Aktualności
Sprawy nauki
12 Czerwca
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2024-06-12

Naukowcy apelują do ministra o zmiany w postępowaniach awansowych

O wypracowanie spójnego i jednoznacznego systemu postępowań habilitacyjnych oraz uwzględnienie w ocenie kandydata na profesora także innych niż tylko wybitne osiągnięcia naukowe kryteriów, apelują do ministra nauki sygnatariusze listu otwartego dotyczącego procedur nadawania stopni i tytułu naukowego.

List otwarty do ministra Dariusza Wieczorka jest inicjatywą naukowców Instytutu Fizyki PAN. Podpisało się pod nim już blisko 150 osób (podpisy zbierane są TUTAJ).

Autorzy zwracają uwagę na niedoskonałości procedur nadawania stopni i tytułu naukowego. Zarówno w przypadku habilitacji, jak i profesury postępowanie awansowe powinno obejmować osoby, których naukowa sylwetka i osiągnięcia w pełni uzasadniają nadanie stopnia czy tytułu. Tymczasem, jak zauważają sygnatariusze listu, ze względu na nieprecyzyjne sformułowania zawarte w Ustawie 2.0, od pewnego czasu można zaobserwować tendencję do zwiększania roli aspektów formalno-prawnych kosztem najistotniejszej, tj. merytorycznej oceny naukowych osiągnięć kandydatów ubiegających się o awans.

Jest to szkodliwe zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie, bo ogranicza recenzentom i komisjom oceniającym możliwość sformułowania głębokiej, wielowątkowej i subtelnej naukowej ekspertyzy osiągnięć kandydata. Ustawa powinna chronić przed pozywaniem do sądu recenzentów przedstawiających negatywne, merytorycznie uzasadnione, opinie o dorobku naukowym kandydata. Gwarantem utrzymania wysokiego poziomu naukowego następnych generacji naukowców jest bowiem odważny i bezkompromisowy recenzent. Dlatego jego niezależność i niezawisłość w zakresie sporządzonej ekspertyzy naukowej powinny być zakotwiczone w ustawie – czytamy.

Remedium na to miałoby być przywrócenie odpowiedniej roli opinii merytorycznej i ograniczenie stosowania przepisów kodeksu postępowania administracyjnego do przypadków rzeczywiście niezbędnych. O podjęcie działań w tym zakresie autorzy zwracają się do ministra Dariusza Wieczorka.

Apelują o zainicjowanie zmian, które przy postępowaniach o nadanie tytułu profesora pozwolą dokonywać znacznie szerszej oceny kandydata niż tylko przez pryzmat niewystarczająco precyzyjnie zdefiniowanej wybitności jego osiągnięć naukowych.

W szczególności uważamy, że bardzo niefortunnym i niezgodnym z polskim zwyczajem akademickim, jest pominięcie wymagań związanych z promowaniem doktorów. Kształcenie następnego pokolenia naukowców, tworzenie swoistej szkoły naukowej od zawsze należało w sposób naturalny do etosu profesora i powinno stanowić jedno z kryteriów oceny osiągnięć kandydata. Podobnej ocenie powinna podlegać umiejętność formułowania atrakcyjnej tematyki badawczej, wokół której można skupić doktorantów i młodych pracowników naukowych. Wymiernym kryterium posiadania takich umiejętności jest tworzenie własnego zespołu naukowego i pozyskiwanie funduszy na jego działalność – argumentują.

Postulują także konieczność wypracowania, najlepiej po konsultacji ze środowiskiem naukowym, spójnego i jednoznacznego systemu postępowań habilitacyjnych. Zdaniem autorów listu niejednolite wykładnie i interpretacje art. 219 ustawy prowadzą do bardzo dużej niepewności kandydatów, recenzentów, komisji habilitacyjnych i podmiotów nadających drugi stopień naukowy.

W przypadku tych postępowań, jednym z podstawowych elementów podlegających ocenie, zupełnie pominiętych w obecnym rozwiązaniu prawnym, powinno być wykazanie przez kandydata samodzielności naukowej dającej rękojmię możliwości poprowadzenia własnej grupy naukowej i podjęcia się roli promotora w postępowaniu doktorskim – tłumaczą.

Na koniec przekonują, że ze względu na szczególny odbiór społeczny naukowców posiadających stopnie i tytuł naukowy, utrzymanie najwyższych standardów przy awansach naukowych jest odpowiedzialnością całego środowiska naukowego. Stąd apel do ministra o zainicjowanie zmian, które mogłyby odwrócić negatywne trendy, obserwowane od pewnego czasu.

Pod listem widnieją już nazwiska około 150 sygnatariuszy. Podpisy zbierane są do 17 czerwca, następnie list zostanie przekazany ministrowi Dariuszowi Wieczorkowi. Swój podpis można złożyć TUTAJ.

MK

Dyskusja (84 komentarzy)
  • ~asdf 24.06.2024 15:19

    W mojej grupie badawczej od 4 lat nie pojawił się żaden nowy doktorant, pomimo corocznego namawiania studentów ostatnich lat. Z prostego powodu. Nawet w przypadku zaoferowania doktorantowi dodatkowego stypendium z projektu, jego wynagrodzenie w trakcie doktoratu stanowiłoby 1/3 tego co może zarobić idąc prosto po studiach do pracy w branży. Dodatkowo, idąc do pracy zawodowej spotka się tam z szacunkiem, natomiast jako doktorant będzie traktowany przez administrację uczelnianą jak śmieć. Propozycja przedstawiona w liście otwartym jest więc kompletnie oderwana od rzeczywistości i całkowicie zablokuje rozwój niektórych dyscyplin w naukach ścisłych i technicznych.

    • ~Ma 24.06.2024 20:37

      Mamy głęboką nadzieję, że Szanowany Pan Minister zna treść komentarzy i podejmie jedynie właściwą decyzję o nie wprowadzaniu nowych wymogów. Jak wielokrotnie napisano, wymóg promowania doktora dobije i tak już słabą naukę w Polsce, spenalizuje całe pokolenie bardzo dobrych naukowców, ale co najważniejsze, przekreśli nadzieje młodych ludzi, że kiedykolwiek w przyszłości będzie lepiej w środowisku naukowym. Efekt: zabetonowanie systemu na lata (planowe?)

  • ~Ma 17.06.2024 21:25

    Apel, pod którym podpisało się 1% naukowców ze stopniem dr hab. i 99 % z tytułem profesora. Proszę zinterpretować i wyciągnąć kluczowe wnioski, od których będzie zależała przyszłość kadry naukowej w Polsce na lata. My gorąco apelujemy do Pana Ministra o nie wprowadzanie zmian, które mają szczególnie niekorzystny wpływ na rozwój kadry naukowej w naszym kraju.

