Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 7-8/2003

Swiatło średniowiecza

Poprzedni Następny

Badania naukowe

Dobiegający końca program badawczy obalił szereg mitów dotyczących początków 
Państwa Polskiego i pozwolił na postawienie nowych hipotez dotyczących 
dynastii piastowskiej. 

Piotr Kieraciński

Rys. doc. dr Andrzej Rozwałka, mgr Rafał Niedźwiadek, mgr Marek Stasiaki

 Kraków, Wrocław, Przemyśl, Lublin, Płock, Czersk, Kalisz, Gdańsk, Kołobrzeg, Giecz, Poznań, Gniezno, Międzyrzecz, Szczecin, Wolin, Sandomierz, Opole, Ostrów Lednicki, Kruszwica, Bytom Odrzański, Łęczyca – co łączy tak różne miejsca? To, że w X-XI wieku wszystkie były ważnymi ośrodkami Polski wczesnopiastowskiej. Również to, że prawie wszystkie były badane przez archeologów w ramach tzw. wykopalisk milenijnych, prowadzonych od końca lat 40. do końca lat 60. (niektóre badania kontynuowano także później). Łączy je także to, że tylko nieliczne – Sandomierz, Opole i Łęczyca – doczekały się monograficznej publikacji wyników. Pozostałe do dziś czekają na syntezy oparte na dokładnej analizie wszystkich materiałów archeologicznych. 

Zabytki i dokumentacja zalegają w magazynach muzeów i instytutów archeologicznych – np. we wrocławskim oddziale Instytutu Archeologii i Etnologii PAN znajdują się setki tysięcy eksponatów archeologicznych wykopanych we Wrocławiu przez prof. Wojciecha Ko?kę i Zofię Ostrowską; samych fragmentów ceramiki jest tam 350 tys. Niektóre z tych zbiorów trudno już dziś odtworzyć. Np. zabytki wykopane na terenie Płocka przez prof. Włodzimierza Szafrańskiego zaginęły w tajemniczych okolicznościach w latach 70. Podobno są ludzie, którzy coś wiedzą na ten temat... Powoli odchodzą też ci, którzy prowadzili badania milenijne przed 40-50 laty. 

Aby dorobek wieloletnich wykopalisk, których siłą napędową był kontekst polityczny – chęć zorganizowania przez władze komunistyczne kontrmilenium wobec obchodów tysiąclecia chrztu Polski, do których przygotowywał się Kościół Katolicki – nie został zaprzepaszczony, Komitet Badań Naukowych ogłosił w 1999 r. konkurs na projekt badawczy zamawiany, którego celem było syntetyczne opracowanie zabytków i dokumentacji z wykopalisk „milenijnych”. Umowa z koordynatorem projektu – Instytutem Archeologii i Etnologii PAN – została podpisana w 2000 r. Obecnie realizacja PBZ „Polska w Europie na przełomie I i II tysiąclecia” dobiega końca. – Była to być może ostatnia szansa uratowania ogromnego dorobku paru pokoleń polskich archeologów – mówi prof. Przemysław Urbańczyk z IAiE PAN, który jest kierownikiem projektu. Podkreśla, że spośród tych, którzy kierowali badaniami milenijnych, tylko nieliczni będą mogli przedstawić wyniki swoich badań w postaci syntez – m.in. prof. Stanisław Kurnatowski, który prowadził wykopaliska w Międzyrzeczu oraz prof. Władysław Filipowiak, który od 51 lat niestrudzenie bada Wolin. 

Po opublikowaniu dwudziestu kilku tomów wyników tego ogromnego przedsięwzięcia otrzymamy kompendium wiedzy, które przez długie lata będzie służyło badaczom początków Polski. 

