Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 1/2002

Mecenasi
Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (31)

Piotr H?bner

Podstawą bytu uczonych i studentów były dawniej nie państwowe uposażenia i stypendia, lecz majątki rodzinne i fundacje. Do nauki i nauczania zawsze trzeba było dokładać – tę oczywistą prawdę pojmowali nawet biurokraci różnych epok. Fundacje były najbardziej dogodną formą bezpośredniego wsparcia potrzebujących, miały też najmniejsze koszty własne. Stanowiły universitas rerum – związek rzeczowy, wyposażony w osobowość prawną, niezależny od władz państwowych. Powstawały do zarządzania majątkiem przydzielonym przez fundatora, często mortis causa – drogą testamentu. Fundator zakreślał cel fundacji i wyznaczał kategorię osób uprawnionych do otrzymywania wsparcia. Pośrednią formę stanowiły fundacje bez własnej osobowości prawnej – na terenie nauki rządziły nimi zazwyczaj uczelnie. W wieku XX władze państwowe forsowały ograniczniki ustawowe i kontrolowały zgodność celu fundacji z prawem, dobrymi obyczajami i pożytkiem publicznym. Uprzednio taką kontrolę sprawował Kościół rzymskokatolicki, któremu najczęściej powierzano też zarząd mieniem fundacyjnym.

Jedną z pierwszych samodzielnych polskich fundacji wyznaczył Bartłomiej Nowodworski – na rzecz stypendiowania studentów i uposażania profesorów Akademii Krakowskiej (1617), a następnie na druk ksiąg i kolonię Akademii w Tucholi (1621). Od dawna wpływały też do Akademii kwoty mniejsze, stanowiące przysłowiowy wdowi grosz. Fundowano profesorom domy, kolonie, kolegia, biblioteki, a nawet zaopatrzenie stołu. W kręgu fundatorów pojawiali się też władcy i biskupi.

Szczególną wagę miały stypendia fundowane na kształcenie młodych uczonych – takimi były fundacje Seweryna Gałęzowskiego, Zenona Pileckiego i Wiktora Osławskiego, oddane w dyspozycję Akademii Umiejętności (1878, 1886, 1905). Ułatwiły one zdobycie pozycji aż 102 uczonym. Długa była lista nagradzanych w konkursach, na organizację których do Akademii kierowało środki kilkudziesięciu darczyńców, poczynając od pijara Adama Jakubowskiego z Warszawy, który złożył 3000 rubli na nagrodę za opis jakiejkolwiek części dawnej Polski (1874). Najbardziej znaczący był zapis testamentowy Probusa Barczewskiego (1884), w kwocie 50 tys. zł, na najlepsze prace i obrazy z historii Polski. Rolę polskiego Nobla spełniała fundacja Erazma Jerzmanowskiego, dzięki której przyznano 17 nagród na prace literackie (1915-38).

Istotna była ofiarność tysięcy darczyńców, ale szczególną rangę uzyskały fundacje narodowe. W latach 1747-95 działała Biblioteka Załuskich w Warszawie. Józef Maksymilian Ossoliński ufundował w 1817 roku Bibliotekę, przeniesioną po jego śmierci z Wiednia do Lwowa. Nadano jej miano Zakładu Narodowego. W 1926 roku rozdzielono na dwie jednostki działalność Biblioteki i Wydawnictwa. W 1881 roku byli profesorowie i studenci Szkoły Głównej założyli w Warszawie Kasę Pomocy dla Osób Pracujących na Polu Naukowym imienia doktora Józefa Mianowskiego. Od tego czasu odgrywała rolę nie tylko największej fundacji, ale i „prywatnego ministerium nauki”.
Możliwości i kwoty fundacyjne zredukowała powojenna inflacja (1919-23). Pojawiła się jednak wola odbudowy ruchu fundacyjnego. Powstawały też nowe wielkie inicjatywy: Zakłady Kórnickie, powołane przez Zamojskich w 1925 roku, czy powstała w tym samym roku za oceanem Fundacja Kościuszkowska, mająca za cel wspieranie polsko-amerykańskich kontaktów naukowych i kulturalnych. Państwo polskie też wystąpiło w roli mecenasa, uruchamiając w 1928 roku Fundusz Kultury Narodowej.

Kolejna, druga wojna światowa unieruchomiła fundacje i fundusze oraz spauperyzowała darczyńców – jednak nie osłabiła woli działania. Dopiero najbardziej bezrozumny i barbarzyński akt władz komunistycznych – dekret z 24 kwietnia 1952 roku – zniósł wszelkie istniejące w Polsce fundacje i uniemożliwił na przyszłość powoływanie nowych. Szczególnie bolesne dla rodzin darczyńców były bezprawne dyspozycje majątkiem fundacji, po których nawet ślad miał zaginąć.

Komentarze