ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl

„Forum Książki”
Spis treści numeru 1 (34) 2005

Czekamy

Pisanie książek o muzyce musi być czynnością przykrą. Podobnie tłumaczenie, wydawanie, promocja i handel. Takie odnoszę wrażenie, widząc, jak nieliczne są pozycje z tej dziedziny.

Ale poważnie. W roku 2004 ukazało się w Polsce kilkanaście książek o muzyce. Dane te biorę z informacji publikowanych przez miesięcznik „Nowe Książki” oraz z własnych poszukiwań na stronach internetowych wydawnictw i księgarni muzycznych. Wyłączam z tej statystyki nuty i podręczniki, a także wąskoobiegowe wydawnictwa naukowe. Chodzi mi o książki popularyzujące muzykę: biografie i monografie kompozytorów, zbiory esejów o muzyce, zbiory rozmów, przewodniki, słowniki i encyklopedie, popularne panoramy danej epoki czy nurtu w muzyce.

Kilkanaście pozycji w ciągu roku, w tym dwie o Niemenie, po jednej o rapie, Stingu, Pearl Jam, U2, hip-hopie, Wagnerze, Skriabinie, Pendereckim, Lutosławskim. Jedna przekrojowa monografia Alicji Jarzębskiej, jeden przewodnik koncertowy, jeden zbiór wywiadów i parę innych pozycji. Dużo to czy mało? Można by powiedzieć, że wystarczy, gdyby wszystko już było. Ale nie ma nic! Bo nie ma żadnych panoram w rodzaju „Muzyka baroku”, „Muzyka skandynawska” czy „Muzyka XX wieku”, nie ma porządnej kilkutomowej encyklopedii, nie ma słowników kompozytorów i nie ma książek o poszczególnych postaciach, nawet tych najważniejszych (dobrze jest tylko z Chopinem i Lutosławskim).

Popularyzacja wiedzy o muzyce wygląda w naszym kraju znacznie gorzej niż popularyzacja nauki, literatury, sztuk plastycznych czy filozofii. Znacznie gorzej. Źle jest nawet z publicystyką muzyczną, która wpadła w rutynę bieżących recenzji, więc książek nie ma z czego układać.

A przecież istnieją wyspecjalizowane wydawnictwa, jest legion muzykologów, są tłumacze chętni do przełożenia masy ciekawych pozycji wychodzących w innych krajach, są księgarnie muzyczne, które próbują handlować czymkolwiek, skoro nie dostają książek. Jest wreszcie czytelnik, wykształcony Polak, który słucha muzyki i chce o niej poczytać. Skąd więc kryzys książki o muzyce?

Jeśli powodem tego załamania jest przekonanie, że nie ma dla kogo wydawać, to chciałbym zapewnić: jesteśmy, nie mamy co czytać, czekamy na książki.

Grzegorz Filip