Okolice nauki

Nauka nad Sanem

Regionalne towarzystwa naukowe istnieją dzięki zapaleńcom, którzy prowadzą badania, gromadzą zbiory regionalistyczne, zdobywają stopnie naukowe dla własnej satysfakcji, a nie z konieczności, często angażując w to nie tylko swój czas i zdolności, ale także środki finansowe, nierzadko oszczędności całego życia.
Piotr Kieraciński

Tuż za mostem na Sanie stoi stara kilkupiętrowa kamienica, której parter zajmują sklepy, a widoczna z daleka, skierowana ku rzece fasada budynku pokryta jest planszami reklamowymi. Jednak to właśnie tam mieści się od paru lat siedziba Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu. Do siedziby towarzystwa wchodzimy od tyłu, przez bramę wiodącą na odrapane podwórko. Potem po schodkach na piętro. Tu, choć skromnie, jest znacznie lepiej. Na korytarzu wita nas tablica, informująca, że biblioteka TPN została wyremontowana i wyposażona dzięki subwencji Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Inwestycja warta zachodu, bowiem jest to największa - i chyba jedyna z prawdziwego zdarzenia - w tym zakątku Polski biblioteka humanistyczna.

Po sowieckiej stronie

Początki biblioteki są nierozerwalnie związane z twórcami TPN - braćmi Kazimierzem Marią oraz Tadeuszem Osińskimi. Obaj powrócili do Przemyśla po studiach w Krakowie. Byli kolekcjonerami i bibliofilami. Zbierali monety, broń, pamiątki regionalne, także etnograficzne. Posiadali spory i wartościowy księgozbiór. Kazimierz postanowił utworzyć w Przemyślu oddział Muzeum Narodowego w Krakowie. Gdy zamiar ten nie powiódł się, wraz z bratem i profesorami Feliksem Przyjemskim i Kazimierzem Żurawskim postanowili utworzyć Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Zebranie założycielskie odbyło się 14 lutego 1909 r. Tym samym przemyskie TPN należy do najstarszych tego typu organizacji w Polsce, a fenomen jego trwania i działalności jest tym bardziej interesujący, że rozwijało działalność w mieście, w którym nie istniała uczelnia typu akademickiego.

Zbiory Osińskich stały się zalążkiem obecnej Biblioteki TPN oraz Muzeum TPN. Także archiwum miasta Przemyśla znajdowało się od I wojny światowej pod opieką TPN. Po II wojnie światowej wszystkie instytucje, którymi zarządzało towarzystwo, zostały upaństwowione, a ono samo zostało postawione w stan likwidacji. Zbiory biblioteczne, które w chwili wybuchu wojny liczyły 120 tys. woluminów, zostały rozparcelowane między biblioteki rzeszowskie i lubelskie oraz Polskiego Towarzystwa Historycznego; ta ostatnia część wróciła potem do TPN. Zbiory muzealne stały się podstawą utworzenia Muzeum Ziemi Przemyskiej, które dziś ma status Muzeum Narodowego. Archiwum zostało przejęte przez Archiwa Państwowe. Likwidacja TPN nigdy nie została przeprowadzona do końca, w 1958 r. towarzystwo formalnie wznowiło działalność.

Początkowo TPN nie miało własnej siedziby. Już bracia Osińscy myśleli o jej budowie. Powstał nawet projekt budynku,. Który nigdy nie został zrealizowany. Ponieważ rosnące wciąż zbiory biblioteczne i muzealne wymagały dobrego zabezpieczenia, w 1935 r. TPN otrzymało od Zarządu Miasta budynek, w którym przetrwały one wojenną zawieruchę. Obiekt ten znajduje się po tej samej stronie Sanu, co obecna siedziba towarzystwa. Po II wojnie światowej tereny te przez krótki czas należały do Związku Sowieckiego. Władze sowieckie planowały ewakuowanie zbiorów do Lwowa. Działacze TPN, m.in. Adam Leśniak, robili wszystko, aby udaremnić ten zamiar. W chwili, gdy część miasta leżąca na prawym brzegu Sanu wróciła pod polską administrację, zbiory biblioteczne i muzealne towarzystwa znajdowały się na miejscu.

Po wojnie działalność TPN, w tym biblioteki, kontynuowana była w gościnnych murach różnych placówek kulturalnych. Dopiero w latach 70. udało się pozyskać na cele TPN część obiektu w rynku. Remont trwał 10 lat. Towarzystwo wprowadziło się do obiektu w 1986 r. Wkrótce musiało go opuścić, gdyż o swoją własność upomnieli się przedwojenni właściciele. W 1994 r. zakupiono 540 m2 w dużej zabytkowej kamienicy, gdzie do dziś znajduje się siedziba TPN i biblioteki.