    • ~Ma 23.06.2024 16:02

      Jak napisano i na podstawie mojego doświadczenia, nigdzie na świecie nie ma konieczności promowania na stopień doktora (PhD) w celu awansu na profesora typu tenure. Wprowadzenie tych nowelizacji będzie destrukcyjne dla całego systemu, ze szkodą dla zdolnych, młodych badaczy, którzy jeszcze chcą pracować naukowo. Stanowczy sprzeciw dla propozycji, prosimy o zorganizowanie ogólnokrajowej ankiety, ona naprawdę pokaże jaka jest skala sprzeciwu.

  • ~Maciej 17.06.2024 01:07

    Zdecydowana większość bardzo dobrych, a nawet wybitnych naukowców na moim wydziale nie zgadza się z wprowadzeniem wymogu bycia promotorem (profesura). To osoby o wybitnym, międzynarodowym dorobku, kierownicy grantów NCN i zagrancznych, które nie mają szansy na opiekę nad doktorantem (nawet argumentacja, że za młode!). Nie znam kraju, który wprowadził taki warunek, tylko dorobek naukowy powinien się liczyć. Warunek promotorstwa skutecznie zablokuje ambitne i bardzo efektywne naukowo pokolenie naukowców, którzy nie mają możliwości lub którym zablokowano możliwość opieki nad doktorantem.

    • ~Stanisław Stworzony 17.06.2024 22:56

      Jakoś przez ćwierć wieku z okładem, warunek promotorstwa nie blokował drogi do tytułu zdolnym naukowcom… (Rekordzista miał 35 w chwili nadania tytułu, a kilku profesorów przed 40-tką było co roku). Trochę trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę ma wybitny dorobek naukowy, ale jak na złość żaden doktorant nie chce poświęcić 4-5 lat na pracę pod kierunkim takiej osoby. Coś się tu nie dodaje …

      • ~Maciej 18.06.2024 20:22

        Niestety, nie mogę podać daych osobowych lub innych identyfikacyjnych naukowców, o których dyskutujemy. Wtedy każdy mógłby zweryfikować ich wybitny, unikalny dodobek w skali światowej, pomimo relatywnie młodego wieku . Proszę przeczytać komentarz Adama poniżej, musieli zwrócić grant NCN ponieważ nie było chętnych na studia doktoranckie. Istnieją dziedziny, w których jeden chętny doktorant zdarza się raz na kilka lat (ostatni chętny był w nas 5 lat temu) i taka osoba zawsze dostaje opiekę starszego kolegi (z tytułem profesora). Wymóg bycia promotorem dobije i tak już zatrważająo niski poziom aktywności naukowej.

        • ~Stanisław Stworzony 19.06.2024 18:26

          Hmm… Jak się zdaje w Pana nomenklaturze osoba, która otrzymała grant z NCN już ma "wybitny" dorobek naukowy. Niestety, tak to nie działa. Granty dla "młodych" uczonych (piszę w cudzysłowiu, bo tak do 40-tki można się zwykle załapać) NCN rozdaje o wiele hojniej niż te w kategoriach "dla dorosłych"; bardzo wiele osób nie wykorzystuje funduszy na doktorantów i musi je zwracać – to nic nadzwyczajnego. Pomimo tego, wielu udaje się w końcu doktoranta znaleźć i wypromować. To naturalnie też nie przesądza o "wybitności", lecz stanowi przynajmniej jakiś bezpiecznik w systemie. (Dla porządku dodam tylko, że promotorów obecnie może być DWÓCH, zaś promotorem pomocniczym można być i przed i po habilitacji)

          • ~Maciej 19.06.2024 19:43

            Dziękuję za uwagi. Proszę o wyjaśnienie terminu: 'bezpiecznik w systemie', kogo ma on 'zabiezpieczać/chronic'. Czy użycie tego terminu wskazuje, że jest środowisko, które dąży do kontroli rozwoju kadry naukowej przez ww. 'bezpieczniki' ? Odnośnie możliwości powołania 2 promotorów, tak, ale gdy interdyscyplinarny temat badań jest z różnych dyscyplin/dziedzin. Ponadto, mamy uzasadnione obawy, że pełnienie funkcji promotora pomocniczego nie będzie spełaniało wymogu, który mamy, nadzieję, nie zostanie wprowadzony dla dobra większości ambitnego pokolenia naukowców.

  • ~Pain 15.06.2024 15:10

    Albo brak odpowiedzialności za brednie i brak rzetelnego oceniania przez rade postępowania, czasem całkowicie ignorując ocenę Komisji i ekspertów. To jest żenujące, jak brak elementarnej wiedzy prawa ma wielu profesorów, albo po prostu mają to gdzieś i definiują swoje obiekcie wedle własnego, zabetonowanego widzi mi się.

  • ~bonhi 12.06.2024 18:31

    "Ustawa powinna chronić przed pozywaniem do sądu recenzentów przedstawiających negatywne, merytorycznie uzasadnione, opinie o dorobku naukowym kandydata. Gwarantem utrzymania wysokiego poziomu naukowego następnych generacji naukowców jest bowiem odważny i bezkompromisowy recenzent. Dlatego jego niezależność i niezawisłość w zakresie sporządzonej ekspertyzy naukowej powinny być zakotwiczone w ustawie – czytamy."
    Co to za idiotyzmy? Niezależny? Niezwisły recenzent? Bezkompromisowy? Kto to pisał?

    Recenzent, który formułuje odważną, bezkompromisową i merytoryczną recenzję nie będzie bał się żadnej konfrontacji, nawet w sądzie państwowym zarówno administracyjnym jak i cywilnym. Sugerowałbym wręcz odwrotną regulację - prawą odpowiedzialność recenzentów za wadliwe merytorycznie recenzje. Ukróciłoby to w znaczny sposób tzw. złośliwe recenzje.
    Aby nie być gołosłownym przykład: Oddałem kiedyś do publikacji artykuł naukowy do czasopisma Horyzonty Polityki. Po kilku miesiącach otrzymałem recenzję z koniecznością naniesienia poprawek pod sankcją odrzucenia artykułu. Recenzja poza dwoma, może trzema mało znaczącymi sugestiami zawierała liczne uwagi, które jednoznacznie wskazywały, że recenzent nie ma pojęcia co czyta i o czym czyta. Odniosłem się merytorycznie do każdej z uwag prosząc o ich wyjaśnienie ze strony recenzenta. Na ponad 3 miesiące zapadło głuche milczenie. Po upływie wskazanego czasu otrzymałem informację o odrzuceniu artykułu. Oczywiście żadnych wyjaśnień ze strony redakcji jak i recenzenta co do moich uwag. Tak ma być realizowana odwaga, bezkompromisowość i niezawisłość recenzenta? Brawo!!!
    Ciąg dalszy powyższej historii był następujący. Artykuł przesłałem do czasopisma indeksowanego w SCOPUSIE. Już po trzech miesiącach dwie pozytywne, merytoryczne recenzje z drobnymi, trafnymi sugestiami. tyle w temacie.
    Dopóki w polskiej nauce będą funkcjonowały osoby, które są zwolnione z odpowiedzialności za to co robią, dopóty cała ta nauka będzie przypominała pańszczyźniany folwark w którym, brak jakichkolwiek obiektywnych kryteriów weryfikacji i ocen, za to sporo miernot wylewających swoje flustracje za zasłoną anonimowości.

