Brał Pan udział w pracach prezydenckiego zespołu ds. nowego prawa o szkolnictwie wyższym. Na jakich zapisach najbardziej zależało studentom, co udało się uzyskać w projekcie?
- Dzięki blisko rocznej pracy w zespole mieliśmy okazję - wraz ze wspierającymi mnie kolegami - wypowiadać się o wielu kluczowych dla konstrukcji systemu szkolnictwa wyższego zagadnieniach, m.in. o wzajemnych relacjach instytucji systemowych, „wieloetatowości”, nazewnictwie poszczególnych typów szkół, kształcie rynku usług edukacyjnych. Spośród kilkudziesięciu zgłoszonych przez nas poprawek - także legislacyjnych i ogólnosystemowych - najważniejsze nasze sukcesy to: wykreślenie propozycji odpłatności za drugi kierunek studiów, utrzymanie wymogu pozytywnej opinii studentów dla kandydatury prorektorów ds. studenckich - były bowiem propozycje osłabiające to fundamentalne, z naszego punktu widzenia, prawo - wprowadzenie konsekwentnego wymogu zgody samorządu studenckiego dla dysponowania pomocą materialną, przyznanie studentom uczelni prywatnych praw do udziału w organach kolegialnych uczelni (podobnie jak w uczelniach państwowych), przyznanie Parlamentowi Studentów RP prawa do ogłaszania strajku studenckiego, wprowadzenie studenta do komisji dyscyplinarnej dla pracowników naukowych, przyznanie studentom prawa korzystania z profesjonalnego obrońcy przed komisjami dyscyplinarnymi, wprowadzenie wymogu przedstawiania zmian w regulaminie studiów do akceptacji ministrowi edukacji wraz z opinią samorządu studentów w tej sprawie, zgłaszanie kandydatów do Państwowej Komisji Akredytacyjnej przez PSRP, podniesienie procentowego udziału studentów - w tym jednego doktoranta - w organach kolegialnych uczelni do 15 procent, gwarancje dla studentów w wypadku likwidacji uczelni, zwłaszcza prywatnej, gwarancje powoływania prorektora ds. studenckich i zakaz pozbawiania go podstawowych kompetencji.
- Można powiedzieć, że to duży sukces. Czy pozostali członkowie zespołu, głównie profesorowie, zgodzili się bez szemrania na te zapisy?
- Przeforsowanie tych przepisów było możliwe m.in. dzięki poparciu samorządów z całego kraju dla zgłaszanych przez nas propozycji. Okazało się, że studenci, występując razem, mają silną pozycję negocjacyjną. To dobry prognostyk na przyszłość. Pamiętać jednocześnie należy, że projekt jest dziełem zbiorowym i wiele rozwiązań przyjmowano drogą głosowania.
- Czy na etapie prac w Sejmie będziecie walczyć o zapisy, których nie udało się wprowadzić do projektu ustawy?
- Na etapie prac zespołu nie udało się rozwinąć propozycji wyposażenia Parlamentu Studentów RP w osobowość prawną, więc chcemy wrócić do sprawy na etapie prac sejmowych. Poza tym, pilnować będziemy, by projekt - jak to często bywa - nie został „rozmiękczony” niespójnymi z jego ideą poprawkami.
- Czy Parlament Studentów potrzebuje osobowości prawnej do skutecznego działania?
- Poza ogólnym wzmocnieniem stabilności organizacji, posiadanie osobowości prawnej umożliwi nam m.in.: dookreślenie niejasnej dziś prawnej istoty PSRP, zwiększenie niezależności od MENiS - np. obecnie co miesiąc musimy negocjować zasadność poszczególnych wydatków PSRP, realizowanie zadań zleconych i projektów pod własnym szyldem.
- Wydaje się, że istnieje rozdźwięk między projektem ustawy a oczekiwaniami doktorantów, dotyczący ich statusu.
