![]() |
| W³adys³aw Witwicki |
Najdawniejsi ze znanych Witwickich - pamiêæ rodzinna siêga po³owy XVII wieku - nosili imiona: Bazyli, Teodor, Samuel. Potem by³y Micha³y, Jany, Stefany. Pieczêtowali siê starym herbem Sas. Profesor Micha³ Witwicki, architekt i konserwator, tak zacz±³ rodzinn± opowie¶æ: &8222;My jeste¶my z najemnego ¿o³dactwa. Kazimierz Wielki, zdobywszy Grody Czerwieñskie, nie mia³ ich kim obsadziæ, sprowadzi³ wiêc z Wo³oszczyzny ród Dragów Sasów, daj±c im nadzia³y ziemi na po³udnie od Lwowa - od Sanoka po Ko³omyjê&8221;.
Licznie rozrodzeni, ubo¿eli z czasem, a droga awansu ze szlacheckiej zagrody wiod³a albo poprzez stan duchowny w obrz±dku prawos³awnym, pó¼niej greckokatolickim, albo s³u¿bê ekonoma b±d¼ rz±dcy w maj±tkach ziemskich. Dalszym dopiero etapem, w XIX wieku, by³o miasto i status inteligencki, co ³±czy³o siê ze zmian± jêzyka (z rusiñskiego na polski) oraz obrz±dku.
Wielk± karierê zrobi³ syn najzamo¿niejszych mieszkañców Witwicy, Stanis³aw, który przywdziawszy sukniê duchown±, po studiach w Polsce i za granic±, doszed³ do godno¶ci arcybiskupa poznañskiego i zosta³ kierownikiem kancelarii Jana III Sobieskiego.
Do rzêdu &8222;encyklopedycznych&8221; Witwickich nale¿y Miko³aj, pionier i propagator pszczelarstwa, autor podrêczników z tej dziedziny wydawanych w Polsce i Rosji.
W porz±dku chronologicznym mój rozmówca - badacz genealogii swojej rodziny - wspomina profesora Liceum Krzemienieckiego, a po likwidacji szko³y - kijowskiego uniwersytetu, oraz jego syna, który opu¶ci³ kraj i zapocz±tkowa³ ¿yj±c± do dzisiaj francusk± liniê Witwickich.
Do Ameryki wyemigrowa³ Stefan, dzia³acz niepodleg³o¶ciowy... ukraiñski i by³ prezydentem Ukraiñskiej Republiki Ludowej na obczy¼nie. - Siedzieli¶my okrakiem miêdzy dwoma narodami. Mam teraz bliskie kontakty z t± czê¶ci± lwowskiej inteligencji, która chce pojednania.
Sofron Witwicki poszed³ pierwsz± z wymienionych wy¿ej dróg i s³u¿±c Bogu na probostwie w rodzinnych stronach rozmi³owa³ siê w huculszczy¼nie. Pierwsze ksi±¿ki o mieszkañcach po³onin pisa³ po polsku, po ukraiñsku za¶ dramaty historyczne. Na tej postaci zamykaj± siê (wedle kryteriów genealogicznych) dzieje rodu, a zaczyna rodzinna historia utrwalona we wspomnieniach potomków, któr± prof. Micha³ Witwicki starannie bada i zapisuje. Pierwszy zeszyt ma na stronie tytu³owej herb i dewizê: &8222;Dla pamiêci i honoru domu mego&8221;.
