Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 7-8/2002

Język nauki
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Długotrwałe ograniczanie się do kontaktów w wąskim gronie specjalistów prowadzi do tego, że przestają oni 
dostrzegać hermetyczność używanego języka.

Jerzy Sędzimir

 

Fot. Stefan Ciechana

  Przez wiele wieków istniała w środowisku uczonych świadoma tendencja odgraniczania się od świata profanów. Osiągano to przez stosowanie symboli oraz języka zrozumiałych jedynie dla wtajemniczonych. Tendencja ta dominowała w środowisku alchemików oraz architektów wielkich budowli średniowiecza. Istniała również, choć w mniejszym stopniu, w medycynie i astronomii.

Obecnie powszechnie uznawaną zasadą jest dążenie do wyrażania treści naukowych w sposób możliwie zrozumiały, nawet dla osób nie zajmujących się bezpośrednio danym problemem. Mimo tego, wysokość bariery językowej odgraniczającej badaczy pracujących w różnych dziedzinach, nie mówiąc o laikach, wciąż dramatycznie wzrasta. Obok nieuniknionej rozbudowy odrębnych terminologii pojawiają się liczne umowne skróty myślowe, skróty literowe, zwroty którym nadaje się specjalne znaczenie itp. Powstaje rodzaj szyfru (stenografii?) ułatwiającego i przyspieszającego wymianę informacji tym, którzy go znają, oraz praktycznie uniemożliwiającego zrozumienie omawianych zagadnień ludziom z zewnątrz. Tego rodzaju „języki” zwykle biorą swój początek w „gwarze” („żargonie”?) poszczególnych pracowni lub ośrodków. Zdarza się więc, że badacze zajmujący się tymi samymi problemami, lecz pracujący w różnych ośrodkach, miewają trudności z porozumiewaniem się.

KOMIZM NIEZAMIERZONY

Ujednolicaniem terminologii zajmują się komitety, powoływane w tym celu przez międzynarodowe stowarzyszenia naukowe. Dużą rolę odgrywają konferencje i seminaria zmuszające uczestników do szukania wspólnego języka. Niestety, bezpowrotnie znikła możliwość, aby, jak to było np. w czasach Bacona, Kopernika lub Descartesa, członkowie społeczności akademickiej mogli równie dobrze śledzić tok myśli i rozpraw z dziedzin tak odległych, jak np.: prawo, filozofia, teologia, medycyna, matematyka, nauki przyrodnicze.

Długotrwałe ograniczanie się do kontaktów w wąskim gronie specjalistów prowadzi do tego, że przestają oni dostrzegać hermetyczność używanego języka, niekiedy zaś niezamierzony komizm sformułowań. Nie mogę oprzeć się pokusie zacytowania ilustrujących to tytułów rozpraw doktorskich, zebranych w okresie, gdy istniał obowiązek ogłaszania obron w prasie: Badania nad pobudliwością wymoczka; Synuzja dżdżownic w trzech typach grądów w cyklu rocznym; Studia genetyczne i cytologiczne nad bezpłodnością męską u marchwi; Fizykochemiczne cechy mięsa gęsi tuczonych tradycyjnie w jesieni owsem; Przydatność indeksu wypełnienia szynki do prac hodowlanych nad świnią mięsną; Wpływ dopaminy, noradrenaliny, 5-hydroksy-tryptaminy, neostygminy, metacholiny i kwasu glutaminowego, podawanych do jądra ogoniastego, na bioelektryczną czynność napadową jądra migdałowatego; Wpływ niszczenia dróg słuchowych kota na proces uczenia się na bodźce dźwiękowe (jak w dowcipie o okrutnym doświadczeniu z pchłą); Przyczyny absencji chorobowej i motywy profilaktycznej działalności lekarza, na przykładzie Gnieźnieńskich Zakładów Garbarskich; Zagadnienie dymorfizmu naczelnych na podstawie morfologii czaszek makaków; Badania rodzinne nad wydzielaniem betaniny w moczu (cała rodzina prowadziła badania?); Rola dwunukleonowych korelacji krótkiego zasięgu i stanów rezonansowych hiperonów niemezonowych w rozpadach K-mezoatomów; Beztransformatorowa realizacja macierzy transmitacyjnej wybranej klasy układów SIS z elementami R, C i uogólnionymi konwertorami napięcia; Analiza niektórych czynników wpływających na dostosowanie robotników do pracy; Struktura zaspokojenia potrzeb personelu kierowniczego handlu w związku z zadaniami i ogólną sytuacją zawodową (praca broniona w okresie pustych półek sklepowych w końcu lat 70.); Psychospołeczne uwarunkowania tenisa ziemnego; Próba oceny efektywności technizacji procesu dydaktycznego wybranych elementów gry w piłkę siatkową; Wybrane gwarowe przysłówki czasu na tle historycznym – KIEDY, WTEDY, ZAWSZE, TERAZ, ZARAZ; klarownie sformułowany temat z zakresu logiki: Związki natury semantycznej między terminami teorii empirycznych. Pojęcie empirycznej sensowności terminów oraz związki natury semantycznej między zdaniami – empiryczna sensowność i analityczność zdań; Niektóre kulturowe aspekty dziejów melancholii; wreszcie perła zbioru: Korzyści pozycji kucznej w procesie defekacji!