PIASTOWSKIE KORZENIE

Jaką Polskę ukazały badania, prowadzone z takim rozmachem? Najważniejsze odkrycia dotyczyły wielkopolskiego centrum Państwa Piastów. Okazało się ono starsze niż dotychczas przypuszczano. Powszechnie uważano, że to dopiero Mieszko I zbudował grody w Poznaniu, na Ostrowiu Lednickim, w Gnieźnie i w Gieczu. – Dziś możemy z całą pewnością stwierdzić, że w każdym z tych ośrodków istniał wcześniejszy gród, który można datować przynajmniej na początek X wieku, czyli jedno pokolenie przed Mieszkiem – mówi prof. Urbańczyk. Oznacza to, że Państwo Piastowskie nie wzięło się znikąd. Mieszko był kontynuatorem dzieła swego ojca. Zdaniem prof. Zofii Kurnatowskiej, która dokładnie przyjrzała się dotychczasowym badaniom prowadzonym w Gieczu i przeprowadziła wraz z mgr Teresą Krzysztofiak nowe prace w tej miejscowości, najstarszy gród giecki można datować na koniec IX stulecia. Tak dawnych grodów nie ma ani w Poznaniu, ani na Lednicy, ani w Gnieźnie. Giecz jest jedynym grodem w państwie Mieszka, który ma genezę w IX wieku – z tego okresu pochodzą odkryte niedawno szczątki drewnianego gródka w północnej części obszaru wykopalisk – jedynym, który przetrwał po przebudowach. Musiał mieć duże znaczenie dla dynastii. Czy nie stamtąd wywodzi się ród Mieszka? – pyta retorycznie uczona. 

Przeinterpretowano także znaczenie obiektów na Ostrowiu Lednickim. Niedawno grupa krakowskich historyków sztuki pod kierownictwem prof. Klementyny Żurowskiej orzekła, że misy chrzcielne w tzw. pallatium posłużyły do chrztu Mieszka i jego drużyny. Dzięki nowszym badaniom wiemy, że są one z czasów nieco późniejszych i zapewne nie Mieszko był w nich chrzczony, natomiast być może chrzcił w nich książąt i wielmożów podbijanych plemion. Interpretowane dotychczas jako kamienny kościół fundamenty, położone na północ od pallatium okazały się być zbyt słabe, aby unieść kamienne mury. Były więc tylko fundamentem drewnianego kościółka, który prof. Kurnatowska uważa za najstarszy w Wielkopolsce – być może zbudowany dla Dąbrówki. 

Badania gnieźnieńskich (niegdyś osobnych) wzgórz, na których dziś stoją katedra i kościół św. Jerzego, pozwoliły zidentyfikować kolejne etapy budowy obiektów sakralnych. Najstarszym była zapewne mała rotunda wzniesiona na miejscu obecnej katedry – której i z pewnością nie było w czasie zjazdu gnieźnieńskiego – oraz trzy kolejne konfesje św. Wojciecha. Przed budowlami chrześcijańskimi w Gnieźnie na wzgórzu, na którym dziś znajduje się kościół św. Jerzego, znajdował się ośrodek kultu pogańskiego – odkryto tam wielki kopiec kamienny, wypełniony przepalonymi kośćmi zwierzęcymi. – Chrześcijaństwo nie tylko fizycznie, ale także symbolicznie starało się przejąć kontrolę nad dawnymi miejscami kultu – mówi prof. Urbańczyk. Stąd zapewne takie duże znaczenie Gniezna w państwie Piastów. 

Wykopaliskami na terenie Poznania kierował przez wiele lat już prof. Witold Hensel, od 1954 do 1989 r. dyrektor Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN (obecnie IAiE PAN). Od 1999 r. badania nad zespołem sakralno-pałacowym podjął Instytut Prahistorii UAM. Dr Michał Kara zweryfikował chronologię i fazy rozwoju ośrodka poznańskiego. M.in. udało się ustalić datę budowy wału. Powstał on w latach 80. X wieku, a nie, jak sądzono dotychczas, w XII w., kiedy był przebudowywany. Oznacza to, że poznański gród zbudował Mieszko I. Zdaniem prof. Hanny Kó?ki-Krenz, gród powstał na bazie osady istniejącej już przy końcu IX w., zdaniem dr. Kary – na miejscu osady z początku X stulecia. Jak widać, kontrowersje istnieją nawet w tym samym zespole badawczym. Przypuszcza się też, że katedra w Poznaniu jest miejscem pochówku dwóch pierwszych historycznych władców dynastii piastowskiej: Mieszka I i Bolesława Chrobrego – tego zdania jest prof. Kurnatowska. 