Tak mój rozmówca okre¶la pojawienie siê na polskim horyzoncie intelektualnym swego stryja W³adys³awa Witwickiego, konstatuj±c, ¿e w jego rodzinie inteligenckie kariery zaczê³y siê pó¼no. Urodzony w roku 1878 w Lubaczowie, najm³odszy syn pisarza s±dowego, ukoñczy³ gimnazjum we Lwowie, po czym studiowa³ w Uniwersytecie Jana Kazimierza filozofiê, staj±c siê pó¼niej jednym z mistrzów Lwowskiej Szko³y Filozoficznej, powo³anej do ¿ycia przez Kazimierza Twardowskiego. W domu panowa³a atmosfera uznania dla twórczych ambicji - jedna z sióstr zosta³a zakonnic± i przez kilkana¶cie ostatnich lat ¿ycia, ju¿ w trudnych powojennych warunkach, zarz±dza³a zgromadzeniem szarytek oraz jego znacznymi dobrami w Przeworsku. Syn Tadeusz, ojciec profesora Micha³a, nie mog±c sobie pozwoliæ na kosztowne studia medyczne, ukoñczy³ historiê i uczy³ w gimnazjach, a w Drugiej Rzeczypospolitej zosta³ wizytatorem szkó³.
W³adys³aw skupi³ w sobie zaiste wiele talentów. Zdaniem bratanka, &8222;stworzy³ w³asny ¶wiat pogl±dów, sposobów zachowania, dróg do prawdy&8221;. Gdy uczy³ w gimnazjum, zastêpuj±c pewnego razu polonistê, wype³ni³ lekcjê rysowaniem scen z Pana Tadeusza. Rysowa³ znakomicie, co mo¿na zobaczyæ przegl±daj±c jego ksi±¿ki, które sam ilustrowa³. Zdaniem bratanka, malowa³ gorzej, gdy¿ za³o¿ona wierno¶æ prawdzie krêpowa³a wyobra¼niê.
W historii nauki zapisa³ siê przede wszystkim jako jeden z ojców psychologii polskiej, twórca m.in. teorii uczuæ, teorii sprzeczno¶ci, pionier psychologii spo³ecznej, ale jego zainteresowania obejmowa³y tak¿e psychologiê religii, etykê, estetykê. W ka¿dej z tych specjalno¶ci publikowa³ podrêczniki, monografie i artyku³y naukowe. Najbardziej znane ksi±¿ki to: Zarys psychologii (1928), Wiadomo¶ci o stylach (1934), Platon jako pedagog (1947), Pogadanki obyczajowe (1957), Przechadzki ateñskie (cykl pogadanek radiowych opublikowanych z rysunkami autora).
W roku 1904 W³adys³aw Witwicki zosta³ docentem UJK, a w 1919 powierzono mu Katedrê Psychologii Do¶wiadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego. Zamieszkawszy w domu profesorskim przy ulicy Brzozowej, rzadko przyje¿d¿a³ do Lwowa, ale przysy³a³ bratu wszystkie kolejne t³umaczenia Platona, które opatrywa³ w³asnymi komentarzami. Kilka egzemplarzy z dedykacjami zachowa³o siê u pana profesora Micha³a, razem z listami doñ adresowanymi i zwykle ilustrowanymi przez nadawcê.
Profesor, znany ze swych ¶mia³ych idei naukowych, by³ w Warszawie znienawidzony przez endecjê, której bojówki nie wpu¶ci³ kiedy¶ na salê wyk³adow±. Podczas okupacji kontaktowa³ siê ze swymi studentami zamkniêtymi w getcie, mimo ¿e sam nie opuszcza³ domu. Pracowa³ nad Platonem, a zarabianiem na ¿ycie i sprawami codziennymi zajmowa³a siê druga ¿ona, lekarka. Bratanek, który przeniós³ siê do Warszawy, bêd±c ju¿ wcze¶niej, we Lwowie, ¿o³nierzem AK, odwiedza³ go wtedy czêsto. Rozmawiali d³ugo o zagadnieniach wiary - Micha³ Witwicki utraci³ j± po wybuchu wojny. Stryj przed wojn± napisa³ ksi±¿kê Wiara o¶wieconych, której wydaniu sprzeciwi³ siê episkopat, wiêc ukaza³a siê najpierw po francusku (po polsku w r. 1958 i 1980).