    • ~Profesor PAN 13.06.2024 12:00

      Niewątpliwie recenzent, który formułuje odważną, bezkompromisową i merytoryczną recenzję nie będzie bał się żadnej konfrontacji, nawet w sądzie państwowym zarówno administracyjnym jak i cywilnym. Ale będzie mu szkoda czasu zmarnowanego w tym sądzie, bo nie po to uczył się 40 lat, by jakiemuś pieniaczowi lub cwaniakowi tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem. Gdyby polskie sądy nie stanowiły personifikacji nieudolności i przewlekania spraw, może by nie były taką groźbą. Mnie starczy spojrzenie na nieożywioną sędziutkę w nieokreślonym wieku, bym odchorowywał to przez miesiąc.

    • ~Master 13.06.2024 08:27

      W pełni popieram. Po pierwsze odpowiedzialność za własne słowa przez recenzentów, bo obecnie potrafią jawnie kłamać. Z własnego doświadczenia mam to zweryfikowane, gdzie wyrok NSA stwierdza, że recenzje w postępowaniu profesorskim zawierają informacje niezgodne z prawdą.

    • ~Badaczka 13.06.2024 06:14

      Brawo. W pełni się z tym zgadzam. W moim przekonaniu należy także zadbać o jakość procesu procedowania artykułu do czasopism krajowych. Standardem jest brak odpowiedzi, przedłużający się czas przekazywania do recenzji, brak odpowiedzi na maile w sprawie czy wreszcie wybór recenzentów trzymających artykuły miesiącami. Także w przypadku cytowanego pisma. Pozdrawiam.

      • ~KOwal 13.06.2024 08:46

        Oczywiście, takie patologie nie mają miejsca w przypadku czasopism zagranicznych, prawda?

        Zagraniczny edytor nigdy nie trzyma papieru miesiącami, by go finalnie odrzucić bez słowa komentarza albo z jakąś oklepaną formułką, recenzenci nigdy nie trzymają prac po kilkanaście miesięcy, recenzje zawsze są merytoryczne i pomocne, a odpowiedzi na maile przychodzą zanim zadamy odpowiedź.

        Że też ja mam pecha, bo co chwilę trafiam na przykłady przeczące takiemu wyidealizowanemu postrzeganiu zagranicznych czasopism.

        • ~Badaczka 13.06.2024 10:12

          Nawiązałam do naszej reformy czyli tego, na co ministerstwo być może może mieć wplyw, ze względu na finansowanie czasopism z naszych podatków. Niemniej patologia nie dotyczy wyłącznie naszych periodyków. Sama czekam łaskawie na odpowiedź i recenzję już ponad rok i zamierzam wycofać artykuł. P. S. W mojej wypowiedzi nie idealizowałam czasopism zagranicznych.

  • ~JanPaweł 12.06.2024 18:25

    Bezdenną głupota i bezczelność ten apel!!! Ochronka dla odważnych recenzentów 😁. A dla s...nów, którzy wybierani (niby są losowani...he he he)przez rdn-owskie moralne szumowiny tylko po to by wykonać "zlecenie" na wnioskującym, nie pisząc ani słowa prawdy, bełkocząc cedzą jad i w konkluzji uwalają. Czy takich "odważnych" też chronić? A może jednak warto takich surowo karać i współpracujących z nimi przewspaniałych egzekutorów z tego kapturowego gangu. Jaka jest obecnie ich odpowiedzialność? Radzę dobrze to przemyśleć...

  • ~JTopolska 12.06.2024 17:58

    Jak można być naukowcem i podpisać list, który nie zawiera nic konkretnego? 🤷 Nie wiem, czego konkretnie chcą autorzy listu? Okrągłe zdania, a spodziewała bym się: parametrów, kryteriów oceny, wagi tych kryteriów, kryteriów doboru recenzentów, procedury odwoławczej, etc. Widać podejście naukowe niejedno ma imię. Co innego oznacza dla humanisty, a co innego dla reprezentanta nauk ścisłych. 🙂

  • ~Java enginer 12.06.2024 17:04

    Wszystkich dziadków leśnych którzy podpisali te bzdury należałoby zwolnić z uczelni w trybie cito.

    • ~Stanisław Stworzony 19.06.2024 18:52

      Panie Java engineer,
      myślę, że hasło "Wszystkich dziadków leśnych którzy podpisali te bzdury należałoby zwolnić z uczelni w trybie cito." dobrze oddaje ducha tzw. "uśmiechniętej Polski"… A teraz niech Pan z ciekawości poczyta, co to jest np. ranking stanfordzki (2 procent najlepszych naukowców świata), posprawdza nazwiska z Polski, które przewijają się i tam i pod listem. Myślę, że większość "zwolnionych w trybie cito" znalazłaby pracę poza Polską.

    • ~Anna 12.06.2024 19:06

      Rozumiem, że zwolnić w tym trybie należy również "leśne babcie" czyli np. mnie (https://orcid.org/0000-0003-1824-1550).
      Ocena dorobku naukowego kandydata na dr hab/prof zgodnie z wspomnianą w petycji ustawą jest z założenia utopijna, przynajmniej w dziedzinie, którą się zajmuję (biologia molekularna, eksperymentalna). Zakłada, ze ktoś mógł osiągnąć znaczące/wybitne osiągnięcie/a naukowe, nie pytając jak tego dokonał: czyj był pomysł, kto zdobył środki na badania, kto wykonał pracę. Założenie, że ktoś odkrył coś znaczącego sam i to bezkosztowo jest naiwne, może być prawdą w wyjątkowo wyjątkowych przypadkach, natomiast może za tym się kryć działanie nieetyczne (np. wykorzystanie czyjegoś pomysłu lub pracy). Recenzentowi łatwiej jest podkolorować rzeczywistość i uznać mierne osiągnięcie za znaczące/wybitne niż przypisać kandydatowi do habilitacji/profesury granty i opiekę nad studentami czy doktorantami których po prostu nie miał (grant=pomysł, umiejętność zdobycia środków na rozwiązanie aktualnych problemów badawczych, rozwój młodszej kadry naukowej). Petycję odczytuję raczej jako apel, aby recenzentom nie zabierać prawa do wyrażania opinii o kandydacie, w tym wątpliwości dotyczących drogi w której osiągnięcie powstało. Opinii wyrażonej oczywiście w sposób rzetelny i kulturalny, ale także specyficzny dla dziedziny naukowej.

      • ~Kasia 14.06.2024 08:55

        Wprowadzając wymóg kierowania grantami w dobie, gdy współczynnik sukcesu w NCN jest poniżej 10% a NCBiR rozdaje granty znajomym królika, jest niedorzeczny.