Nobilitująca przynaleŻność

Gdy w 1958 r. zaczęto rekonstruowanie biblioteki, udało się skatalogować niecałe 3 tys. woluminów. Dziś zbiory liczą 60 tys. jednostek bibliotecznych, w tym wiele pozycji starych i bardzo cennych. W zbiorach specjalnych znajduje się ok. 800 starodruków. - Wszystkie odgrzybione i zakonserwowane - mówi z dumą Krzysztof Szybiak, slawista po Uniwersytecie Jagiellońskim, od lat dyrektor administracyjny TPN. W 2000 r., dzięki grantowi FNP w ramach programu LIBRARIUS, pomieszczenia w starej kamienicy zostały wyremontowane i przystosowane do funkcji bibliotecznych. - Dopisało nam szczęście - komentuje dyr. Szybiak, który tak naprawdę jest duszą wielu inicjatyw towarzystwa, w tym zmierzających do pozyskania funduszy na działalność, m.in. z grantów KBN. Wznowienie działalności biblioteki w nowej siedzibie możliwe było dzięki dofinansowaniu ze środków wojewody przemyskiego oraz Fundacji Polsko-Niemieckiej, która zakupiła wyposażenie biblioteki. Gdy jesienią 2003 zwiedzałem bibliotekę TPN, Krzysztof Szybiak przedstawiał mi Macieja Waltosia, absolwenta bibliotekoznawstwa w UJ, jako stażystę. Obecnie, raptem pół roku później, jest on etatowym pracownikiem TPN, dyrektorem Działu Bibliotecznego. Z biblioteki korzystają teraz nie tylko miłośnicy Ziemi Przemyskiej, historycy zawodowi i amatorzy, uczniowie liceów, ale także studenci coraz liczniejszych przemyskich szkół wyższych. - Biblioteka jest tym, co konsoliduje TPN, a z drugiej strony sprawia, że wciąż mamy ujemny bilans finansowy - komentuje K. Szybiak. Rola zbiorów gromadzonych przez regionalne stowarzyszenia naukowe okazuje się w tym wypadku podobna do tej, jaką pełnią one w innych regionalnych towarzystwach naukowych, np. opisywanym już w „Forum Akademickim” Towarzystwie Naukowym Płockim.

Do niedawna w Przemyślu nie było, poza TPN, instytucji, które skupiałyby inteligencję. Aby zostać członkiem towarzystwa, wystarczyło chcieć oraz płacić roczną składkę; obecnie wynosi ona 15 zł. Od 5 lat postawiono nowym kandydatom wymóg posiadania wyższego wykształcenia. Przynależność do towarzystwa zawsze miała nobilitujący charakter. Do TPN zapisywali się uczeni, którzy prowadzili badania w Przemyślu i okolicy, m.in. historycy, archeologowie, biologowie. Ponad 80 spośród blisko 300 członków TPN w Przemyślu stanowią pracownicy naukowi szkół wyższych i placówek PAN, głównie z Rzeszowa, Krakowa i Lublina. Niemal połowa z nich, blisko 40, to samodzielni pracownicy naukowi. Większość członków TPN mieszka poza Przemyślem. K. Szybiak przyznaje, że aktywność wielu z nich pozostawia sporo do życzenia, to bolączka wszystkich regionalnych towarzystw naukowych. Na Walnych Zgromadzeniach, które są najwyższą władzą TPN, bywa około połowa członków. Z towarzystwa można być wykluczonym, jeśli nie zapłaciło się składki przez 2 kolejne lata. TPN w zasadzie nie zatrudnia etatowych pracowników na swoje potrzeby, 4 osoby zatrudnione na etatach to pracownicy biblioteki.

Sekcje i wydawnictwa

Działalność TPN organizowana jest w sekcjach tematycznych. Obecnie istnieją sekcje: Nauk Humanistycznych, Nauk Przyrodniczych, Pedagogiczno-Psychologicznych, Medycznych, Rolniczych oraz Komitet Redakcyjny TPN. Po aktywnej niegdyś sekcji astronomicznej pozostał na korytarzu TPN okazały teleskop. „Codzienna” działalność towarzystwa to, oprócz pracy biblioteki, także odczyty i spotkania w ramach sekcji. Odbywają się co najmniej raz w miesiącu. Odczyty dotyczą m.in. problematyki regionalnej. Dużym zainteresowaniem, także młodzieży, cieszyła się np. seria o twierdzy przemyskiej. Każdego roku TPN organizuje kilka konferencji naukowych. Parę razy w roku organizowane są spotkania dla nauczycieli. Skromne warunki lokalowe towarzystwa sprawiły, że starano się liczbę ich uczestników ograniczyć do 50. Na spotkaniach tych bywa jednak nawet ponad 100 osób. Działalność wśród nauczycieli ma długą tradycję, sięga początków towarzystwa, gdy konsolidowało ono środowisko nauczycielskie podczas sporu z Ukraińcami.

