Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

Dobry początek
Poprzedni Następny

Agora

Wizja społeczeństwa przyszłości musi zawierać wizję i wieloletnią strategię 
jego edukacji również na poziomie wyższym. 
Jaka jest „Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego 
w Polsce do roku 2010”?

Stanisław Mańkowski

Fot. Stefan Ciechana

 W Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu został opracowany tekst pod przywołanym wyżej tytułem. W piśmie przewodnim, które minister Krystyna Łybacka skierowała do rektorów wyższych uczelni, stwierdza się, że opracowanie ma charakter roboczy i otwarty, to znaczy nie stanowi oficjalnego dokumentu ani w pełni uzgodnionego tekstu, a ponadto jest otwarte na uzupełnienia, uściślenia i modyfikacje. Rozumiem więc, że autorzy zapraszają do dyskusji nad tą, zasadniczą dla przyszłego modelu edukacyjnego Polski, sprawą.

Tekst Strategii stał się tematem trwającej obecnie w Politechnice Warszawskiej dyskusji. Był też dyskutowany na posiedzeniach plenarnych: Konferencji Rektorów Państwowych Uczelni Technicznych w Łodzi 17-19 października br. oraz Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich we Wrocławiu 14 listopada br. Moim zdaniem, ta dyskusja nie została jeszcze zakończona. Ze względu na wstępną wersję dokumentu oraz wagę problematyki stanowi jedynie pierwszą fazę wyrażania opinii środowiska akademickiego na temat zasadniczych spraw związanych z edukacją Polaków na poziomie wyższym w nadchodzących dziesięcioleciach. Niniejszy artykuł nie jest podsumowaniem poglądów wynikających z toczącej się w środowisku akademickim dyskusji, ale stanowi osobistą refleksję dotyczącą rozpoczętego procesu opracowywania Strategii.

SUKCES I ZAGROŻENIA

Należy przede wszystkim zauważyć, że absolwenci wyższych uczelni w latach 2010-15 środek swej aktywności zawodowej osiągną w latach 2025-30. Wynika z tego wniosek, że Strategia powinna wyznaczać generalne kierunki i ogólne cele wynikające z wizji rozwoju cywilizacyjnego społeczeństw krajów Unii Europejskiej.

W związku z tym należy rozważyć szereg zasadniczych kwestii. Pierwszą z nich zawiera pytanie: Czy strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce jest potrzebna? To kluczowa sprawa. W ostatnim 12-leciu szkolnictwo wyższe w Polsce rozwijało się bowiem – w zakresie ilościowym – na zasadzie naturalnych praw rynku edukacyjnego i korzyści ekonomicznych. To doprowadziło do powstania 241 uczelni niepaństwowych, przy ogólnej liczbie 364 uczelni wyższych w Polsce (w roku akademickim 2001/02). W tym okresie współczynnik skolaryzacji w grupie młodzieży w wieku 19-24 lata powiększył się z 13,1 do 43,3 proc., co odpowiada wzrostowi liczby studentów z 394 tys. w roku akad. 1990/91 do 1699 tys. w roku akad. 2000/01. Wzrost liczby studiujących osiągnęliśmy w warunkach stagnacji wydatków na szkolnictwo wyższe z budżetu państwa. W roku 1991 wynosiły one 0,82 proc. PKB, a w roku 2001 – 0,88 proc. PKB, przy średniej wartości dla rozpatrywanego okresu 0,80 proc. PKB. Oceniając to zjawisko wyłącznie ze statystycznego czy ekonomicznego punktu widzenia, można stwierdzić, że bez istnienia jakiejkolwiek strategii osiągnięto wynik znakomity. Proces ten, w zasadzie niekontrolowany i nieregulowany przez państwo, spowodował powstanie z jednej strony zdecydowanie odmiennej sytuacji strukturalnej w szkolnictwie wyższym, a z drugiej wywołał wiele zasadniczych napięć, zagrożeń i sprzeczności oraz problemów związanych również z przyjętymi w UE standardami jakości kształcenia, a szczególnie z Deklaracją Bolońską. Powołanie i rozpoczęcie działalności przez Państwową Komisję Akredytacyjną czy środowiskowe komisje akredytacyjne stały się ważnym czynnikiem na drodze wyjścia z powstałego chaosu edukacyjnego. Są istotnym, ale tylko jednym z czynników przywrócenia państwu roli regulatora w zakresie polityki edukacyjnej kraju na poziomie wyższym. W tym względzie w pełni zgadzam się z prof. Franciszkiem Ziejką, rektorem UJ (Jesteśmy ważnym partnerem władz, „Forum Akademickie” 7-8/2002), który stwierdził w wywiadzie, że w Polsce państwo straciło kontrolę nad systemem i uważam to za duży błąd.

