Wokół nauki
28 Marca
Rys. Sławomir Makal
Opublikowano: 2024-03-28

„Profesorowi zachciało się interakcji”

Liczne badania naukowe potwierdziły brak studenckich kompetencji do oceny wykładowców, jak również wpływ wielu czynników zarówno o charakterze psychologicznym, jak i systemowo–organizacyjnym na przekłamania i niską jakość ocen studenckich.

Wzrost popularności neoliberalnych idei w zarządzaniu uniwersytetami przyniósł zmianę podejścia do studenta, postrzeganie go jako klienta, a kadry pedagogicznej jako zasobu, który należy monitorować. Zaowocowało to upowszechnianiem się od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w USA procedur (ankiet) oceny nauczycieli akademickich przez studentów – SETE (student evaluations of teaching effectiveness), które stopniowo spopularyzowały się także w innych krajach, a z czasem zagościły również na polskich uniwersytetach.

Od samego początku były one reklamowane jako tani i wygodny sposób oceny nauczania, mechanizm wzrostu satysfakcji studentów i efektywności akademickiej. Z drugiej strony spotkały się one z krytyką środowisk akademickich, której osią było kwestionowanie kwalifikacji studentów do oceny wykładowców i procesu nauczania. Brak studenckich kompetencji do oceny wykładowców, jak również wpływ wielu czynników zarówno o charakterze psychologicznym, jak i systemowo-organizacyjnym na przekłamania i niską jakość ocen studenckich, potwierdziły liczne badania naukowe.

W publikacji z 2020 roku Unbiased, Reliable and Valid Student Evaluations Can Still Be Unfair Justin Esarey i Natalie Valdes, stosując komputerową symulację, wykazali, że gdyby nawet korelacja pomiędzy SETE a jakością nauczania była tak wysoka, jak kiedykolwiek wykazały badania empiryczne (0,43 metabadania z 1983 roku, które później wielokrotnie były kwestionowane), pozostaje duża różnica w wynikach, która nie pozwala na wiarygodną identyfikację najlepszego nauczyciela w porównaniu parami. Autorzy zauważają, że wykorzystywanie nieprawidłowych, niewiarygodnych ocen studentów w decyzjach kadrowych jest szkodliwe i dla studentów, i dla wykładowców. Co gorsza, opinie te mogą stawiać w niekorzystnej sytuacji wykładowców ocenianych przez mało reprezentatywne grupy lub prowadzących niepopularne obowiązkowe kursy.

Wątpliwości co do wiarygodności i rzetelności ocen studenckich wynikają z następujących zjawisk:

  • skupiania się niektórych studentów na przyjemności, a nie na nauce;
  • wypełniania części ankiet przez studentów, którzy nie uczestniczyli w zajęciach;
  • nieuczciwości studentów i prezentowania skrajnych poglądów, których nawet niewielka liczba może istotnie wpływać na ocenę. Ankiety internetowe „zachęcają niezadowolonych do wyładowywania emocji”;
  • wpływu otrzymanych ocen na opinie studentów.

Ponadto badania sugerują, że odpowiedzi w ankietach internetowych są niższe niż w tradycyjnych. Neoliberalne podejście do uniwersytetów zmienia punkt ciężkości z uczenia studentów na zapewnianie satysfakcji studentom. Badanie satysfakcji studentów może przekształcić się w badanie, w jakim stopniu ich oczekiwania zostały spełnione. Przy czym oczekiwania różnych grup studenckich mogą się diametralnie różnić. Spełniając oczekiwania np. najambitniejszych studentów, wykładowca naraża się na negatywne oceny tych, którzy oczekują tylko łatwego zaliczenia. Przypomina to sytuację, gdy jednemu pracownikowi wydaje polecenia wielu przełożonych, a są one czasami wzajemnie sprzeczne. Nie dostarcza to żadnej informacji zwrotnej o tym, jak można ulepszyć nauczanie.

W badaniach wyraża się wątpliwości, że studenci w mało dojrzały sposób rozumieją nauczanie i są mało kompetentni do jego oceny. Linet Arthur z Oxford Brookes University, stosując metodę case study, badał, w jakim stopniu odpowiedzi udzielone w SETE odzwierciedlały poglądy studentów i wykazał, że nie odzwierciedlają dokładnie poglądów. Na przykład jeden student stwierdził, że przyznawał tylko najwyższe lub najniższe oceny, inny orzekł, że niechętnie dawał niskie oceny. Podobną analizę case study przeprowadzili Charles Emery, Tracy Kramer i Robert Tian z USA. Wykładowcy, który przychodził pięć minut przed zajęciami i nigdy nie opuścił zajęć, studenci z jednej grupy przyznali średnią ocenę 4,46 w pięciostopniowej skali a w innej grupie 4,04, podczas gdy średnia dla całego college’u wynosiła 4,76. Podobnie niezrozumiałe wyniki uzyskano pod względem dostępności wykładowcy, sprawiedliwości oceniania i innych aspektów.

