Wszystkie uczelnie państwowe w Polsce, poza wyższymi szkołami zawodowymi, mają uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora. Z istniejących ok. 100 uczelni magisterskich w sektorze prywatnym takie uprawnienia zdobyły tylko cztery. Potencjał rozwojowy uczelni niepaństwowych wskazuje jednak na to, że będą one coraz częściej dochodziły do pełnej akademickości. Chodzi jednak nie tylko o rozwój kadrowy i badania naukowe, ale także o jasne kryteria i klimat wokół tego procesu.
Uczelnie niepaństwowe 31 grudnia 2003 zatrudniały w pełnym wymiarze czasu pracy ponad 4 tys. profesorów i prawie 3 tys. adiunktów. Dane te nie odzwierciedlają istniejącego stanu rzeczy, ponieważ wielu nauczycieli pracuje w ramach umowy o dzieło. Uczelnie magisterskie na tzw. II poziomie kształcenia zatrudniają profesorów na pierwszym etacie. Jest to podstawowy wymóg do prowadzenia studiów magisterskich. Zatrudnienie w uczelniach państwowych charakteryzuje się dużą stabilnością. Mobilność profesorów pojawia się dopiero po siedemdziesiątce, bo do tego wieku mogą oni pozostawać w uczelniach państwowych. To ustawowy przywilej, a nie ograniczenie wiekowe. Pomimo tych trudności coraz częściej w uczelniach niepaństwowych pojawiają się stosunkowo młodzi doktorzy habilitowani i doktorzy wykształceni także kosztem tych uczelni.
Z jakich źródeł powinny być finansowane badania w uczelniach niepaństwowych? Z czesnego studentów? Z budżetu państwa w zasadzie nie finansuje się badań naukowych w uczelniach niepaństwowych. W roku 2003 szkoły niepaństwowe otrzymały z budżetu państwa 0,1 proc. środków na badania statutowe, a uczelnie państwowe - 99,9 proc. Podobnie było z dotacjami na badania własne. Pomimo to uczelnie niepaństwowe przeznaczają znaczną pulę środków własnych na badania naukowe i publikacje, co nie jest objęte statystyką państwową. Trudno jest konkurować z uczelniami państwowymi, które na badania naukowe otrzymują z budżetu ok. 1 mld zł. W wielu uczelniach prywatnych zakres badań, publikacji, liczba zorganizowanych konferencji, także międzynarodowych, kontakty zagraniczne są jednak, jak na istniejące warunki, imponujące.
Dlaczego w tych samych kwestiach profesorowie często piszą zupełnie odmienne opinie? Opinie mają zawsze pewną dozę subiektywizmu, ale gdy kryteria ich tworzenia są bardzo ogólne, posiadają luki, trudno o opinię jednoznaczną. Wymagania kadrowe przy uzyskiwaniu uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora zostały określone w ustawie z 14 marca 2003 o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Zgodnie z art. 6 ustawy, Uprawnienia do nadawania stopnia doktora może otrzymać jednostka organizacyjna, która zatrudnia w pełnym wymiarze czasu pracy co najmniej 8 osób posiadających tytuł profesora lub stopień doktora habilitowanego, reprezentujących dziedzinę nauki lub dziedzinę sztuki, w której jednostka organizacyjna ma otrzymać uprawnienia. W uchwale Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów z 23 czerwca 2003 zostały określone dziedziny nauki, sztuki i dyscypliny naukowe. Uchwała ta nie precyzuje spraw do końca. W celu wyjaśnienia tej tezy posłużę się dwoma przykładami.
W dziedzinie Nauki ekonomiczne wymieniono trzy dyscypliny: ekonomia, nauki o zarządzaniu, towaroznawstwo. Może powstać pytanie, których profesorów zaliczamy do ekonomii? Czy tych z katedr ekonomii mikro i makro, czy ekonomistów wszystkich specjalności, np.: ekonomii, finansów, ekonometrii, międzynarodowych stosunków gospodarczych itd. Istnieje bowiem 6 kierunków studiów z zakresu ekonomii. W moim przekonaniu, ze wszystkich specjalności, bo wszyscy ekonomiści na studiach uczą się kategorii, praw, modeli i teorii ekonomicznych. Z tego samego zakresu składają egzamin doktorski.
Do jakiej dyscypliny zaliczymy marketing: ekonomii czy zarządzania? Nie może tu być dwuznaczności, bo np. recenzent rozpatrując wniosek z ekonomii nie zaliczy marketingowców do ekonomistów itp. Potrzebna jest zatem dalsza klasyfikacja nauki, a współpraca w tym zakresie KBN, MENiS, PAN i CK jest konieczna, bo w „mętnej wodzie” łatwo o pomyłki, a nawet celowe wypaczenia.
Inny problem dotyczy wyłaniania się nowych dyscyplin naukowych. Czy będą np. doktoraty z gospodarki przestrzennej albo z pielęgniarstwa? Często kwituje się je stwierdzeniem: nie, bo nie ma profesorów z tej dziedziny. Jeżeli nie ma profesorów, to nie ma doktorów, a jeżeli nie będzie doktorów, to nie będzie profesorów. I koło się zamyka. Może to być ogromną przeszkodą w wyodrębnianiu się nowych dyscyplin naukowych, bardzo potrzebnych społeczeństwu, gospodarce i państwu.
Ostatni problem to kwestia procedur. Jednostka ubiegająca się o uprawnienia powinna mieć prawo do wyrażenia swojej opinii na każdym etapie tego procesu. Oczywiście nazwiska recenzentów, do czasu przekazania recenzji, powinny być tajne, aby unikać kontaktów, sugestii itp. Strona powinna jednak mieć prawo zapoznania się z recenzją i złożenia uwag przed podjęciem ostatecznej decyzji przez radę czy komisję. Pomoże to w podjęciu optymalnej decyzji i skłoni recenzentów do zwiększonej odpowiedzialności za to, co piszą.
Uczelnie niepaństwowe od pewnego czasu z szacunkiem podchodzą do procedur wypracowanych przez Państwową Komisję Akredytacyjną. Akredytacja służy bowiem nie tylko kontroli, ale przede wszystkim zaangażowaniu stron w proces doskonalenia jakości kształcenia.
Uzyskiwanie uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora nie tylko nobilituje podstawową jednostkę organizacyjną uczelni, ale tworzy nową jakość życia akademickiego, wyzwala poczucie konieczności doskonalenia dydaktyki i dalszego rozwoju badań naukowych.