- Brak kompleksowego rozstrzygnięcia statusu doktorantów jest słabym punktem projektu. Próba „wrzucenia” doktorantów do kategorii „studentów trzeciego stopnia” - niekonsekwentnie przebijająca z projektu - zamiast rozwiązać problemy, raczej je zwielokrotnia. Słabość negocjacyjna środowiska doktoranckiego jest po części wynikiem jego rozproszenia. Uznając wiele postulatów doktorantów za zasadne, próbujemy wspierać ich naszą bazą organizacyjną oraz - w ramach Komisji Studiów Doktoranckich - artykułować ich postulaty, korzystając z umocowania prawnego Parlamentu Studentów.
- Ostatnio wprowadzono poważne zmiany w zasadach przyznawania pomocy socjalnej, myślę przede wszystkim o objęciu pomocą wszystkich studentów.
- Zmiany zasad pomocy materialnej zostały wymuszone orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście, jak przy każdej reformie strukturalnej, pojawia się wątpliwość, czy wzrost nakładów okaże się adekwatny do wzrostu grupy potencjalnych beneficjantów, obecnie - wszystkich studentów. Prace nad szczegółowymi rozwiązaniami wciąż trwają w Sejmie i przedstawiciel PSRP aktywnie w nich uczestniczy. Naszym zdaniem, środki finansowe powinny trafiać bezpośrednio do zainteresowanych, a pomoc - dotyczyć wszystkich objętych kategorią „student”.
- W ramach tych zmian do stypendiów dołączono dopłaty do akademików. Czy wskutek tego część pieniędzy nie trafi do właścicieli prywatnych mieszkań wynajmowanych studentom, czyli do szarej strefy gospodarki?
- Nie sądzę, że nagle wszyscy studenci przeniosą się do kwater prywatnych. Wiele akademików ma wysoki standard i studenci nie będą nagle chcieli mieszkać w wynajmowanych mieszkaniach. Mam nadzieję, że w uczelniach, których władze nie przykładały dotychczas należytej uwagi do jakości bazy lokalowej, nastąpią zmiany prowadzące do podniesienia jakości i racjonalizacji kosztów w celu obniżenia opłat za akademik, które niejednokrotnie, o czym informują nas studenci, są zawyżone w stosunku do rzeczywistych kosztów funkcjonowania domów studenckich.
- Jak wygląda codzienna praca PSRP? Które komisje mają najwięcej roboty, nad czym ważnym pracują obecnie?
- Obecnie najwięcej pracy czeka Komisję Socjalno-Ekonomiczną, ze względu na wspomniane zmiany w systemie pomocy materialnej, oraz Komisję Studiów Prawniczych, ze względu na konieczność zmian zasad naboru do zawodów prawniczych. Komisja Spraw Zagranicznych pracuje nad tym, by nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej zyskało konkretny, praktyczny wymiar. Maj jest gorącym miesiącem dla Komisji Kultury, bo w całym kraju odbywają się Dni Kultury Studenckiej - Juwenalia. Nowym obszarem, wymagającym poważnego zaangażowania, jest przestrzeganie praw studenckich w uczelniach, zwłaszcza prywatnych. Zajmują się tym Komisja Prawna oraz Rzecznik Praw Studenta, wspierani przez Biuro Prawne PSRP.
- Jak układa się współpraca między PSRP a MENiS - walka, konflikt, rzeczowa współpraca?
- Stosunki między Parlamentem a Ministerstwem Edukacji są obecnie bardzo dobre. Nie znaczy to oczywiście, że nie występują różnice zdań, ale staramy się przekładać je na konstruktywne rozwiązania.
- Budżet Parlamentu nie wygląda najlepiej. Podobno pracujecie nie tylko społecznie, ale także „charytatywnie” - członkowie komisji nie otrzymują zwrotu kosztów?
- Niestety, nie otrzymaliśmy dotychczas z MENiS środków na działalność w roku 2004. Poza tym kilkakrotny wzrost aktywności Parlamentu nie znajduje żadnego przełożenia na pokrycie zwiększonych wskutek tego kosztów. W porównaniu z odpowiednimi organizacjami w krajach Unii Europejskiej wypadamy po prostu śmiesznie.