Bardzo interesujące okazały się badania archeozoologiczne. Pokazały, że zupełnie inaczej odżywiali się mieszkańcy poznańskiego podgrodzia, a inaczej grodu. Prof. Kó?ka-Krenz ujmuje to następująco: o ile ci pierwsi jadali świńskie nóżki, to na stołach tych drugich można było spotkać łapy niedźwiedzia. Dr Sławomir Moździoch z wrocławskiego oddziału IAiE PAN zauważył podobne zależności w Bytomiu Odrzańskim. W grodzie bytomskim daje się wyraźnie wyróżnić – umożliwiła to komputerowa analiza trójwymiarowej lokalizacji zabytków – dwie strefy, zamieszkałe przez grupy różniące się nie tylko pozycją społeczno-zawodową. Szczegółowe analizy wskazują, że innym mięsem żywili się rycerze, a innym ludność służebna. 

Jednym z najciekawszych znalezisk w poznańskim grodzie są dwie szklane kostki mozaikowe. Podobne znajdowano podczas poprzednich badań. Prof. Kó?ka-Krenz postawiła hipotezę, że mozaika stanowiła element wystroju absydy książęcej kaplicy grodowej. 

PAŃSTWO LĘDZIAN

Nie tylko datowanie grodów wielkopolskich przesunięto wstecz. Także w Lublinie w okresie przedpiastowskim istniał silny gród. Zlokalizowany był na obecnym wzgórzu Staromiejskim. Fragmenty jego obwałowań odkryto w okolicach rogu dzisiejszych ulic Kowalskiej i Lubartowskiej. Zdaniem Marka Stasiaka, historyka sztuki z wydziału Strategii i Rozwoju Urzędu Miejskiego, Lubelskiej Pracowni Urbanistycznej, ślady walk z okresu przyłączania Lubelszczyzny do państwa Piastów świadczą o tym, że załoga grodu stawiała opór. Jest to przesłanka wskazująca na istnienie w tym rejonie silnej organizacji plemiennej – zapewne, uznawanego przez niektórych historyków za mityczne, państwa Lędzian. Badania nad sposobem, a nawet, jak się okazało, dwoma sposobami rozmierzenia gruntów w Lublinie, wskazują, zdaniem Stasiaka, na dwukrotną lokalizację miasta. Pierwszą należy zapewne wiązać z odnowieniem państwa przez Bolesława Wstydliwego po najeździe tatarskim w połowie XIII w. Czy była to lokalizacja na prawie średzkim? Druga to znana lokalizacja Władysława Łokietka z 1317 r. 

Kierujący badaniami na terenie Lublina dr hab. Andrzej Rozwałka z Instytutu Archeologii UMCS twierdzi, że Lublin kilkakrotnie zmieniał lokalizację, nim w końcu gród trafił na stałe na wzgórze Zamkowe, a osada na wzgórze Staromiejskie. Najstarszą osadę, z VI w., należy wiązać właśnie ze wzgórzem Staromiejskim. Z tego samego okresu jest osada na wzgórzu Czwartek. Po zniszczeniu grodu Lędzian, Mieszko wybudował nowy na znajdującym się pod drugiej stronie rzeki Czechówki wzgórzu Grodzisko (zwanym też Starym Kirkutem). Zapewne wówczas istniała na sąsiedniej Białkowskiej Górze osada o charakterze podgrodzia; nikt tam jednak nie kopał i miejsce to czeka na archeologów. Dopiero w XII w. gród trafił na wzgórze Zamkowe, gdzie pozostał na stałe. Prof. Urbańczyk uważa, że podczas konferencji podsumowującej wyniki badań lubelskie wystąpienie należało do najciekawszych. 

