W minionym piêtnastoleciu ¼le uposa¿ona kadra akademicka podjê³a dodatkowe zatrudnienie w uczelniach niepañstwowych i komercyjnych strukturach edukacyjnych uczelni pañstwowych. Nauczyciele akademiccy zwiêkszyli wydajno¶æ pracy do dwóch, trzech, a niekiedy nawet kilkunastu etatów, wyra¿onych odpowiedni± wielokrotno¶ci± wykonywanego pensum dydaktycznego. Wieloetatowo¶æ dotknê³a szczególnie mocno samodzielnych pracowników naukowych, doktorów habilitowanych i profesorów zwyczajnych. Burzliwy rozwój szkolnictwa wy¿szego i wymuszenie zatrudnienia samodzielnych pracowników naukowych formalnymi warunkami prowadzenia kierunków studiów w nowych uczelniach, spowodowa³y w pierwszym okresie wykorzystanie wszystkich rezerw, zatrudnienie w uczelniach pracowników naukowych resortowych instytutów naukowo-badawczych i placówek PAN, a pó¼niej - wielokrotne zatrudnienie tych samych osób. Po wieloletniej przerwie pracê podjêli powtórnie zas³u¿eni emeryci.
Pomimo karykaturalnej sytuacji, nie zmieniono w Polsce polityki w zakresie awansu i ¶cie¿ki kariery zawodowej nauczycieli akademickich. Monopolistyczna pozycja samodzielnych pracowników naukowych na rynku edukacyjnym jest dla nich zbyt cenna i atrakcyjna, aby sami z niej zrezygnowali. £atwo by³o i jest zachowaæ tê pozycjê, je¶li reprezentanci tej samej grupy ustalaj± prawa i regu³y gry rynkowej, korzystaj± z przywilejów i uprzywilejowanej pozycji, a równocze¶nie stoj± na stra¿y stanowionego przez siebie prawa.
Do dzi¶ zachowuje siê feudalna struktura kadr nauczycieli akademickich, blokuj±ca rozwój m³odych pokoleñ polskich naukowców i dziel±ca ¶rodowisko na suzerenów i wasali. W publicznych debatach mo¿na pos³ugiwaæ siê przyk³adami nêdznych zarobków nauczycieli akademickich, w rzeczywisto¶ci przyk³adami uposa¿eñ wasali, adiunktów i asystentów. Tymczasem samodzielni pracownicy naukowi, szczególnie ci reprezentuj±cy rynkowe dziedziny nauki, osi±gaj± dzi¶ najwy¿sze w Polsce zarobki, konsumuj±c lwi± czê¶æ dochodów uczelni niepañstwowych i skomercjalizowanych struktur uczelni pañstwowych.
Epoka archaicznych stosunków w ¶rodowisku akademickim powoli dobiega koñca. Feudalny ustrój ¶rodowiska nauczycieli akademickich wszed³ w fazê kryzysu w momencie uzyskania w 2001 r. uprawnieñ do doktoryzowania przez pierwsz± niepañstwow± uczelniê wy¿sz±.
Alarm og³oszony przez monopolistyczn± grupê suzerenów spowodowa³ ustawienie wielu zapór i barier przed dalszymi wnioskami o uprawnienia do doktoryzowania sk³adanymi przez uczelnie niepañstwowe. Do obszaru, w którym mo¿liwe jest kszta³cenie kadr akademickich i wp³ywanie na jej rozwój, przedosta³o siê tylko piêæ uczelni niepañstwowych. Resztê wniosków skutecznie zablokowano.
