Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 1/1999

Szkoła na fali
Poprzedni Następny

Jeżeli nie zajdą tzw. nieprzewidziane okoliczności, statek powinien być gotów na rozpoczęcie roku akademickiego 1999/2000.

Marek Remiszewski

 Fot. Tomasz Degórski
Symulator siłowni okrętowej

Badania naukowe są dla Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni równie ważną dziedziną, jak szkolenie wysoko kwalifikowanej kadry, poszukiwanej przez armatorów całego świata. Wszystkie realizowane w WSM projekty badawcze dotyczą ściśle spraw morskich, są więc dla uczelni jednakowo ważne. Według prorektora ds. nauki WSM, dr. hab. inż. Janusza Mindykowskiego, prof. ndzw., dla uczelni średniej wielkości, jaką jest gdyńska Szkoła, liczba ok. 30 realizowanych grantów Komitetu Badań Naukowych jest niebagatelna. Jeden z zakończonych już projektów celowych, dotyczący urządzeń do pomiaru momentów i mocy na wale śruby silnika, głównego napędu statku, otrzymał nawet wyróżnienie KBN. Specyfiką szkoły morskiej jest Wydział Nawigacyjny (w kraju są tylko dwa takie: w WSM w Szczecinie i w Gdyni). Wobec tego granty związane z bezpieczeństwem żeglugi, z systemami ratownictwa czy łączności na morzu, mają w skali kraju unikalny charakter.

UNIKALNA PLACÓWKA

Szczególną dumą WSM jest Badawczo-Szkoleniowy Ośrodek Manewrowania statkami o nietypowych charakterystykach manewrowych w Iławie, prowadzony wraz z Politechniką Gdańską i miastem Iława, gdzie kształci się wysoko specjalizowane kadry: kapitanów żeglugi wielkiej, np. pilotów portowych i morskich. - Ośrodek jest jednostką unikalną w skali światowej (są tylko trzy takie ośrodki na świecie - w szwajcarskim Grenoble, w angielskim Southampton i w Iławie) i cieszy się prawdziwie światową renomą. Dysponuje modelami różnych typów statków, np. ogromnych tankowców, statków pasażerskich czy ro-ro, wykonanymi w skali 1:16 lub 1:24 (mają po kilkanaście metrów długości), wyposażonymi w specjalistyczne oprzyrządowanie i system monitoringu wykonywanych manewrów, na których bardzo intensywnie szkoli się kandydatów z całego świata - mówi prorektor Mindykowski. Warto dodać, iż z doświadczeń i wzorców tego ośrodka korzystają również partnerzy zagraniczni WSM, m.in. Anglicy w 1998 r. wprowadzili do swojego programu szkoleniowego model promu pasażerskiego o parametrach zbliżonych do jednostki wykorzystywanej w Iławie.

SYMULATOR SIŁOWNI OKRĘTOWEJ

Oczkiem w głowie Wydziału Mechanicznego WSM jest zbudowany przez pracowników Szkoły symulator siłowni okrętowej. Pomieszczenie z kilkunastoma stanowiskami komputerowymi - na pierwszy rzut oka niewiele mające wspólnego z prawdziwym statkiem - znajduje się w Katedrze Siłowni Okrętowych. Na symulatorze można obserwować i korygować pracę silnika okrętowego, a także urządzeń pomocniczych, np. systemów sprężonego powietrza, smarowania, systemu paliwowego, chłodzącego, balastowego czy parowego.

Zasada funkcjonowania urządzenia oparta jest na modelach matematycznych, napisanych również przez pracowników Szkoły na podstawie ich doświadczeń i, oczywiście, obliczeń. Wszystkie systemy działają tu tak samo, jak na prawdziwym statku. Najwyżej czasem - ze względów dydaktycznych - opóźnia się lub przyspiesza czasy, gdyż w rzeczywistości trzeba by np. czekać ok. 10 godzin, na podgrzanie oleju.

Symulator działa w trzech podstawowych trybach pracy. Są to: przygotowanie siłowni do pracy silnika (wszystkie parametry muszą być tak ustawione, aby silnik mógł wystartować; przy braku zgrania systemów - silnik nie da się uruchomić), praca silnika na pełnym morzu (manewrowanie silnikiem) oraz przygotowanie siłowni do postoju w porcie. Dodatkowy tryb pracy pełni funkcje kontrolne. Prowadzący zajęcia może bezpośrednio śledzić poczynania studenta czy marynarza (ćwiczą tu również członkowie załóg pływających): otrzymuje na swoim stanowisku skan wszystkich parametrów siłowni na bieżąco i dzięki temu może stwierdzić, co zostało wykonane prawidłowo, a co źle, oraz ocenić według skali punktów, które komputer bezstronnie sumuje. Na wynik szkolenia nie mają więc wpływu preferencje prowadzącego. Szkolącym się tutaj studentom oraz marynarzom można zasymulować każdą sytuację, również awaryjną, np. niesprawność pompy, brak ciśnienia itp. Od sytuacji na statku symulator różni się tym, że sygnalizuje niesprawny system i pozwala na korekty.