Upowszechnienie SETE przyczynia się do erozji profesjonalizmu wyrażanego poprzez osądy oparte na zasadach i złożone rozumienie wynikające z doświadczenia, i promuje „performatywność” skupioną na osiąganiu celów zapisanych w sylabusach, rozporządzeniach czy oczekiwaniach władz. Rola naukowców jako wewnętrznie zmotywowanych samodzielnie zarządzanych indywidualistów została zastąpiona przez „tyranię wskaźników”.

Reguła wzajemności

Popularyzowanie na uczelniach kultury „oceń swojego wykładowcę” rodzi postawy roszczeniowe i nie poprawia jakości nauczania. Daje również nieuczciwym studentom narzędzie do karania (zemsty) za niską ocenę lub krytykę zachowań. Gdy w trakcie sprawdzania obecności na listę wpisano więcej osób niż było na sali, nie uznałem listy i zwróciłem studentom uwagę, że oszukując mnie, działają na własną szkodę, gdyż lista ma premiować uczęszczających na zajęcia, w ankiecie napisano: „zła atmosfera na zajęciach”. Gdy na pierwszych zajęciach zaprezentowałem efekt Dunninga-Krugera pokazujący, że osoby posiadające małą wiedzę prezentują bardzo wysoką pewność siebie i przestrzegałem, aby nie kończyli nauki na tym etapie, w ankiecie pojawił się komentarz: „Pierwszy wykład w większości poświęcony na pokazanie, że student jest głupi”. Gdy wspomniałem, że w marketingu istniało powiedzenie, iż „sex sprzeda wszystko”, w ankiecie przeczytałem: „na zajęciach potrafił powiedzieć, że seksem w życiu się wszystko osiągnie”.

Praktyka oceniania wykładowców przez studentów negatywnie wpływa na skuteczność nauczania również poprzez oddziaływanie na zachowania wykładowców, skłaniając ich do wykorzystywania reguły wzajemności. Zgodnie z teorią, wzajemność to reakcja behawioralna na postrzeganą życzliwość. Profesorowie jako „ludzie racjonalni” mogą oddziaływać na studenckie oceny, prezentując życzliwe intencje i konsekwencje w oczekiwaniu tego samego od studentów przy SETE. Może to podnieść wyniki studenckich ankiet, lecz negatywnie wpływać na skuteczność nauczania.

Wzajemność może występować w pięciu formach. Trzy należące do grupy życzliwych intencji to: styl nauczania, wymagania dotyczące obecności, sposób realizacji, oraz dwie należące do grupy życzliwych konsekwencji to: ocenianie studentów oraz trudność kursu. Styl nauczania pokazuje bezpośrednio intencje profesora, czy chce on zachowywać się uprzejmie i dobiera formę, która uatrakcyjnia zajęcia. Aby przypodobać się studentom, wykładowca może poluzować wymóg obecności na zajęciach. Sposób realizacji zawiera zajęcia w sali lub online. Łagodne ocenianie i wstawianie zbyt dużej liczby najwyższych ocen prowadzą do ich inflacji, osłabiając zarówno siłę wyróżniającą, jak i dyskryminującą ocen. Ostatnią formą wzajemności należącą do miłych konsekwencji jest trudność kursu. Studenci wybierają łatwiejsze kursy, które zwiększają prawdopodobieństwo uzyskania wysokiej oceny przy niższych nakładach nauki.

Jibo He i inni w artykule Reciprocity in college teaching: a big data study based on online student evaluation of 919,750 professors wykazali, że w nauczaniu występuje wzajemność. Szczególnie silna jest ona w stylu nauczania oraz ocenianiu studentów i kwestii trudności kursu (w tej ostatniej korelacja jest ujemna). O ile dbałość o atrakcyjność przekazu, koncentrowanie się na studencie są zjawiskami pozytywnymi, o tyle korelacja pomiędzy ocenami studentów a ocenami SETE i ujemna korelacja pomiędzy trudnością kursu a SETE prowadzą do spadku efektywności nauczania i degradacji zajęć. Występowanie wzajemności prowadzi do przesunięcia celów. Wykładowcy mogą przyjmować za ostateczny cel nauczania uzyskanie dobrej oceny SETE, a nie rzeczywistą skuteczność nauczania. Koncentrują się na aktywnościach, które skłonią studentów do wystawiania wysokich ocen SETE bez względu na ich negatywny wpływ na jakość nauczania. W konsekwencji wykładowcy z najwyższymi ocenami są często kiepskimi nauczycielami, a ci z najniższymi są często lepsi od typowego wykładowcy.

W polskich warunkach wzajemność można zaobserwować również na płaszczyźnie wyboru władz uczelni. Studenci w tej sytuacji są nie tylko traktowani jako klienci, ale są również wyborcami mającymi realny wpływ na wybór władz. W związku z tym kandydaci ubiegający się o stanowiska we władzach uczelni prezentują życzliwe intencje w zakresie pobłażania niewłaściwym zachowaniom studenckim czy spełnianiu ich nadmiernych i nieuzasadnionych roszczeń, w tym również w stosunku do wykładowców, w zamian oczekując ich przychylności w trakcie wyborów.