Kolejne zdarzenia spowodowa³y znacznie powa¿niejsze zagro¿enia dla feudalnego skansenu. Upomniano siê o prawa w³asno¶ci uczelni do opracowañ naukowych i edukacyjnego know-how. Od samodzielnych pracowników naukowych za¿±dano aktywno¶ci naukowej w uczelniach stanowi±cych ich podstawowe miejsce pracy. Rozpoczê³a siê akredytacja poszczególnych kierunków studiów prowadzona we wszystkich uczelniach. Pañstwowa Komisja Akredytacyjna rozpoczê³a proces oceny jako¶ci kszta³cenia, jako¶ci dzia³alno¶ci dydaktycznej uczelni oraz jako¶ci pracy nauczycieli akademickich.
Zdarzeniem zapowiadaj±cym nadchodz±cy koniec feudalnego skansenu by³o wej¶cie Polski do Unii Europejskiej. Teraz musimy ju¿ podejmowaæ wspó³pracê i konkurowaæ z uczelniami wy¿szymi Europy. We wspólnych naukowych i edukacyjnych przedsiêwziêciach liczy siê wiedza, umiejêtno¶ci, znajomo¶æ jêzyków obcych, a tak¿e wiara i konsekwencja w dzia³aniu. Tytu³y i stopnie sytuuj±ce naukowca w monopolistycznej pozycji w lokalnym ¶rodowisku pozostaj± bez znaczenia. Dodatkowo z 25-, 30-letnimi nauczycielami akademickimi z Europy Zachodniej suzereni polskiej nauki i edukacji nie zdo³aj± ju¿ nawi±zaæ kontaktu. Konieczne s± zmiany. Ich zaniechanie pog³êbi kryzys kadr akademickich, zagra¿aj±cy zablokowaniem dalszego rozwoju szkolnictwa wy¿szego w Polsce.
Wyczerpa³a siê ju¿ ca³kowicie formu³a wieloetatowego zatrudnienia samodzielnych pracowników naukowych. Postulowana od dawna jednoetatowo¶æ nauczycieli akademickich, wprowadzona bez systemowego rozwi±zania ca³ego problemu, spowodowaæ mo¿e zamkniêcie znacz±cej czê¶ci dzia³aj±cych dzi¶ nie¼le uczelni. Trudno siê z tym pogodziæ.
Moim zdaniem, nale¿y powa¿nie potraktowaæ proces boloñski i uznaæ za s³uszny podzia³ kszta³cenia na poziomie wy¿szym na trzy stopnie: licencjacki (in¿ynierski), magisterski i doktorski. Trzeba te¿ jak najszybciej zrezygnowaæ z habilitacji, bo dzi¶ stopieñ ten tworzy fundament archaicznych, feudalnych zale¿no¶ci w polskiej nauce i edukacji akademickiej. Nic siê z³ego nie stanie, nie obni¿y siê gwa³townie poziom nauki i poziom kszta³cenia w uczelniach wy¿szych. Polska m³odzie¿ nie jest niedorozwiniêta i pomimo skutecznego blokowania dzi¶ jej rozwoju, w najbli¿szej przysz³o¶ci mog± i powinni zostaæ profesorami najzdolniejsi 30-letni polscy doktorzy, którzy dowiod± swych zdolno¶ci i kompetencji zdaj±c stosowne egzaminy konkursowe przed komisjami powo³anymi przez w³adze wy¿szych uczelni. Mo¿e okazaæ siê, ¿e problemy mia³y charakter sztuczny, wywo³any zachowawczymi instynktami ¶rodowiska, a zwolnienie blokad rozwoju m³odych kadr rozwi±¿e nêkaj±ce uczelnie problemy kadrowe w ci±gu jednego roku.
Dokona siê kolejne przyspieszenie rozwoju szkolnictwa wy¿szego. Najzdolniejsza polska m³odzie¿ pozostanie w kraju. Mo¿liwe bêdzie podwy¿szenie konkurencyjno¶ci polskiej nauki, a w konsekwencji i polskiej gospodarki, zajmuj±cej dzi¶ zaszczytne sze¶ædziesi±te miejsce w skali ¶wiata.
Konieczne s± odwa¿ne decyzje, które powinny byæ zapisane w nowym prawie o szkolnictwie wy¿szym.