Optymizm i zapał


Rozmowa z uczestnikami pierwszej edycji „Top 500 Innovators”


Co zrobiło na Państwu największe wrażenie na Uniwersytecie Stanforda?

Jacek Pucher: Naturalne połączenie nauki i biznesu. Praktycznie wszyscy nasi wykładowcy mieli lub mają doświadczenie biznesowe. Jest to duża wartość dla uczelni. To pozwala wykładowcom prezentować na zajęciach problemy, o których nie uczy się w podręcznikach. Studenci Stanfordu mają w ramach programu studiów m.in. zajęcia z pisania biznesplanu. Prowadzą je ludzie, którzy są partnerami inwestycyjnymi w funduszach venture capital .

Iwona Cymerman: Zdecydowanie praca w zespołach. Organizacja dobrego i zgranego zespołu jest elementem kluczowym dla powodzenia jakiegokolwiek przedsięwzięcia. Środki materialne i wiedza są niezbędne do realizacji pomysłu, ale to ludzie decydują o tym, czy zakończy się on wdrożeniem i sukcesem. Kluczowa jest tu dojrzałość emocjonalna członków zespołu oraz umiejętność poświęcenia swojego interesu dla całości projektu.

 

JP: Filozofię design thinking , która polega na tworzeniu innowacyjnego produktu lub usługi od samego początku z udziałem końcowego użytkownika. Obejmuje ona tworzenie i generowanie rozwiązań przez multidyscyplinarne zespoły badawcze oraz projektowanie przestrzeni tak, aby poprzez relaks i wygodę wspomagać kreatywność. Design thinking to również prototypowanie – jeśli rozmawiamy np. o innowacyjnym laserze do zastosowań w medycynie, to powinniśmy jak najszybciej spróbować go skonstruować z prostych materiałów. Coś, czego można dotknąć, łatwiej jest dostosowywać do potrzeb przyszłego użytkownika.

Jacy wykładowcy i przedsiębiorcy, z którymi Państwo się spotkali, szczególnie Państwa zainspirowali i dlaczego?

IC: Dużo wynieśliśmy z seminariów prowadzonych przez liderów przedsiębiorczości (Entrepreneurial Thought Leaders Seminar ). Prowadzący opowiadali o osobistej motywacji do realizowania własnego przedsięwzięcia mimo napotykanych porażek i problemów, o wartościach, którymi się kierują. Mieliśmy okazję m.in. porozmawiać z Bradem Feldem o jego doświadczeniach inwestycyjnych, Scottem Summitem o artystycznych protezach kończyn, które zdejmują stygmat kalectwa czy też spotkać Martena Mickosa, byłego właściciela firmy MySQL.

IC: Inspirującym doświadczeniem były zajęcia ze Stewartem Guentherem, który pokazał, na co zwraca uwagę inwestor, oraz dlaczego przedsiębiorca i inwestor patrzą na pomysł zupełnie inaczej. W obrębie Stanfordu funkcjonuje D-School , czyli szkoła kreatywności, gdzie zajęcia prowadzą m.in. Tina Seelig, Chris Gerdes czy Donna Novitsky. Ich zajęcia pokazały nam, z czego wynika fenomen Doliny Krzemowej jako swoistego ekosystemu nauki i biznesu. Spotkaliśmy się z Kirsten Leute z biura licencjonowania technologii, dzięki której dowiedzieliśmy się, jak realizowana jest komercjalizacja na Stanfordzie.

Jakie spostrzeżenia wynieśli Państwo z wizyt studyjnych w firmach?

Anna Czerwoniec: Odwiedziliśmy Google. Na ogromnym terenie są kawiarnie, miejsca do odpoczynku, rzeźby, boisko do gry w piłkę. Całość jest tak duża, że można się tu poruszać specjalnymi firmowymi autobusami lub rowerkami w ulubionych kolorach Google. Innowacja i twórcze myślenie przeplatają się z ergonomią i wygodą, a wszystko po to, by stworzyć miejsce wyjątkowe, przyjazne ludziom i inspirujące ich do twórczej pracy.

Pracownicy Google mówili nam, że firma powstała w garażu i taką kulturę twórczego bałaganu próbuje się w niej utrzymać. W każdy piątek odbywa się spotkanie wszystkich pracowników firmy. Omawiana jest strategia firmy na najbliższy okres, plany i ciekawe przedsięwzięcia. Wszystko po to, by pracownicy na bieżąco wiedzieli, co dzieje się w firmie oraz jakie są plany na przyszłość. Szefostwu zadawane są niełatwe pytania z sali. Istnieje ścisły podział zadań. Nowi ludzie zatrudniani są jedynie wtedy, gdy zostaną zaakceptowani przez większość grupy, z którą będą współpracować. Pracownicy czują się mocno związani z firmą i ludźmi, a ludzie cenią tu wzajemne zaufanie. Prowadząc rekrutację nowych pracowników, firma szuka osób o szerokich zainteresowaniach, tak, by nowy pracownik mógł wnieść świeżość i inny punkt widzenia. Głos pracowników jest wartościowy dla szefostwa. Często przeprowadza się dobrowolne ankiety, na które odpowiada większość pracowników.

IC: Interesującym doświadczeniem była obserwacja takich firm, jak Aruba Networks i KLA-Tencore. Firmy te zrodziły się z innowacyjnego pomysłu, by po kilku latach stać się liderami rynkowymi w swoich dziedzinach. Ciekawe jest to, jak te firmy wyprzedzają oczekiwania rynkowe i odpowiadają na działania konkurencji.

Jak zostali Państwo przyjęci po powrocie w macierzystych jednostkach?

