Każdy z nas co jakiś czas doświadcza niepokojących złudzeń, mając wrażenie, że ktoś przebywa w naszym otoczeniu. Kiedy ich doświadczamy? Jaką rolę odgrywa w ich odczuwaniu duchowość? Zagadnieniom tym przyjrzeli się naukowcy z polsko-amerykańsko-czeskiego zespołu badawczego.
Koncepcję dotyczącą doświadczania takich wyimaginowanych postaci czy zjawisk wprowadził antropolog Stewart Guthrie. Argumentował, że ludzie mają naturalną skłonność do antropomorfizacji otoczenia, przypisując ludzkie cechy obiektom, zjawiskom i zwierzętom. Skłonność ta wyjaśnia jego zdaniem, skąd biorą się wierzenia religijne. Na bazie jego twierdzeń powstała teoria, zgodnie z którą jako gatunek jesteśmy ewolucyjnie wyposażeni w wyspecjalizowany mechanizm zwany hiperaktywnym wykrywaczem intencjonalnych agentów (hyperactive agency detection device, HADD). To właśnie on odpowiada za naturalną skłonność do nadmiernego wykrywania postaci i sygnałów świadczących o czyjejś obecności w otoczeniu.
Inny model, który wyjaśnia pochodzenie takiej tendencji u wielu z nas, podkreśla rolę społeczno-kulturowego uczenia się. Według tego modelu informacji o miejscach i warunkach, w których można napotkać np. duchy czy słyszeć głos Boga dostarczają religie, kształtujące w nas pewne oczekiwania dotyczące spotkania takich zjawisk. Połączenie tych oczekiwań z niewystarczającymi danymi sensorycznymi (np. słabe oświetlenie, dym, ciemność) może wywoływać wrażenie kontaktu z nadprzyrodzonym.
Jednocześnie doświadczeniom tym często towarzyszą uczucia niepewności, lęku lub strachu. Czy emocje te pojawiają się w odpowiedzi na złudną obecność takich postaci w naszym otoczeniu, czy może jesteśmy bardziej skłonni „dostrzegać” iluzoryczne istoty, gdy się boimy? Zagadnieniu temu przyjrzał się Piotr Szymanek z Instytutu Religioznawstwa na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Masaryka w Brnie i Uniwersytetu Stanu Floryda.
Postanowiliśmy sprawdzić, czy uczestnicy naszego badania będą częściej ulegać złudzeniu pojawienia się postaci w swoim otoczeniu, gdy poczują się przez nie zagrożeni. Wyniki mogą pomóc nam dowiedzieć się więcej o pochodzeniu doświadczeń kontaktu z nadprzyrodzonymi istotami, takimi jak duchy czy UFO – tłumaczy Piotr Szymanek.
W badaniu wykorzystano wirtualną rzeczywistość (VR) jako sprawdzony wcześniej sposób symulowania scenariuszy z życia codziennego. Wzięło w nim udział 227 zdrowych, dorosłych osób z Czech i Słowacji. Uczestnicy mieli eksplorować wirtualny las przez 5 minut i naciskać przycisk za każdym razem, gdy czuli, że wykryli jedną z „istot”, które mogły go zamieszkiwać. W wirtualnym środowisku nie umieszczono jednak żadnych postaci, więc wszystkie zgłoszone detekcje były fałszywe. Grupie eksperymentalnej istoty te zostały przedstawione na początku jako wrogie, natomiast grupę kontrolną poinformowano, że istoty są neutralnie nastawione do osób eksplorujących las. Przed rozpoczęciem badania skontrolowano bazowy poziom lęku u uczestników badania.
Badani często ulegali wrażeniu, że widzą sylwetki, kształty lub cienie we mgle (łącznie 57 przypadków), które jednak później rozpoznawali jako drzewa, kamienie itp. Tylko w trzech przypadkach uczestnicy rzeczywiście zgłosili, że widzieli postać. Swoje wrażenia badani opierali głównie na dźwiękach pochodzących z lasu (szum drzew, hałasy w otoczeniu, dźwięk przypominający kroki itp. – 161 przypadków łącznie). W 33 przypadkach badani czuli się obserwowani lub śledzeni przez wyimaginowaną istotę, która ich zdaniem spowodowała dany hałas.
W naszym badaniu 65 proc. uczestników nacisnęło przycisk co najmniej raz, co może odzwierciedlać fakt, że spodziewali się możliwości spotkania iluzorycznej postaci. W połączeniu z gęstą mgłą w wirtualnym lesie skutecznie indukowało to fałszywe percepcje. To zgadza się z wcześniejszymi badaniami, które wykazały, że wykrywanie iluzorycznych postaci jest napędzane przez nasze oczekiwania – informuje Piotr Szymanek.
Analiza pokazała też, że liczba iluzorycznych percepcji była tylko nieznacznie wyższa w grupie eksperymentalnej niż w grupie kontrolnej. Czyli poczucie zagrożenia ze strony potencjalnie spotkanej w lesie istoty nie wpływało na częstość doświadczeń u osób badanych.
Znaleźliśmy jednak stabilną korelację między poziomami lęku a dostrzeganiem wyimaginowanych zjawisk. Potrzeba więc kolejnych badań, by ostatecznie odrzucić hipotezę, że ulegamy wrażeniu czyjejś obecności w szczególności, gdy jesteśmy niepewni lub zaniepokojeni – stwierdza badacz UJ.
Naukowcy sprawdzili też korelację między doświadczaniem tego typu złudzeń a wiarą w zjawiska nadprzyrodzone. Prosili więc uczestników badania o odpowiedzi na pytania dotyczące ich religijności i duchowości.
Liczba doświadczeń zgłoszonych przez osoby badane nie korelowała z żadnymi zmiennymi związanymi z religijnością i duchowością uczestników. Jednak naturalnym ograniczeniem tego wyniku jest to, że nasza próba była stosunkowo niereligijna. Nie możemy więc wykluczyć, że próba o większej zmienności mogłaby ujawnić taki związek – podsumowuje Piotr Szymanek.
Wyniki badania opublikowano w piśmie Psychology of Religion & Spirituality.
Ewelina Krajczyńska-Wujec, źródło: UJ
Niepokojącym złudzeniem jest "normalność" polskiej nauki i szkolnictwa wyższego ! Stracone lata chaosu !