Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 9-10/2002

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Dotacja bez algorytmu

Zmieniła się zasada podziału środków budżetowych między uczelnie. Nie obowiązuje już algorytm, który brał pod uwagę udział tzw. przeliczeniowej liczby pracowników uczelni i studentów wśród wszystkich pracowników i studentów państwowych szkół wyższych. Teraz MENiS finansuje przeciętne miesięczne wynagrodzenie w poszczególnych grupach pracowników szkolnictwa wyższego w stosunku do tzw. kwoty bazowej, którą określa ustawa budżetowa.
Istnienie algorytmu powodowało, że uczelnie podejmowały działania, które miały na celu potencjalne zwiększenie kwoty dotacji. Przykładowo zwiększano liczbę słuchaczy studiów doktoranckich, likwidowano stanowiska asystenckie (...), uruchamiano „kosztowniejsze” kierunki studiów – pisze prof. Marek Rocki, rektor SGH, w organie prasowym tej uczelni (Algorytm, którego nie ma, „Gazeta SGH”, nr 160/2002). Dziura budżetowa i nowelizacja ustawy spowodowały, że dotacja dla szkół wyższych w tym roku jest nie większa bądź wręcz niższa (w przypadku tzw. wydatków rzeczowych) aniżeli w ubiegłym roku.

Dla uczelni oznacza to konieczność oszczędzania i zdobywania środków pozabudżetowych. Senat SGH zwiększył więc limity na płatne formy studiów i postanowił wspomagać je. Nawiasem mówiąc – czytamy – optymalny limit przyjęć na studia dzienne (...) wynosi ZERO. Kwota dotacji nie jest bowiem w żaden sposób powiązana z realizowanymi przez uczelnię zadaniami dydaktycznymi i naukowymi. Ograniczanie kosztów realizowane ma być m.in. poprzez zmiany w zasadach liczenia pensum czy nową politykę kadrową, związaną np. z zatrudnianiem doktorantów na stanowiskach asystenckich, alternatywą jest – kończy rektor – znaczące ograniczenie naboru nowych pracowników naukowo-dydaktycznych.

Jak wyjść z opłotków

Bezpieczna” pozycja Politechniki Łódzkiej w prasowych rankingach szkół wyższych (w czwartej dziesiątce) stała się dla prof. Cezarego Szczepaniaka bodźcem do rozważań na temat prowincjonalizmu polskich uczelni. Artykuł Szara rzeczywistość i doskonała przeciętność („Życie Uczelni”, nr 78/2002) wylicza charakterystyczne cechy szkół zaściankowych, czyli mocno oddalonych od zagranicznych centrów życia akademickiego. Są to m.in.: dążenie jednostek czy grup osób do realizowania własnych interesów i ambicji przy braku starań o najlepsze rozwiązania dla uczelni; brak promocji w społeczności uczelnianej wybitnych indywidualności i autorytetów (Wydaje mi się, że władze akademickie uczelni, kierowane nieznanymi mi imperatywami, nie podnoszą do odpowiednich godności skarbów własnych zasobów intelektualnych.); nadawanie zbyt wielkiej rangi przepisom, które krępują codzienne funkcjonowanie uczelni (np. sprawa pełnomocnika do spraw zakupów); brak otwarcia uczelni na szeroko rozumianą współpracę z zagranicą (przy jednocześnie istniejących wielu indywidualnych kontaktach poszczególnych uczonych), tzn. niewielki udział w międzynarodowych projektach badawczych i grupach wykonawców czy brak wymiany studenckiej i profesorskiej; ciągle zbyt niska znajomość języków obcych wśród studentów, ale także pracowników, w tym niektórych profesorów (Skutkiem głuchoty językowej jest zastraszenie w stosunku do wszystkiego, co nie wyraża się po polsku...).

W trosce o przyszłość własnej uczelni autor wyraża nadzieję, że władze akademickie wszystkich szczebli Politechniki Łódzkiej uczynią coś, co rozpocznie niszczenie cech świadczących o zaściankowości naszej uczelni i nowe elementy życia będą decydowały o jej wizerunku. Czy publikacja tego tekstu na łamach czasopisma uczelnianego jest pierwszą jaskółką zmian, o których pisze prof. Szczepaniak?

Miejsce w szeregu

Istnienie i rozwój tej uczelni są niezwykle ważne dla Bielska, które jest w trudnej sytuacji po utracie statusu miasta wojewódzkiego, kiedy przemysł częściowo od nas uciekł i wiele rzeczy straciliśmy – mówi Grażyna Staniszewska, senator RP, na łamach pisma Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej (Potrzeba nam silnej uczelni, „Akademia”, nr 2/2002). Dzięki uczelni możemy ściągnąć kadry naukowe. Za kadrami naukowymi, prędzej czy później, przyjdzie biznes. Poważne firmy patrzą, czy w regionie jest możliwość doszkalania kadr.

„Akademia” jest nowym czasopismem akademickim, podobnie jak młodą jest bielska uczelnia (rozpoczęła drugi rok swej działalności). Senator Staniszewska miała duży udział w powołaniu ATH. Omawiany numer „Akademii” przynosi materiały z obrad Sejmu dotyczące powołania podbeskidzkiej uczelni.

Prof. Marek Trombski, nowo wybrany rektor ATH, były wojewoda bielski, w wywiadzie udzielonym gazecie podkreśla najważniejsze dokonania ATH w minionym roku, mówi też o jej bieżących problemach. Wejście do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich było swego rodzaju ukoronowaniem usamodzielnienia się uczelni. Podobnie znalezienie się w rankingu szkół wyższych – mówi rektor. Problemem jest to, że dostajemy mniej pieniędzy niż powinniśmy, mniej niż to wynika z ustaleń. Kreśli także plany na najbliższą przyszłość: Rolą rektora jest wygładzać i porządkować sprawy miedzywydziałowe. Druga sprawa to dobra gospodarka finansowa. Dbanie o rozwój kadr. I dodaje: Teraz trzeba trzymać poziom, starać się, abyśmy uzyskiwali dobre miejsca w rankingach.

Zarówno władzom uczelni, jak i jej gazecie życzymy powodzenia.

(erem)

Komentarze