Każdy system siłowni ma w symulatorze osobne stanowisko komputerowe. Część wskaźników ma charakter tradycyjny, lampkowy, inną część można obserwować już tylko na monitorze komputera. Jest to połączenie siłowni starego typu - które, choć wychodzą już z użycia, są przecież często spotykane w polskiej flocie - oraz tych nowoczesnych, opartych na elektronice, które wyglądają na prawdziwym statku podobnie jak na symulatorze.

Początkowo szkolenie na symulatorze przewidywało 20 godzin pracy, lecz obecnie to już nie wystarcza. Sądzi się, że 30 godzin jest optymalnym czasem szkolenia nawet dla doświadczonych marynarzy i mechaników. Tutaj dopiero można sprawdzić, czy człowiek obsługujący siłownię na statku zna się na rzeczy. Najczęściej okazuje się, że prawdziwi fachowcy znakomicie się tu sprawdzają. Zresztą studenci szkolą się tutaj na ostatnim roku studiów. Są już wówczas również po praktykach na morzu i w laboratoriach, znają z doświadczenia to, co tu mogą zobaczyć, nie jest to dla nich zupełna nowość.

Symulator jest przykładem specjalistycznego, oryginalnego narzędzia badawczego i dydaktycznego, a jego opracowanie i wykorzystanie przez WSM w Gdyni jest mocnym argumentem przeciw traktowaniu kształcenia w szkole morskiej jako typowo zawodowego, na poziomie licencjatu. Do dowodzenia statkiem na morzu potrzeba przecież czegoś więcej niż tylko umiejętności technicznych.

NOWY STATEK

image044.jpg (26882 bytes)
Projekt statku badawczo-szkoleniowego

Gdyńska uczelnia postanowiła zbudować statek badawczo-szkoleniowy na miarę czasu. - Projektant powiedział, że to będzie najpiękniejszy statek III Rzeczypospolitej - mówi ze śmiechem Jerzy Janowski, kierownik Działu Armatorskiego WSM, ale widać, że nie żartuje. Statek jest jego ukochanym dzieckiem i może o nim opowiadać, jak o pożądanym i szczęśliwie rozwijającym się potomku. - Zakupiliśmy, po korzystnej cenie, kadłub statku "Polarex", który kiedyś budował dr Bogucki - relacjonuje. - Aby odpowiadał naszym wymaganiom, poddamy go licznym przeróbkom i innowacjom. Specyfika statku jest najlepiej widoczna w jego części badawczej. Oprócz miejsc dla uczonych przewidzianych w składzie załogi, istnieje możliwość załadowania na ten statek dwóch kontenerów laboratoryjnych, skonstruowanych i wyposażonych według potrzeb zgłaszanych przez naukowców. Laboratoria będą wymienne, dostosowywane za każdym razem do aktualnych wymagań.

W części szkoleniowej statek będzie przygotowany do prowadzenia zajęć dydaktycznych zarówno w zakresie nawigacji, jak i mechaniki. Oprócz rutynowych szkoleń marynarskich na statku będą przeprowadzane praktyki specjalistyczne, dlatego jednostka będzie bogato wyposażona w najnowocześniejsze urządzenia nawigacyjne, systemy łączności, silnik, wał, prądnice. Ze starego statku zostanie tylko kadłub. Jego dotychczasowe wyposażenie - statek ma już około 4 lata - do planowanego wykorzystania się nie nadaje.

Kadłub został zakupiony w roku 1997. Następnie Szkoła zorganizowała przetarg na przebudowę statku, który wygrała Gdańska Stocznia Remontowa im. Józefa Piłsudskiego. Kadłub stał początkowo w stoczni "Wisła", w związku z tym sporo kłopotów przysporzyło przeprowadzenie go przez tzw. Wisłę Śmiałą, bardzo płytką. Obecnie statek stoi już w stoczni remontowej. Uczelnia nie prowadzi dostaw armatorskich, więc zakupów interesującego ją wyposażenia i sprzętu dokonuje stocznia, oczywiście przy akceptacji WSM. Zawarto już kontrakty na zakup nowego silnika o dużej mocy (z Zakładami Cegielskiego w Poznaniu), linii wałów (produkcji fińskiej) i agregatów prądotwórczych (duńskich). Zakup pozostałych elementów wyposażenia statku - urządzeń nawigacyjnych, łączności, klimatyzacji, automatyki etc. - aktualnie się rozstrzyga.

