Aktualności
Sprawy nauki
22 Czerwca
Źródło: SGGW
Opublikowano: 2023-06-22

Zwiększenie dotacji dla NCN? Tak, ale…

Od zawsze byłem zwolennikiem znacznie lepszego finansowania nauki, ale uważam, że najpierw trzeba zreformować system oceny wniosków i przyznawania grantów – mówi prof. Stanisław Karpiński, biotechnolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, członek Rady Narodowego Centrum Nauki oraz Rady ds. Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Innowacji przy Prezydencie RP.

W poniedziałek poinformowano, że do Ministerstwa Edukacji i Nauki został wysłany wniosek o zwiększenie dotacji na badania finansowane przez Narodowe Centrum Nauki. Władze agencji apelują o dodatkowe 300 mln zł.

Czy to nie za mało? – pytamy prof. Stanisława Karpińskiego, członka Rady NCN.

W sytuacji, w której nauka w Polsce szoruje po dnie, każde dodatkowe środki są na wagę złota.

Pytam, bo na jednym z posiedzeń Rady ds. Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Innowacji przy Prezydencie RP, mówiono o konieczności nawet dwukrotnego wzrostu dotacji dla NCN.

Rzeczywiście, docelowo powinno to być podwojenie, jeśli nawet nie potrojenie dotacji. Ale mierzymy siły na zamiary. Lepiej dostać te 300 mln zł, niż nic. Kiedy tworzono NCBiR założenie było takie, że finansowanie obu agencji będzie się odbywało w proporcji 3:1, czyli na każde 3 mld zł na badania stosowane 1 mld zł pójdzie na badania podstawowe. W tej chwili NCBiR ma ponad 8,5 mld zł, a my niecałe 1,4 mld zł. To rażąca dysproporcja.

Na początku funkcjonowania agencji współczynnik sukcesu w konkursach oscylował wokół 23%, w 2015 r. osiągnął niecałe 19%, a cztery lata później – 22%. Teraz spadł do około 13%. Rozumiem, że w przypadku braku dodatkowych środków, jedynym rozwiązaniem, by go podnieść, są kolejne ograniczenia dla grantobiorców? 

Niski wskaźnik sukcesu jest sumarycznym rezultatem wielu czynników. Eksperymenty są coraz droższe. Aby zatrudnić w projekcie konkurencyjnego młodego naukowca po doktoracie, trzeba mu zaoferować dobre wynagrodzenie. W krajach zachodnich dostaje on ok. 3 tys. euro, u nas poniżej 2 tys. euro. W celu powstrzymania spadku success rate NCN ostatnio ograniczył liczbę przyznanych grantów temu samemu liderowi projektu do dwóch. Podobne ograniczenia funkcjonują od dekad w szwedzkim odpowiedniku NCN. Tam doświadczony badacz może mieć przyznane najwyżej dwa granty, pozostali po jednym.

Czy nie za późno wnioskujecie o zwiększenie dotacji? Z jednej strony trwa właśnie konstruowanie budżetu państwa na przyszły rok i może to dobry moment, ale z drugiej – apelowano o to już pod koniec ub.r. i gdyby taki wniosek został wysłany w styczniu, lutym, udałoby się poprzez nowelizację ustawy budżetowej zwiększyć środki już teraz?

Zapewniam pana, że nie było szans na większe pieniądze w tym roku. Wniosek wysłano w najlepszym możliwym momencie.

Pan opowiada się za zwiększeniem dotacji, ale…

Od zawsze byłem zwolennikiem znacznie lepszego finansowania nauki, ale uważam, że najpierw trzeba zreformować system oceny wniosków i przyznawania grantów. On preferuje od samego początku określone jednostki. Przez 11 lat działania NCN 22,2% wszystkich środków, tj. 3,15 mld zł, trafiło do Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego. W naukach o życiu 11 podmiotów spośród ponad 150 działających w tym obszarze otrzymuje ponad połowę środków. System jest wadliwy, bez dwóch zdań. Przecież naukowcy z Opola, Lublina, Szczecina czy Białegostoku nie są słabsi.

Od jakiegoś czasu w mocnych słowach sygnalizuje to pan w internetowych wpisach.

