Po juvenaliach
Następny

 

Juvenalia studenckie w naszych uczelniach przechodzą kryzys tożsamości. Nie wiadomo bowiem, czym mają teraz być i po co je nadal organizować. Do niedawna jeszcze były to połączone z wesołą zabawą prezentacje dorobku kulturalnego studentów. Łączono więc tradycję żakowską, ludyczną, z zupełnie poważną tradycją studenckiej twórczości teatralnej, piosenkarskiej, kabaretowej czy poetyckiej. Były w naszej historii akademickiej okresy, kiedy teatr studencki stanowił zjawisko ciekawsze niż teatr profesjonalny, piosenka studencka była odrębnym gatunkiem twórczości pieśniarskiej, a studencki kabaret przerastał produkcje kabaretowe głównego nurtu kultury. Podstawową cechą tożsamości kultury studenckiej była bowiem jej alternatywność, osobność, niekoniecznie polityczna. Jeśli twórczość studencka sięgała do form kultury oficjalnej, to po to, by je przełamywać, dyskredytować i ośmieszać. Obawiam się, że gdy dziś studenci organizują wybory miss czy mistera, pokazy mody i makijażu, nie robią tego ironicznie czy dla kawału. Ich celem nie jest kpina z form i treści kultury masowej. Swoimi działaniami wpisują się w tę kulturę, stając się częścią bezosobowej, homogenizowanej produkcji masowej. To już nie kontestacja, lecz naśladownictwo. Dlatego dzisiejsze juvenalia to prezentacje profesjonalnych, estradowych zespołów muzycznych czy kabaretów, ogranych do znudzenia przez telewizję. Piętnaście-dwadzieścia lat temu nikomu nie przychodziło do głowy, by formacje komercyjne zapraszać na uczelnię. Nie ma więc już teatru, piosenki, nie ma autentycznej twórczości studenckiej. Pozostały chóry i zespoły taneczne, sympatyczny sposób spędzania czasu, zaprogramowanego jednak w całości przez zawodowych instruktorów. Do tych chórów i zespołów studenci przychodzą i odchodzą. Nie tworzą ich sami.

Czym mają więc być juvenalia i jaka jest dziś racja ich bytu? Na to pytanie odpowiada, być może, program dni kultury studenckiej w jednej z uczelni, który zawiera warsztaty „Aktywne metody poszukiwania pracy”.

Czy kultura studencka może się odrodzić? Być może istnieje taka szansa. Atmosfera nie jest jednak po temu sprzyjająca. Na uniwersytety wkroczył duch kariery, sukcesu, pieniędzy i konformizmu, a więc ten sam duch, którym przesycona jest ideologia kultury masowej. Wyparł on ducha wszechstronnego rozwoju, twórczości, indywidualizmu i oryginalności. To jedna z negatywnych konsekwencji umasowienia studiów. Mamy dziś bowiem w uczelniach w mniejszym stopniu społeczną elitę, w większym społeczną przeciętność, a ta zadowala się konsumowaniem masowego produktu kulturalno-rozrywkowego.

Grzegorz Filip

Uwagi.