AC: Gdy pojawiłam się w pracy na kilka dni przed świętami, wywołałam zdziwienie. Uśmiechnięta od ucha do ucha, z nowymi pomysłami i zapałem zostałam szybko zaklasyfikowana jako chora z objawami zamerykanizowania. Każdego dnia staram się dzielić ideami i obserwacjami, które przywiozłam ze sobą ze Stanfordu. Wirus Kalifornii jest obecny we wszystkich laureatach Top 500 i nie będzie łatwo się go pozbyć. Wierzę, że nasz optymizm i zapał do wprowadzania zmian będą się szerzyć w naszym otoczeniu.

JC: W Instytucie Logistyki i Magazynowania w Poznaniu, gdzie pracuję, zostałem przyjęty bardzo pozytywnie. Wiele osób pytało mnie o wrażenia z pobytu na Stanfordzie. Wiem także, że moi koledzy i koleżanki zgłoszą się do kolejnych edycji programu. Rozmawiałem z dyrekcją i otrzymałem „zielone światło” na realizację pomysłów przywiezionych ze Stanfordu.

Jak Amerykanie poradzili sobie w przełamywaniu barier między nauką a biznesem? Czy na naszym gruncie też można tak działać?

AC: Dolina Krzemowa to specyficzne miejsce. Tutaj na niewielkim skrawku ziemi znajdziemy najlepsze uczelnie na świecie, największe korporacje, tysiące firm na różnym etapie rozwoju, wielki kapitał przedstawicieli venture capital . Dodatkowo jest tam atmosfera, która sprzyja ludziom kreatywnym i pomysłowym. Odbywają się setki spotkań służących wymianie informacji, poznawaniu nowych technologii, nawiązywaniu kontaktów między naukowcami i ludźmi biznesu. To swoisty ekosystem, w którym nowe technologie próbują przebić się na rynek. Dobrym przykładem jest firma Method, produkująca ekologiczne środki chemiczne do domu, założona od zera przez grupę studentów z wizją i pasją.

IC: W Polsce powoli upowszechniają się takie określenia, jak „anioł biznesu” czy venture capital , powstaje sporo małych firm aspirujących do zaistnienia na rynkach międzynarodowych. Myślę, że warto czerpać z doświadczeń Doliny Krzemowej, by wspierać te inicjatywy. Mam nadzieję, że uczestnicy kolejnych edycji przywiozą ze sobą nowe doświadczenia i wówczas, gdy połączymy naszą wiedzę, wdrażanie dobrych praktyk przyniesie właściwe efekty.

 

JP: Cała nasza 40-osobowa grupa założyła stowarzyszenie z myślą o wspólnej promocji tego, czego nauczyliśmy się podczas dwumiesięcznego pobytu na Stanfordzie. Ma ono formułę otwartą dla uczestników kolejnych edycji programu. Chcielibyśmy, aby w 2025 roku absolwenci polskich uczelni posiadali umiejętności, które pozwolą im odnaleźć się na rynku pracy, a niektórym umożliwią realizowanie innowacyjnych pomysłów, możliwych do komercjalizacji. Rozpoczynamy od kilku projektów, których ideą przewodnią jest połączenie centrów transferu technologii w jedną sieć.

IC: Uruchamiamy polską wersję e-cornera . Zapraszamy liderów polskiej przedsiębiorczości, zarówno tych o ugruntowanej pozycji, jak i tych, którzy niedawno odnieśli sukces, aby podzielili się swoimi doświadczeniami. Wystąpienia będą transmitowane na żywo do centrów transferu technologii i uczelni w całej Polsce. Wkrótce zacznie również funkcjonować strona internetowa stowarzyszenia, a na niej forum, na którym będziemy zbierać opinie na temat tego, jakie przeszkody spotykają polscy naukowcy – przedsiębiorcy. Będziemy reagować na te zgłoszenia i rekomendować zmiany legislacyjne. Przygotowujemy się również do prowadzenia zajęć z przedsiębiorczości i kreatywności.

AC: Chciałabym zaproponować, aby dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu przestrzeni na Wydziale Biologii UAM powstało specjalne miejsce sprzyjające pracy twórczej. Spróbuję też przygotować program zajęć z design thinking dla studentów Wydziału Biologii UAM.

Jakie mają Państwo rady dla osób startujących w drugiej edycji? Czym powinien wyróżniać się zwycięzca programu?

JP, AC: Uczestnicy projektu powinni być nie tylko specjalistami w swoich dziedzinach. Powinna ich również cechować ogromna otwartość umysłu. Muszą łatwo nawiązywać kontakty i mieć zdolność do rozmawiania z ludźmi biznesu o trudnych tematach naukowych w sposób klarowny i przystępny. Język biznesu nie toleruje poziomu komplikacji, który jest typowy dla nauki. Laureaci kolejnej edycji muszą wiedzieć, jak iść pod prąd, nie bać się wyrażać własnych opinii, a także realizować odważne pomysły i ich bronić.

IC: Przed wyjazdem warto również zebrać informacje od koleżanek i kolegów z własnej jednostki o tym, jakie mają problemy z komercjalizacją.

Dr Iwona Cymerman pracuje w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie, zajmuje się neurobiologią molekularną i komórkową, molekularnymi przyczynami rozwoju choroby Alzheimera i chronicznego stresu.
Dr Anna Czerwoniec, adiunkt na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu, założycielka start-upu VitaInSilica, prowadzi badania związane z bioinformatyką strukturalną oraz wirtualnymi badaniami przesiewowymi w poszukiwaniu nowych leków.
Mgr Jacek Pucher, Instytut Logistyki i Magazynowania w Poznaniu, główny specjalista w Dziale Obsługi Rynku, specjalizuje się w obszarze zastosowań technologii mobilnych w handlu, logistyce i e-administracji.