Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 3/1999

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

Zbliża się okres kampanii wyborczych w uczelniach. W gazetach akademickich pojawiają się już pierwsze enuncjacje dotyczące kandydatów na rektorów, a także podsumowania dokonań czynione przez kończących kadencję. Rośnie gorączka.

Partnerstwo

Ustępujące władze formułują zadania na przyszłość, z którymi nowi rektorzy będą musieli zapewne się zmierzyć. O ile, oczywiście, nie określą innych priorytetów. Redakcja "Przeglądu Uniwersyteckiego", czasopisma Uniwersytetu Szczecińskiego (nr 1-2/99), zapytała ekipę rektora Bronka o najważniejsze dokonania minionej kadencji oraz o potrzeby uczelni w najbliższym czasie. Poza postulatami rozwijania dydaktyki, w której to dziedzinie łatwiej dorównać renomowanym uczelniom niż w zakresie badań naukowych, myślenie rektorów zmierza wyraźnie w kierunku mocniejszego usadowienia USz. w strukturach regionalnych i mechanizmach rynkowych. Wyraża się to nie tylko w poszukiwaniu "autentycznego sponsoringu", ale także w potrzebie szerszego świadczenia usług naukowych - np. ekspertyz, doradztwa, otwierania nowych "rynkowych" kierunków kształcenia czy powołania Biura Promocji, które aktywnie kreowałoby obraz uczelni na zewnątrz. Nadal uniwersytet jest dla wielu tylko "szyldem", a nie instytucją partnerską. Uczelnia potrzebuje określenia perspektyw i strategii, budowanej nie tylko przez nią samą, ale i przez władze miasta i regionu. To przecież uniwersytet powinien współtworzyć politykę regionalną i kształcić kadry dla potrzeb rozwoju regionu - konstatuje prof. Stanisław Musielak, prorektor ds. Rozwoju i Współpracy z Zagranicą.

Ku pamięci

Biuletyn Informacyjny WSP w Częstochowie "Res Academicae" (nr 1/99) publikuje artykuł dr. Roberta Geislera O manipulacji słów kilka, który analizuje podstawowe metody i mechanizmy stosowane w procesie wyborczym. Procesy te bardzo często umykają naszej uwadze bądź są niezauważalne. Niemniej jednak istnieją i w znacznym stopniu wpływają na nasze życie - czytamy. Nie znajdziemy w tym tekście odniesień do konkretnych sytuacji w uczelni ani też żadnych nazwisk czy sugestii. Autor operuje na wysokim stopniu uogólnień, ale mimo to wyczuwam ukryty między wierszami lęk o losy wyborów rektorskich w nadchodzących latach.

Bo niby dlaczego z okazji elekcji nowych władz uczelni mamy zapoznać się z mechanizmami manipulacji wyborczej? Czyżby metody takie były stosowane w szkołach wyższych i autor stara się nas uprzedzić, byśmy nie zostali zmanipulowani...? W każdym razie dostajemy analizę składowych schematu komunikacji, jakim jest przekaz wyborczy, jak gdybyśmy dostawali do rąk broń przeciwko manipulatorom zbyt gorliwym.

Dr Geisler nie widzi świata w różowych kolorach: Kampania jest manipulacją, tak jak manipulacją jest w większości przypadków nasze życie. Kampania jest manipulacją bardziej profesjonalną, podczas gdy w życiu zachodzi ona bardziej nieświadomie czy wiąże się z naszym potocznym wyobrażeniem oddziaływania na innych.

Stypendium za język

Państwo Eugenia i Alfred Kołakowscy są fundatorami stypendiów dla studentów Politechniki Warszawskiej. Swoje oszczędności zdecydowali się przekazać na fundusz stypendialny - pisze w nr. 1/99 "Miesięcznik Politechniki Warszawskiej". Pan Alfred ukończył przed wojną Wydział Inżynierii Wodnej PW. Pamiętając własną biedę i ludzką życzliwość, pomyślał mąż o takich samych, jak on w młodości - mówi pani Eugenia. Wojenne losy fundatora rzuciły go do obozów jenieckich, gdzie nauczył się języków niemieckiego i angielskiego. Twierdzi, że inżynier bez znajomości języków obcych niewiele jest wart. Dlatego też jednym z warunków uzyskania ufundowanego przez niego stypendium jest biegła znajomość jednego z tych języków - czytamy.

Skorzystać z łaskawości państwa Kołakowskich mogą studenci Wydziału Inżynierii Środowiska oraz Elektroniki i Technik Informacyjnych. Prócz znajomości języków obcych powinni posiadać polskie obywatelstwo, zaliczyć przynajmniej jeden rok studiów i mieć wysoką średnią. Muszą też zobowiązać się do przepracowania po ukończeniu studiów co najmniej trzech lat w kraju. Teraz, gdy coraz częściej mówi się o (...) odpłatności za studia, a uczelniane fundusze mogą wspomagać nielicznych, dla wielu chętnych nauka w wyższych uczelniach okazuje się nieosiągalnym luksusem. Takie inicjatywy, jak ta państwa Kołakowskich, niektórym studentom na pewno pomogą studia ukończyć.

W rodzinie

Styczniowy numer "Punktu Widzenia", czasopisma Prywatnej Wyższej Szkoły Biznesu i Administracji w Warszawie, przynosi rozmowę z Luizą Kanią, studentką zarządzania tej uczelni, a jednocześnie stażystką w Katedrze Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych PWSBiA i pracownicą rodzinnej firmy produkującej "półfabrykaty parkietowe". Firma, jak się okazuje, jest rodzinną z prawdziwego zdarzenia - pracuje w niej nie tylko interlokutorka, ale również jej rodzeństwo (zresztą też studenci PWSBiA). Owocem mojej działalności było nawiązanie bezpośrednich kontaktów z przedsiębiorstwami naszej branży w całej Skandynawii, w Niemczech, Czechach, Austrii i Słowacji - chwali się obrotna studentka i, trzeba przyznać, ma czym. Temat pracy magisterskiej, którą przygotowuje - "Małe i średnie przedsiębiorstwa w procesie integracji z UE" - pokazuje, że myślenie perspektywiczne o przyszłości rodzinnego interesu także nie jest jej obce.

Dziś pracujący student nie jest niczym oryginalnym, zarówno w uczelniach państwowych, jak i niepaństwowych. Niemniej jednak samoświadomość i dyscyplina, prezentowana przez młodą kobietę, są budujące.

(rama)

Uwagi.