PILNA KONIECZNOŚĆ

Wizja społeczeństwa przyszłości musi zawierać wizję i wieloletnią strategię jego edukacji również na poziomie wyższym. Wiadomo, że w odniesieniu do wielu dziedzin gospodarczych kraju (np. energetyki) założenia rozwoju przyjęte przez Sejm RP sięgają nawet roku 2020. W dziedzinie rozwoju szkolnictwa wyższego niczego takiego do tej pory nie było. Państwowe szkolnictwo wyższe, szczególnie w zakresie zawodowych szkół wyższych, zgodnie z właściwą ustawą, powinno być finansowane w znacznym stopniu również z funduszy samorządowych. Brak strategii państwa w tym zakresie – przy budowaniu strategii regionalnych i miejscowych oraz konstruowaniu budżetów miejskich, powiatowych czy wojewódzkich – utrudnia realizację zapisów ustawowych i rozwój lokalnych rynków edukacyjnych.

Można również stwierdzić, że strategia rozwoju szkolnictwa wyższego powinna stanowić część ogólnej strategii rozwoju edukacji społeczeństwa. Rozpatrywany segment strategii edukacji na poziomie wyższym w drugim przybliżeniu powinien stać się częścią strategii ogólnej. Wszystkie te przesłanki wskazują, że istnieje pilna konieczność opracowania strategii rozwoju szkolnictwa wyższego, a uwzględniając długość cykli edukacyjnych i stosunkowo wolne procesy transformacyjne dziedziny uważam, że jej horyzont czasowy powinien sięgać roku 2020. Tak więc, moim zdaniem, inicjatywa podjęta w tym zakresie jest z wielu powodów właściwa.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu prezentowany jest pogląd, że nowe prawo o szkolnictwie wyższym – a więc ustawy o szkolnictwie wyższym, szkolnictwie zawodowym i ustawy o stopniach i tytułach naukowych – mają zostać gruntownie znowelizowane dopiero na podstawie przesłanek wynikających ze Strategii.

Pytanie: czy pracę nad nowym prawem o szkolnictwie wyższym rozpoczynać przed, czy po opracowaniu Strategii, uważam za chybione. Nowe prawo o szkolnictwie wyższym jest pilną koniecznością. Potencjał merytoryczny poprzednich projektów ustaw, a wśród nich projektu KRASP, jest tak duży, że prace nad nowym tekstem ustaw, prowadzone zarówno w ministerstwie, jak i grupach ekspertów zewnętrznych, powinny przynieść efekt w ciągu paru miesięcy. W przeszłości kwestia ta nie została sfinalizowana zarówno z przyczyn politycznych, jak i z powodu sporów prowadzonych w samym środowisku akademickim. Nowelizacja wymienionych ustaw w perspektywie lat 2015-20 ma niewątpliwie charakter działania taktycznego, a nie strategicznego. Przypuszczam, że w okresie rozpatrywanym w przyszłej Strategii, ustawy te będą nowelizowane jeszcze nie raz. Z drugiej strony, dokument planistyczny tego typu, jak Strategia – mający charakter ponadrządowy, gdyż będzie realizowany przez kolejne nieokreślone obecnie rządy, i strategiczny, gdyż dotyczy cywilizacyjnej przyszłości narodu – powinien zawierać ogólne kierunki rozwoju szkolnictwa wyższego i dlatego może powstawać równolegle z pracami legislacyjnymi dotyczącymi nowego prawa w szkolnictwie wyższym. Dlatego też uważam, że prace nad Strategią i nowymi ustawami powinny być prowadzone równolegle przez dwie grupy ekspertów wymieniających pomiędzy sobą informacje i ustalenia. Z uwagi na złożoność akademickiej materii, pracę nad nową wersją Strategii powinna prowadzić grupa ekspertów, a nie jedna czy dwie osoby. Myślę, że za okres niezbędny do jej opracowania – przy założeniu wykonania analiz rynków edukacyjnych z uwzględnieniem takich czynników, jak czynniki demograficzne czy przyszłe rynki pracy – trzeba przyjąć 1 rok.

