|
|
|
Kartki z dziejów nauki w Polsce (15) Piotr H?bner Korporacje zajmują – jako formy organizacji życia społecznego – miejsce pośrednie między zrzeszeniami a instytucjami. Ich domeną jest samorządność, łączona z obligatoryjnością udziału. Totalny charakter korporacji podkreśla nie tylko nazwa, lecz i uformowana historycznie praktyka działania. Mają łączyć jednostki w jedno ciało – ideowo i organizacyjnie. W nauce akademickiej miały fundamentalne znaczenie – do XIX wieku uniwersytety nie były instytucjami, lecz właśnie korporacjami. Szczególną formą korporacji – już przez sam pluralizm – stały się od XIX wieku organizacje studenckie. Jak podaje „Rzeczpospolita Akademicka” (1923), korporacje studenckie cechowały się ścisłą karnością organizacyjną, towarzyskim zżyciem członków, specyficzną budową organizacji (podział członków na kategorie: kandydatów, rzeczywistych, filistrów), naciskiem położonym na uzewnętrznienie łączności korporacyjnej (barwy i godła), wreszcie szczególnym uwzględnieniem zasad postępowania, zgodnego z przepisami honoru korporacyjnego. Korporacje te nie podlegały przepisom policyjnym dotyczącym stowarzyszeń i zebrań, lecz były nadzorowane przez władze danej uczelni (zatwierdzanie statutu, wyznaczanie kuratora). W 1921 roku powstał Związek Polskich Korporacyj Akademickich – z zamiarem przeciwstawienia się wszystkim prądom i dążeniom, które ponad interesy Narodu i Państwa, jako całości, wynosić pragną interesy osobiste, partyjne, klasowe. Widziano też niebezpieczeństwo obcych żywiołów, zagrażających jednolitości narodowego charakteru. Dogłębniej kwestie te prezentował Bronisław Wróblewski w broszurze Ideologia korporacyj akademickich (1928), wskazując przy tym, iż w odbiorze społecznym postrzega się korporacje studenckie także w kategoriach „ludzi bawiących się”, „pijaków”, „pojedynkowiczów” czy „paniczyków”. W tym okresie w skład Związku wchodziło 59 korporacji, liczących ogółem około dwa i pół tysiąca członków i w podobnej liczbie – filistrów. Koordynacji działań służyły też działające w poszczególnych ośrodkach akademickich koła międzykorporacyjne. Działały jednak także korporacje nie wchodzące do Związku. Znakiem epoki był narastający proces uzewnętrzniania działalności korporacji – ze sfery prywatnej wkraczały do sfery publicznej, tworząc swoiste grupy nacisku. Prezes Związku Jerzy Czerwiński wskazywał, iż wolność życia studenckiego należy, wraz z wolnością nauki i wolnością nauczania, do fundamentów ogólnej wolności akademickiej. Życie pokazało, iż korzystanie z wolności w korporacjach łączy się nie tylko z paradoksem wewnątrzorganizacyjnego przymusu, ale też z wynaturzeniami działań zewnętrznych. Feliks Teodor Widy wskazywał (Prądy ideowe w Rzeczypospolitej Akademickiej, 1930) na widoczne w korporacjach studenckich „przykre przeżytki wpływów niemieckich”. Były to organizacje odrywające młodzież od pracy i nigdy nie wygasające zarzewie ulicznych wybryków. Dostrzegał, obok fanatycznych korporantów, ujawniających nienawiść do wszystkiego, co obce, także typ spokojnego, zajętego swą pracą naukową studenta, bądź też niefrasobliwie czas w otoczeniu kolegów spędzającego komilitona. Ten, dzięki kompletnej ignorancji zagadnień politycznych, przy równoczesnej dużej emocjonalności, łatwo idzie na lep skrajnych haseł i demagogicznych wniosków, wygrywających na szerokim poczuciu przynależności narodowej. Po wojnie władze komunistyczne jednakowo potraktowały wszystkie typy korporantów i korporacji – przy wtórze partyjnej propagandy zakazały wszelkiej działalności tych struktur. |
|
|