ŚLADY KULTURY ŁUŻYCKIEJ

Podczas gdy początki grodów wielkopolskich i lubelskiego zostały cofnięte w czasie, kilka innych odmłodzono. Młodsze niż dotychczas uważaliśmy są np. mazowieckie Płock i Czersk oraz małopolska Wiślica. Badania nad materiałami z wykopalisk w Płocku prowadził Andrzej Gołębnik. Jego zdaniem, hipotezę o pallatium Bolesława Chrobrego należy włożyć między bajki. Pozostałości uroczyska pogańskiego z IX stulecia to w rzeczywistości ślady znacznie starszej osady kultury łużyckiej, która nie ma nic wspólnego nie tylko z Piastami, ale także ze Słowianami. Gród, co prawda, można wiązać z przełomem X i XI wieku, ale rotunda na podgrodziu z pewnością nie pochodzi – jak sądził prof. Szafrański – z roku 1008/09, ale z XII wieku. 

W Wiślicy zbadano powtórnie zespół pallatium. Jest on późniejszy niż sądzono, zapewne zbudowano go w XII stuleciu. Tzw. misa chrzcielna okazała się zwykłym wyrobiskiem, związanym z eksploatacją skały gipsowej, a nie zabytkiem archeologicznym. Bardzo interesujący jest tzw. suchy mur, który otaczał wał ziemny. Tego rodzaju konstrukcje obronne znane są z terenów Czech. Czy jednak Wiślica należała do Państwa Wielkomorawskiego? Zdaniem dr hab. Zbigniewa Pianowskiego – nie, podobnie jak nie należał trwale do Czech Kraków ze Wzgórzem Wawelskim. 
Prof. Urbańczyk, który kopał w Czersku, a teraz mógł zrobić syntezę tego stanowiska, mówi, że udało się wyróżnić 15 faz użytkowania wzgórza. Faktycznie gród został zbudowany w końcu XI w., czyli jest młodszy niż sądzono. Czersk, niegdyś stolica Mazowsza, jest dziś senną wioską. Czy sprawiła to zmiana biegu Wisły, czy może konkurencja rozwijającej się dynamicznie Warszawy? 

OBALONE MITY

Badania nad pozostałościami wykopalisk milenijnych przyniosły kilka zdumiewających odkryć. Na konferencję w Mądralinie uczeni z różnych ośrodków, m.in. z Gniezna, Poznania i Wrocławia, przywieźli fragmenty kościanych okładzin szkatułek, zdobione wzorami kółek i meandrów. – Nie wiemy czy były to wytwory miejscowe, czy importy – mówi prof. Urbańczyk – ale znalezisko to świadczy o obecności elit, które przestrzegały kanonów mody i standardu życia obowiązujących w Europie. Podobne znaleziska, jednak już w całości wykonane z kości, znane są z terenu Europy Zachodniej. Nasze elity, biedniejsze, starały się naśladować to, co obowiązywało w wyżej rozwiniętych krajach. Tworzyły tańsze kopie zachodnich symboli zamożności i dobrego tonu. To przesłanka do stwierdzenia, że w owym czasie nie byliśmy dla zachodniej Europy i Ottona III równorzędnym partnerem, ale peryferyjnym krajem, którym umiejętnie manipulowano. 

