Poprzedni Następny

Reforma systemu oświaty spowodowała, że nie mogłem poświęcić tyle czasu i energii, ile chciałem, problemom szkolnictwa wyższego i jest to mój wielki wyrzut sumienia.

Mirosław Handke

Bilans trzech lat

Myślę, że zbyt późno zacząłem pisać do naszego akademickiego "Forum" i zaledwie po pół roku tego pisania, a po prawie 3 latach ministrowania, przychodzi mi żegnać się z Czytelnikami. Skoro to moje ostatnie notatki, muszę je poświęcić podsumowaniu tych 3 lat, oczywiście subiektywnie i bardzo skrótowo. Zacznę od wyjaśnienia mojej dymisji.


dymisja

Przyczyna mojej rezygnacji nie jest tak prosta, jak podały media, tzn. błąd w obliczeniach skutków finansowych nowej Karty Nauczyciela. Błąd tkwił w sformułowaniach samej ustawy i wynikającego z niej rozporządzenia wykonawczego dotyczącego sposobu obliczania płac. Karta Nauczyciela z jednej strony definiowała wysokość średniej płacy na poszczególnych stanowiskach (i na te wartości średnie było pokrycie w budżecie), ale z drugiej strony tak definiowała minimalną płacę zasadniczą (75 proc. średniej), że wraz z pochodnymi płaca całkowita nie mogła się zmieścić w założonej średniej. Inaczej mówiąc, nauczyciele, zgodnie z rozporządzeniem do tej ustawy (podpisanym przeze mnie), dostaną płace wyższe niż planowano. Pieniędzy zabrakło więc nie dlatego, że źle policzono skutki, ale dlatego, że błąd logiczny tkwił w ustawie. Na szczęście, błąd był na korzyść nauczycieli i to przede wszystkim tych dobrze wykształconych i przygotowanych do zawodu. Wyższe koszty realizacji ustawy spowodowały brak środków w budżecie i za to ponoszę pełną odpowiedzialność, dlatego nie mogłem zachować się inaczej. O mojej decyzji o podaniu się do dymisji zdecydowała odpowiedzialność za ustawę, ale były także inne powody, które tę decyzję mogły spowodować, tyle że nieco później: zahamowanie prac w rządzie nad ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i bardzo złe zapowiedzi tzw. limitów budżetowych na szkolnictwo wyższe i naukę w budżecie 2001 roku. Nie mam wątpliwości, że nowy minister prof. dr hab. inż. Edmund Wittbrodt będzie mógł skuteczniej zabiegać o te sprawy. W tym miejscu chciałbym mu serdecznie podziękować, że w tak trudnej sytuacji zechciał podjąć się obowiązków szefa MEN i życzę mu z całego serca powodzenia w jego misji.


niepowodzenia

Jaki jest bilans tych prawie 3 lat (dokładnie 33 miesięcy) mojego urzędowania w gmachu przy alei Szucha? Na pewno nie jednoznacznie pozytywny czy negatywny i różne zapewne są dokonania w obszarze oświaty i szkolnictwa wyższego. Oświata to oczywiście szeroka reforma systemowa, którą w sensie koncepcyjnym i legislacyjnym zostawiam zakończoną, zaś jej wdrożenie jest dopiero rozpoczęte. Myślę, że oceniać tej reformy jeszcze nie można, czas, i to w długiej perspektywie, będzie jej, mam nadzieję, pozytywnym weryfikatorem.
Reforma systemu oświaty spowodowała, że nie mogłem poświęcić tyle czasu i energii, ile chciałem, problemom szkolnictwa wyższego i jest to mój wielki wyrzut sumienia. Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym miała zupełnie inne szanse na uchwalenie na początku niż pod koniec kadencji rządu. Przygotowanie jej projektu uważam jednocześnie za sukces, bo jest to jednak ustawa środowiska akademickiego (nie tylko rektorów), i porażkę, bo nie uzyskała wystarczającego wsparcia politycznego, co czyni jej uchwalenie bardzo problematycznym. Brak tej ustawy może być bardzo niekorzystny zarówno dla systemu szkolnictwa wyższego, jak i pracowników szkół wyższych. W kontekście nowej Karty Nauczyciela miała ta ustawa także wprowadzić nowy motywacyjny system płac w szkolnictwie wyższym, a jeżeli go nie będzie, wkrótce płace nauczycielskie będą wyższe od płacy adiunkta, dorównają płacom profesorskim, a przecież wymagania i obowiązki (badania naukowe) są w uczelniach znacznie większe.
Za swoje niepowodzenie uważam nieadekwatny do potrzeb i oczekiwań wzrost nakładów w budżecie na szkolnictwo wyższe, choć można się pocieszać realnym wzrostem i brakiem jego spadku w odniesieniu do PKB. Jedynie nakłady na inwestycje w okresie mojej kadencji wzrosły ponad dwukrotnie. Gdyby chociaż wzrost finansowania badań naukowych był szybszy od finansowania dydaktyki, sytuacja finansowa uczelni byłaby znacznie lepsza, gdyż nie można uznać za właściwe proporcje dochodów dydaktycznych i badawczych w budżetach uczelni (85 do 15 proc.). Generalnie uważam finansowanie oświaty i szkolnictwa wyższego, zarówno co do sposobu, jak i poziomu, za największy problem mojego ministrowania. Niestety, w polityce łatwiej o deklaracje o znaczeniu edukacji niż o decyzje. Przez te 3 lata zobaczyłem, jak słabe jest lobby akademickie w parlamencie, w rządzie, a szczególnie w Ministerstwie Finansów, mimo że na początku kadencji pracownicy (urlopowani bądź byli) szkół wyższych stanowili bezwzględną większość (6 profesorów i 6 adiunktów na 20 konstytucyjnych ministrów) w rządzie.


sukces

Na koniec chciałbym jednak napisać o tym, co było sukcesem. Za największy uważam dobrą współpracę MEN z KRASP, Parlamentem Studentów i, mimo rozbieżności opinii co do ustawy, z RGSzW. Dzięki tej współpracy udawało się załatwić wiele bieżących spraw unikając konfliktów. Osiągnięciem wspólnym ze studentami jest ustawa o kredytach i pożyczkach studenckich, która stanowi nową i realną pomoc finansową dla studentów. Udanym przedsięwzięciem były wyższe szkoły zawodowe, których powstało 16, a 2 najnowsze powołano na posiedzeniu rządu w ostatnim dniu mojego urzędowania. Za niezwykle doniosłe uważam powołanie 2 nowych uniwersytetów o wyraźnie innym, szerokim profilu, zbliżonym do uniwersytetów anglo-amerykańskich, jakim niewątpliwie już jest Uniwersytet Warmińsko-Mazurski (niebawem będzie Zielonogórski) i niewątpliwie w tym kierunku będzie rozwijał się Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Z całą pewnością moja kadencja będzie jeszcze nieraz oceniana i porównywana z innymi. Na pewno była, jak na nasze warunki, długa (średnia długość kadencji od utworzenia MEN - ok. 1 roku) więc zarówno błędów, jak i osiągnięć było relatywnie więcej. Mimo to mam jednak poczucie niedokończenia wielu prac i politycznej porażki.
Dziękuję wszystkim, a specjalnie "Forum" za wszelką pomoc i wsparcie oraz przepraszam tych, których moja działalność rozczarowała.

Prof. dr hab. Mirosław Handke, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, 30-059 Kraków, Al. Mickiewicza 30, tel. (012) 617 25 30.



Uwagi.