Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Pozauczelniane ośrodki badawcze w Europ
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Polska Akademia Nauk nie monopolizowała żadnych badań – wprost przeciwnie, 
oparła je na zasadzie współpracy z uczelniami, skąd przybyła większość pracowników.

Andrzej Wyczański

 

Fot. Stefan Ciechana

   W krótkim artykule trudno dać przegląd i charakterystykę sieci placówek badawczych występujących obecnie na świecie, a nawet tylko w Europie. Pozostając na Starym Kontynencie skupię się na przedstawieniu najistotniejszych rodzajów rozwiązań w zakresie placówek badawczych, charakteryzując ich kształt, zalety i słabości. Będzie przy tym mowa o sieciach placówek poświęconych głównie, acz nie wyłącznie, badaniom podstawowym. Dlatego w wypadku Niemiec interesować mnie będzie sieć Max-Planck Gesellschaft, a pominę Fraunhofer Institut. Wiemy zresztą, że badania stosowane w ogromnej większości kryją się w ramach przedsiębiorstw, stanowiąc ich część organiczną, niejednokrotnie bardzo istotną. Istnieje przy tym jeszcze inna odmiana placówek, które, nastawione głównie na badania stosowane, występują jako duże instytuty narodowe, bezpośrednio podległe rządowi. Istotny jest fakt, że prawie wszystkie te placówki badawcze, i te nastawione na dociekanie teoretyczne, i te, które miały wiązać naukę z praktyką, powstawały w XX stuleciu, jako wynik chęci przyspieszenia badań poprzez skupienie kadry i wyposażenia oraz objęcie badaniami dziedzin jeszcze nie uprawianych w uczelniach.

SIECI PAŃSTWOWE

Sieci, które nas obecnie interesują, można w pewnym przybliżeniu przyporządkować trzem kształtom organizacyjnym. Pierwszy z nich to państwowa sieć placówek, ewentualnie autonomiczna, ale utrzymywana przez państwo. Będą to takie struktury, jak Max-Planck Gesellschaft (MPG), założone jeszcze w 1911 roku jako Kaiser Wilhelm Gesellschaft, włoskie Consiglio Nazionale delle Ricerche (CNR), które powstało w 1923 roku, wreszcie francuskie Centre National de la Recherche Scientifique (CNRS), uruchomione w 1939 roku, by wymienić tylko najważniejsze. Ich wspólną cechą jest posiadanie rozbudowanej sieci placówek, która może sięgać od 80 do 1235 jednostek badawczych, oczywiście o bardzo różnych rozmiarach. Sieci te posiadają osobne władze, które są odpowiedzialne za funkcjonowanie placówek, władze w dużym stopniu wybieralne, podzielone wewnętrznie tak, by stworzyć możliwie kompetentną opiekę i nadzór nad placówkami. W wypadku MPG będą to sekcje obejmujące szereg zbliżonych dyscyplin, w ramach CNR działają obecnie tzw. obszary badawcze, a w CNRS departamenty. Jak wspomniałem, koszty działania owych sieci są pokrywane niemal w całości przez państwo – co w wypadku Niemiec jest dzielone pomiędzy rząd federalny i rządy krajowe – a władze sieci gospodarują tymi funduszami, rozdzielając je pomiędzy placówki, za których sukcesy i porażki są odpowiedzialne. Miejsce owych sieci w nauce krajowej znajduje się obok uczelni, z którymi z reguły blisko współpracują na zasadzie komplementarności. Współpraca taka może mieć różny charakter. Może być ograniczona do udostępniania instytutu dla potrzeb dydaktyki, głównie wyższej i bardziej wyspecjalizowanej, może polegać na porozumieniach o współpracy i na wymianie kadry. Często jednak współpraca taka ma charakter sformalizowany, gdy CNRS 85 proc. swoich placówek prowadzi wspólnie z uczelniami, łącząc na parę lat kadrę, fundusze i wyposażenie. Podobnie dotąd działało CNR, którego część placówek miała charakter ośrodków zlokalizowanych w uczelniach, by korzystać z zaplecza uniwersyteckiego i prowadzić wspólnie badania. Ten ostatni system w ramach przeprowadzanej obecnie reformy ma ulegać likwidacji na rzecz pomocy finansowej, jaką CNR ma świadczyć uczelniom. Czy zmiana ta okaże się korzystna, okaże przyszłość.