W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że w kolekcji brak tematów prac bronionych na moim wydziale. Dopiero wówczas zdałem sobie sprawę, iż pewne zaniepokojenie środowiska lekarskiego może wywołać temat mówiący o walcowaniu bliźniaków. Natomiast duchownych może dziwić praca, której tematem jest Symulacja zimnego pielgrzymowania rur (dlaczego symulacja? Dlaczego pielgrzymowania i to w dodatku zimnego? Dlaczego rur??).

Pragnę podkreślić, że w większości przypadków cytowane tytuły dotyczą poważnych i wartościowych prac. Trzeba jednak należeć do wąskiego kręgu wtajemniczonych, aby to docenić.

DYSKUSJA NAUKOWA

Uzgodnienie poglądów jest pożądanym, lecz, niestety, rzadko osiąganym zadaniem dyskusji. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, nie stanowi to jednak głównego celu, którym jest wymiana informacji. Ideałem jest wspólne szukanie rozwiązania rozpatrywanych kwestii. Wymaga to, aby dyskutanci, rezygnując z osobistych ambicji, starali się uważnie wysłuchać i obiektywnie rozważyć argumenty strony przeciwnej, oraz aby byli potencjalnie gotowi uznać ich słuszność. Przy najlepszej nawet woli obydwu stron można się do tego najwyżej zbliżać.
Najczęściej w dyskusji dominuje dążenie do wykazania, że JA mam rację. Mało uwagi poświęca się wówczas argumentom strony przeciwnej, koncentrując się głównie na wykazywaniu słuszności własnych tez. W skrajnym przypadku, gdy jedna ze stron przyjmie (świadomie lub częściej podświadomie) fakt posiadania racji jako aksjomat, prowadzenie dalszej dyskusji staje się bezcelowe. Wyrazem tego rodzaju postawy jest pytanie: „Czy podziela kolega mój pogląd, czy obstaje przy swoim błędnym mniemaniu?” Jeszcze gorszy jest przypadek, gdy głównym celem staje się wykazanie błędności poglądów strony przeciwnej. Najgorzej jest zaś wówczas, gdy dyskusję prowadzi się jedynie po to, aby wykazać braki wiedzy oraz inteligencji „uczonego oponenta” („gdyby wiedza mego znakomitego kolegi była jeszcze nieco większa, mógłby już pretendować do miana półgłówka”). Poglądy takie są częstsze niż można by przypuszczać, choć rzadko wypowiada się je głośno.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Sędzimir pracuje na Wydziale Metali Nieżelaznych AGH w Krakowie.

Komentarze