|
Zaczęliśmy ten rok małym trzęsieniem ziemi. Ruszyły trzy ważne reformy znaczących dziedzin naszego życia. Kolejna, czwarta, której patronem jest minister edukacji, rozpocznie się we wrześniu. Ale ruszyły, niestety, tak, że całość trzęsie się w posadach. Większość z nas z trudem stara się dowiedzieć, jak poruszać się w nowej rzeczywistości. Zdaje się, że przy podejmowaniu decyzji o wprowadzaniu reform górę nad solidnym przygotowaniem wzięło przeświadczenie, że trzeba to zrobić jak najszybciej. Mają trochę szczęścia ministrowie odpowiedzialni za administrację i emerytury, bo wszystko przykrył bałagan i niedoinformowanie w służbie zdrowia. A na dodatek anestezjolodzy, mając rozbudzone w zeszłym roku apetyty, śmiało żądają wielokrotności średniej krajowej. Znana prawda, że rewolucje wybuchają nie wtedy, kiedy jest najgorzej, a kiedy zaczyna się poprawiać, sprawdziła się i tym razem. Inna rzecz, że najłatwiej było dotąd oszczędzać właśnie na służbie zdrowia i oświacie, a płace w tych dziedzinach przypominają raczej zasiłki. Z całej tej historii płynie wniosek dla ministra edukacji, któremu zostało jeszcze kilka miesięcy, aby do zmian w oświacie znacznie wcześniej i lepiej przygotował opinię publiczną. A i same reformy też przygotował wcześniej i lepiej.
Jeśli chodzi o zmiany w obszarze szkolnictwa i nauki, to jest z nimi odwrotnie niż z tymi właśnie wprowadzanymi. Tu dyskusje i przymiarki trwają już całe lata. Może to i lepiej, jeśli miałyby wyglądać podobnie do tego, co dzieje się obecnie. Projekt nowego prawa o szkolnictwie wyższym miał znaleźć się w sejmie pod koniec ubiegłego roku, zapowiedzi te okazały się jednak przedwczesne. Tę sytuację zafundowało sobie zresztą samo środowisko, zdecydowanie krytykując autorski projekt prof. prof. Michała Seweryńskiego i Jana Wojtyły, pomimo że czerpał on z opracowań zespołów analizujących te kwestie przez wiele miesięcy i mógł stanowić roboczą wersję do dyskusji. Poprawiony pod wpływem krytyki projekt założeń nowego prawa o szkolnictwie wyższym trafił do ministerstwa i zespół pod przewodnictwem wiceministra Jerzego Zdrady opracowuje ostateczną wersję, która na wiosnę ma trafić do szerokiej dyskusji. Do nowej ustawy droga jeszcze daleka. Być może wcześniej trzeba będzie nowelizować konstytucję, od uchwalenia której minie we wrześniu dwa lata. Ten czas wydawał się wówczas ustawodawcy wystarczający, aby dostosować prawo do nowych ram. Ale to było wówczas.
Z tych dwu rozwiązań wybrałbym trzecie: przeprowadzić zmiany szybko i sprawnie.
Andrzej Świć |