MATERIAŁ ZBYT PIERWOTNY

Pierwszą wersję Strategii ( www.men.waw.pl/szk-wyz/strategia/strategia.htm ) oceniam jako materiał ogólnikowy, zawierający jednak wiele wartościowych elementów, merytorycznych cegiełek, ale nie poukładanych we właściwy sposób. Dokument nie zawiera spójnej wizji rozwoju szkolnictwa wyższego – uważam go za materiał pierwotny, mający stanowić podstawę dyskusji środowiskowej. Moim zdaniem, jest on jednak zbyt pierwotny. Punktem wyjścia Strategii powinna być wizja społeczeństwa polskiego lat 2020-30, gdyż, jak wspomniałem, w tym okresie nastąpi szczyt działalności absolwentów opuszczających uczelnie w latach 2010-15. Polskie społeczeństwo w tym czasie będzie społeczeństwem edukacyjnym, informacyjnym, europejskim, usługowym, a w mniejszym stopniu produkcyjnym. Dla populacji 19-24-latków i rozpatrywanego okresu istnieją prognozy, które nie zostały w Strategii uwzględnione.
Wizja przyszłego społeczeństwa winna być punktem wyjścia do sformułowania modelu przyszłego szkolnictwa wyższego Polski. Model taki powinien określać podstawowy układ funkcjonalny systemu szkolnictwa i cechy jego poszczególnych poziomów czy gałęzi. W opracowaniu brak takiego modelu, sformułowanego w sposób otwarty. Przyjęty układ podaje go w formie rozmytej i niekompletnej, np. zupełnie pominięto w nim problematykę związaną z zawodowym szkolnictwem wyższym. Problem wielostopniowości studiów wyższych nie jest ujęty w sposób jednoznaczny, raz mówi się o studiach dwustopniowych, w innym miejscu o studiach trójstopniowych.

Przywołując Deklarację Bolońską nie zaznaczono, że nie została ona dotychczas ratyfikowana. W europejskiej dyskusji dotyczącej kształtu przyszłego szkolnictwa wyższego w UE wskazywano na możliwość (na niektórych kierunkach, np. medycznych) zachowania różnorodności form kształcenia, dopuszczając istnienie ścieżek kształcenia jednostopniowego, odpowiadającego jednolitym studiom magisterskim. W Strategii ten element się zagubił, co jest pewnym zawężeniem możliwości wyboru modelu studiowania.

Zagadnienia związane z zasadniczymi kwestiami nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym zostały zawarte w paru podstawowych pytaniach zamieszczonych na końcu opracowania, w których wymieszano problematykę podstawową z pytaniami zupełnie nieistotnymi dla Strategii. Pytanie fundamentalne: Czy należy zachować wydziały jako podstawowe jednostki uczelni, czy też dopuścić pełną swobodę w kształtowaniu struktury uczelni? – dotyczy sprawy ważniejszej niż struktura uczelni. Wiąże się z pytaniem, czy będzie można rekrutować na uczelnie, czy na kierunki studiów przypisane do wydziałów lub czy będzie można zastąpić strukturę wydziałową szkołami obejmującymi wiele kierunków studiów? W uczelniach technicznych stwarza to możliwość pewnego obniżenia kosztów kształcenia i prowadzenia kształcenia bardziej uniwersalnego, właściwego nieokreślonym dokładnie przyszłym rynkom pracy. Przykładem pytania nieistotnego jest zagadnienie opłat związanych ze składaniem wniosków o utworzenie nowych uczelni.

UTOPIJNA WIZJA

W Strategii pominięto praktycznie całkowicie przyszły model kariery zawodowej nauczyciela akademickiego. Poruszony dwukrotnie problem profesora dydaktycznego jest zagadnieniem szczegółowym, a nie zasadniczym. Zasadniczy jest problem wprowadzenia awansu według ścieżki dydaktycznej i ścieżki naukowej.