RADY I AKADEMIE

Odrębne rozwiązanie można obserwować na Wyspach Brytyjskich, gdzie struktura nauki ma bardzo specyficzny, a jednocześnie tradycyjny charakter, a uniwersytety są niejednokrotnie konglomeratem rozbudowanych i bardzo różnych instytucji. Funkcję podobną do wspomnianych uprzednio sieci pełnią tzw. rady naukowe (Research Councils), których jest 7. Mają one charakter administracyjno-programujący, a zarazem nadzorujący w stosunku do 69 instytutów i centrów badawczych, autonomicznych lub dzielonych z uczelniami. Rady te, choć formalnie uznawane za samorządne, w rzeczywistości są częścią publicznego systemu badań i finansowane z budżetu Ministerstwa Edukacji i Zatrudnienia, jak i Urzędu do spraw Nauki i Technologii. Czy ta struktura utrzyma się w tej formie wobec nacisku Unii Europejskiej na przyspieszenie badań i rozbudowę współpracy międzynarodowej w obrębie piętnastki, trudno powiedzieć.

Trzecim rodzajem sieci placówek nastawionych głównie na badania podstawowe są europejskie akademie nauk, które posiadają mniej lub bardziej liczne własne placówki badawcze, działające obok i pod opieką korporacji uczonych, członków akademii. Z przeglądu, jaki przeprowadziłem w 1994 roku, w 34 krajach europejskich, gdzie funkcjonowało 48 akademii nauk, wynikło, że 25 akademii posiadało własne placówki badawcze i w sumie działało wówczas przy owych akademiach 1250 placówek badawczych. Oznacza to, że przynajmniej połowa akademii posiadała taką sieć placówek i że nasuwający się wniosek o akademiach z sieciami placówek, które występują jedynie w tzw. byłym obozie socjalistycznym nie jest słuszny, gdyż na wschodzie Europy takich akademii z placówkami było 14, a na zachodzie (łącznie z Jugosławią) 11. Rozrzut geograficzny występowania akademii nauk z placówkami badawczymi wskazywałby przynajmniej na bardziej zróżnicowaną genezę tego rodzaju rozwiązań. Wystarczy dodać, że dalsze 14 akademii, tzw. zachodnich, sponsorowało czy organizowało u siebie badania na mniejszą skalę, a formalnie 9 nie prowadziło badań, ograniczając swoje funkcjonowanie do korporacji, choć dwie z nich prowadziły specjalne instytucje naukowo-edukacyjne. W sumie wynikałoby z powyższych rozważań, że 81 proc. europejskich akademii nauk wykazywało większe lub mniejsze zaangażowanie w badania, prowadząc odpowiednie jednostki naukowe.

ODMIANY KORPORACJI

Bliższa obserwacja owych akademii nauk wyposażonych we własne placówki badawcze pozwala na wyróżnienie jak gdyby dwóch odmian akademii. Pierwsza, którą można umownie określić jako wschodnioeuropejską, wyróżnia się bardziej rozbudowaną siecią placówek. Klasycznym przykładem jest Rosyjska Akademia Nauk, która w 1994 roku posiadała 444 placówki, i to bardzo duże, jako że średnie zatrudnienie sięgało w nich 331 osób. Ta masa placówek i liczna ich obsada wynikała oczywiście z obejmowania przez sieć Akademii wszystkich dyscyplin badawczych, w tym badań podstawowych, jak również stosowanych. Występowało przy tym zjawisko negatywne, a mianowicie monopolizacja badań naukowych kosztem uczelni, które stawały się wyższymi szkołami zawodowymi, bez możliwości prowadzenia poważniejszych prac badawczych. Model rosyjski, czy wcześniej radziecki, miał formalnie obowiązywać w innych państwach wchodzących w skład tzw. obozu socjalistycznego. Lecz recepcja okazała się bardzo zróżnicowana, w zależności od miejscowych stosunków, tradycji i postawy środowiska naukowego.

Inna była zachodnioeuropejska odmiana akademii, dysponującej własnymi placówkami badawczymi. Przede wszystkim były one nastawione na badania podstawowe i współpracę ze szkołami wyższymi, uznając swoją funkcję jako komplementarną w stosunku do uczelni. Podejmowano w zasadzie problematykę badawczą niemożliwą lub trudną do uprawiania w uczelni, np. badania interdyscyplinarne czy nowe obszary, wymagające znacznej koncentracji kadry i wyposażenia. Taka sieć powstawała bądź poprzez świadome działania korporacji, czego przykładem jest powstanie sieci 24 placówek badawczych Austriackiej Akademii Nauk, bądź drogą dołączania do akademii uprzednio niezależnych od niej placówek, jak to można obserwować na przykładzie Królewskiej Niderlandzkiej Akademii Nauk, która zgromadziła 20 placówek.

