|
Czasem, zapominając na chwilę o sprawach codziennych, przystajemy i podnosimy oczy, by spojrzeć wyżej, ponad horyzont. Jeżeli niebo jest bezchmurne, wzrok nasz napotka gwiazdy. W dzień zobaczymy tylko tę jedną, najbliższą nam – jej światło nie pozwoli dostrzec innych. W nocy dostrzeżemy ich tysiące. Nieodparcie cisną się wtedy do głowy pytania o naturę otaczającej nas rzeczywistości.
Przez wieki człowiekowi wydawało się, że nie ma nic bardziej oczywistego niż to, że nazajutrz, jak każdego dnia, słońce wzejdzie na wschodzie, a zajdzie na zachodzie. Świat wydawał się czymś stałym, skończonym, niezmiennym. Jednak w miarę poznawania praw rządzących przyrodą to przekonanie zamieniało się w przeświadczenie, że taki splot okoliczności, jaki wydarzył się na Ziemi i pozwolił zaistnieć życiu, jest na tyle niezwykły, że graniczy niemal z cudem (lub jest cudem). Dziś, dzięki rewolucji w dziedzinie poznania praw rządzących materią, jaka dokonała się zwłaszcza przez ostatnie kilkadziesiąt lat i nadal dokonuje się na naszych oczach, wiedza, którą dysponujemy na ten temat, jest nieporównanie większa. Swoją drogą, szacuje się, że na całym świecie pracuje dziś tylu naukowców, ilu żyło w całej historii cywilizacji, więc ogrom wiedzy nie jest niczym aż tak niezwykłym.
Ale ta nasza wiedza nie jest, niestety, pełna. Nadal nie potrafimy wyjaśnić wielu kwestii podstawowych, poczynając od spójności wielkich teorii opisujących świat materii i poszukiwaniu tzw. teorii wszystkiego. Nadal poszukujemy 90 proc. tworzącej wszechświat niewidocznej materii, zwanej materią ciemną, której istnienie podejrzewamy, a której, jak na razie, nie jesteśmy w stanie ani odnaleźć, ani nawet odgadnąć jej charakteru. Nie znamy też odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące początku, czyli Wielkiego Wybuchu i, paradoksalnie, tego, co mogło być przed nim (choć, jak twierdzą niektórzy, to już przesada). O tym, co interesującego wydarzyło się 3 minuty i 46 sekund po nim, wiemy – a raczej z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać.
W naszym narodowym charakterze leży chęć wyjątkowości – chcielibyśmy być „pawiem narodów i papugą”, jak pisał wieszcz. Taki drugi naród wybrany. I oto okazuje się, że Polak potrafi. Prof. Aleksander Wolszczan jest odkrywcą pierwszych, poza naszym własnym układem, planet w kosmosie. Jego osiągnięcie zostało uznane za jedno z najbardziej znaczących odkryć naukowych wszystkich czasów. Uczony znalazł się w ten sposób w towarzystwie Mikołaja Kopernika. To swego rodzaju klamra, bo prof. Wolszczan, choć dziś jest obywatelem świata, ukończył uniwersytet w Toruniu, nazwany imieniem wielkiego astronoma, i pracuje w nim do dziś.
Andrzej Świć |