- Podjęliśmy decyzję o przedłużeniu kadłuba statku, gdyż okazał się on za mały na nasze potrzeby - dodaje Jerzy Janowski. - Ośmiometrowa "wstawka" zapewni statkowi lepszą stabilność. W konsekwencji tej przeróbki na statku będzie się mogło zmieścić jednorazowo więcej studentów, 40 zamiast uprzednio planowanych 30. Obniży to jednostkowy koszt kształcenia studenta. Poza tym grupa czterdziestoosobowa zaokrętowana jednorazowo jest optymalna dla dziekanów przy podziale poszczególnych roczników. Jest to mniej więcej połowa roku.

Po przebudowie statek będzie liczył 54 m długości i 11,4 m szerokości. Jego zanurzenie wyniesie 4,6 m. Załoga składać się będzie z 14 osób. Oprócz studentów, na pokład wejdzie 3 naukowców. Ta ostatnia liczba tak naprawdę mówi tylko o ilości kabin specjalnie zaprojektowanych i przygotowanych dla uczonych, gdyż liczbę miejsc dla badaczy można w każdej chwili zwiększyć w zależności od potrzeb nawet do 43 osób, kosztem miejsc dla studentów. Standard wyposażenia kabin załogi i studentów jest taki sam, hierarchia służbowa i akademicka nie wpływa na komfort wyposażenia. Każda kabina ma oddzielny węzeł sanitarny, o zbiorowych łaźniach i ubikacjach należy zapomnieć (choć np. na "Darze Młodzieży" są, niestety, właśnie takie).

PŁYWAJĄCE LABORATORIUM

Szkoła prowadzić będzie na statku badania własne, a także udostępni pływające laboratoria zaprzyjaźnionym uczelniom. Poza tym statek będzie służył zainteresowanym instytutom badawczym. Podpisano już listy intencyjne z dwoma placówkami Polskiej Akademii Nauk: Zakładem Biologii Antarktyki i Komitetem Badań Polarnych przy Prezydium PAN. Dzięki temu statek będzie świadczył usługi transportowe dla polskich baz naukowych na Antarktydzie i Spitzbergenie (wpłynie to przy okazji na zmniejszenie kosztów eksploatacji jednostki). Ze względu na funkcje badawcze trzeba było nadać statkowi odpowiednią klasę lodową, zapewnić mu nieograniczony zasięg pływania we wszystkich warunkach klimatycznych i odpowiednią dzielność, a także wyposażyć w odpowiednie warunki bytowe dla uczonych pracujących w ekstremalnych warunkach.

Dzięki wymiennym kontenerom-laboratoriom zakres prowadzonych na statku badań ma być praktycznie nieograniczony. Na tym polega największa innowacyjność inwestycji. Wyniki prac badawczych mogą być też natychmiast wykorzystane w procesie dydaktycznym i szkoleniu studentów. Badania naukowe będą się bowiem odbywały jednocześnie z toczącymi się praktykami. Podczas takich rejsów studenci będą mieli przecież znakomitą okazję kształcenia się w nawigacji. Jedno drugiemu nie tylko nie przeszkadza, ale znakomicie się uzupełnia.

- Liczymy, że wraz z zadaniami będziemy mogli przejąć pieniądze uzyskane ze świadczenia usług jednostkom badawczym. Dotąd szły one do armatorów zagranicznych - angielskich, norweskich, rosyjskich - od których wynajmowano statki, by zaopatrywać nasze bazy polarne - mówi Jerzy Janowski. - Zresztą statek nie będzie operował wyłącznie na Bałtyku czy Morzu Północnym. Mamy większe ambicje. Chętnie wyślemy go na wszystkie morza i oceany, jeśli tylko zajdzie potrzeba.

Budowa pływającego laboratorium finansowana jest z trzech źródeł: przez Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej, Komitet Badań Naukowych oraz z dochodów własnych uczelni (m.in. sprzedaż cegiełek, sprzedaż sprzętu, który był zainstalowany na starym kadłubie, planowana sprzedaż statków instrumentalnych "Horyzont" i "Zenit", darowizny przedsiębiorstw armatorskich i jednostek gospodarki morskiej, składane na konto inwestycyjne statku).

Obecnie w stoczni trwają prace związane z przedłużaniem starego kadłuba. Silniki, układ napędowy i agregaty prądotwórcze zostaną zamontowane pod koniec marca. Jeżeli nie zajdą tzw. nieprzewidziane okoliczności, statek powinien być gotów
na rozpoczęcie roku akademickiego 1999/2000. Wyższa Szkoła Morska w Gdyni znów wypłynie na szerokie wody.

O wsm w Gdyni czytaj również na stronie

Uwagi.