Aktualności
Sprawy nauki
18 Grudnia
Fot. UMK
Opublikowano: 2023-12-18

Światowa jakość w polskiej nauce?

Zmiana na stanowisku ministra nie wystarczy, by zmienić na lepsze polską naukę i szkolnictwo wyższe. Najwięcej zależy od samych naukowców i uznawanych przez nich standardów merytorycznych i etycznych – pisze dla FA prof. Roman Bäcker, politolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Starania o najlepszy kształt polityki naukowej należy zacząć od sformułowania jej podstawowych celów. Po pierwsze, chodzi o zintegrowanie polskiej nauki ze światową. Badania naukowe, aby miały sens, muszą opierać się na dorobku uczonych z całego świata, a wyniki polskich badań muszą być elementem dorobku nauki światowej. Po drugie, około dziesiątki najlepszych polskich uczelni powinno dążyć do znalezienia się w gronie najbardziej znaczących uniwersytetów światowych. Po trzecie, konieczne jest dążenie do powszechnego i obowiązkowego przestrzegania w świecie naukowym najwyższych standardów etycznych.

Rzeczą fundamentalną jest całkowita zmiana zasad punktacji czasopism naukowych. Muszą one być zgodne z istniejącymi i merytorycznie weryfikowanymi kryteriami ich hierarchizowania. Posiadanie IF oraz miejsce na listach Web of Science i Scopus powinny być podstawami takiej punktacji. Czasopisma, które nie spełniają tych kryteriów, nie mogą mieć tyle samo lub więcej punktów co czasopisma je spełniające. Na kilku kierunkach filologicznych (oraz w dziedzinie sztuk pięknych) możliwe jest ustalanie hierarchii punktacji bez uwzględniania tych kryteriów. Najlepsze czasopisma światowe w tych przypadkach po prostu nie ubiegają się o IF oraz wejście na listy Scopus i WoS. Jednakże specjaliści z tych kierunków doskonale znają światową hierarchię swoich periodyków.

Urealnienie punktacji musi też oznaczać wyeliminowanie wszystkich czasopism drapieżnych (predatory journals). W przypadku periodyków polskich nie spełniających żadnego z tych dwóch podstawowych kryteriów (IF i bazy Scopus oraz WoS) konieczne jest ustalenie jasnych kryteriów pozwalających na ich hierarchizowanie. Kryterium bazowym powinno być to, czy artykuły publikowane w tych czasopismach spełniają kryteria naukowości, a więc rozwiązują problem badawczy na choćby elementarnym poziomie poprawności teoretycznej i metodologicznej. Kryteria wejścia, a następnie zajmowania odpowiedniego miejsca na liście punktowanych czasopism muszą być jasne, znane i precyzyjne pod względem merytorycznym. Tym samym miejsce na liście powinno być rezultatem spełnienia przez periodyki ściśle określonych warunków bez możliwości podejmowania decyzji uznaniowych. Konsekwencją takiego skonstruowania listy powinno być wyeliminowanie finansowania publikowania tekstów naukowych w czasopismach. Jedynym wyjątkiem może być uzyskiwanie dostępu do open access w czasopismach z IF i znajdujących się w bazach Scopus i WoS.

Zwiększenie dofinansowania jest niezbędne dla przetrwania polskiej nauki. W tej chwili absolwent studiów doktoranckich po uzyskaniu stopnia doktora (jeśli ma szczęście i wygra konkurs), uzyskuje pensję adiunkta, a czasami asystenta, która jest mniejsza niż ta, jaką otrzymuje jego kolega ze szkoły podstawowej zatrudniony w dużym sklepie. Najlepsi, najzdolniejsi i najbardziej aktywni absolwenci studiów magisterskich wiedzą doskonale, że mogą prawie natychmiast zarobić więcej niż profesor tytularny, idąc do pracy w niektórych sektorach biznesu. Mechaniczna podwyżka pensji naukowców nie jest jednak krokiem wystarczającym. Konieczne jest radykalne zwiększenie wysokości środków przeznaczonych dla Narodowego Centrum Nauki. W tej chwili poziom sukcesu w uzyskaniu grantu jest w niektórych konkursach niższy niż np. w konkursach grantowych Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych. Warto też rozważyć zwiększenie wysokości budżetu NAWA przeznaczanego na wymianę międzynarodową oraz na badania finansowane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, oczywiście po dokonaniu odpowiednich zmian w tej ostatniej instytucji. Niezbędne jest stworzenie odpowiednich zachęt dla zwiększenia efektywności pracy pracowników nie będących nauczycielami akademickimi oraz poziomu wykorzystania infrastruktury uczelni. Dopiero po wprowadzeniu tych zmian sensowne będzie przeprowadzenie za dwa, trzy lata ewaluacji jednostek naukowych na podstawie nowych, całkowicie merytorycznych, a nie uznaniowych kryteriów.

