|
|
|
Od kotów moglibyśmy się nauczyć sposobów Piotr Kieraciński
Wszystkie nasze koty zostały gdzieś znalezione – mówi prof. Andrzej Mulak. Starsza kocica to Rozamunda (imię zająca z bajek tv). Jest ona pierwszym kotem w tym domu, ma już 14 lat. Dzieci państwa Mulaków znalazły ją jako maleńkie kocię o niebieskich oczach. Wszyscy byli zachwyceni. – Musieliśmy ją wziąć. Nie było dyskusji – wspomina prof. Mulak. Imię Mongo (od skośnych oczu) dla młodszego kota, przywiezionego z okolic Ustki, wymyślił syn. Teraz Mongo skrada się ostrożnie do leżącego na stole aparatu fotograficznego z dużą lampą błyskową. Najpierw trąca łapką lampę. Potem zagląda do obiektywu, by w końcu zainteresować się skórzanym paskiem. – Od kotów moglibyśmy się nauczyć sposobów obserwacji świata – mówi pani Grażyna Mulak. Mongo jest niezwykle ciekawski, bardzo interesuje się hydrauliką. Wchodzi do wanny i nasłuchuje, poznaje wszystkie odgłosy, które dochodzą z rur. Godzinami potrafi przypatrywać się kapiącym z kranu kroplom wody. Kiedyś wpadł do wanny z ciepłą wodą. Skakał po całym domu i otrząsał się. Wszystko było mokre. Sprzątania po kotach jest sporo, ale państwo Mulakowie znoszą to cierpliwie. Radość, jaką sprawia im obserwowanie kocich harców, wynagradza pracę poświęconą na wychowywanie pupili. – Traktujemy je jak członków rodziny – mówi pan Andrzej. – Mongo interesuje się geometrią – żartuje pani Grażyna. – Każda figura, która zawiera liczbę „pi”, momentalnie staje się przedmiotem jego zainteresowania. Okrągłe przedmioty kot strąca na podłogę, dlatego trzeba uważać, aby nie zostawić na wierzchu np. świeżych jajek. Państwo Mulakowie przyzwyczaili się też do noszenia okularów ze śladami kocich zębów oraz do szukania pochowanych przez Mongo rzeczy. Kiedyś cała rodzina szukała korków do wanny i zlewu, które kot pozbierał z całego domu i schował za lodówką. Zwierzak jest też specjalistą od zegarków. – Zawsze wie, gdzie jest mój zegarek – stwierdza pani Grażyna. – W domu żona jest uważana przez koty za numer jeden – mówi gospodarz. Koty faworyzują pewne osoby. Roza zawsze siada na kolanach pani domu. – Kot nie przyjdzie do mnie, gdy jestem zdenerwowana. Wyczuwa nastroje – konstatuje pani Grażyna. Mongo jest dużo młodszy od Rozy i bardzo żywiołowy. Gdy zbyt nachalnie domaga się od kocicy udziału w zabawie, ta potrafi mu solidnie przyłożyć. Konkurują też o względy domowników. Gdy Mongo zajmie miejsce do spania w nogach gospodarzy, Roza ostentacyjnie wynosi się do innego pokoju. Gdy pani Grażyna nałoży jedzenie obu kotom, Mongo zawsze woli jeść z miski Rozy i na odwrót. – Dlaczego hodujecie Państwo koty, a nie psy? – pytam. – Wolimy koty – odpowiadają zgodnie państwo Mulakowie. Z psami jest więcej zachodu, trzeba z nimi wychodzić na spacery, a w przypadku kotów ten problem odpada. Kota nie da się zabrać na spacer. – Koty mają genialne możliwości zdejmowania wszelkich uprzęży – mówi prof. Mulak. – Kiedyś próbowaliśmy zabrać Rozę w specjalnych szeleczkach nad morze, aby pokazać jej plażę. Po pierwszych stu metrach wyrwała się z uprzęży i uciekła obrażona. Kropka, Myszka i PrzecinekNadmorskie przygody państwa Mulaków z kotami mają długą historię. Wszystkie trudno przytoczyć. Kiedyś znaleźli gniazdo z małymi kociakami, mordowanymi przez wiejskie psy. Przenieśli trzy ocalałe kotki do starego trabanta, stojącego za gospodarstwem. Codziennie przynosili im jedzenie. Po pewnym czasie kociaki, Kropka, Myszka i Przecinek, przyzwyczaiły się do przypadkowych opiekunów. – Żeby pan widział, jak one wodziły zza szyby łebkami za człowiekiem przynoszącym im jedzenie – z rozrzewnieniem wspomina Andrzej Mulak. Miesiąc minął szybko i trzeba było wracać do Wrocławia. Zdecydowano zabrać kocięta. Przygotowano dla nich klatki w pudłach po pomarańczach. Wytrzymały około trzech kilometrów. Następne, udoskonalone klatki, kocięta pokonały po 17 kilometrach. Dopiero trzecia konstrukcja dotrwała do Wrocławia. – Kocięta zrobiły karierę towarzyską – mówi pan Andrzej. – Trafiły do dobrych domów w okolicach Namysłowa. Na zakończenie spotkania staramy się zrobić rodzinny portret państwa Mulaków z kotami. Te najwyraźniej nie są zainteresowane pozowaniem. W końcu Roza i Mongo lądują na rękach właścicieli. |
|
|