Aktualności
Konkursy
29 Czerwca
Źródło: www.pwr.edu.pl
Opublikowano: 2021-06-29

Studenci PWr najlepsi w Coliving California

Studenci Politechniki Wrocławskiej zwyciężyli w konkursie na projekt osiedla colivingowego w Kalifornii. W pokonanym polu zostawili zespoły z całego świata.

Osiedle colivingowe, czyli takie, w którym mieszkańcy dzielą się wspólną przestrzenią i żyją w zintegrowanej społeczności, miałoby powstać w Cupertino. To miasto położone w hrabstwie Santa Clara w stanie Kalifornia. Organizator konkursu, portal Archasm.in, podkreśla, że w tym amerykańskim stanie powstają setki start-upów, ludzie często zmieniają pracę, przenoszą się, mieszkają krótko w danym miejscu, a jednocześnie brakuje tam tanich mieszkań. Rozwiązaniem miałby być więc przystępny cenowo coliving, który nie tylko ograniczyłby koszty związane z wynajmem miejsca do życia, ale także pozwolił współczesnym nomadom szybciej nawiązać społeczne relacje.

Uczestnicy konkursu musieli zaplanować osiedle na tysiąc osób i to w dodatku na terenie położonym na zboczu. Za najlepszą jury uznało pracę studentów architektury na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej: Alicji Kowalewskiej, Renaty Wacławowicz i Tomasza Węgrzyna. Ich projekt jest syntetyczną wersją bardziej rozwiniętej koncepcji, nad którą pracują właśnie w ramach kursu „Architektura mieszkaniowa przyjazna środowisku” prowadzonego przez dr inż. arch. Annę Berbesz.

Chcąc uniknąć rozwiązań, w których bloki powstałyby wzdłuż ulic „rysowanych od linijki”, studenci PWr postanowili zainspirować się układem urbanistycznym sąsiednich dzielnic.

Ulice tworzą tam charakterystyczne wzory. Osiedla z lotu ptaka wyglądają niemal jak azteckie ornamenty. My też postanowiliśmy stworzyć swój własny wzór. Poszliśmy nieco dalej i postawiliśmy na koncepcję w nurcie soft city, czyli miasta miękkiego, życzliwego. Osiedle nawiązuje do rozwiązań przestrzennych średniowiecznych miast. Mówiąc prościej: gdy spojrzy się na nasze osiedle z góry, może się ono wydawać chaotyczne. Ten pozorny nieład to celowy zabieg, dzięki któremu mieszkańcy tej okolicy, wyglądając przez okno, nie patrzyliby na jednakowe domy przy jednakowych ulicach, a mieliby bardzo ciekawe widoki na różnorodne wnętrza urbanistyczne – z każdego miejsca inne – opowiada Alicja Kowalewska.

Ścieżka, spajająca cały układ, wijąca się między budynkami, w wybranych miejscach „rozlewałaby się”, tworząc niewielkie place, czy też małe rynki, wokół których koncentrowałyby się miejsca spotkań i punkty usług.

Każde z tych lokalnych centrów byłby też miejscem, wokół którego skupiałyby się mieszkania osób z konkretnych grup, które braliśmy pod uwagę, tworząc projekt. Przeanalizowaliśmy bowiem bardzo dokładnie ideę colivingu i to dla kogo może być ona dobrym rozwiązaniem. Są to m.in. osoby świadomie szukające kontaktów interpersonalnych, którym zależy na budowaniu więzi i społeczności dzielących podobne wartości. Zaliczyć można do nich seniorów lub artystów. Coliving jest atrakcyjny także dla osób często zmieniających swoje miejsce zamieszkania, dla których liczy się łatwość odnalezienia w nowym mieście, możliwość najmu krótkoterminowego i brak konieczności zakupu wyposażenia. Są to np. cyfrowi nomadzi, którzy mogą wykonywać swoją pracę zdalnie, z każdego miejsca na Ziemi, a także osoby zmuszone do przeprowadzek w związku z wykonywaną pracą – tłumaczy Tomasz Węgrzyn.

Studenci zaplanowali kilkanaście trzykondygnacyjnych budynków z poddaszem użytkowym. Każdy z nich składa się z dwóch części mieszkalnych z sypialniami, kuchniami i łazienkami, połączonych wertykalną częścią wspólną – pełniącą zarówno rolę klatki schodowej, jak i przestrzeni do wspólnego wypoczynku, spożywania posiłków czy po prostu integrowania się. Miejsce to byłoby bowiem otwartym salonem z dostępem do kuchni, które można by pozostawiać otwarte albo wydzielać przesuwnymi ścianami, chcąc zapewnić sobie trochę prywatności. W całym takim obiekcie mieszkałyby maksymalnie 24 osoby. Sypialnie z prywatnymi łazienkami przewidziane są dla dwóch mieszkańców, a kuchnie przeznaczone dla czwórki. Na jednym półpiętrze budynku mieszkałyby więc cztery osoby – dwie pary – i to byłaby dla nich podstawowa jednostka mieszkalna.

Poszczególne piętra części wspólnej łączyłyby drewniane schody z jutowymi, ażurowymi „przegrodami”. Cała ta przestrzeń byłaby otoczona poliwęglanowymi ścianami, które z jednej strony gwarantowałyby odpowiednie nasłonecznienie, a z drugiej – z racji faktu, że materiał ten jest nieprzezroczysty, mleczny – zapewniałyby prywatność i ochronę przed przegrzaniem.

Poliwęglanowe panele można by też przesuwać, by otwierać tę wspólną przestrzeń na świeże powietrze i zieleń otoczenia – dodaje Renata Wacławowicz.

Konstrukcja obiektów powstałaby z drewna klejonego, uważanego za jedno z rozwiązań budowlanych, które może pomóc ograniczyć emisję gazów cieplarnianych (ze względu na proces produkcji). Elewacje budynków tworzyłby natomiast korek. To surowiec, którego USA są jednym z czołowych eksporterów, a do tego z racji swoich właściwości izolacyjnych byłby idealny do ochrony przed kalifornijskimi upałami.

Projekt, który wysłaliśmy na konkurs, musieliśmy zaprezentować na jednej planszy. Takie były wymagania. W związku z tym przedstawiliśmy go głównie od strony ideowej. Rozwiązania szczegółowe, takie jak dokładna lokalizacja czy rodzaj usług na osiedlu, dopracowujemy już w ramach zajęć i przygotowujemy na oddanie na koniec semestru – zapowiada Tomasz Węgrzyn.

Drugie miejsce w konkursie przyznano autorom z Kanady, a trzecie architektom z Indii. Wyróżniono także prace powstałe w USA, Korei Południowej, na Ukrainie i w Indiach.

Lucyna Róg, źródło: PWr

Dyskusja (0 komentarzy)