Jednakże już w tej chwili trzeba wprowadzić mechanizmy zabezpieczające przed możliwymi patologiami. Ogromna większość jednostek naukowych otrzymała po ostatniej ewaluacji uprawnienia do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego. Istnieje możliwość, że niektóre z nich mogą pójść śladami opisywanego przez Bogusława Śliwerskiego Wydziału Pedagogicznego Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku. Może należy rozważyć możliwość odbierania uprawnień do nadawania stopni jednostkom, które pójdą tą drogą?

Rada Doskonałości Naukowej przeprowadzająca m.in. postępowania o nadawanie tytułu profesora jest wybierana w tej chwili również przez doktorów habilitowanych. Nic dziwnego, że poziom odrzucania wniosków (wliczając odwołania) jest nadal bardzo niski. Nic by się nie stało, gdyby bierne i czynne uprawnienia wyborcze do RDN posiadali wyłącznie profesorowie tytularni. O wiele ważniejsze jest jednak precyzyjne ustalenie, a następnie rygorystyczne przestrzeganie kryteriów (być może osobno dla każdej dziedziny naukowi), których spełnienie pozwala na uzyskanie stopnia doktora habilitowanego oraz tytułu naukowego.

Nie jest sensowne tworzenie zachęt, by profesorowie przechodzili na emeryturę, a takie bodźce to pozbawianie prawa głosu na posiedzeniach rad naukowych, czy ustawowe dyskryminowanie poprzez możność pracy tylko przez cztery lata po rozpoczęciu pobierania emerytury. We wszystkich innych zawodach można pracować bez ograniczeń po przejściu na emeryturę powyżej 65 roku życia, a w przypadku kobiet 60 roku. Jest to tym bardziej zaskakujące, gdy uświadomi się, że efektywność pracy naukowej nie jest znacząco zależna od wieku (w porównaniu z innymi zawodami).

Szereg polskich uczelni posiada ugruntowaną pozycję w światowej nauce, co widać w różnych rankingach. Nie oznacza to, że nie mogłaby być ona lepsza. Polska „liga bluszczowa” nie powstanie jednak bez spełnienia przynajmniej dwóch warunków. Pierwszym z nich jest wsparcie decyzyjne i finansowe władz publicznych, a drugim wola, pracowitość i determinacja wszystkich bez wyjątku pracowników takich uczelni. Jeśli rządzący stworzą odpowiednie mechanizmy i uruchomią środki dla realizacji powyższego celu, to możliwe jest bardzo szybkie znalezienie się kilku polskich uczelni wśród trzystu najlepszych na świecie. Jednakże musi to być program dobrowolny, w którym zwiększone wymagania będą rekompensowane znacznie wyższymi od przeciętnych wynagrodzeniami.

Od wszystkich pracowników naukowych i naukowo-dydaktycznych tych uczelni należy wymagać publikowania co najmniej w czasopismach z wysokim wskaźnikiem IF, uznanym w danej dyscyplinie za prestiżowy, lub znajdujących się w górnej połowie list Scopus i WoS. Jest to kryterium minimalne stosowane przy zatrudnianiu w wielu uczelniach na świecie, w tym np. w Wietnamie czy Słowacji. Ocena pracownicza, w tym dorobku naukowego, powinna się odbywać w takich uczelniach nie co cztery lata, a np. co dwa lata. To wystarczający okres, by udowodnić swoje zaangażowanie w pracę naukową. Bez takich uczelni nie pojawi się efekt przyciągania najzdolniejszych ludzi z całego świata do Polski. Będziemy skazani na trwałe pozostawanie na peryferiach światowej nauki. To z Polski najzdolniejsi studenci i naukowcy w tej chwili uciekają za granicę i w przyszłości będą uciekali, jeśli nie zmienimy sytuacji.