Jeden obraźliwy i niesprawiedliwy wpis

Osobnym problemem są pojawiające się patologie związane z SETE, a w szczególności zjawisko „hejtu”. Internetowa forma SETE szczególnie mu sprzyja. Bardzo niekorzystnie oddziałuje to na wykładowców, zniechęcając ich do zaangażowania i wysiłku. Nawet jeden obraźliwy i niesprawiedliwy wpis może sprawić, że wykładowca straci szacunek do wszystkich studentów. Studenci na ogół nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielki mają wpływ na sposób prowadzenia zajęć i zaangażowanie wykładowcy. Dobra grupa zainteresowana zajęciami uskrzydla wykładowców. Pasywna, opryskliwa i niezainteresowana potrafi zgasić największego pasjonata. Wielokrotnie obserwowałem szok, jaki przeżywali młodzi doktoranci, gdy pierwszy raz stanęli po drugiej stronie katedry i spojrzeli na studentów z innej perspektywy.

Podzielam pogląd, że studentów nie można traktować jak klientów uniwersytetu, gdyż aktywnie uczestniczą w procesie nauczania, jak również dlatego, że skutki ich nauczania ujawnią się dopiero w długiej perspektywie, podczas gdy ich oceny stawiane wykładowcom zdeterminowane są bieżącymi problemami. Należy zachować alternatywne standardy, jakie dominowały przed neoliberalizmem. Zgodnie z nimi studenta należy postrzegać raczej jako produkt procesu nauczania, a nie klienta. Ostatecznym klientem jest gospodarka/społeczeństwo. Nie oznacza to, że należy zrezygnować z ankiet. Istotny jest kontekst i sposób korzystania z nich. Zachęcanie studentów do dzielenia się refleksjami na temat zajęć może dostarczyć informacji, jak poprawić efektywność nauczania, o ile nie będą one nacechowane władzą studenta wobec wykładowcy i wynikającym z tego oczekiwaniem bezwzględnego spełniania ich sugestii i zastrzeżeń.

Ważny jest także sposób korzystania z ankiet przez władze uczelni. W swojej długiej karierze wykładowcy oceniany byłem przez studentów prawie zawsze. Doświadczyłem generalnie trzech podejść do wyciągania wniosków z ankiet. Pierwsze polegało na uwzględnianiu tylko liczby najwyższych wskazań, przy założeniu, że są one najbardziej wiarygodne. Przy tego typu ocenianiu wielokrotnie udawało mi się zdobywać tytuł najlepszego lub wysoko ocenianego wykładowcy. Drugie podejście polegało na eksponowaniu tylko negatywnych komentarzy. Przy tym podejściu stawiany byłem do raportu i musiałem się tłumaczyć, dlaczego niektórzy studenci tak źle o mnie napisali. Trzecie podejście, chyba najpospolitsze, polegało na pokazywaniu średniej z ocen. Rodziło ono najmniej emocji, gdyż było słabo wyróżniające. Średnie ocen wykładowców były zbliżone ze względu na różne kryteria, jakie stosowali studenci. Uważam, że najwięcej wiarygodnych informacji o odbiorze zajęć można otrzymać z komentarzy na forach studenckich. Studenci nie są tam zmotywowani władzą karania wykładowcy, lecz bezinteresowną chęcią podzielenia się z innymi studentami informacją o wykładowy i kursie. Ujawniają przy tym swoje oczekiwania wobec wykładowcy, co pozwala na selekcję konstruktywnych komentarzy.

prof. Tadeusz Dudycz

Wydział Zarządzania Politechniki Wrocławskiej

Tytuł artykułu wzięty z komentarza w ankiecie studenckiej dotyczącej zajęć prowadzonych przez autora

 

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~AS 06.04.2024 13:36

    Autor słusznie zauważył, że dochodzi do wynaturzenia wpisów i oceny ankiet. Przy wyborach Rektora w Opolu, studenci (stanowią 20% elektorów) postanowili na tydzień przed wyborami powiadomić, że wszyscy zagłosują na jednego kandydata. Oprócz złamania zasady niejawności wyborów, presji grupy, że nie można samodzielnie zdecydować, zapewne także funkcjonuje tutaj zasada wzajemności jak w ankietach o których auto pisze. Na forach studenckich inaczej to jest nazywane oraz jest prawdą, że anonimowe wpisy są skrajne, jednak wirtualnych narzędzi będzie przybywać, być może kilka w czasie semestru.

  • ~ZF 29.03.2024 12:09

    Niestety tak właśnie jest: ankiety jako forma zemsty za oceny oraz obraźliwe, nieprawdziwe komentarze. Studenci nie dorośli do takiej formy wypowiedzi.