Gwiazdy i meteory


Rzecz zrozumiała, iż Niesieckiemu zależało szczególnie na tym, by gloryfikować te rodziny, które wydały wybitnych duchownych, zwłaszcza jezuitów, i które łożyły hojnie na fundacje pobożne. (...) szlachta innowiercza (...) została bądź pominięta, bądź zbyta krótko.
Włodzimierz Dworzaczek

Heraldyk−jezuita

Jacek Maj

Dziełem życia Niesieckiego jest herbarz Korona Polska. Pierwszy tom ukazał się w 1728 we Lwowie dzięki pomocy Marianny z Potockich Tarłowej, wdowy po wojewodzie lubelskim, która postawiła m.in. warunek, aby dzieło pisane było w języku polskim, a nie – jak zamierzał autor – po łacinie. Ponieważ Niesiecki starał się być krytyczny wobec niesprawdzonych informacji, jego praca spotkała się z potępieniem współczesnych. Wiele rodzin uważało, że nie zostały odpowiednio przedstawione, inne z kolei miały żal o ich pominięcie. Jezuita jednak wytrwale pracował, choć kolejne tomy ukazywały się z opóźnieniem. Po wydrukowaniu tomu czwartego (1743) ataki niezadowolonej szlachty znacznie się wzmogły. Słano protesty do przełożonych w Polsce i w Rzymie. Autorowi grożono pobiciem, a w kolegium wybito szyby. Pracę nad piątym tomem przerwała śmierć. Ostatnią część dokończył jezuita Stanisław Czapliński, lecz pozostała ona w rękopisie.

W opinii historyków, pracę Niesieckiego można porównywać z ówczesną zagraniczną literaturą genealogiczną. Choć dane dotyczące średniowiecza autor brał od wcześniejszych heraldyków i historyków, przez co nie uniknął powtarzania bałamutnych opowieści, to jednak starał się wyzyskiwać dostępne archiwalia i korygować fantastyczność wielu wywodów. Najbardziej wiarygodne są informacje dotyczące pokoleń z XVI−XVIII w.

Spośród członków swojego zakonu przybliża nam Niesiecki m.in. postać Kaspra Drużbickiego (1590−1662), autora wielu ascet ycznych dzieł, który szanse na zbawienie chciał zwiększyć poprzez zadawanie sobie fizycznych cierpień: (...) ten sługa Boży przez jeden dzień i noc (...) często piętnaście tysięcy razów dyscypliną w ciało swoje wbijał, oprócz dyscyplin różnych zażywał rózg, łańcuszków, włosiennic i dwóch żelaznych grzebieni, i jakiegoś ostrymi a gęstymi nabitymi igłami instrumentu, które wszystkie po śmierci jego zbroczone krwią, a ciało całe posiniałe i zbite naleziono. Tak dokładny opis cielesnych udręk w hagiograficznym życiorysie to konwencja epoki. Dalej czytamy, że w trakcie ekshumacji zwłok Drużbickiego w cztery lata po śmierci odkryto „nieskażony” język („znać w nadgrodę żarliwych kazań”), choć trumna „zgniła i szaty w proch się obróciły”. Mortyfikacje duchownych starali się naśladować wierni. Krystyna z Lubomirskich Potocka ciało swe wykwintnie katowała, już paskami, już manelkami drutowymi, już włosiennicą, już postami. Nadto ręce do góry podniesione bez podpory długo trzymała, pokrzywami się siekła, stoczki o ciało swoje gasiła. Przypodobać się Bogu można także miłosiernymi i dewocyjnymi praktykami. Anna Alojza z Ostrogskich Chodkiewiczowa nie tylko hojną jałmużną ubóstwo bogaciła, ale też sama chorym usługowała, cuchnące łóżka prześcielała (...). Z pokory głębokiej bardzo ją bolało, gdy ją jako księżnę i wojewodzinę czczono, ubożuchne szlachcianki mile przyjmując, w kościele ustępując, podle siebie miejsce dawała. Do naśladowania zachęcać miał bogobojne dusze zapewne także żywot szlachcica Kazimierza Korsaka, którego nazwać można barokowym świętym Aleksym: Kazimierz, wielkiej fortuny dziedzic, (...) z młodu miał wielki instynkt od Boga do pogardy świata, (...) konie, sprzęty, suknie ubogim rozdawszy, w głęboką się pustynią, tam samymi tylko korzonkami i ziołami żyjąc, na samej bogomyślności niejaki czas pędził, jeszcze jednak niezupełnie spokojny, że nie we wszystkim na woli Bożej przestał, przetoż do bliskiej idzie wioski już zarosły, wycieńczony; tam u chłopka służbę przyjmuje i z taką ochotą wiernością wszystkie na siebie ciężary, robociznę odprawuje, jakby do niej od urodzenia był przywykły. (...) Nieraz na pańszczyznę do dworu chodził, gdzie nie poznany bicze i guzy nieraz stamtąd od dworskich wynosił; bywało, że i sama siostra pastwić się czasem nad nim kazała.

W XVIII i XIX w. ukazało się wiele przeróbek herbarza Niesieckiego. Pod zmienionym tytułem wydał go z przypisami jako Herbarz Polski Kaspra Niesieckiego S. J. Jan Nepomucen Bobrowicz (10 tomów, Lipsk 1839−1845). Edytor do prawie każdego artykułu Niesieckiego dodał wiadomości zaczerpnięte z rękopiśmiennych i drukowanych materiałów, lecz niestety często bezkrytycznie.

Skróconą i mniej wartościową wersją jest Herbarz polski i imionospis zasłużonych w Polsce ludzi wszystkich stanów i czasów Hipolita Studnickiego (3 tomy, Lwów 1855−1862). Trzecia XIX−wieczna przeróbka to Kazimierza Czarnieckiego Herbarz polski podług Niesieckiego treściwie ułożony i wypisami z późniejszych autorów, z akt grodzkich poznańskich, z ksiąg i akt kościelnych, oraz dokumentów familijnych powiększony (wyszedł tylko tom pierwszy i pierwszy zeszyt tomu drugiego, Gniezno 1872−1882).