Wszyscy startujemy w nierównych zawodach o niezdefiniowanych i nieobiektywnych kryteriach. Zgodnie z zapisami ustawy o NCN przy ocenie wniosków na realizację projektów badawczych powinno się uwzględniać: poziom naukowy badań, nowatorski ich charakter oraz – uwaga – osiągnięcia naukowe zespołu naukowców. A więc nie tylko kierownika zespołu, tak jak to robi NCN od wielu lat. Podam panu swój przykład. Startowałem w konkursach MAESTRO 13 i 14. Zaangażowałem do projektu znakomitych badaczy: prof. Wiesława Gruszeckiego z UMCS, prof. Rona Mittlera, czyli nr 1 w zakresie biologii stresu u roślin w USA, oraz prof. Larsha Scharffa z Niemiec. Ocena dorobku według zapisów ustawy o NCN powinna dotyczyć nas czterech, a nie tylko mnie jako kierownika. Tymczasem sumaryczny dorobek naukowy za ostatnie 10 lat mierzony cytowaniami, współczynnikiem wpływu i indeksem Hirscha trzech nagrodzonych laureatów konkursu MAESTRO 13 był pięciokrotnie niższy od dorobku zespołu naukowców z mojego wniosku. Na jakiej podstawie dorobek naukowy czwórki naukowców, m.in. 100 tys. cytowań i IH = 160, został oceniony na równi z dorobkiem obejmującym 6 tys. cytowań i IH = 30? Jeśli najlepsze dokonania w danym konkursie zostają ocenione na 5 pkt., to mniejsze muszą dostać proporcjonalnie mniej punktów. A tak nie jest, zróżnicowane dorobki są oceniane przez NCN na równi, a dodajmy, że 40–50% (w zależności od konkursu) z oceny wniosku stanowi ocena dorobku. Uważam zatem, że ocena była wadliwie dokonana, niezgodnie z zapisami ustawy o NCN.

Czy nie przemawia przez pana rozżalenie za brak grantu?

Ale ta sytuacja nie dotyczy tylko mojego wniosku. Przez ostatnie osiem lat w konkursach OPUS i MAESTRO dokonywano wadliwych ocen. NCN jako rządowa agencja ma obowiązek oceniać wnioski zgodnie z ustawą, a tak się nie dzieje. Pytam, dlaczego Centrum przyznaje publiczne pieniądze na realizację grantów niezgodnie z obowiązującym w Polsce prawem? Kolejna kwestia: przy ocenie nie stosuje się ani ministerialnego systemu punktacji, ani też żadnego innego. Wszystkie uczelnie i instytuty oraz pracujący w nich naukowcy podlegają ocenie według systemu ministerialnego, a później, przy ocenie grantów, to nagle przestaje mieć znaczenie. NCN jest zobligowany prawem do ujednolicenia systemu oceny wartości poszczególnych publikacji. Pomimo że w elektronicznych formularzach OSF podaje się IF i cytowania 10 publikacji (z wyłączeniem autocytowań) z ostatnich 10 lat zgłoszonych przez kierownika i członków projektu, to zespoły ekspertów nie porównują tych danych między zespołami. Nie ma więc żadnej listy rankingowej. W jaki zatem sposób ocenia się dorobek naukowy, jak porównuje się np. prace z biologii roślin i z medycyny? W tym systemie oddano pełną władzę w ręce ekspertów, a co więcej nie ma skutecznej możliwości weryfikacji ich oceny. Konieczne jest wypracowanie jakiegoś spójnego modelu kategoryzacji. Inaczej ocena jest subiektywna i do tego nie można się od niej odwołać, bo na jakiej podstawie?

Od stycznia zasiada pan w Radzie NCN, ma pan więc możliwość usprawnienia systemu, a przynajmniej zgłoszenia swoich propozycji.

Na posiedzeniach w lutym, w marcu mówiłem o tym, że trzeba stworzyć algorytm oceny dorobku naukowego. Uwzględnić w nim cytowania, współczynnik wpływu, indeks Hirscha i inne mierzalne parametry. To prosta rzecz, do zrobienia praktycznie w pół roku. Wyeliminuje subiektywne oceny i zwiększy skuteczność odwołań, a przede wszystkim umożliwi wzajemne pozycjonowanie jednego wniosku względem innych.

Jaki był odzew? 

Dyskutujemy w Radzie nad ulepszeniem całego systemu, ale jeżeli do radykalnych zmian jest przekonana mniejszość, to trudno coś zdziałać. Problem w tym, że przez dłuższy czas Rada była zdominowana przez reprezentantów ośrodków, które dziwnym trafem najbardziej korzystały na środkach z NCN. Owszem, teraz się zmieniło, ale przez długi czas miało to wpływ na podział środków. Kluczowa dla całego procesu jest rotacja ekspertów, przewodniczących paneli, oni muszą się zmieniać według określonych zasad. W przeciwnym razie zawsze będzie działać zasada „bliższa koszula ciału”. Muszą być też dobierani podług swojego doświadczenia, wiedzy w danej dziedzinie. Z jednej strony wielu członków Rady NCN krytykuje system oceny dorobku naukowców przez takie wskaźniki, jak IH, liczba cytowań, IF, a z drugiej – eksperci i recenzenci w konkursach są selekcjonowani na podstawie wartości tych kryteriów. Dlatego proponuję, aby po zamknięciu konkursu dokonywać analizy projektów i dzielić na wnioski od doświadczonych i mniej doświadczonych naukowców, a następnie dobierać do nich odpowiednich ekspertów, którzy mają wystarczające kompetencje. Nie ma wtedy ryzyka, że w danym konkursie zabraknie specjalisty z jakiejś dziedziny. A tak się często zdarza.

Czemu miałoby służyć to dzielenie?