Kryteria etyczne nie dotyczą tylko przestrzegania elementarnych zasad obowiązujących w każdej dziedzinie twórczości, takich jak zakaz kradzieży cudzej własności intelektualnej czy traktowanie innych ludzi z poszanowaniem ich godności. Równie ważne jest też ścisłe przestrzeganie elementarnych zasad oceniania dorobku naukowego przy postępowaniach awansowych oraz recenzowania poszczególnych tekstów. Dopisywanie swoich nazwisk do cudzych tekstów, po to by uniknąć zwolnienia z pracy lub aby własna jednostka uzyskała wyższą ocenę ewaluacyjną, jest tożsame z plagiatem. Warto pamiętać też o tym, że osoby piszące recenzje nierzetelne, niedostrzegające elementarnych wad tekstów naukowych albo je dostrzegające, ale formułujące niekompatybilne z tymi wadami wnioski, powinny podlegać takim samym rygorom dyscyplinarnym, jak w przypadku plagiatu. Każda nierzetelność w nauce, niezależnie od sposobu jej przejawiania się, powinna być adekwatnie traktowana. Rzetelność w nauce oznacza nie tylko formułowanie ocen wyłącznie o charakterze merytorycznym. Jest również niezbędnym elementem badań naukowych prowadzonych z najwyższym poziomem staranności.

Jeśli chcemy zerwać z procesami marginalizacji, woluntaryzacji decydenckiej oraz polityzacji nauki, z czym ostatnio się borykaliśmy, jakakolwiek zmiana personalna na stanowisku ministra nie wystarczy. Musimy również sami się zmienić. Nie wtargniemy do światowej naukowej czołówki natychmiast, jednym wielkim skokiem, ale realizacja
warunków, które przedstawiłem powyżej, pomoże ten proces zrealizować, a może nawet przyśpieszyć.

Roman Bäcker

Dyskusja (14 komentarzy)
  • ~Rafał 27.12.2023 23:46

    Na świecie większość rzeczy już wymyślono, nie wymyślimy kolejny raz koła, długopisu, ani sznurówki. Jaki system szkolnictwa wyższego jest najlepszy na świece? Anglosaski. Wystarczy zrobić kopiuj-wklej. M.in. zlikwidować habilitację, profesurę belwederską i wprowadzić 5-letnie kontrakty na wszystkie stanowiska. Nie zajmować się szkoleniem armii wątpliwych absolwentów studiów, tylko postawić na wyniki naukowe i ich komercjalizacje. Co polska nauka wymyśliła dużego w ciągu ostatnich 20 lat? Grafen, niebieski laser i azotek galu. Wszystkie zaprzepaściliśmy. W związku z tym wszystkie pieniądze wydane na ich odkrycia i badania też zostały zaprzepaszczone. Nauka powinna napędzać gospodarkę, jeśli tego nie robi, istnieje tylko sama dla siebie samej.

  • ~Dariusz Dabrowski 23.12.2023 16:12

    Przede wszystkim, powinno się wreszcie rozdzielić kryteria oceny dla humanistów i doświadczalnych. Przecież w humanistyce zdecydowanie bardziej liczą się książki niż artykuły. U doświadczalnych nie. A w naszym systemie za recenzowaną książkę dostaje się 120 pkt, za artykuł można aż 200.. To po prostu kpina. Po drugie, odwoływanie się do Scopusa i WoS jako do jakichś skarbców mądrości jest po prostu bzdurą. Wiadomo przecież, że to prywatne przedsięwzięcia, za którymi stoją koncerny farmaceutyczne. Na koniec propozycją punktacj8 dla humanistów: książka recenzowana - 10 pkt, artykuł w wybijających się czasopismach - 3 pkt, artykuł w dobrych czasopismach - 2pkt, pozostałe - 1 pkt. Oczywiście, artykuły recenzyjne powinny być tak samo punktowane.