        • ~M.D. 22.06.2024 12:59

          Sz.P. Pan Minister Wieczorek, jeżeli czyta komentarze, na pewno dowiedział się, dlaczego te propozycje zmian ustawy są nie do zaakceptowania przez większość środowiska akademickiego. Dodając wymóg bycie promotorem oraz kieorowania grantem spowodouje całkowitą blokadę awansów. Dlaczego komuś na tym zależy?

        • ~Ma 20.06.2024 19:28

          To skuteczny i efektywny sposób zablokowania rozwoju kadry badaczy w Polsce na lata, komu na tym zależy?

      • ~Java engineer 13.06.2024 08:36

        Pani (profesor) Anno,

        Z całym Szacunkiem dla Pani dorobku. Wydaje mi się, że nie dostrzega Pani podstawowego faktu, że jednym z potężnych hamulców polskiej nauki i spoiwem dla większości klik, układów, układzików, jest praktycznie niewystępująca na świecie poza dawnym blokiem sowieckim funkcja (tytuł) państwowego profesora, a ostatnią rzeczą jaką powinniśmy robić to subiektywizować dla niej procedurę awansową. Jeżeli już, to umówmy się że warunkiem jej zdobycia jest np sumaryczny impact factor na poziomie 100, z weryfikacją już nadawanych. To byłoby rzeczywiście najbardziej sprawiedliwe kryterium. Ciekawe tylko ilu sygnatariuszy listu utrzymałoby ten swój hołubiony tytuł 🙂

        • ~Anna 13.06.2024 20:12

          Jak najbardziej dostrzegam problem "układów" w nauce. Tylko wydaje mi się, że likwidacja zewnętrznej oceny naukowca na etapie umownie zwanym habilitacją czy profesurą, nie zlikwiduje problemu układów, szczególnie jeśli się ocenę zostawi gronom „wewnętrznym”. To dopiero może zrodzić problemy i chów wsobny „utytułowanych”. Ustawienie jednego wskaźnika typu IF czy liczby cytowań na poziomie X też nie pomoże, bo IFy, a nawet liczba cytowań zależne są od dziedziny; możliwość i rzetelność oceny publikacji w czasopismach, nawet zagranicznych, też nie jest wolna od układów; pytanie: czy ma się liczyć tylko pierwszemu/ostatniemu autorowi? Generalnie nie przywiązuję się do tytułów, podobnie jak wielu moich kolegów. Ale jeśli mamy tytuły nadawać, to róbmy to rzetelnie. A reforma z 2018 roku i wprowadzone kryteria oceny, czyli ich brak pod groźbą sankcji odwołań i pozwów, w tym nie pomagają. I nie likwidują klik. Rzetelna dyskusja może do czegoś doprowadzi?

          • ~Java engineer 14.06.2024 06:57

            Pani Profesor,

            A teraz proszę siebie przeczytać. Rozwiązaniem problemu klik ma być zwiększenie poziomu subiektywności recenzji prac rygorowych ? Naprawdę ?
            Jedynym sensownym wyjściem jest LIKWIDACJA tego potworka zwanego profesorem belwederskim i pozostawienie habilitacji na uczelniach w formie zbliżonej do tenure. Obecny system naprawdę nic nam nie daje poza blichtrem dla (całkiem sporego grona) miernot. W skrócie: dobry nie potrzebuje tytułu państwowego profesora , mierny nie zasługuje

  • ~Grażyna Gierszewska prof.dr hab. 12.06.2024 16:25

    bardzo słuszne postulaty., podpisuję się "rakami i nogami".

    • ~M.D. 20.06.2024 19:31

      Są tysiące osób ze stopniem dr lub dr hab, które mogą 'podpisać się rękami i nogami' przeciwko tym propozycjom

  • ~Profesor zwyczajny 12.06.2024 15:58

    Słabiutki profesor z nadania komunistycznego lub postkomunistycznego, który twierdził na seminariach naukowych i konferencjach, że najważniejsze są układy w takim systemie byłby guru. To pseduprofesorkowie, którzy uważają, że ich dorobek to dorobek doktorantów. Nie doktorant jest ważny tylko tylko własna praca - i całe szczęście tak jest według ustawy z 2018 roku, co jest jej jednym z niewielu dobrych stron. Chyba beton chce się okopać - tak by mogło być, gdyby promotorstwo doktorów było możliwe od uzyskania stopnia doktora, a nie doktora habilitowanego.

    • ~Marcin Przewloka 12.06.2024 16:21

      @Profesor zwyczajny

      W naukach przyrodniczych naukowcy czesto "wychodza" z laboratoriow z racji mnogosci innych zadan, jakie musza pelnic w danej jednostce naukowej, jak rowniez dla calego srodowiska, krajowego i miedzynarodowego. Na uczelnioach dochodzi do tego dydaktyka. W praktyce wiec 'group leader' pracuje przy pomocy swoich magistrow, doktorantow oraz postdokow.
      "Wlasna praca" szefa labu w wiekszosci wypadkow nie jest wiec praca laboratoryjna, a wyniki, jakie publikuje 'group leader', nie sa zebrane przez niego samego/ja sama, tylko przez ich pracownikow. To jest calkowicie normalne, i dlatego tez, jak najbardziej "ich dorobek to dorobek doktorantów".
      I nie ma to nic wspolnego z rodzajem nadania profesury oraz z czasami, z ktorych ta profesura pochodzi, tylko zwyczajnie z trybem i organizacja pracy w dziedzinach STEM.

  • ~Piotr P. 12.06.2024 15:45

    To co mocno wybrzmiewa z pisma to całkowity brak konkretnych propozycji. Przepisy KPA nie ograniczają ani nie przyćmiewają merytorycznych aspektów nadawania stopni. Jedyne rzeczywiste ryzyka są w procedurze profesorskiej, gdzie łatwo można załatwić sobie 5-letniego "bana". Stosowanie KPA nie ogranicza autonomii jednostki w zakresie nadawania stopnia. Problemem raczej jest brak sensownych standardów dyscyplinowych, które kandydatom do stopni/tytułu pozwolą bardziej realnie określić swoje szanse - obecnie jest to całkowita loteria.

  • ~PT 12.06.2024 14:30

    Nie zgadzam się z autorami petycji. Przecież zarówno przy habilitacji jak i profesurze oceniana jest całościowo sylwetka kandydata. Wymagania ustawowe nie są zawężające, są bardzo ogólne, a kwestionariusze do składania wniosków udostępnione przez RDN są jedynie pomocnicze a nie przesądzające o nadaniu/nie nadaniu stopnia/tytułu.
    Z pełnieniem funkcji promotora jako kryterium byłbym ostrożny. Nie każdy posiada kompetencje miękkie do tego by pełnić funkcję promotora a jednocześnie taka osoba może być wybitnym badaczem. Ostrożny byłbym również, ze wskazywaniem minimalnych wskaźników np. cytowalności. Każda dyscyplina ma swoją specyfikę i właśnie powinniśmy patrzeć całościowo na sylwetkę kandydata a nie jedynie na wyniki biblio metryczne.

