Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

Szczepionka na tyfus
Poprzedni Następny

Gwiazdy i meteory

Jesteśmy coraz bardziej pomysłowi w wynajdowaniu 
sposobów na oddzielenie się od niebezpieczeństw 
otaczającego nas świata przyrody.
Ch. Willis

Beata Maj

Rys. Piotr Kanarek

Rudolf Weigl
(1883-1957)
Zoolog, bakteriolog, odkrył szczepionkę przeciw tyfusowi plamistemu. Początkowo zajmował się cytologią, morfologią i fizjologią. Sześć dużych prac poświęcił ważnemu dla struktury komórkowej aparatowi Golgiego-Kopscha. Interesowała go również transplantacja skóry u larw aksolotla, traszki, salamandry. Ponad 30 prac poświęcił tyfusowi plamistemu. Odkrył metodę sztucznego zakażenia doodbytniczego wszy odzieżowej i wyhodował w niej zarazek Rickettsia provazeki wywołującego tyfus plamisty. Wytworzona przez niego szczepionka zdobyła światowe uznanie. 

Niezwykłe były koleje losu tego człowieka, który chociaż nie lekarz, sławą okrył polską naukę lekarską, miliony ludzi ratując od śmierci – pisał w 1957 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego” Ryszard Rostkowski. W ten sposób dziennikarz żegnał Rudolfa Weigla, wybitnego zoologa, bakteriologa i człowieka o wielkim autorytecie.

Weigl urodził się w 1883 r. w Przerowie na Morawach. Choć na świat przyszedł w niemieckiej rodzinie, osierocony przez oboje rodziców, był od dziecka wychowywany w polskiej tradycji. Pierwsze naukowe fascynacje przeżył we Lwowie, gdzie pod okiem prof. Józefa Nusbauma-Hilarowicza studiował zoologię. Lwów był wtedy jednym z centrów życia akademickiego, skupiał autorytety naukowe wielu dziedzin. Z pracowni prof. Nusbauma wyszedł niejeden wybitny przyrodnik.

Współpracownicy i mentorzy Weigla byli zdziwieni, gdy po wybuchu I wojny światowej młody zoolog poprosił o przydział do szpitali tyfusowych, by tam prowadzić swe badania. Tyfus plamisty dziesiątkował żołnierzy walczących na froncie, nie oszczędzał też ludności cywilnej. W 1910 r. francuski uczony Charles Nicole stwierdził, że tyfus przenoszą wszy. Za swe badania w tej dziedzinie dostał Nagrodę Nobla. To były jedyne pewne dane, nic więc dziwnego, że nawet lekarze obawiali się choroby.

Pod kierunkiem prof. Filipa Eisenberga Weigl odbył w Wiedniu specjalizację mikrobiologiczną. Badania nad tyfusem prowadził w obozach uchodźców na Morawach, kontynuował je w Przemyślu, gdzie w latach 1918-20 kierował zorganizowanym przez siebie dużym laboratorium bakteriologicznym, oraz w Tarnowie. Badał zarazki wywołujące tyfus w warunkach, w jakich występują w przyrodzie, czyli w organizmach wszy. W laboratorium założył ich hodowlę. Wszy umieszczał w drewnianych klateczkach z jednej strony przykrytych gazą. Po przymocowaniu klatki do skóry ludzkiej wszy wysuwały przez oczka tkaniny aparat ssący i ssały krew karmiciela. W eksperymentach pomagała Weiglowi żona i najbliżsi współpracownicy. Badacz wywoływał zarażenia laboratoryjne przy wykorzystaniu świnek morskich. Podczas poszukiwań sam uległ zakażeniu i ciężko zachorował.

Efektem badań laboratoryjnych było wykazanie, że zarazkiem tyfusu plamistego jest bakteria z gatunku Rickettsia provazeki. Rezerwuarem drobnoustrojów są chorujący ludzie. Bakterie kolonizują wszy odzieżowe i rozwijają się w ich przewodzie pokarmowym. Do infekcji dochodzi po wtarciu w skórę zakażonego kału wszy. Po okresie wylęgania (do 3 tygodni) temperatura ciała szybko wzrasta, organizm ulega znacznemu osłabieniu. Między 3 a 6 dniem na skórze tułowia pojawia się wysypka. Do momentu wynalezienia szczepionki przez Weigla, tyfus plamisty zbierał straszliwe żniwo wśród chorych. Upowszechnienie szczepionki i masowe akcje profilaktyczne położyły temu kres. Od zakończenia II wojny światowej choroby tej nie notuje się w Polsce.
Weigl nie ustawał również w propagowaniu wiedzy na temat tyfusu. Do 1941 r. był profesorem zwyczajnym biologii ogólnej Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. W Genewie, a potem w Sztokholmie wygłaszał referaty o zwalczaniu choroby. Na zaproszenie Włoch badał występowanie tyfusu plamistego w Abisynii, zorganizował tam pracownię do jego zwalczania.

Przed zakończeniem II wojny światowej Weigl był kierownikiem naukowym zorganizowanego przez okupanta instytutu do walki z tyfusem. Zaszczepiono wtedy ok. 8 mln ludzi.

W tym miejscu należy wspomnieć ważny epizod w życiu Weigla. Gestapo nalegało, by naukowiec podpisał reichslistę. Przejście na niemiecką stronę miało umożliwić badaczowi objęcie katedry w Berlinie. Niemcy, którzy mieli wówczas dobre kontakty w Sztokholmie, zaproponowali mu również poparcie przy przyznawaniu Nagrody Nobla. Weigl odmówił. Henryk Mosing, długoletni uczeń i współpracownik Weigla, nad grobem mistrza przytoczył tę historię. Oto przytoczona przez niego odpowiedź Weigla: Generale. Jestem biologiem, wiem, że życie skończyć się musi, a życie stało się dziś nieznośne. W moim wieku nie mam szans na doczekanie lepszych czasów. Osobiście najchętniej popełniłbym samobójstwo, lecz wiem, że byłoby to bolesne dla bliskich. Spełniwszy swe groźby ułatwi mi pan zadanie. („Tygodnik Powszechny” 1957, nr 37).

Weigl nie skorzystał więc z niemieckiej protekcji, a gdy instytut, którym kierował, został w 1944 r. ewakuowany do Niemiec, profesor osiadł w Krościenku nad Dunajcem. Tam nadal pracował we własnej, prymitywnej pracowni.

Po zakończeniu wojny do 1948 r. Weigl był profesorem zwyczajnym bakteriologii ogólnej uniwersytetu Jagiellońskiego, w Krakowie organizował też własny instytut przeciwtyfusowy.

Tyfusowi plamistemu profesor poświęcił przeszło 30 prac. Pracował również nad innymi gatunkami riketsji. W jego lwowskiej pracowni badania prowadzili obcy uczeni, m.in. nagrodzony Noblem prof. Nicole.



Komentarze