  • ~Przemek PŁ 20.12.2023 10:59

    1. Racjonalne wydatkowanie środków. Centra współpracy że wspólnym sprzętem dla jednostek, także z różnych uczelni, a nie złote pokoje i laby profesorów że sprzętem pod klucz.
    2. Wprowadzenie mechanizmu współpracy pomiędzy jednostkami i uczelniami, a nie "jestem najlepszy we wszystkim i zrobię to sam" lub "muszę być szefem bo jak nie to nie robię."
    3. Zniesienie habilitacji lub zmiana, że liczba projektów automatycznie ja przyznaje. Publikacje nie równa się wiedzy i doświadczeniu. Wprowadzenie kontaktow 5 letnich na szefów jednostek i badaczy.
    4. Edukacja płatna, lub wspolplatna aby środki odpowiadały potrzebom przemysłu. Dzisiaj wiele branż potrzebuje specjalistów a nie ma ich kto uczyć.
    5. Bony firmowe w ramach Cit na wzór OPP w Pit. Firma przeznacza 1-2% na wskazany przez siebie obszar, a uczelnie i instytut badawcze oraz startupy aplikuja o nie.
    6. Inwestycje w utrzymanie i rozbudowę sprzętu, zachęty dla firm na wsparcie edukacji.
    7. Większe nakłady na naukę, ale i większa ewaluacja efektów.
    8. Koniec trichromii że każdy naukowiec ma być badacze, Dydaktykiem i organizatorem
    9. Więcej kadry wspomagającej na 1 naukowca.
    10. Zaangażowanie studentów w pracę b+r i rozwój uczelni. Punkty studenckie, obniżki opłat za pracę na rzecz uczelni, + środki zalazkowe na ich firmy. Uczelnie powinny być poligonem dla pomyslow i early adopters.


    • ~hw 20.12.2023 18:52

      Kadry wspomagającej na uczelniach państwowych jest za dużo, a nie za mało, jak ktoś potrzebuje wspomagaczy do pisania wniosków etc. to znaczy, że jest slabym naukowcem. Wygrałam w różnych konkursach kilka milionów PLN tylko dlatego, że piszę te wnioski razem z zespołem, a nie jacyś wspomagacze.

      • ~Rafał 27.12.2023 23:52

        Znany wszystkim dr Rożek opowiadał kiedyś jak był na jakimś grancie za granicą i chciał sam wypełniać jakiś wniosek, projekt czy cos takiego. jego szef, naukowiec powiedział mu, że od tego jest sekretariat, on jako naukowiec jest zbyt dla nich cenny, żeby zajmować się takimi sprawami. Bez komentarza...

  • ~AD 20.12.2023 09:20

    Pierwszym zadaniem powinno być zniesienie habilitacji. Skoro mamy odnosić się do świata i z nim konkurować to należy znieść zaszłości okresu komunistycznego tj. habilitacja i tytuł profesora tzw belwederskiegio. Następnie radykalnie zwiększyć środku na naukę. Pomysł dwuletniego okresu rozliczeniowego jest odległy od ideału. W wielu niepłatnych czasopismach jest wielomiesięczna kolejka co naraża publikujących tam autorów na negatywna ocenę. Kolejna sprawa to punktowa która powoduje że idziemy na ilość. Jedna dobra publikacja w czasopiśmie Q1 w danej dziedzinie to na prawdę jest ok. Jedna rocznie to świetny wynik. Predator journals i płatne czasopisma to jest efekt nacisku na ilość publikacji. Jest to oczywista patologia ale obecnie większość krajów światas ten sam problem.

    • ~hej 20.12.2023 18:48

      Szwajcaria, Francja - wszędzie habilitacja i profesura tytularna, przynajmniej ocena ekspercka, a nie właśnie wielautorskie dzieła i dopisywanie się bo "Publish or Perish. jak jest ocena kspercka to trzeba wykazać swój wkład indywidualny.

  • ~Robert_Lew 19.12.2023 11:28

    Posiadanie IF podstawą?! Dziwię się, że pisze to politolog. Z takim kryterium ze 128 publikacji autora "istniałoby" tylko pięć.
    Znacznie lepszą miarą w zakresie nauk humanistycznych i społecznych jest CiteScore Scopusa.