    • ~Maciej 17.06.2024 01:18

      Dokładnie tak, znam wybitnych naukowców na naszym wydziale, rozpoznawanych w najlepszych ośrodkach naukowych w mojej dziedzinie na świecie, którzy nawet gdyby chcieli, nie mogą być promotorami. Mamy nadzieję, że Pan Minister podejmie rozsądna i właściwą decyzję dla dobra nauki w Polsce. Apelujemy o to.

  • ~klika 12.06.2024 12:00

    Odklejka. Takie elity na pewno wyprowadza polska nauke... na manowce!

  • ~Prof 12.06.2024 11:41

    Habilitację należy zlikwidować.

    • ~Prof 13.06.2024 02:12

      Zupełnie się nie zgadzam. To prawda że np. w Stanach Zjednoczonych nie istnieje habilitacja, jednak na uczelniach awans pomiędzy kolejnymi stopniami odbywa się troche tak jak proces habilitacyjny. Nie mam jednak żadnego zaufania do zniesienia habilitacji w Polsce, gdyż spowodowałoby to, że osoby bez żadnych kompetencji mogłoby być promowane na uczelni, co już i tak się odbywa., ale tym razem bez żadnych już ograniczen, bo nie byłoby już żadnego nadzoru zewnętrznego nad awansami i regulacjami. W gruncie rzeczy proces składania habilitacji przez RDN powoduje jednak że można natrafić na uczciwych recenzentów którzy odważą się napisać porządne recenzje oraz kryteria jakie pełni powinien spełniać habilitant na czołowych uczelniach są całkiem wyśrubowane jak na Polskę i I odzwierciedlają postęp tj. w chwili obecnej trochę łatwiej publikować niż parę lat temu, dlatego zamiast sześciu publikacji trzeba mieć teraz co najmniej 20 … po doktoracie.
      Każdy z proponowanych projektów mógłby być dobry ale mam wrażenie że każdy z nich w Polsce uleglby degeneracji do jeszcze większego kolesiostwa i wyrzynki inteligentnych spoza ukladu towarzyskiego lub rodzinnego.

    • ~Adam 12.06.2024 20:31

      Habilitacja dla tych, którzy dają radę, jest pewną uciążliwością. Ale dla tych, którzy nie dają rady, jej zniesienie będzie miało katastrofalne skutki. Tak jak demokracja - jest kiepska, ale nic lepszego nie wymyślono. Do amerykańskiego systemu komercyjnego nam daleko....

      • ~Prof 12.06.2024 20:56

        Porównanie do demokracji jest całkowicie chybione. Uczelnie mają wystarczające narzędzia do oceny pracowników, a habilitacja w żadnym stopniu nie chroni od patologii w stylu Collegium Humanum.

        • ~Adam 15.06.2024 16:47

          W Collegium Humanum niezależni recenzenci pisali lewe recenzje habilitacji, serio? Porównanie do demokracji nie jest chybione. Demokracja ma wypaczenia, habilitacje też. Ani jedno, ani drugie, nie oznacza, że trzeba wylać dziecko z kąpielą. Siedzę w nauce (nauki ścisłe) wystarczająco długo, żeby zaobserwować i jaką "przeszkodą" jest habilitacja dla ludzi, którym się należy. I jakie przekręty zaczęłyby się dziać na prowincjonalnych uczelniach, gdyby nie wymóg habilitacji. I również widzę, że habilitacje krytykują głównie ci, którzy mają z nimi jakiś problem....

    • ~Grześ 12.06.2024 13:59

      W pełni popieram. Habilitacja istnieje od zawsze i jak widać nie przyczyniła się do do wzrostu jakości polskiej nauki a tylko promuje feudalizm naukowy. Co może wnieść do nauki zszywka z kilku zrecenzowanych i opublikowanych publikacji. Tylko na kim jak nie na habilitantach mogła by się dalej celebrować kasta?

      • ~Adam 15.06.2024 16:51

        Widać, że nie wiesz na czym polega proces habilitacji... M.in. na krytycznej ocenie dorobku (czyli czy "zszywka publikacji" nie nadaje się... do kosza). Jak najbardziej jestem za audytami procesów habilitacyjnych. Wszędzie gdzie jest nieprawidłowość, trzeba reagować. Np. wykluczać nierzetelnych recenzentów.

        • ~Grześ 15.06.2024 23:21

          Otóż doskonale znam proces habilitacji. Krytyczna ocena dorobku polega na tym, że recenzent habilitanta może podważyć jakość jego dorobku, np. kwestionując decyzję recenzentów poszczególnych publikacji wchodzących w skład zszywki, czyli jak piszesz zszywka nadaje się do kosza. Zatem dlaczego recenzent habilitanta ma mieć z definicji wyższe kompetencje od recenzentów publikacji? Kto ma wykluczać nierzetelnych recenzentów? Może super recenzenci? A tych super recenzentów będą oceniać super extra recenzenci? Na tym właśnie polega celebracja kasty nic nie wnosząca do jakości polskiej nauki. Habilitację należy zlikwidować.

          • ~Adam 17.06.2024 01:41

            Nie chodziło mi o podważanie recenzentów jakichś publikacji, tylko ocenę jakości dorobku. Marne publikacje, w marnych czasopismach, nie są wystarczającym powodem do otrzymania habilitacji. Tu jest rola recenzentów (biorących udział w procesie habilitacyjnym). W 99% o zniesienie habilitacji gardłują osoby, które nie potrafią sobie poradzić z czymś, co absolutnie powinno być do ogarnięcia...

            • ~Grześ 18.06.2024 16:27

              A kto jeśli właśnie nie ci super recenzenci wyznaczeni do oceny dorobku habilitanta stwierdzają czy publikacje są marne i publikowane w marnych czasopismach? A jaki jest wymierny wyznacznik czasopisma pozwalający na stwierdzenie czy czasopismo jest marne czy dobre? Czy IF na poziomie 4 to dobre czy marne czasopismo? W 99% o zniesienie habilitacji wnioskują (gardłują to nieco pejoratywne określenie stosowane ostatnio przez polityków) osoby, które nie widzą sensu jej istnienia w tym są też osoby ze stopniem dr hab. oraz tytułem prof. Habilitację należy zlikwidować.

              • ~Adam 18.06.2024 18:43

                Problem (złej) punktacji czasopism to nie jest tylko problem procedury habilitacyjnej. Podważanie recenzentów jest śmieszne - w ten sposób podważamy wszystko (zauważyłeś, czy nie?). Bo przecież przyznawanie grantów to również recenzje. Procedury awansowe to też w oparciu a jakieś recenzje i opinie. Pisanie artykułów do czasopism (dobrych) - też recenzje. Zlikwidujmy wszystko to pusty postulat Kononowicza. To tak jakby mówić, że po co prawo jazdy, przecież ci, którzy umieją jeździć, tylko tracą na to czas i pieniądze. Nie, nie likwidujmy w żadnym wypadku habilitacji. Uszczelniajmy system, pracujmy nad wyrugowaniem czasopism z naciąganą punktacją. Kontrolujmy recenzentów (czemu by nie) tak, żeby i tu rugować nieprawidłowości. Nie ma systemów idealnych, ale znoszenie systemów tylko otwiera furtkę do większych patologii.