Ważną dziedziną działalności TPN są wydawnictwa. Tym działem kieruje K. Szybiak. - Pierwszy numer „Rocznika Przemyskiego” dotyczył lat 1909-12 - mówi o najstarszej i najważniejszej publikacji towarzystwa. Do II wojny światowej ukazało się 7 edycji, tom 8 został zniszczony, a kolejny ukazał się dopiero pod koniec lat 50. - Dopiero od końca lat 90. udaje nam się publikować „Roczniki” regularnie - mówi K. Szybiak. Od numeru 31. „Roczniki” ukazują się w postaci zeszytów tematycznych. Zeszyt Język i literatura redagowany był przez prof. Jerzego Starnawskiego, Archeologia przez mgr Ewę Sosnowską, a Historia przez dr Jolantę Kamińską-Kwak i dr. Jacka Krochmala. Do dziś ukazało się 39 numerów periodyku. Dzięki staraniom redaktorów niektóre zeszyty uzyskały dofinansowanie z Komitetu Badań Naukowych. Co roku ukazuje się „Biuletyn Informacyjny TPN w Przemyślu”. Problematyka regionalna poruszana jest w serii Biblioteka Przemyska. Każdego roku ukazuje się 9-10 tytułów o łącznej objętości ok. 100 arkuszy. Bardzo nietypowym periodykiem są „Acta Medica Premisliensia” (dotychczas 26 tomów), które ukazują się dzięki staraniom i zapałowi dr. Stanisława Sobockiego, który sam zdobywa nie tylko artykuły, ale także środki finansowe na wydawanie czasopisma.

Pasjonaci

Działalność TPN jest możliwa właśnie dzięki takim pasjonatom, jak dr Sobocki. A było ich i jest więcej. Wśród członków TPN warto wspomnieć dr. hab. Jerzego Pióreckiego, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, twórcę bolestraszyckeigo arboretum, które przez wiele lat było placówką TPN w Przemyślu (obecnie jest niezależną instytucją, a prof. Piórecki przestał być członkiem TPN). Dr hab. Franciszek Persowki, były prezes TPN, historyk mediewista, to też przykład kariery naukowej podobnej do prof. Pióreckiego. Zaczynał jako nauczyciel liceum, zdobywał stopnie naukowe z zamiłowania i pasji, a nie potrzeby awansu. Znalazł się w gronie twórców rzeszowskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, a dziś jego imię nosi jedna z sal Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jan Różański to wybitny znawca historii I wojny światowej, autor przewodników po Przemyślu. Ryszard Dalecki zajmował się historią II wojny światowej. Historykiem jest Lucjan Fac, obecny wiceprezes TPN, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor pracy o generale Ludomirze Rayskim, znawca historii wojskowości, interesujący się szczególnie walkami II Brygady Legionów. Z tą problematyką, choć nie tylko - w 2000 r. objazd i konferencja w Kamieńcu Podolskim dotyczyły wojny polsko-tureckiej - związane są zainicjowane przez L. Faca konferencje objazdowe po terenach dawnych Kresów Wschodnich (logistycznie wyjazdy te przygotowuje innych absolwent KUL - Janusz Obłąk). Wśród uczestników i prelegentów tych imprez są nie tylko zawodowi historycy, ale także przemyscy licealiści, uczniowie prezesa Faca. Sesje te dokumentowane są publikacjami.

Jednym z ciekawszych przedsięwzięć początku obecnego stulecia była rekonstrukcja czterech kurhanów kultury ceramiki sznurowej, stanowiących część cmentarzyska, odkrytego i przebadanego przez prof. Marka Gedla z UJ. Członkowie TPN odbudowali zniszczone podczas badań archeologicznych kopce, a wojewódzki konserwator zabytków przygotował tablice z opisem obiektów, z których najstarszy wydatowano na 2900 lat przed Chrystusem. Znajdują się one przy szlaku turystycznym w kierunku Helusza i stanowią atrakcję okolicy. Popularyzacja wiedzy to istotny element działalności TPN.

TPN brało udział w tworzeniu Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Przemyślu. Na początku lat 90. planowano utworzenie w tym mieście akademii. Pod auspicjami towarzystwa utworzono nawet Towarzystwo Akademii Przemyskiej. Doprowadziło ono do powstania PWSZ i po rozpoczęciu przez uczelnię działalności rozwiązało się, uznając, że cele statutowe zostały zrealizowane.