Aktualności
Życie akademickie
06 Kwietnia
Źródło: Shutterstock
Opublikowano: 2023-04-06

Rzecznicy prasowi – jak zmienia się ich rola i funkcja na uczelniach?

Po co nam rzecznicy prasowi? – pytano nieco prowokacyjnie jeszcze dekadę temu, przekonując, że to funkcja z minionej epoki. Jak sprawujący ją na uczelniach dostosowali się do nowej ery komunikacji?

Praca rzecznika prasowego, nie tylko na uczelniach, przypomina stąpanie po polu minowym i nieprzypadkowo funkcję tę porównuje się często do zawodu sapera. Bywa, że także do sędziego piłkarskiego. Nie, nie chodzi o to, by być rozjemcą. Bardziej o to, żeby wykonywać swoją pracę bez szkody dla widowiska: im mniej cię widać, im mniej się o tobie mówi, tym lepiej. Ale jest też inna metafora, kto wie, czy nie najtrafniej oddająca ducha obecnych czasów.

Może zdarzyć się tak, że długo nie dzieje się nic, więc rzecznik jest niedostrzegany. Ten stan względnego spokoju ulega radykalnej przemianie, gdy wybucha „pożar”, wtedy nikt już nie kwestionuje potrzeb komunikacyjnych, do wypełniania których deleguje się właśnie jego. Staje się wtedy strażakiem – mówi Anna Kiryjow-Radzka, prezes Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom”.

W minionych latach „pożarów” na uczelniach nie brakowało. Wyzwaniem stała się także pandemia i wszystko co wokół niej. Koronawirus pozostawił po sobie wiele śladów. Również od strony czysto technicznej. Gdy na kampusach zabrakło studentów, działania związane z komunikacją przeniesiono do sieci. Zmianie uległy też formy przekazu treści wysyłanych dziennikarzom: dodawano zmontowane nagrania dźwiękowe czy wideo. Kiedyś nie do pomyślenia były autonagrania na dyktafon dla radia czy przez Skype’a dla telewizji, a następnie wysyłanie przez rzecznika gotowych plików do redakcji. Teraz stały się standardem.

Hybryda weszła na stałe, nie ma od tego ucieczki, to zbyt wygodne i efektywne dla mediów – zauważa Paweł Śpiechowicz, od 2017 roku rzecznik Uniwersytetu Łódzkiego.

Dla świata akademickiego ten czas był nade wszystko okazją do pokazania potencjału naukowego. Zabiegano przecież nie tylko o głos wirusologów, biologów czy epidemiologów, ale i psychologów, socjologów, specjalistów od modeli matematycznych. O wiele większa niż dotąd ekspozycja uczelni w mediach, zwłaszcza na początku, była dla rzeczników egzaminem ze sprawności działania. Przyznają, że musieli przeformułować swoje dotychczasowe działania. Liczyła się już nie tylko szybkość reagowania na zaskakujące sytuacje, ale także zaproponowanie
dziennikarzom atrakcyjnych tematów powiązanych z pandemią oraz ciekawie mówiących ekspertów. Szczególną
rolę miały do odegrania uczelnie medyczne.

W takim gorącym czasie nikt nie podważał roli rzecznika. Kto niby miał go zastąpić? Jednak dekadę temu, gdy o pandemii nikt jeszcze nie myślał, Eryk Mistewicz, znany specjalista od strategii komunikacyjnych, postawił pytanie: po co nam rzecznik prasowy? Dla ścisłości wyjaśnijmy, że nie tyle chodziło mu o samą profesję jako taką, lecz o to, co się za nią kryje. Dowodził, że wobec zaniku kontrolnej roli mediów, pośrednicy, którzy stanowią bramkę między szefem, liderem, prezesem a dziennikarzami, swoje zadanie wypełnili i mogą odejść. Kończy się świat, w którym jedyną czynnością związaną z pełnioną funkcją jest odpowiadanie na pytania – wieszczył z przekonaniem. Nie pisał nic o uczelniach, ale z łatwością i do nich można było odnieść postawioną diagnozę. Nadchodząca nowa era komunikacji wymusiła retusz także rektorskich „ust”…

Więcej o tym, jak zmieniła się rola i funkcja rzecznika prasowego na uczelniach, w ostatnim numerze „Forum Akademickiego”.

MK

Dyskusja (0 komentarzy)