                • ~Grześ 18.06.2024 22:54

                  Im więcej przedstawiasz argumentów za tym więcej dostarczasz mi argumentów przeciw. Aby uzyskać uprawnienia do kierowania pojazdem musisz spełnić jasno sprecyzowane warunki, natomiast do czego uprawnia habilitacja uzyskana w oparciu o subiektywną ocenę kasty? Kasta stwierdza od dzisiaj jesteś godzien uprawiać samodzielnie naukę? Wcale nie postuluję potrzeby likwidacji wszystkiego a tylko archaiczną procedurę habilitacyjną, która obowiązuje w polskiej nauce od zawsze i co? Jak długo jeszcze będziemy udoskonalać, uszczelniać i kontrolować ten kosztowny system, który nie podnosi jakości polskiej nauki? Nie bardzo wiem do jakich konkretnych patologii ma doprowadzić zniesienie habilitacji i z czego wynika takie przekonanie. Kosztowną procedurę habilitacyjną należy zlikwidować.

    • ~PPA 12.06.2024 13:45

      A gdzie ja dorobię do pensji. W grantach NCN nie ma pieniędzy na wypłaty dla zespołu

  • ~Supermedia 12.06.2024 11:28

    W Polsce przy awansach brakuje minmalych kryteriów, które powinny być dobrane pod dziedzinę (typowych do oceny dorobku: min. H-index, min. Ilość cytowań), dodatkowe powinny być kryteria takie same dla recenzentów, aby nie było niezręcznych przypadków w których recenzent z losowania RDN ma mniejszy dorobek niż kandydat, a gdy się uwzględni wiek to wychodzi jeszcze gorzej.

    Po drugie, teraz brakuje chętnych na doktoraty i to się nie zmieni, a tylko pogłębi, co utrwali na stałe demogeafia, czyli coś na co nie mamy wplywu. Wierzenie, że zwerbowani przypadkowo doktoranci z zagranicy coś zmieniają jest myśleniem naiwnym. Wystarczy zerknąć w statystyki z ostatnich 5. lat. System oparty na profesurach z doktorantami był dobry, gdy była zachowana 'reguła piramidy'. Mówienie, że trzeba do tego wrócić i to przez prof. IF PAN, który robił karierę w czasach kiedy byli polscy doktoranci, traktuję jako myślenie nieodwierciedlajace obecnych realiów w których musimy żyć (odwrócona piramida, dużo prof., mało doktorantów). To jakby próba naprawienia nowej rzeczywistości starymi kryteriami, z powodu braku pomysłów na nowe. Poza tym nie każdy może i chce być Dyrektorem Instytutu PAN przecież.

    • ~Adam 14.06.2024 09:06

      Problemem jest nie tylko mała ilość doktorantów ale również mała ilość osób w powiedzmy "średnim wieku". Osoby z doktoratami w IF PAN są zatrudniani często na etacie asytenta z pensją równą 300 zł ponad najniższą krajową (IF PAN od wielu lat nie płaci więcej niż minimalna z ustawy). Żeby dochrapać się adiunkta trzeba udowodnić, że ma się już materiał na habilitację. Trzeba być naprawdę mocnym pasjonatem lub bogatym z domu, by pracować w Warszawie za najniższą krajową.

      Druga sprawa to wymóg kierowana grantami. W dobie gdzie współczynnik sukcesu w NCN spadł poniżej 10% a NCBiR rozdawał granty znajomym królika, wymóg ten jest niedorzeczny.

      Profesorowie, którzy podpisali ten apel są już profesorami. Często emerytowanymi z podwójnym dochodem. Ten problem już ich nie dotyczy.

  • ~PPA 12.06.2024 10:31

    Absolutnie się nie zgadzam z tym, że promowanie doktorów ma stanowić postawę do Profesury. Znam masę promotorów, którzy nie przyłożyli ręki do nadzorowanych prac - znaleźli sobie tzw. "samograjków". Innym problemem jest sytuacja gdzie jest się specjalistą z wąskiej dziedziny na uczelni gdzie ta dziedzina nie stanowi większości. Wtedy jest bardzo ciężko zachęcić kogokolwiek do pozostania na uczelni - w szczególności jak ma się wszystkie zajęcia z przedmiotów podstawowych na 1 roku studiów. Za to ci co są przy władzy i dzielą pieniądze na wydziale (między innymi dziekani), oni nie mają żadnych problemów z doktorantami, często mają ich kilku -kilkunastu. Profesura z koniecznością wypromowania doktorów to absurd i nie służy prawdziwej nauce. Lepszym argumentem byłby minimalny współczynnik Hirsza takiego profesora np 13 lub 15 (bez autocytowań) - wtedy odsiani byli by tacy pseudo promotorzy

    • ~Maciej 16.06.2024 15:38

      Protestujemy przeciwko wprowadzeniu wymogu bycia promotorem!.
      Większość naukowców których znam w kraju i poza, rzetelnie prowadzących międzynarodowe projekty badań na bazie granów, z wysokim dorobkiem, kierujących zespołami sprzeciwia się tej nowelizacji. Jak napisano, nierzadko te osoby nie mają jakiejkolwiek możliwości bycia promotorem z różnych powodów, w tym braku chętnych do bycia doktorantem! Wprowadzenie tego wymogu 'oderwie' dobrych naukowców od kontunuowania zaawasowanych zadań badawczych, którym poświęcają 100% czasu. Mówimy stanowcze - NIE dla wymogu bycia promotorem!

      • ~Adam 17.06.2024 05:11

        W obecnej rzeczywistosci, wymog bycia promotorem zablokuje profesure wielu zdolnym ludziom. Swojego czasu szukalismy doktoranta do grantu NCN. Oglaszalismy sie gdzie sie da. Odbylo sie 5 konkursow i nie wylonilismy odpowiedniego kandydata. Chetnych bylo jak na lekarstwo, a chetni kandydaci po prostu, nie wykazywali sie wiedza, ktora pozwolilaby im na w miare bezproblemowe wdrozenie sie w tematyke grantu. Pieniadze na doktoranta zostaly zwrocone do NCN.

        • ~Maciej 17.06.2024 20:59

          Dokładnie tak Panie Adamie!.
          Większość dobrych naukowców w Polsce jest zdecydowanie przeciwna obowiązkowi bycia promotorem. Planujemy sami przygotować 'apel' do Pana Ministra, którego bardzo szanujemy za obiektywizm aby nie ulegał naciskom ze strony wąskiego grona osób. Wprowdzenie tego wymogu spowoduje emigrację wybitnej kadry, w szczególności w naukach ścisłych, kierowników międzynarodowych projektów, której awans zostanie skutecznie zablokowany. Panie Ministrze, mając na uwadze dobro i przyszłość naukowców w kraju, prosimy o przeprowadzenie ankiety wśród pracowników naukowych i naukowo-dydaktycznych, to pokaże, że zdecydowa większość sprzeciwia się tworzeniu sztucznych blokad awasu naukowego, bez żadnych obiektywnych przyczyn.

