Szanowny Panie Redaktorze,
Od jakiego¶ czasu dyskutujemy w Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci propozycjê niewielkiej korekty w sposobie finansowania nauki. Chodzi o stworzenie specjalnych warunków dla najwybitniejszych uczonych i zespo³ów. By³bym wdziêczny za wydrukowanie tego listu, tak aby nasze argumenty mog³y byæ ocenione przez czytelników „FA”.
Punktem wyj¶cia jest obserwacja, ¿e obecny system finansowania nauki przez pañstwo jest – z konieczno¶ci – nastawiony na podtrzymywanie zespo³ów osi±gaj±cych wyniki powy¿ej ¶redniej, natomiast ma trudno¶ci z promowaniem jednostek i zespo³ów wybitnych. Lukê tê wype³nia czê¶ciowo Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, realizuj±ca z sukcesem has³o „Popieramy najlepszych, aby stali siê jeszcze lepsi”. Wydaje nam siê, ¿e mo¿na na tej drodze pój¶æ jeszcze o krok dalej.
Proponujemy wiêc, aby wydzieliæ z bud¿etu resortu nauki pewn± kwotê i – opieraj±c siê na do¶wiadczeniu FNP – oddaæ j± do dyspozycji jednej lub kilku niezale¿nych organizacji, które by³yby zobowi±zane realizowaæ zadanie promowania polskiej my¶li naukowej na najwy¿szym poziomie. Chodzi o to, ¿e najcenniejsza, oryginalna my¶l naukowa rzadko tylko poddaje siê standardowym ocenom i dlatego powinna byæ traktowana indywidualnie, je¿eli nie ma byæ zaprzepaszczona. St±d postulat utworzenia osobnej ¶cie¿ki finansowania.
Pierwszym zastrze¿eniem, z jakim spotkali¶my siê dyskutuj±c ten pomys³, by³o pytanie o kryteria okre¶laj±ce, co znaczy w tym kontek¶cie przymiotnik „wybitny”. Po namy¶le i wielu rozmowach doszli¶my do wniosku, ¿e nie sposób podaæ uniwersalnych kryteriów. Po prostu jednostki wybitne nie mieszcz± siê zazwyczaj w ogólnych schematach.
Na szczê¶cie, nie jest to – naszym zdaniem – konieczne. Chodzi bowiem o przypadki stosunkowo nieliczne, które nale¿y rozpatrywaæ indywidualnie (ka¿dy z osobna). Dlatego uwa¿amy, ¿e w tym przypadku najbardziej obiecuj±c± metod± jest zdanie siê na indywidualn± decyzjê dojrza³ych uczonych o du¿ym do¶wiadczeniu i wysokiej renomie, tak merytorycznej, jak i etycznej.
Chcia³bym podkre¶liæ do¶æ specjalny charakter tej propozycji. O ile bowiem na ogó³ wszyscy zgadzamy siê, ¿e wy³anianie „najlepszych z najlepszych”, nale¿y oprzeæ na opiniach ekspertów, to nasz projekt idzie dalej: chcieliby¶my, aby rola ekspertów nie sprowadza³a siê do pisania recenzji, ale aby to w³a¶nie oni decydowali o przeznaczeniu ¶rodków. I to jednoosobowo, bez obowi±zku uzgadniania z jakimkolwiek gremium (co oczywi¶cie nie wyklucza, ¿e mog± konsultowaæ siê z kim chc± i ¿e powinni umieæ swoj± decyzjê uzasadniæ).
Oczywi¶cie eksperci−decydenci nie bêd± nieomylni: pomy³ki bêd± siê zdarzaæ i na to po prostu nie ma rady w ¿adnym systemie. Jestem jednak przekonany, ¿e indywidualne decyzje, podejmowane na wy³±czn± odpowiedzialno¶æ decydenta (¿adnych komisji!), bêd± najg³êbiej przemy¶lane i dziêki temu per saldo b³êdów bêdzie mniej. To prawda, ¿e decyzje bêd± w du¿ym stopniu subiektywne. Nie jest to – moim zdaniem – nieszczê¶cie: ocena ludzi wybitnych, z natury rzeczy (jak ju¿ pisa³em), nie poddaje siê schematom. Zreszt± subiektywno¶æ oceny mo¿na ograniczyæ powo³uj±c w ka¿dej dziedzinie kilku decydentów, z których ka¿dy dysponowa³by (niezale¿nie) odpowiednimi ¶rodkami. Ale to ju¿ s± szczegó³y.
W naszych dyskusjach pojawi³o siê te¿ zastrze¿enie o mo¿liwo¶ci „konfliktu interesów”. Moim zdaniem, nie jest to powa¿na przeszkoda. Procedura absolutnie nie powinna wykluczaæ przyznania ¶rodków osobom, które s± bliskie ekspertowi. Wrêcz przeciwnie, je¿eli ekspert zna osobê (lub grupê), która – jego zdaniem – jest doskona³a, to powinien j± wesprzeæ, nawet je¿eli jest z ni± zwi±zany wspólnym interesem naukowym. Rzecz w tym, ¿e tzw. kryteria obiektywne (publikacje, cytowania) czêsto nie mówi± wszystkiego o cz³owieku (zw³aszcza o m³odym adepcie nauki, którego perspektywy nale¿y dopiero przewidzieæ). Chodzi przecie¿ o dostrze¿enie i ocenê, czy ma on tzw. iskrê Bo¿±, co – jak wszyscy wiemy – jest najwa¿niejsze. A to najlepiej widaæ z bliska.
Jest jeszcze problem, kto i w jaki sposób mia³by ekspertów wyznaczaæ. Zapewne najlepszym sposobem bêdzie zamkniêty konkurs, a jego przeprowadzeniem winna siê zaj±æ organizacja odpowiedzialna za zorganizowanie systemu. W³a¶ciwe dobranie ekspertów jest oczywi¶cie kluczowe. Nie musz± byæ obiektywni. Najwa¿niejsze, aby byli kompetentni, uczciwi i ¿eby chcieli siê podj±æ tej trudnej roli z pe³nym zaanga¿owaniem. S±dzê, ¿e wbrew opiniom pesymistów da siê takich znale¼æ.
Rozumiem oczywi¶cie, ¿e to wszystko brzmi bardzo radykalnie, a w ka¿dym razie jest sprzeczne ze standardow± praktyk± urzêdów pañstwowych. Ale przecie¿ nie dyskutujemy standardowych procedur, tylko sytuacje wyj±tkowe (obejmuj±ce najwy¿ej kilka procent bud¿etu). A sprawa promowania najlepszych jest tak wa¿na, ¿e – moim zdaniem – warto zaryzykowaæ.