    A w dziedzinie sztuki, o której autor wspomina, w ogóle nie punktuje się publikacji! Ocenie podlegają dzieła artystyczne.

  • ~JM 19.12.2023 10:37

    "emeryt power" i do przodu - taka jest teza autora.... naprawdę kolesiostwo i feudalizm trzyma się mocno

    • ~rb 03.02.2024 20:49

      Czymś innym jest wyeliminowanie dyskryminacji wiekowej, a czymś innym kolesiostwo i feudalizm. Jeśli się wprowadzi wyłącznie merytoryczne kryteria, o czym jest właśnie ten tekst, to jakakolwiek dyskryminacja będzie bardzo trudna.

  • ~Maciek 18.12.2023 23:14

    Artykuł jest wart lektury, ale Pan profesor zapomniał, że obok uczelni wyższych, które faktycznie stanowią największy pion polskiej nauki, istnieją także instytuty badawcze, i instytuty naukowe Polskiej Akademii Nauk. To są trzy piony polskiej nauki, które prowadzą badania naukowe i prace rozwojowe. Krajowe uczelnie wyższe włącznie z tymi, którym nadano status uczelni badawczych, nie mają wielkich szans na awans w międzynarodowych rankingach akademickich m. in. ze względu na ograniczone zasoby finansowe, ale i kadrowe. Problem też polega na tym, że na polskich uczelniach wyższych nie realizuje się wyprzedzających programów badawczych z powodów podanych powyżej. Rankingi akademickie, jak SIR, THEWUR, ARWU itp. uwzględniają przede wszystkim sektor badań naukowych i ich jakość, która jest różnorodnie mierzona i oceniana/punktowana. A "ligę bluszczową" w wersji polskiej, bo nie w anglosaskim rozumieniu tego terminu już mamy. Warto może zrozumieć, że polska nauka do potęg naukowych globu nie należy. Przy finansowaniu sektora szkolnictwa wyższego i nauki na poziomie 30 mld zł./niespełna 8 mld USD, to chyba jest oczywiste.

  • ~AW 18.12.2023 10:38

    Osobiście uważam, że to w tym momencie najlepszy kurs. Ekstrema w postaci całkowitego zlikwidowania punktacji bądź podporządkowania jej arbitralnym decyzjom ministra są krótkowzroczne i w żaden sposób nie dążące do rozwoju nauki. Punktacja nie jest idealna i należy dążyć do jej zastąpienia lepszymi wymiernikami, ale pozostaje jedynym sensownym narzędziem uporządkowania pracy naukowej oraz wytyczenia względnie neutralnych kryteriów oceny nauki, które mogą walczyć z istniejącymi w niej patologiami.

  • ~wk 18.12.2023 09:35

    Niestety to są wyjątki jak najzdolniejsi studenci zostają na uczelni, dostają dużo lepsze propozycje poza uczelniami, a na uczelniach często nie dostają propozycji, bo stanowią za dużą konkurencję dla kadry. Dobrze jak wrócą na uczelnię np. po doktoracie, jak są wyższe wynagrodzenia, a ze względu na czas pracy, gdy mają już zakorzenienie w praktyce może im się to opłacać. Dotyczy to nauk społecznych, które znam. Co do ścisłych wydaje mi się, że tam już w ogóle nawet zdolni uczniowe nie idą ze względu na słabe perspektywy zarobku. Skutkiem tego jest taki niski poziom nauki w Polsce.

    • ~Wt 19.12.2023 11:46

      Szanowni Państwo, przy ustalaniu listy z punktacja czasopism kilkadziesiąt polskich czasopism uzyskało radykalna zwyżkę punktów bo było e Scopus lub WoS albo w obu bazach. W bazach były czasopisma obsmiewane w mediach - Beton, Cement...zanim zaczniemy krytykować to może poczytajmy ekspertyzy, uzasadnienia itp. Świat do kt chcemy wejść też ma swoje spółdzielnie. A my - co zrobić aby uczeni nie kupowali punktów?