    • ~Drdr 13.06.2024 08:07

      Czas najwyższy otworzyć się na studentów zagranicznych. Tam jest sporo chętnych do pracy osób, które chcą się wyrwać ze swojego kraju. Wystarczy poszukać, przeprowadzić rozmowy, dać zadania, a zdziwienie może być duże. Poza tym, habilitant w naszym rozumieniu ma być osobą samodzielną, która prowadzi zespół. Jak ma prowadzić zespół bez doktorantów. To są podstawowi członkowie zespołów na zachodzie. Może właśnie habilitacja powinna weryfikować, kto się nadaje do prowadzenia zespołu, a to jest pewnie z 10% osób z habilitacją/profesurą. Wreszcie, powinny być jakieś minima bibliometryczne, które upoważniałyby do złożenia wniosku habilitacyjnego. W tym momencie osoby, które nigdy nie kierowały grantem dostają habilitację ot tak, a inne z wysokimi współczynnikami muszą o tę habilitację powalczyć. Jest bardzo subiektywnie i to widać... Już nie wspomnę o weryfikacji już otrzymanych habilitacji i profesur. Gdyby wprowadzono jakieś minima, mogłoby się nagle okazać, że tytuły trzeba zabrać co drugiej osobie. Dopóki kryteria będą niejasne i śliskie, dopóty będzie tak jak jest.

    • ~Adam 12.06.2024 20:40

      Wskaźnik H jest śmieszny... znam osoby, które są np. pracownikami naukowo-technicznymi, wpisanymi na listę autorów wielkich kolaboracji. Mają H > 40, serio...

      • ~PPU 15.06.2024 00:38

        Proszę się wpisać i mieć. Zapewniam, że nie będzie łatwo

        • ~Adam 15.06.2024 16:58

          Doskonale wiem jak jest, bo jestem "wpisany". I równie zabawnie wyglądał jeden z kandydatów na adiunkta, który będąc w jednej z dużych kolaboracji, miał H powyżej 50, a zajmował się zasadniczo... projektowaniem elektroniki do zasilaczy. Czyli gdyby patrzeć na H, to młody ów człowiek, kładzie na łopatki 90% kadry profesorskiej. Z której 60% to naprawdę super eksperci, ale nie siedzący w dziedzinie, która produkuje bardzo dużo publikacji za 200 i 140 pkt. Naprawdę chyba to nie jest żadna wiedza tajemna, to tylko pokazuje, że do H jako takiego trzeba podchodzić z rezerwą i "w kontekście".

          • ~PPU 19.06.2024 20:24

            To chyba jest w 2% najlepszych naukowców na świecie. Nie będzie miał problemu z znalezieniem zatrudnienia za granicą. Proszę podać orcid chętnie poproszę przełożonych o zatrudnienie u nas w katedrze.

            • ~Apel 21.06.2024 19:28

              Koleżanka na uczelni jest w tej grupie 2% najlepszych naukowców na świecie wg. rankingu i nie ma najmniejszej szansy na bycie promotorem w najbliższych latach, w przeszłości, zawsze był inny starszy naukowiec na wydziale, który miał 'pierwszeństwo do bycia promotorem. Dodam, że koleżanka jest kierownikiem grantu międzynarodowego, odpowiednika ERC.

              Ten przykład, doskonale pokazuje, do jakich patologii może dojść , gdy zmienią wymagania na stopień profesora. Mamy nadzieję, głęboko wierzymy, że MNiSZW podejmie rozsądną , właściwą decyzję, dla dobra nasz wszystkich. W przeciwnym razie czeka nas powrót do braku transparentności i sztucznego ograniczenia kariery akademickiej. Najlepsi, ambitni naukowcy, którzy są aktualnie bardzo aktywni naukowo,
              chcą aplikować o granty i prowadzić wartościowe badania apelują o prowadzenie konsultacji akademickich również w środowisku nie-profesorów.

    • ~KOwal 12.06.2024 12:35

      13? 15?
      Z ciekawości sprawdziłem wskaźnik Hirscha w Scopusie dla kilku "naszych" profesorów belwederskich (w wieku ok. 60 lat, więc w sile wieku naukowego). Jeden ma H=2 (8 indeksowanych publikacji), drugi H=3 (13 publikacji).
      Skoro więc miałyby być minimalne wymagania, to może warto zrobić też automatyczną weryfikację już przyznanych tytułów, bo inaczej patologia będzie utrzymana.

      • ~Leonard 13.06.2024 15:22

        Pod lupę powinni być również wzięci profesorowie tytularni (belwederscy) którzy praktycznie nigdy nie są obecni w swoich zakładach uczelnianych, czasami są obecni w swoich gabinetach lekarskich i pracują przede wszystkim zdalnie podczas wakacji nie mając praktycznie kontaktu fizycznego ze studentami i doktorantami ani swoimi pracownikami. Tacy profesorowie pobierają państwowa pensje profesorska jako nieznaczny "dodatek" do swoich wypracowanych zarobków ze "zdalnych konsultacji i recept", nie aplikują o granty naukowe, nie wyznaczają nowych trendów w nauce i nie rozwijają kadry naukowej, nie prowadzą pracy dydaktycznej lub robią to zdalnie i nieudolnie w ograniczony sposób. Czy uczelnie posiadają jasne kryteria rozliczania takich naukowców?

      • ~PPA 12.06.2024 13:41

        dobrze by było, bo pod listem sami belwederscy się prawie podpisują

      • ~Marcin Przewloka 12.06.2024 13:21

        @KOwal

        Wstecz nie za bardzo mozna dzialac, ale mozna probowac poprawic sytuacje w przyszlosci. To jest wazniejsze, niz dzialanie wstecz.

        H-indeks BARDZO zalezy od dziedziny badan. Trzeba uwazac z takimi wymogami.
        Dla naukowca medyka h-index 30 lub wiecej nie jest niczym trudnym do osiagniecia, dla niektorych humanistow 20 to szczyt marzen....

        • ~KOwal 12.06.2024 16:21

          Oczywiście, że H zależy od dziedziny badań.
          Ale chyba niezależnie od dyscypliny H=2 lub 3 to raczej nie jest powód do chwały dla dumnego pełnego profesora, zwłaszcza, że dyscyplina wcale nie jest specjalnie niszowa.

        • ~PPA 12.06.2024 13:43

          Można różne wartości minimalne w odniesieniu do dyscypliny wprowadzić

          • ~Marcin Przewloka 12.06.2024 16:31

            @KOwal
            @PPA

            Pelna zgoda.