Powstanie warszawskie pañstwo Witwiccy prze¿yli w Busku, spakowawszy wcze¶niej ca³y dorobek profesora do &8222;¿elaznej walizki&8221;, któr± schowano w piwnicy. Wiêkszo¶æ ocala³a w wypalonym domu. Po wojnie odebranoprofesorowi katedrê i tym samym chêæ ¿ycia. Zmar³ w 1947 roku w Konstancinie.
Starszy syn wielkiego humanisty, Tadeusz, poszed³ ¶ladem ojca i by³ docentem psychologii w Uniwersytecie Miko³aja Kopernika. Wielorakie talenty odziedziczy³ m³odszy - Janusz. Ukoñczy³ architekturê i historiê sztuki. Projektowa³, ale bardziej chyba pasjonowa³y go dzieje zabudowy Lwowa, szczególnie ten okres, kiedy miasto by³o warowne. Jak ojciec odznacza³ siê umiejêtno¶ciami plastycznymi, które wyzyska³ w dziele ¿ycia, jakim sta³a siê trójwymiarowa panorama miasta, oddaj±ca jego wygl±d z koñca XVIII stulecia. Pomys³ podsunê³a Wystawa Kolonialna w Pary¿u, na której Janusz Witwicki zobaczy³ pokazan± po raz pierwszy kolekcjê makiet miast francuskich. Powstawa³y od XVII wieku, jako dokumentacja techniczna do prac fortyfikacyjnych, prowadzonych na polecenie Ludwika XIV.
Polski architekt postanowi³ w taki sam sposób pokazaæ dawny Lwów. Podj±³ ogromn± kwerendê, zbieraj±c plany miasta, widoki na obrazach ko¶cielnych, ryciny, które in¿ynierowi o du¿ej wra¿liwo¶ci plastycznej wiele mówi³y. Dosz³o do konfliktu ze ¶rodowiskiem historyków lwowskich, którzy zarzucili mu niedostatek &8222;naukowo¶ci&8221;. Specjalnie powo³ana komisja przyzna³a racjê Witwickiemu, a czas pokaza³, ¿e by³ on pionierem metody dzisiaj powszechnie stosowanej, polegaj±cej na odtwarzaniu uk³adów przestrzennych, modyfikowanych w kolejnych epokach, a nawet ju¿ nieistniej±cych - ze starych planów, rysunków, wszelkich dostêpnych dokumentów.
Do prac nad panoram± dosta³ od miasta lokal, a projektuj±c i prowadz±c badania, zarabia³ na nie. Zaprojektowa³ j± w kszta³cie ko³a o ¶rednicy piêtnastu metrów, otoczonego wa³ami z bastionami, po czym wype³nia³ ¶rodek modelami budowli. Wojna nie przerwa³a prac, w których uczestniczy³a grupa zapaleñców, w¶ród nich stryjeczny brat Micha³. Kiedy nadszed³ moment przesiedlenia polskich mieszkañców, gotowych by³o oko³o 350 obiektów (ko¶cio³y, urzêdy, kamienice). W³adze sowieckie nie chcia³y wypu¶ciæ cennego dzie³a, proponuj±c autorowi profesurê czy to we Lwowie, czy gdziekolwiek by zechcia³. Janusz Witwicki interweniowa³ u... Nikity Chruszczowa, ówczesnego w³adcy Ukrainy i uzyska³ zgodê na wyjazd do Warszawy - z panoram±. Gdy wszystko by³o zapakowane, w poci±gu zosta³ skrytobójczo zamordowany (przez NKWD, jak siê okaza³o).