Niezwykły zabytek odkrył dr Moździoch w zbiorach IAiE PAN we Wrocławiu. Rzeźbiona deska ma liczne analogie w miejscach kultowych Słowiańszczyzny Połabskiej. Zdaniem dr hab. Marka Krąpca z AGH, który wykonał badania dendrochronologiczne, drzewo, z którego została wykonana, ścięto w 1032 r. Rzuca to nowe światło na ten okres dziejów Śląska. W latach 30. XI w., podczas panowania Bezpryma, a po ucieczce Mieszka II do Czech, miał tam miejsce bunt pogański, a biskupi chowali się po lasach. Zdaniem S. Moździocha: Na zburzonym wale wrocławskiego grodu powstała wówczas świątynia zbliżona konstrukcją do świątyń pogańskich znanych z Gross Raden na Połabszczyźnie i z Wolina. Zapewne brali w tej reakcji udział połabscy Lucice. Ta hipoteza potwierdzałaby słowa Kosmasa o tym, że Brzetysław najechał Polskę w 1038 r., przez Kraków, a nie przez Wrocław, jak chcieli niektórzy historycy. 
Badania prowadzone stale na Wawelu domagały się od lat usystematyzowania. KBN-owski program umożliwił podjęcie próby podsumowania zmian topografii wzgórza. Dr hab. Zbigniew Pianowski, kierownik działu archeologii Zamku Królewskiego na Wawelu mówi, że jest to wyjątkowe miejsce w Europie pod względem liczby monumentalnych, kamiennych obiektów sakralnych, ich zróżnicowania i skali. Doliczono się tam dwudziestu budowli murowanych z X-XII wieku. Najprawdopodobniej równocześnie funkcjonowało tam dziesięć świątyń równocześnie, co jest ewenementem na skalę europejską. 

Zdaniem Z. Pianowskiego, teza o czeskiej proweniencji pierwszych kamiennych budowli na Wawelu nie ma dostatecznego uzasadnienia. Pierwsze kamienne budowle wznieśli tam Piastowie. Czesi mogli od czasu do czasu zdobywać Kraków, może nawet Wiślicę. Mogli też próbować pozostawić tam załogi. Jednak nigdy nie władali tymi ziemiami trwale. – Władcy nie byli w stanie zorganizować trwałej okupacji dużego terenu – mówi prof. Urbańczyk. – Wojny prowadzono o honor i „pieniądze”. Przeciwnik musiał uznać wyższość zwycięzcy i zapłacić haracz. Wojna napełniała skarbiec zwycięskiego władcy. 

Dobiegający końca program obalił więc szereg mitów dotyczących początków Państwa Polskiego i pozwolił na postawienie nowych hipotez dotyczących dynastii piastowskiej. Jego archeologiczną część tworzą 22 tematy, z czego 21 to opracowania archeologiczne najważniejszych ośrodków piastowskiej Polski, zaś jeden – program historyczny realizowany pod kierunkiem prof. Jacka Banaszkiewicza, słynącego ze wspierania archeologów znakomitymi analizami źródeł pisanych. 

W realizację tego programu zaangażowane było kilkanaście placówek: instytuty PAN, szkoły wyższe, muzea archeologiczne, a nawet prywatne firmy archeologiczne; łącznie ponad 200 osób. Przez trzy lata funkcjonował w naszym kraju wielki, interdyscyplinarny wirtualny instytut nauk humanistycznych. Koszty jego utrzymania wyniosły 2,3 mln zł. Był to nie tylko największy KBN-owski program badawczy w dziedzinie archeologii, ale także zapewne największy program w dziedzinie humanistyki. Zostały do niego dołączone także trzy programy historyczne, jeszcze nie zakończone, dotyczące późniejszych epok. – Mam nadzieję, że do końca roku uda nam się opublikować tom syntetyczny w języku angielskim – mówi prof. Urbańczyk, szef całego programu. Niestety, na razie nie ma pieniędzy na opublikowanie monografii 21 najważniejszych ośrodków państwa pierwszych Piastów. Publikacja archeologiczna wymaga wydrukowania licznych rysunków, zdjęć i tabel. Zazwyczaj musi mieć format A-4. To bardzo kosztowne. Prof. Urbańczyk ocenia to przedsięwzięcie wydawnicze na kolejne 400 tys. zł. Żaden humanistyczny instytut badawczy nie udźwignie takiego przedsięwzięcia. Bez środków z KBN tomy pozostaną na dyskietkach. 

Komentarze