Aktualności
Sprawy nauki
29 Stycznia
Źródło: MNiSW
Opublikowano: 2024-01-29

Wiceminister Andrzej Szeptycki o naukowej współpracy międzynarodowej

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Andrzej Szeptycki był gościem podcastu „Co tam, PANie, w polityce (naukowej)?”. Rozmawiano m.in. o szeroko rozumianej współpracy międzynarodowej z udziałem polskich badaczy.

W ubiegłym tygodniu w podkaście prowadzonym przez prof. Dariusza Jemielniaka gośćmi byli wiceministrowie nauki i szkolnictwa wyższego. Po prof. Marku Gziku na pytania odpowiadał prof. Andrzej Szeptycki. Rozpoczął od podkreślenia roli dialogu w relacjach ze środowiskiem akademickim.

To jest coś, co nam jako kierownictwu nowemu ministerstwa nauki przyświeca. Z każdym rektorem, prorektorem czy kierownikiem innej instytucji badawczej, który chciałby się spotkać, zwłaszcza w związku z tematami międzynarodowymi, chciałbym porozmawiać. Ten dialog jest dla nas bardzo ważny, bo traktujemy całe środowisko naukowe jako naszego partnera. My jesteśmy dla państwa, a nie odwrotnie – podkreślił.

Odnosząc się do pierwszych działań nowego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspomniał m.in. o liście czasopism. Z początkiem stycznia powrócono do wykazu opracowanego przez Komisję Ewaluacji Nauki i przedstawionego 29 czerwca 2023 roku. Tym samym usunięto zmiany, które nie zostały zaproponowane przez KEN w uchwale, a zostały dodane przez ówczesnego ministra Przemysława Czarnka.

Dlaczego tylko tyle? – słyszę głosy płynące ze środowiska. Otóż, jak niejednokrotnie mówił minister Dariusz Wieczorek, chcemy ewolucji, a nie rewolucji. Nie wylewajmy już na starcie dziecka z kąpielą. Mieliśmy dwie wielkie reformy i naprawdę nie ma sensu i potrzeby, żeby zaczynać trzecią – przekonywał.

W domenie ministra Szeptyckiego leży m.in. współpraca międzynarodowa. Pytany więc był o wsparcie dla mobilności naukowców. W tym względzie najważniejszymi instrumentami dysponuje Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej. Jej budżet to około 250 mln zł. Prowadzi programy skierowane zarówno do naszych naukowców, jak i tych z zagranicy.

Z pewnością kilka rzeczy warto byłoby zmodyfikować. Dla przykładu, po pandemii zmienił się charakter mobilności. Zamiast rocznych czy dwuletnich wyjazdów popularne stały się pobyty krótkoterminowe. Inna kwestia to wsparcie merytoryczne i techniczne tych wyjazdów. Na dużych uczelniach, typu Uniwersytet Warszawski czy Uniwersytet Jagielloński, system przygotowania wyjazdów jest bardzo rozwinięty, w mniejszych ośrodkach ta pomoc jest skromniejsza i chcemy to poprawić – zapowiedział.

Wspomniał o pomyśle powołania w resorcie zespołu, który zająłby się szeroko rozumianym bezpieczeństwem nauki. Chodzi o wyjazdy badawcze w takie rejony, jak choćby Ukraina, Rosja czy Chiny. Chodzi o to, by – zwłaszcza w tym ostatnim przypadku – mieć więcej kontroli nad taką współpracą, nie oddawać wiodącej roli partnerom, tylko więcej na tych relacjach zyskiwać.

Gość Dariusza Jemielniaka wspomniał także o roli grantów powrotowych. Zauważył, że coraz częściej nasi naukowcy działają jednocześnie w kraju i za granicą.

Biorąc pod uwagę współczesną technikę, taka sytuacja może być optymalna. Naukowiec zarabia na miarę swoich potrzeb i możliwości i tego nikt mu nie zabrania, a zarazem jego aktywność pozwala na transfer wiedzy do Polski, na kształcenie polskich studentów. Staje się on naturalnym łącznikiem pomiędzy ojczyzną i światem – wskazywał Szeptycki.

Dodał, że nie jest zwolennikiem masowego sprowadzania do kraju Polaków tylko z powodu ich pochodzenia. Równie dobre, jego zdaniem, jest ściągnięcie nad Wisłę dobrego pracownika, który nie ma polskich korzeni. Naukowcy, którzy chcieliby współpracować z polskimi jednostkami i dzielić się z nimi swoimi doświadczeniami, wynikami są zawsze mile widziani. To jest właśnie most, który może nas łączyć z innymi krajami. A co z obcokrajowcami pracującymi w Polsce? Gros z nich to Ukraińcy.

Bez wątpienia są w Polsce naukowcy z zagranicy, którzy potrzebują pomocy. Bez wątpienia takim osobom trzeba pomóc i jakieś rozwiązania systemowe wdrożyć, jeżeli obecne są niewystarczające. Roboczo nazwałem ten program „Naukowcy w potrzebie”. Przy czym, to nie tylko Ukraińcy. Podobnie Białorusini, u nich wprawdzie wojny nie ma, natomiast oni z kolei muszą uciekać ze swojego kraju z powodu prześladowań i i rosnącego autorytaryzmu. Myślę, że jeszcze kilka państw, których obywatele u nas pracują naukowo, by się znalazło – mówił.

Zauważył przy tym, że sprowadzanie badaczy z zagranicy to duże wyzwanie. Procedury związane z legalizacją pobytu są uciążliwe. Dają się we znaki także studentom. Dlatego w planach jest koordynacja działań różnych resortów w celu uregulowania ścieżki wizowej.

Z pewnością zechcemy włączyć w to uczelnie, bo one muszą wziąć odpowiedzialność za tych studentów. Na stole leży także pewna idea integracji. Chodzi o to, że mamy w tej chwili trzy grupy studentów: polskojęzycznych, wśród których są Ukraińcy, Białorusini; anglojęzycznych i jeszcze osobna wspólnotę z krajów poradzieckich. Te grupy w zbyt małym stopniu wzajemnie się znają. Co grozi pewną gettoizacją. Trzeba podjąć inicjatywy przeciwdziałające temu – podkreślił minister Szeptycki.

Został zapytany także o wsparcie w tworzeniu projektów, które pomagałyby rozwijać współpracę międzynarodową. Polska jak dotąd wypada bardzo słabo, jeśli chodzi o duże projekty badawcze w programie Horyzont Europa.

Rzeczywiście, granty na poziomie europejskim to jest na pewno istotne wyzwanie. W tej chwili szykujemy się do polskiej prezydencji i nakreślania jej priorytetów, także pozapolitycznych. Myślę, że to dobry czas na rozmowy o wzmocnieniu naukowej współpracy z zagranicą.

Dyskusja (0 komentarzy)