemysłową produkowano jego metodą stężony kwas azotowy, a specjalnie powołana spółka wytwarzała opatentowane przezeń kondensatory wysokiego napięcia. 

Trzydziestoletni Mościcki pojawił się w Szwajcarii wraz z żoną i dziećmi w roku 1897. Miał za sobą konspiracyjną przeszłość z okresu studiów w Rydze, gdzie działał w tajnej organizacji socjalistycznej. Policja rosyjska deptała mu po piętach, musiał więc uciekać za granicę. W roku 1892 znalazł się w Londynie. Tu przez parę lat pracował, studiował chemię i uczestniczył w spotkaniach polskich socjalistów. Nie czuł się jednak w tym wszystkim najlepiej.

Przełomem stała się propozycja pracy u prof. Józefa Wierusz-Kowalskiego, który zatrudnił Mościckiego jako swego asystenta w katedrze fizyki uniwersytetu we Fryburgu. Była to dla Mościckiego szansa na zdobycie stałego źródła dochodu i pogłębienia wiedzy. Naukę pochłaniałem we Fryburgu z niesamowitą chciwością – pisze o tym okresie w Autobiografii. Szesnastogodzinny dzień pracy nie należał do rzadkości. Mościcki wykonywał eksperymenty na wykładach z fizyki, czym zdobył sobie uznanie studentów. Osiem godzin pracował w laboratorium, popołudnia i wieczory zajmowały mu studia teoretyczne, a prócz tego przygotowywał zaawansowanych studentów do ustnego egzaminu doktorskiego z fizyki. Kiedy już zdobył wiedzę umożliwiającą mu samodzielną pracę, zrezygnował z asystentury, by zająć się pracami nad utlenianiem azotu atmosferycznego za pomocą łuku elektrycznego. Władze kantonalne miały ambicję, by młody uniwersytet fryburski postawić na równi ze znacznie starszymi uczelniami innych kantonów. Nie szczędzono więc pieniędzy na rozwój uczelni. Mościcki otrzymał pomieszczenia do eksperymentów i całkiem wysoką pensję. Powstała spółka finansująca jego badania.

Pierwsza metoda utleniania azotu wymagała napięcia 50 kV. Okazało się, że nie ma do tego odpowiednich kondensatorów. Mościcki musiał więc porzucić na czas jakiś badania chemiczne i zająć się elektrotechniką. Opracował różne rodzaje kondensatorów wysokiego napięcia i opatentował je. Przemysł chemiczny czekał na nowe rozwiązania produkcji kwasów. Norweski uczony Birkeland opracował wkrótce wydajniejszą i tańszą metodę wytwarzania kwasu azotowego niż pierwsza metoda naszego chemika. W roku 1905 Mościcki uznał się za pokonanego i zajął na powrót kondensatorami. Dla powołanego w tym celu towarzystwa opracowywał modele produkcji fabrycznej kondensatorów. Wkrótce powrócił jednak do azotu. W drugiej metodzie utleniania tego pierwiastka zastosował piec z wirującym z dużą prędkością płomieniem elektrycznym. Trzeci model przyniósł wyniki znacznie lepsze niż piec Birkelanda. Przy tej samej wydajności wychodzących z pieca tlenków azotu na 1 kWh energii elektrycznej, aparatura Mościckiego dawała 2,5 razy większą koncentrację tlenków. Można więc było zmniejszyć koszty drogiej instalacji absorpcyjnej, zmieniającej tlenki azotu w kontakcie z wodą w kwas azotowy. To już był sukces. Zainteresowani przemysłowcy wyrywali z rąk polskiego badacza gorące patenty. Mościcki otrzymał od towarzystwa przemysłu aluminiowego pensję w wysokości 2 tys. franków. Ponieważ żona stwierdziła, że 1500 franków wystarczy im z powodzeniem, czwartą część pensji chemik wydawał na pomoc dla młodzieży polskiej studiującej we Fryburgu.

Zakłady azotowe, do których rozwoju przyczynił się Mościcki, kojarzą nam się z zanieczyszczeniem powietrza. Kiedy był już prezydentem, wśród dowcipów, jakie zwykle krążą o politykach, powtarzano, że Mościcki wynalazł świeże powietrze. Nie był to żart bezpodstawny. Wynalazca był twórcą ozonizatora, a jeden z patentów fryburskiego odkrywcy nosił tytuł: Sposób nadawania powietrzu właściwości powietrza górskiego. W swoich zapiskach Mościcki kilkakrotnie podkreślał zbawienny wpływ górskiego powietrza na swój organizm. Dobrze czuł się w górach, a odbywane wycieczki alpejskie sprawiały, że z nowymi siłami mógł przystępować do pracy laboratoryjnej.

Uwagi.