Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

 

Wakacje. Wszyscy jesteśmy zmęczeni po całym roku solidnej, rzetelnej, męczącej pracy. Myślimy już tylko o urlopach, podróżach, wypoczynku. Ale przed wyjazdem musimy jeszcze wywiązać się ze swych służbowych obowiązków.

Ku pożytkowi

„Czytelnia czasopism” jest rubryką śledzącą materiały publicystyczne ukazujące się na łamach gazet uczelnianych. Mnogość interesujących artykułów publikowanych przez organa prasowe szkół wyższych niejako wymogła na nas powołanie do życia tej kolumny. Zamiarem naszym było nie tylko pokazanie jak wielka ilość czasopism akademickich powstała i funkcjonuje, ale także, a właściwie przede wszystkim, unaocznienie, jakim potencjałem intelektualnym i publicystycznym one dysponują. Nie ukrywam, że zrobiliśmy to również pro domo sua, by odkryć i wykorzystać dla własnych celów – oraz, przy okazji, ku pożytkowi całego środowiska akademickiego – nie znanych szerzej autorów, najczęściej przecież nie będących zawodowymi dziennikarzami.

Z przyjemnością obserwowaliśmy rozwój czasopism uczelnianych, ich systematyczną ewolucję w kierunku profesjonalnie robionych gazet o ambicjach częstokroć wykraczających poza wypełnianie wyłącznie funkcji informatora o wewnętrznych sprawach uczelni. Problemy poruszane przez autorów z poszczególnych środowisk akademickich niejednokrotnie stawały się inspiracją dla naszych własnych poszukiwań tematycznych.

Nie wszystkie pisma obrały drogę, o jakiej piszę. Część z nich od początku miała pełnić i pełniła rolę biuletynu informacyjnego, bez wchodzenia w dziedzinę publicystyki. Z nimi mieliśmy zawsze większy problem. Bo założeniem „Czytelni” jest prezentacja wszystkich – w miarę możności – ukazujących się gazet akademickich, a nie zawsze mogliśmy znaleźć w nich teksty, które zainteresowałyby przedstawicieli całego środowiska akademickiego. Ale muszę powiedzieć, że zawsze staraliśmy się ze wszystkich sił. Z jakim skutkiem, to już inna sprawa...

Niepokojąca luka

Dlaczego piszę to wszystko w czasie przeszłym? No więc, wydaje mi się, że w ostatnim czasie obserwuję na łamach pism uczelnianych ograniczenie szeroko pojętej publicystyki podejmującej gorące tematy akademickie. Gazety chronią się w informację wewnątrzuczelnianą, w sprawozdania z konferencji naukowych oraz zagranicznych wyjazdów służbowo-turystycznych, w rozbudowane kulturalia oraz w publikowanie dokumentów władz uczelni. Charakterystyczne jest też zjawisko nadreprezentacji niektórych gatunków dziennikarskich (np. wywiadu), przy całkowitym braku innych (np. zwykłego artykułu czy reportażu). Może jest to tylko subiektywne odczucie – mam taką cichą nadzieję – być może daje się tu we znaki, mnie lub redaktorom gazet akademickich, zmęczenie przedurlopowe, o którym wspominałem na wstępie, niemniej jednak czuję się w obowiązku podzielić z Czytelnikami „FA” tą refleksją. Wynika ona bowiem nie ze zwykłego malkontenctwa, ale z troski o poziom czasopiśmiennictwa akademickiego.

Domyślam się przy tym – przynajmniej po części – skąd biorą się problemy redaktorów z tekstami publicystycznymi. To chyba przede wszystkim brak autorów. Uczeni nie zawsze czują potrzebę wypisywania się na tematy nie związane bezpośrednio z ich pracą badawczą lub dydaktyczną (choć jakiegoś znacznego wysypu materiałów dotyczących popularyzacji nauki też nie sposób zaobserwować), a na zawodowych dziennikarzy gazet uczelnianych po prostu nie stać. Sam zaś redaktor, który często pełni w uczelni sporo rozmaitych funkcji, nie jest w stanie własną twórczością wypełnić łamów czasopisma.

Rzut na taśmę

Oczywiście, uwagi te nie dotyczą gazet akademickich en masse – bo są wśród nich takie, na które pod względem ciekawej publicystyki można zawsze liczyć (myślę zresztą, że uważny czytelnik tej rubryki wie, o które tytuły chodzi) – ale, niestety, stosują się do większości z nich.

Piszę te słowa przed wakacjami, po zakończeniu których – tradycyjnie już – redaktorzy gazet akademickich spotkają się na swym ósmym już zjeździe, tym razem w Poznaniu. Program merytoryczny owego spotkania zapowiada się ciekawie i intensywnie. Chciałbym więc ze swej strony, korzystając z łamów ogólnopolskiego medium, dać asumpt do głębszego zastanowienia się oraz przygotowania do dyskusji warsztatowych, jakie czekają nas za trzy miesiące w stolicy Wielkopolski.

Spotkamy się już wypoczęci, zregenerowani fizycznie i psychicznie, opaleni, pełni wrażeń, a niektórzy zapewne też pełni nowych pomysłów i energii do pracy w kolejnym roku akademickim. Minie też, jak sądzę, pierwsze oburzenie, jakie być może wywoła ten tekst u niektórych kolegów redaktorów. Dyskusja będzie więc miała szansę być naprawdę merytoryczna, choć niełatwa. Życzę tego nam wszystkim. Udanych wakacji.

(mer)

Uwagi.