Zdarza się, że para ekspertów w pierwszym etapie daje skrajne oceny, np. 100 i 50 pkt. Tak oceniony wniosek nie ma szansy na zakwalifikowanie do finansowania, a skrajne noty same w sobie mówią, że któryś z ekspertów się myli. Wstępne podzielenie wniosków, np. przez algorytm, na wnioski od bardziej doświadczonych i mniej doświadczonych zespołów, pozwoli panelowi ekspertów zorientować się, która skrajność oceny jest bardziej nieprawdopodobna. Wnioski od bardziej i mniej doświadczonych zespołów powinny być oceniane przez odpowiednio dobrane pary ekspertów. To w mojej opinii pozwoliłoby zredukować skrajności oceny na pierwszym etapie. Innym sposobem uniknięcia tego problemu jest wprowadzenie zasady, że wnioski skrajnie ocenione przez ekspertów pierwszego etapu są zawsze kierowane do drugiego etapu przez recenzentów. Pozostaje jeszcze kwestia większego balansu między zagranicznymi a polskimi ekspertami. Czy my musimy być zdominowani przez tych pierwszych? I jeszcze jedno: trzeba stworzyć ramy oceny eksperckiej, oni muszą dostać jasne wskazówki. Jak oni mają oceniać wybitnych naukowców, jak oceniać publikacje i cytowania tych na początku kariery? Czy jest jakaś instrukcja do oceny niestandardowych metod badawczych? Jeśli nie ma wytycznych, to wszystko wrzuca się do jednego garnka i miesza. Ale z tego nie może wyjść dobra potrawa. W „moim” wniosku do MAESTRO zaproponowaliśmy pionierską metodę pomiaru, ale przez to, że była niestandardowa, to w ogóle jej nie oceniono.

System, pana zdaniem, uległ awarii, ale czy znalazł pan jej źródło? 

W początkowych latach funkcjonowania NCN wszystko działało w miarę dobrze. W moim przekonaniu zaczęło się psuć w okolicach 2015, 2016 roku, gdy zaczęto stosować inną ocenę grantów. Wcześniej liczył się IH, liczba cytowań, współczynnik wpływu. Potem przestało to mieć znaczenie, zaczęto oceniać tylko kierownika, a nie zespół, poddano ocenę i selekcję wniosków subiektywnym odczuciom ekspertów. Jakie to przyniosło skutki już wspomniałem.

Zmiany, które pan przedstawia, nie dają jednak gwarancji, że granty będą trafiać do  większej liczby ośrodków, o którym to problemie wspomniał pan na początku.

Pamiętajmy, że erozja tego systemu trwa już od lat. Preferowano jedne jednostki, kosztem innych, które zagłodzono. Przede wszystkim trzeba zwiększyć finansowanie agencji, ale musi to być połączone ze zmianami systemu oceny, bo inaczej wszystko pozostanie tak, jak dotychczas. Dlatego chciałbym, by te propozycje, o których mówię, zostały wzięte pod uwagę przy nowelizacji ustawy o NCN. Nie jestem zwolennikiem równego dzielenia środków, uważam, że dobre i konkurencyjne jednostki mają dostawać odpowiednio wyższe finansowanie, ale muszą je zdobywać na równych, obiektywnych i uczciwych zasadach.

Rozmawiał Mariusz Karwowski

Dyskusja (3 komentarze)
  • ~Twierdza 27.06.2023 07:14

    Obiektywne wskaźniki, o których wspomina pan profesor przestały mieć rację bytu od kiedy można kupować artykuły w MDPI. Od tej pory ci którzy wcześniej nie mieli żadnego dorobku nagle stali się liderami z wielkim Hirschem i cytowaniami.

  • ~Maciek 22.06.2023 22:33

    Kołdra finansowa nauki polskiej jest zdecydowanie za krótka i dziurawa. W ub. 2022 r. nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę wyniosły łącznie 28 mld zł./5,5 mld USD. Republika Federalna Niemiec przeznacza 130 mld USD na naukę rocznie, Francja 64 mld USD, GB 52 mld USD. Rzeczpospolita Polska pod względem finansowania nauki zajmuje jedno z przedostatnich miejsc w Europie wedle OECD. Jak kraj, który łoży tak niewielkie pieniądze na rozwój nauki, a uzyskane aż z trzech źródeł budżet państwa, gospodarka, fundusze strukturalne UE ma faktycznie konkurować z takimi potęgami naukowymi globu, jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania? Przecież w RFN sam Berlin jako stolica kraju i land zarazem na badania naukowe i prace rozwojowe kieruje 6 mld EURO rocznie, czyli tyle lub nieco więcej jak cała Polska. Gdzie MY żyjemy? Na przestrzeni ostatnich 34 lat tzw. wolnej, suwerennej Polski nauka jest traktowana, jak piąte koło u wozu. Póki co nie dostrzegam światełka w tunelu, w tej sprawie.

    • ~panamp 26.06.2023 11:04

      Pełna zgoda, bez finansowania nie ma nauki