Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 9-10/2002

Co dalej?
Następny

Felieton redakcyjny

 Odbiorców ogólnopolskiej prasy studenckiej nie traktuje się jak studentów, a więc tej kilkudziesięcioprocentowej, wybranej grupy dwudziestoparolatków, którzy trafili na uczelnie, są czymś zainteresowani, korzystnie odróżniają się na tle większości swych rówieśników pozostających poza obrębem wpływów uniwersytetu. Tej wyjątkowości studentów nie zauważają redakcje owych czasopism. Ich kolorowe produkty są typową magmą obrazkową dla dwunastoletniego analfabety. Muzyka pop, kino, sex, gwiazdki telewizyjne, jak zdobyć dobrze płatną pracę – oto zawartość takich pism, jak np. „Dlaczego”. Jeśli książka, to wyłącznie z dziedziny literackiej galanterii. Jeśli wywiad, to z osobą wyciętą z popkultury i na poziomie kolorowych magazynów dla kobiet czy nastolatków. Magazyny dla studentów nie umieją zaproponować swoim czytelnikom niczego, czego wcześniej nie było w TV. Nie poczytamy tu więc o teatrze, operze, balecie, progresywnych nurtach rocka czy jazzu, o muzyce współczesnej lub dawnej, o literaturze, o problemach społecznych, obyczajowych, o nauce, o gospodarce, o historii i tradycji. Przecież młodych poszukujących ludzi interesują nowe zjawiska w sztuce i teatrze, chcieliby wiedzieć, co nowego napisał Nabokov, Llosa czy Pavese, co nowego skomponował Berio czy Ligeti, co ostatnio nagrał Speed czy Vandermark. Żyjemy w globalnym społeczeństwie i interesują nas różne zjawiska na świecie. Tymczasem prasa adresowana do młodych ludzi zamyka ich w prowincjonalizmie rzeczywistości telewizyjnej, w płyciźnie kultury pop, w kołtuństwie popularnych ideologii z ideologią kariery na czele, w ciasnej tępocie wywiadów z gwiazdkami, w kramarskiej płaskości literatury popularnej.

Ostatecznie, co nas obchodzi, jak traktuje studentów pewien segment rynku rozrywkowo-reklamowego? Chcą ich mieć za półgłówków, niech mają. Inna rzecz, że prawdopodobnie jakaś część środowiska akademickiego te pisma jednak czyta. Trudno. Ważne, aby taki właśnie sposób traktowania studentów nie pojawiał się w uczelni.

Grzegorz Filip

Komentarze