Taką drogę, niejako naturalnego powstawania sieci placówek badawczych wokół akademii, można prześledzić chociażby na przykładzie Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk, która została założona w 1739 roku. Jej placówki powstawały w następującym rytmie: w 1753 roku powstało obserwatorium astronomiczne – obecnie Instytut Astrofizyki, w 1791 założono ogród botaniczny (tzw. Bergianska Fundacja), w 1877 powstała w Kristenberg Morska Stacja Badawcza, w 1887 w Abisco stacja badawcza za kręgiem polarnym, w latach 1916-19 powstał Instytut Matematyczny, tzw. Mittag-Leffler Institut, w latach 1975-77 zorganizowano tzw. Beijer Institut, zajmujący się ekonomią i ekologią, w 1988 założono Centrum Historii Nauki.
Jak widać z powyższego wyliczenia – a nie objęło ono placówek tylko okresowo związanych z akademią – niektóre starsze placówki powstawały dzięki potrzebom samej akademii i jej członków, inne tworzono drogą fundacji (m.in. Nobla), które następnie dołączano do akademii, wreszcie parę placówek akademia założyła sama, widząc potrzebę naukową w danej dziedzinie. W sumie był to jak gdyby naturalny proces obrastania placówkami korporacji, która nie przestawała być aktywna naukowo, prowadziła własną politykę naukową i nie stała się jedynie gronem zasłużonych, ale wyizolowanych z aktywnego życia naukowego uczonych.

WARIANT POLSKI

Nasuwa się obecnie pytanie, w jakiej kategorii struktur naukowych znalazła się Polska Akademia Nauk? Wiemy, że powstała na mocy decyzji politycznej – co zresztą leżało u podstaw wszystkich akademii – i można być pewnym, że chodziło o stworzenie struktur na wzór radzieckiej Akademii Nauk. Zadanie to jednak nie zostało zrealizowane z paru względów. PAN przejęła tradycję Polskiej Akademii Umiejętności i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, których członkowie stanowili większość nowej korporacji, instytuty zaś tworzyli, korzystając z okazji, by unowocześnić i rozbudować naszą naukę, najwybitniejsi polscy uczeni, pracujący dotąd w uczelniach. Skutek był widoczny, bo PAN nie monopolizowała żadnych badań – wprost przeciwnie, oparła je na zasadzie współpracy z uczelniami, skąd przybyła większość pracowników. Ponadto placówki stały się środowiskiem bardziej liberalnym aniżeli większość uczelni i Akademia związała się już w 1956 roku z nauką zachodnią i jej wzorami. Było to odejściem od reguł politycznych i trzeba było za to płacić stopniowym odcięciem od uczelni, a nawet skłóceniem ze środowiskiem szkół wyższych, o co zadbały ówczesne władze.

Dane porównawcze
4 sieci placówek badawczych za rok 1999

  CNRS (F) CNR (I) MPG (D) PAN (PL)
Liczba placówek 1235 314 80 81
Liczba pracowników ogółem 25 323 7484 10 700 9863
Średnio w placówce 21 25 134 122
% pracowników nauki 45  49 27 42
Średnio w placówce 9,3  11,6 36,0 51,1
Budżet (w tys. USD)  1 976 000 577 000 979 000 131 000
Na 1 pracownika (jw.) 78,1 77,1 91,4 14,4
Na 1 prac. naukowego (jw.) 172,3  158,8 339,9 31,6
Liczba publikacji 15 837 4470 6034 8016
Na 1 pracownika 0,63 0,60 0,56 0,81
Na 1 prac. naukowego 1,38 1,23 2,10 1,93
Koszt uzyskania 1 publikacji 
(w tys. USD) 
124,7 129,1 162,2 21,8

O bardziej szczegółowych różnicach w strukturze i funkcjonowaniu wskazanych uprzednio sieci placówek badawczych oraz różnych rodzajów akademii nauk można by mówić długo, wydaje się jednak, że w świetle obecnych potrzeb naszej nauki i dążenia do usprawnienia jej działania, a w szczególności PAN, bardziej interesujące będzie zastanowienie się, jak wygląda struktura i funkcjonowanie PAN i jej placówek na tle najbardziej istotnych sieci badawczych, które działają obecnie w Europie. Dla dokonania takiego porównania wybrano trzy znane sieci, a mianowicie francuskie CNRS, CNR we Włoszech oraz MPG w Niemczech. Nie chodzi nam w tym wypadku o mniej lub bardziej ogólną charakterystykę opisową, lecz o konkretne, liczbowe porównanie owych trzech instytucji oraz PAN, a przede wszystkim jej sieci placówek naukowych. Aby uzyskać w pełni porównywalne dane liczbowe, przyjęto za punkt wyjścia wielkości z roku 1999, jako bardziej dostępne i zweryfikowane. Zestawienie takie przedstawia powyższa tablica.

PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE

Z powyższej tabeli można wyprowadzić następujące wnioski porównawcze, które dotyczą ogólnie zestawionych tu sieci badawczych i miejsca placówek PAN w tym zestawieniu.
Liczebność placówek badawczych wydaje się być bardzo różna, w wypadku CNRS kilkunastokrotnie większa, a w odniesieniu do CNR parokrotnie większa aniżeli PAN czy MPG, co wymagałoby wyjaśnienia.

Zatrudnienie w placówkach PAN jest mniejsze aniżeli we francuskim CNRS, ale podobne do zatrudnienia w sieciach włoskiej i niemieckiej.

Placówki PAN i MPG są podobnych rozmiarów, gdy chodzi o zatrudnienie ogólne, natomiast w sieci niemieckiej liczba zatrudnionych naukowców jest proporcjonalnie niższa. niewielkie rozmiary placówek we Francji wynikają ze specyficznej ich organizacji, gdyż 85 proc. placówek CNRS stanowi część wspólnie prowadzonych okresowo (umowy 4-letnie) jednostek badawczych z uczelniami, co oznacza, że w praktyce placówki te są znacznie większe. rzeczywiste rozdrobnienie placówek badawczych występuje w CNR, gdyż duża część placówek, tzw. centra, była ulokowana w obrębie uczelni, by razem z nimi pracować, co musiało w praktyce zwiększać ich potencjał naukowy. Obecnie przeprowadzana reforma CNR pragnie usunąć to rozdrobnienie placówek, ograniczając liczbę instytutów do 1/3 i likwidując owe centra, w miejsce których uczelnie będą otrzymywać fundusze na własne badania od CNR. Reforma ta, rozpoczęta w 1999 roku, nie jest jeszcze przeprowadzona i jakie będą jej wyniki, to się dopiero okaże.

Porównanie nakładów finansowych jest oczywiście dla nas kompromitujące – liczby są podane w dolarach USA – gdyż licząc porównawczo na jednego pracownika naukowego w CNRS i CNR wypada 5–5,5 razy więcej aniżeli u nas, a w wypadku naukowców z placówek MPG nawet 11 razy więcej niż w Polsce, co zresztą oznacza nie tylko znacznie większe pobory pracowników, ale i wielokrotnie lepsze wyposażenie warsztatów pracy. Należy tu jeszcze raz przypomnieć, że wszystkie te sieci badawcze otrzymują określone kwoty z budżetu państwa. Sumy te, zgodnie z zasadami prawa i logiki, są w dyspozycji owych sieci, kierownictwo sieci rozdzielaje według potrzeb i uznawanych przez siebie priorytetów.

Niewielkie są natomiast różnice w efektach pracy badawczej mierzonych liczbą publikacji na jednego pracownika naukowego – w CNRS wypada ich 1,38 przeciętnie rocznie, w placówkach CNR 1,23, w MPG 2,10, natomiast w placówkach PAN przeciętnie 1,93 publikacji. liczba publikacji nie jest może precyzyjnym sposobem pomiaru efektywności pracy naukowej, ale jedynym, który pozwala na tak szerokie porównanie.

Ten ostatni wynik jest pozornie pocieszający dla naszej nauki i choć nie o wszystkim może świadczyć, bo nauki ścisłe są mniej „gadatliwe”, jest jednak dowodem nie tylko wielkiego wysiłku kadry naukowej, ale jednocześnie rabunkowej gospodarki siłami ludzkimi i zapleczem naukowym, które daje z siebie więcej aniżeli powinno. Najbliższa rozmiarami oraz efektami naukowymi w postaci publikacji sieć MPG, tj. jej pracownicy i zaplecze, które stanowi wyposażenie badawcze, jest 11-krotnie lepiej finansowana, a to będzie brane pod uwagę, bo Unia Europejska jest zainteresowana nie tylko naszym rolnictwem, ale jeszcze bardziej stanem nauki.

Prof. dr hab. Andrzej Wyczański, historyk, członek rzeczywisty PAN, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu w Białymstoku.

Komentarze