- Dlaczego PSRP walczy głównie o środki budżetowe dla studentów? Czy nie macie pomysłu na pieniądze ze środowisk biznesu?
- Jeśli chodzi o działalność statutową Parlamentu Studentów RP, to umocowanie prawne nie pozwala nam korzystać ze środków pozabudżetowych. Uważam natomiast, że zaangażowanie sektora przedsiębiorstw i instytucji finansowych w rozwój badań naukowych i popieranie kształcenia - zwłaszcza w kontekście permanentnej dziury budżetowej - jest niewystarczające. Przy okazji prac nad nową ustawą warto się zastanowić, dlaczego tak jest oraz jak zapobiegać patologicznym skutkom ubocznym takiego zaangażowania.
- Pana działalność jako przewodniczącego zaczęła się od konfliktu. Potem dwie „normalne” kadencje. Czego nauczyła Pana praca w tej organizacji?
- W PSRP pracuję już czwarty rok, ostatnie dwa lata jako przewodniczący. Dwa pierwsze lata były czasem obserwacji, uczenia się i wyciągania wniosków, dwa następne to próba wprowadzenia w życie owoców własnych doświadczeń i przemyśleń. Począwszy od trudnego wstępu do dwuletniej kadencji, praca w PSRP utwierdzała mnie jednak w przekonaniu, że nie wszystko, co zmiany wymaga, można poprawić natychmiast. Czasami na przeszkodzie stawał brak zrozumienia, a czasami tzw. czynnik ludzki lub czyjś partykularny interes. Jest to doświadczenie bolesne, ale pewnie życiowo niezbędne.
- Czym zamierza się zająć przewodniczący PSRP po upływie kadencji i po studiach?
- Koniec studiów i koniec kadencji w moim przypadku zbiegają się i krzyczą o nowy początek. Wierzę, że nadchodzi czas młodych, wykształconych i zdeterminowanych ludzi. Jest mnóstwo pracy w każdej dziedzinie życia. Czy będzie to biznes, działalność społeczna, czy edukacja...? Chciałbym, aby Polska wzór na rozwój edukacji zaczerpnęła z Finlandii, wzór na gospodarkę z Irlandii, a na wiek klasy politycznej z Węgier. Chińskie przekleństwo „obyś żył w ciekawych czasach” sprawdza się w moim życiu, za co bardzo losowi dziękuję. Zamierzam podjąć dalszą naukę, bo wiem, że dobre wykształcenie daje podstawy do osiągnięcia sukcesu zawodowego. Trudno powiedzieć, czy będę zajmował się polityką, choć słyszę wiele głosów zachęty. Na pewno będę chciał wykonywać taką pracę zawodową, która oprócz godziwych zarobków przyniesie mi wiele satysfakcji.
- Czy przewodniczącemu Parlamentu Studentów zostaje trochę czasu na studia? Czy nauczyciele akademiccy traktują przewodniczącego PSRP łagodniej, czy raczej przeciwnie? Ma Pan jeszcze czas na życie prywatne?
- Moja Pani Promotor jest bardzo wyrozumiała i tylko dzięki temu mogę łączyć przygotowanie pracy magisterskiej z działalnością w PSRP. Działalność społeczna znacznie ogranicza mój prywatny czas. Kiedyś systematycznie uprawiałem sport, jestem kilkukrotnym laureatem olimpiad lekkoatletycznych, fanem koszykówki i tenisa ziemnego. Gorąco kibicuję naszym rodakom - sportowcom, ale ogrom obowiązków powoduje, że sam ostatnio za mało czasu poświęcam na sport aktywny. W wolnych chwilach lubię przeczytać dobrą sensacyjną książkę, ale nie pogardzę też poważniejszą współczesną literaturą.
Rozmawiał Piotr Kieraciński