    • ~NA 12.06.2024 11:17

      Całkowicie się zgadzam. Właśnie dlatego zniesiono ten wymóg. Ponadto profesor nie może odpowiadać za doktoranta w taki sposób. Kończyło się to pisaniem rozprawy przez profesora, żeby mieć doktoranta w "dorobku".
      Budowa zespołów naukowych i zapewnianie im funduszy. Z NCBiR-u czy z NCN-u przy kilkuprontowej skuteczności?

      • ~mlody_doc 13.06.2024 01:59

        To juz sie wydarza… wielu obecnych Doktorantów zdaję sobie sprawę że doktorzy habilitowani potrzebują wypromować doktorantów i to wykorzystują.

        • ~PPU 15.06.2024 00:40

          A będzie dzięki tego tupu listom, jeszcze się nawarstwiać. A te doktoraty wdrożeniowe, przecież to kpina - poziom średniej pracy magisterskiej.

  • ~Profesor PAN 12.06.2024 10:17

    To pokazuje, jak bardzo konieczna była reforma Gowina. "Samodzielność naukowa dająca rękojmię możliwości poprowadzenia własnej grupy naukowej i podjęcia się roli promotora w postępowaniu doktorskim" to nic innego jak dobre umieszczenie w środowisku naukowym, czasem nieżyczliwie zwanym koterią. Jak ktoś nie jest dość grzeczny, środowisko znajdzie wiele sposobów, by zniechęcić doktorantów do tego właśnie promotora. Z generałami walczy się zabijając im żołnierzy. Sam dekady temu byłem takim zniechęconym doktorantem, wiem jak się to robi. Obecnie oceniana jest tylko jakość naukowa, na to środowisko ma wpływ dużo mniejszy, bo trudno uniemożliwić napisanie artykułu i wysłanie go do pisma, trudno zniechęcić recenzentów do napisania pozytywnych recenzji a innych badaczy do cytowania. Wraca owe.

    • ~Ma 20.06.2024 19:25

      Bardzo ważna wypowiedź, Ministerstwo Nauki nie powinno ulegać naciskom na niekorzystne zmiany w ustawie i zasięgnąć opinii wśród całego środowiska, nie tylko wąskiej grupy. Protestujemy wobec niebezpieczeństwa powrotu wymogów, które mają destrukcyjny wpływ na naukę w Polsce.

    • ~Bez znaczenia 12.06.2024 10:37

      Też byłem prof. PAN. Jeśli nawet ma Pan rację to i tak nie uda się wyeliminować zawiści i nieuczciwości gdy większość chce tego. Parę lat temu recenzowałem dorobek habilitanta w dużej mierze oparty na plagiatowanii mojego dorobku. Trzech belwederskich profesorów pozytywnie oceniło dorobek habilitanta. Delikatnie zwróciłem uwagę na te niuczciwosć. Sądzi Pan, że się wycofali ?

      • ~Profesor PAN 12.06.2024 11:01

        A dlaczego niby mieli się wycofać? Reformy administracyjne nie wpływają na ludzką naturę, mogą najwyżej przesuwać moc sprawczą między grupami. To uczyniła reforma Gowina - zabrała nieco mocy sprawczej koleriom uniwersyteckim i dała jej nieco tym naukowcom, co to przypadkiem zajmują się nauką. Ale jak to mawiał Turkish z filmu Przękręt: akcja powoduje reakcję. Właśnie ją mamy. Zapamiętajmy nazwiska sygnatariuszy.

        • ~Bez znaczenia 12.06.2024 16:13

          Wyjaśnijmy, wykazany bezspornie plagiat jest powodem, a nawet obowiązkiem zmiany pozytywnej opinii. Zgodna z prawem reakcja na plagiat to nie dobra wola, ani widzimisię. To obowiązek. A po drugie, na jednej z obron właśnie w PAN wykazano kandydatowi do stopnia popełnienie plagiatu czyli KRADZIEŻY. Recenzenci wycofali się. Kolokwium nie udało się. Ale to nie koniec. Dyr. Instytutu mimo miażdżącej większości przeciw plagiatowi usiłował wszcząć postępowanie dyscyplinarne członkowi Rady który to ujawnił. Na szczęście interwencja wiceprezesa PAN przecięła próbę bezprawia. I to by było na tyle.

          • ~Profesor PAN 12.06.2024 16:28

            Czyli ogólny happy end. Dzięki reformie Gowina, bo gdyby nie RDN, to recenzja habilitacji plagiatora nie trafiłaby do pana i wykazanie plagiatu byłoby trudniejsze.

      • ~PG 12.06.2024 10:42

        Na wydziale u mnie zostaje max jeden student na studia trzeciego stopnia. Większość woli iść do przemysłu pracować bo pierwsza płaca jest 1.5-2 razy większa niż proponowane stypendium. Trudno jest zachęcić młodych ludzi jak pożytku z tytułu doktora w naszym kraju nie ma

        • ~Drdr 13.06.2024 08:11

          To otwórz się na ludzi z zagranicy...

          • ~PPU 15.06.2024 00:41

            A kto za ich doktorat w tym pięknym kraju zapłaci - może dziekan. Parsknie śmiechem jak mu o takim doktoracie wspomnę

          • ~Adam 14.06.2024 09:13

            Pytanie tylko, dlaczego polski podatnik ma płacić za kształcenie ludzi z zagranicy, którzy po zrobieniu doktoratu i tak wyjadą?

            • ~Drdr 14.06.2024 09:35

              Dlatego, że ten człowiek przez co najmniej cztery lata pracuje dla polskiej nauki, publikuje z polską afiliacją i prowadzi zajęcia dla polskich studentów. Dlatego, że jeśli będziemy fair wobec takiego człowieka, to nawet jeśli wyjedzie (a wcale tak nie musi być), będzie z nami nadal współpracował i szerzył dobre imię. Niedługo nie będzie wyjścia, bo nasi młodzi ludzie nie chcą zostawać na doktoratach.

              • ~Adam 14.06.2024 12:05

                Jeśli nauka ma służyć tylko i wyłącznie nauce to może tak. Jeśli nauka ma służyć innowacjom i rozwojowi to wygląda to tak, że polski podatnik wykłada pieniądze na kształcenie doktoranta i jego stypendium, a doktorant wzbogacony w umiejętności wyjeżdża do siebie i tam przyczynia się do rozwoju technologii. Tak właśnie jest z chińskimi doktorantami w Europie Zachodniej.

                • ~Grzegorz 15.06.2024 22:37

                  Nauka powinna służyć innowacjom i rozwojowi - lecz podstawą pod rozwój są nauki podstawowe. Nie można o tym zapominać. Inaczej mówiąc - trzeba zachowywać równowagę pomiędzy naukami podstawowymi a stosowanymi.

        • ~NA 12.06.2024 11:21

          Kolejny argument przeciwko postulatom przedstawionym w artykule. Na moim wydziale też nie ma chętnych. Upadek finansowy naukowców i brak perspektyw na pracę na uczelni (niż demograficzny) nie zachęca