Pomysł wprowadzenia studiów eksternistycznych i związanej z nim Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Szkolnictwa Wyższego jest grubym nieporozumieniem. Jakość studiów, m.in. zaocznych, ocenia i pilnuje Państwowa Komisja Akredytacyjna. Czy MENiS chce prowadzić studia eksternistyczne i wydawać dyplomy studiów wyższych? Podobnie można ocenić pomysł powołania Krajowej Rady ds. Kształcenia Ustawicznego i na Odległość. Rozwój tego typu studiów, jako narzędzia czy formy studiów zaocznych, jest niekwestionowaną koniecznością, jednak procesu ich tworzenia nie należy zaczynać od powołania kolejnej rady. Studia tego typu prowadzą uczelnie na określonych kierunkach i wydziałach pod kontrolą PKA.

Praktycznie pominięte są kwestie badań naukowych realizowanych w uczelni i finansowania procesów badawczych. Nie można rozdzielać działalności w zakresie kształcenia od działalności naukowej – to są procesy równoległe, składające się wspólnie na całość zadań uczelni wyższych, w których zatrudniona jest większość polskich pracowników naukowych. Nie można więc mówić tylko o zadaniach edukacyjnych, bez związku z działalnością naukową. Obecnie pozyskanie funduszy i realizacja tematów badawczych wymaga dużego zaangażowania intelektualnego oraz czasu, ale system finansowania działalności naukowej jest mało sprawny, a część działalności naukowej w sferze prac statutowych jest przeznaczana na finansowanie procesów kształcenia.
W Strategii nie zawarto koniecznej prognozy finansowania kształcenia w publicznych szkołach wyższych. Stwierdzenie, że dotacja budżetowa na szkolnictwo wyższe zostanie utrzymana na poziomie 0,88 proc., przy ewentualnym wzroście tego udziału do 1,0 proc. PKB oraz jednoczesnym wzroście współczynnika skolaryzacji do poziomu 65 proc. w roku 2010, jest nierealne. Założono przy tym, że poziom wydatków pozapłacowych kalkulowany będzie przy utrzymaniu waloryzacji inflacyjnej. Na tle standardów europejskich jest to wizja utopijna lub katastrofalna.
Tak więc ogromnym mankamentem Strategii jest brak zasad finansowania szkół wyższych. Brakuje też odpowiedzi na pytanie, czy kierunek i poziom kształcenia będą miały wpływ na wielkość dotacji budżetowej?

Trzeba więc skonstatować, że Strategia, nie zawierając programu zadaniowego, nie określiła również koniecznych przyszłych zasobów materialno-finansowych i kadrowych. A twierdzenie o wzmocnieniu zasady subsydialności państwa wobec szkół wyższych nie znajduje w niej żadnego uzasadnienia.

NIE MA INNEJ DROGI

Z poziomem i sposobem finansowania szkolnictwa wyższego wiąże się ściśle kwestia jakości kształcenia – podstawowy element, który powinien znaleźć odpowiednie miejsce w Strategii. Jeżeli zakłada się ograniczenie czy stagnację finansowania szkolnictwa z budżetu państwa, to w konsekwencji – przy stwierdzonym w ostatnich latach wyraźnym spadku jakości kształcenia na skutek zwiększonej powszechności edukacji – trzeba podjąć jednoznaczną decyzję: albo zwiększyć dofinansowanie z budżetu państwa, albo wprowadzić rozwiązania umożliwiające wyższym szkołom uzyskiwanie dodatkowych funduszy kierowanych na kształcenie. Innej drogi nie ma.

Zapewnienie wysokiej jakości kształcenia wymaga ciągłego unowocześnienia bazy, podnoszenia kwalifikacji kadry, a tego nie można uzyskać bez odpowiednich nakładów finansowych. Wiąże się to również z akademickością edukacji, czyli z problemem, czy uczelnie akademickie z dużymi tradycjami, które kształcą zarówno studentów, jak i kadrę dydaktyczną, działające na obszarze stosunkowo wysokich kosztów związanych z istniejącą infrastrukturą, będą miały dodatkowe środki związane z ich charakterem i z kształceniem kadry dla innych ośrodków akademickich, czy wyższych uczelni, np. niepaństwowych i zawodowych.

Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2010 jest dokumentem o zbyt dużym stopniu ogólnikowości, ale może stanowić podstawę dalszych prac zmierzających do określenia wizji edukacji społeczeństwa na poziomie wyższym.

Prof. dr hab. Stanisław Mańkowski, specjalista w dziedzinie inżynierii i ochrony środowiska, pełni funkcję rektora Politechniki Warszawskiej.

Komentarze