Przywieziony przez ¿onê plastyczny wizerunek miasta zawsze wiernego przetrwa³ z³e czasy w piwnicach Zak³adu Architektury Polskiej Politechniki Warszawskiej, gdzie tajemnym skrzyniom miejsca u¿yczy³ prof. Jan Zachwatowicz, jeden z mistrzów Micha³a Witwickiego, mojego rozmówcy. Z Warszawy, po odej¶ciu na emeryturê prof. Zachwatowicza, panorama trafi³a do Wroc³awia i doczeka³a zwrotu rodzinie autora oraz wystawienia na widok publiczny w kamienicy Muzeum Miejskiego przy Rynku. Tam j± ogl±da³am parê lat temu, okaleczon± podczas tu³aczek, gdy¿ ukradziono kilkadziesi±t najpiêkniejszych obiektów. Niektóre ju¿ odtworzono na koszt córek Janusza Witwickiego, nad pozosta³ymi trwaj± prace. Równocze¶nie tocz± siê pertraktacje z Ossolineum o przejêcie panoramy, co by³oby w³a¶ciwym i godnym uwieñczeniem jej losu. Zwiedzaj±cy ekspozycje Zak³adu Narodowego im. Ossoliñskich, który ze Lwowa historia przenios³a nad Odrê, bêd± mogli zobaczyæ Lwów w dawnym kszta³cie, ale tak¿e, jak obiecuje prof. Micha³ Witwicki, &8222;wielk± rewolucjê urbanistyczn±, jak± by³o zniesienie fortyfikacji, przynosz±ce miastu nowe area³y i otwieraj±ce je ku przedmie¶ciom, które zaczê³y siê szybko rozwijaæ&8221;.
Micha³ Witwicki ma nie tylko rodzinne powody do &8222;pilnowania tych spraw&8221;. Ma po temu du¿e kompetencje. Wojna zaskoczy³a go po maturze. Szczê¶liwe dzieciñstwo gwa³townie przerwa³y krwawe walki w obronie Lwowa, trwaj±ce dziesiêæ dni, w których uczestniczy³ na pierwszej linii. Potem musia³ imaæ siê ró¿nych zajêæ zarobkowych, w koñcu wyjecha³ do Warszawy. Z Warszawy pochodzi³a matka - wnuczka malarza Wojciecha Gersona - mia³ wiêc m³ody cz³owiek oparcie u rodziny, sprzedaj±cej po trochu artystyczn± spu¶ciznê. Konspirowa³, jak wszyscy z jego ¶rodowiska. Po powstaniu, przeszed³szy piechot± 900 kilometrów, spotka³ siê z narzeczon± w obozie pod granic± holendersk± i tam wziêli ¶lub.
Po powrocie do Polski skoñczy³ architekturê, pracowa³ w instytutach naukowych, w politechnice, w pracowniach projektowych tak¿e za granic±. Sze¶æ lat spêdzi³ na kontrakcie w Algierii, wiele podczas urlopów podró¿uj±c, aby dzieciom pokazaæ ¶wiat. Córka kontynuuje tradycjê - jest architektem, podobnie jak jej m±¿. Syn wybra³ medycynê, zrobi³ doktorat, utrzymuj±c, ¿e organizm ludzki jest &8222;najpiêkniejszym urz±dzeniem, jakie stworzy³a natura&8221;. Mo¿e odezwa³y siê niespe³nione marzenia dziadka?
Micha³ Witwicki tak¿e odziedziczy³ i rozwin±³ wielorakie zainteresowania. Jest konserwatorem zabytków. Razem z drug± ¿on± odrestaurowali zamek ksi±¿±t pomorskich w Dar³owie. Du¿o publikowa³ i publikuje z historii urbanistyki. Projektowa³ w kraju i za granic±, miêdzy innymi centrum Z±bkowic ¦l±skich, osiedle i zespó³ sklepów w Lyonie, w Algierii za¶ modernizacjê najstarszej czê¶ci stolicy. Teraz jest ekspertem kilku urzêdów i organizacji.
Koñcz±c opowie¶æ o rodzie i rodzinie za fundament tradycji, z któr± siê uto¿samia, uzna³ patriotyzm. Sprawdzony w historycznych próbach, dzisiaj za¶wiadczany trosk± o pamiêæ zbiorow± nakazuj±c± wzbogacaæ jej zasoby uczciw± prac±. Jest przekonany, ¿e taki patriotyzm cechuje m³ode pokolenie.