Poprzedni Następny

 

Czytelnia czasopism

Obchody 600-lecia odnowienia Akademii Krakowskiej były niewątpliwie najmocniejszym akcentem tegorocznej inauguracji roku akademickiego. Ale chlubna przeszłość nie jest jedynym atutem najstarszego polskiego uniwersytetu.

Korzenie nowoczesności

Tradycja jest niezbędnym i trwałym fundamentem funkcjonowania uczelni. Szacowny jubileusz stał się jednak okazją nie tylko do zasłużonego świętowania, lecz także do promowania współczesnych osiągnięć uniwersytetu i zadbania o jego przyszłość. Ten jubileusz wprowadza najstarszą polską uczelnię w nową epokę i stąd slogan, którym się posługujemy: Nasza przyszłość ma dobre tradycje - mówi dr Wojciech Marchwica, dyrektor Biura Jubileuszowego UJ, w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi UJ "Alma Mater" (nr 24/2000). - Większość działań promocyjnych, organizacyjnych ma pomóc w budowaniu nowego wizerunku uniwersytetu jako uczelni nowoczesnej i otwartej na świat. (...) Jubileusz to przede wszystkim (...) możliwość przedstawienia jej potencjału i szukania partnerów do wspólnych działań w przyszłości. Dyrektor wymienia wiele z podjętych przez Biuro Jubileuszowe działań promocyjnych. Ale - jak pisze - najważniejszym pomnikiem jubileuszu będą budynki Trzeciego Kampusu.
To duma władz uczelni, ale nie oznacza, że myśli się jedynie o infrastrukturze: Zmienia się także sytuacja uczelni w związku z powstawaniem i rozwojem uczelni prywatnych. Coraz częściej nie wystarcza już nasze wewnętrzne przekonanie o wysokim poziomie uczelni. Konieczne staje się szybkie informowanie o potencjale uniwersytetu, jego dokonaniach i planach. Dobrze to wróży przyszłości UJ.

misja

Z kolei największy polski uniwersytet dorobił się nareszcie czasopisma z prawdziwego zdarzenia. Kwartalnik "Uniwersytet Warszawski" ukazuje się od połowy bieżącego roku, a jego numer drugi przynosi obszerny tekst prof. Piotra Węgleńskiego, rektora tej uczelni, kreślący Strategię rozwoju Uniwersytetu Warszawskiego i proponowane zmiany organizacyjne w latach 2000-2009. Jakość kształcenia, wysoki poziom nauczania coraz większej liczby studentów to punkt wyjścia rozważań rektora. Według niego, do zadań władz centralnych uniwersytetu należy formułowanie standardów obowiązujących kadrę i studentów, zgodnych z ustaleniami państw Unii Europejskiej. Nie zwalnia to jednak wydziałów od określania kierunków badań naukowych oraz liczby studentów kształconych na poszczególnych etapach nauczania. Szczególny nacisk położony został na znaczace zwiększenie liczby doktorantów. Oczywiście, zależy to od utrzymania konkurencyjności UW, tzn. zapewnienia dobrych warunków studiowania i odpowiedniej oferty programowej. Jest oczywistym, że należy dążyć raczej do rozszerzania niż zawężania oferty Uniwersytetu. Jednocześnie widać wyraźnie, że na niektóre oferowane przez nas kierunki istnieje bardzo wyraźny popyt. Popyt ten najczęściej ma swoje racjonalne podstawy i wynika z na ogół racjonalnego rozeznania naszych studentów co do wartości rynkowej określonego dyplomu i co do wagi perspektyw danej dziedziny nauki we współczesnym świecie - czytamy.
Ważnym elementem programowego tekstu rektora UW jest projekt reorganizacji struktury uniwersytetu poprzez stworzenie dużych i silnych wydziałów, rozbudowy infrastruktury uczelni (podane są konkretne zamierzenia, łącznie z przewidywanymi datami ich realizacji, w tym także plany stworzenia nowych filii, które zbliżyłyby młodzież z prowincjonalnych miast do stołecznej uczelni) i jej uporządkowania wokół trzech istniejących kampusów, zwrócenia ogromnej uwagi na warunki socjalne studentów, a także możliwość uprawiania przez nich sportu oraz spędzania wolnego czasu.
Plany są ambitne. Władze UW mierzą siły na zamiary.

Przed orkiestrę

Nową gazetę ma również Politechnika Białostocka. Pierwszy numer "Życia Politechniki" nosi datę wrześniową, a znajdujemy w nim m.in. rozmowę z prof. Andrzejem Królikowskim, dyrektorem Instytutu Inżynierii Środowiska i Rolnictwa w PB, dotyczącą głównie problemu mistrza i ucznia w szkole wyższej.
Istota relacji mistrz-uczeń powinna polegać na tym, że jeżeli mam pod swoją opieką formalną czy nieformalną młodych ludzi, to jestem zobligowany do dbania o ich rozwój naukowy, ale na zasadzie naczyń połączonych, moje sugestie czy propozycje muszą trafiać na właściwy grunt - mówi prof. Królikowski. Mistrz nie musi być nieomylny. Trzeba w sobie wyrobić nawyk przyznawania się do błędów, nawet studentom. Myślę, że to ujmy nie przynosi, natomiast większą ujmę, w moim przekonaniu, przyniosłoby nieprzyznanie się do czegoś, co potem i tak wyjdzie na jaw. Wtedy traci się wiarygodność.
Następują rozmaite przykłady na funkcjonowanie tego układu współcześnie, a kończy się to wszystko niezbyt optymistycznie: (...) w wielu uczelniach, zwłaszcza większych, (...) wytwarza się pewnego rodzaju hierarchia, która jest przestrzegana i nie można wyskoczyć, jak to się ładnie mówi, przed orkiestrę. (...) trzeba znaleźć taki moment, by podopiecznemu, który już uzyskał oba stopnie naukowe, a nawet może tytuł profesora, dać odczuć, że oto jest już wyzwolony (...) to znaczy przestać odpowiadać za jego osiągnięcia naukowe, przypisywać je częściowo sobie, ten moment, gdy właściwie jego osiągnięcia są już tylko jego osiągnięciami. To smutne, bo przypomina, że w uczelniach nadal obowiązuje tzw. kolejność dziobania.

(erem)

Uwagi.