Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 5/1998

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

W związku ze zbliżającą się reformą administracyjną kraju wzmogły się działania zmierzające do podniesienia rangi niektórych miast drogą utworzenia uczelni o charakterze akademickim lub nadania takiego statusu istniejącym już szkołom wyższym. O próbach utworzenia uniwersytetu w Olsztynie piszemy w dziale Kronika. Ale chciałbym przytoczyć kilka smakowitych szczegółów z pierwszej ręki.

ALTERNATYWNY PROJEKT

[kwadrans akademicki]"Kwadrans Akademicki", pismo olsztyńskiej WSP, przynosi m.in. informacje (nr 2-3/98 i 4/98) o zamieszaniu, jakie powstało przed powołaniem przez ministra Handkego Zespołu ds. Utworzenia Uniwersytetu w Olsztynie. Najpierw senator Abramski z AWS wyraził zdziwienie fuzją Akademii Rolniczo-Technicznej z WSP i poinformował, że uniwersytet powstanie raczej na bazie ART i Wyższego Seminarium Duchownego. Potem okazało się, że to Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" ART zwróciła się do ministra o akceptację tego egzotycznego połączenia, proponując przy tym włączenie w planowaną strukturę części kadry WSP. Wszystko to działo się w czasie, kiedy od kilku już lat Olsztyńskie Forum Naukowe w pocie czoła pracowało nad umożliwieniem połączenia obu uczelni, które próbowano poróżnić.

Dr Zbigniew Korejwo, z-ca przewodniczącego KZ NSZZ "Solidarność" w ART, prostuje w wywiadzie dla "Kwadransa" powyższe zarzuty i wyjaśnia: Widzimy wejście WSP do uniwersytetu z wszystkimi wydziałami. (...) Nikt nie kwestionuje kwalifikacji pracowników naukowych WSP. (...) Jeżeli natomiast zaistnieje taka potrzeba, to projekt alternatywny, z wydziałem teologicznym włącznie, na którym nam zależy, gotowi jesteśmy opracować.

Tyle ku przestrodze. W Olsztynie nieporozumienia wyjaśniono, istnieje nawet propozycja struktury organizacyjnej przyszłego uniwersytetu. Zainteresowanych odsyłam do kwietniowego "Kwadransa".

IMPACT FACTOR W AWF

[Panorama AWF-u]W poprzednim numerze "Forum" prof. Henryk Grabowski przedstawiał nauki o kulturze fizycznej jako ciągle mało znane. Nr 22/98 "Panoramy AWF-u" z Gdańska przynosi artykuł prof. Jerzego Popinigisa, który zastanawia się, jak wyprowadzić tę sferę badań z naukowego zaścianka i co zrobić, by dyplomy i stopnie naukowe polskich AWF-ów były honorowane za granicą. Na prośbę autora powstała przy UNESCO złożona z zachodnioeuropejskich uczonych komisja, która sformułowała cztery podstawowe wskazówki dla poprawienia sytuacji akademii: 1. AWF-y muszą znaleźć się "w systemie uniwersytetów europejskich"; 2. programy nauczania i sposoby egzaminowania powinny uzyskać akceptację zachodnich ekspertów; 3. dorobek naukowy tych uczelni powinien uzyskać wyższą rangę - należy stosować wobec nich te same kryteria oceny, co w przypadku uniwersytetów UE; 4. należy szybko znaleźć drugi przedmiot, którego mogliby nauczać absolwenci akademii.

Prof. Popinigis twierdzi, że z realizacją dwóch pierwszych i ostatniego z zaprezentowanych postulatów nie powinno być zasadniczych problemów. Trudności nastręczyć może natomiast punkt trzeci, gdyż wymaga zastosowania do oceny dorobku naukowego zupełnie nowych kryteriów, w tym - jak powiada autor - tzw. indeksu cytowań w najbardziej prestiżowych i renomowanych czasopismach naukowych świata. Szansę widzi prof. Popinigis w zdobyczach polskiej biochemii, która, jak twierdzi, ma swą pozycje w naukowym światku Europy. Natomiast pedagogika czy teoretyka sportu zostają w tyle choćby ze względu na miejsce tych dyscyplin w rankingu Science Citation Index. Mimo to, autor sądzi, iż polskie AWF-y mają ogromne możliwości wykazania wysokiego poziomu nauki o kulturze fizycznej w naszym kraju, ale ich nie wykorzystują. Np. dobre albo wręcz doskonałe prace ogłasza się drukiem w czasopismach uczelnianych. Odbiera to uczelniom szansę na wysoki współczynnik impact factor, który nadaje prestiż badanio naukowym w Europie.

Pozazdrościć ambicji...

MOWA ZALEŻNA

[Głos Uczelni]Ktoś musiał wreszcie o tym napisać. Zjawisko znane jest zapewne od dawna wszystkim, którym leżą na sercu sprawy akademickie, ale artykuł Ryszarda Jadczaka w toruńskim "Głosie Uczelni" (nr 5/98) jest chyba jedną z jaskółek czyniących w tej sprawie medialną wiosnę. Sondaże opinii publicznej dotyczące popularności partii politycznych, problem dziury ozonowej i efektu cieplarnianego, zagadnienie szkodliwości masła i margaryny - to tylko nieliczne ze spraw, w których "autorytety" naukowe niejednokrotnie zabierały głos zarówno "za", jak i "przeciw", przytaczając w obu przypadkach masę "wiarygodnych" i "empirycznie sprawdzonych" argumentów.

Miano eksperta zapewne przyjemnie łechce miłość własną uczonego, który daje się skusić na zajęcie stanowiska w sporze ideologicznym czy marketingowym. Sądzi przecież, że docenia się w ten sposób jego naukowy dorobek. Chyba, że cynicznie bierze za to niemałe pieniądze. Naiwność lub interesowność tak samo kompromitują badacza jak niekompetencja - pisze bez ogródek Jadczak. Czy bowiem wynajęty ekspert może zachować wierność naukowemu krytycyzmowi i obiektywizmowi? To przecież oczywiste. Uczony staje się funkcjonariuszem. (...) Następuje instrumentalizacja, ideologizacja i merkantylizacja nauki - czytamy.

Jak nauka może mieć autorytet w społeczeństwie, skoro sami uczeni pracują na jego spektakularny upadek?

DLA REGIONU

[Na temat]Istniejący od ponad roku miesięcznik Politechniki Koszalińskiej "Na Temat" postanowił być czasopismem regionalnym. Politechnika Koszalińska, będąca największą uczelnią na terenie środkowego Pomorza, dysponująca olbrzymim potencjałem intelektualnym, ma obowiązek kształtować opinie i wpływać na życie regionu - mogliśmy przeczytać w numerze inauguracyjnym. Trzeba przyznać, że redaktorzy słowa dotrzymują: publikują materiały dotyczące reformy administracyjnej kraju i regionu oraz obszerne opracowania przyrodniczo-gospodarczego stanu posiadania Pomorza Środkowego, troszczą się o stan środowiska naturalnego i problemy związane z jego oczyszczaniem, obchodzi ich wielokierunkowy rozwój obszarów wiejskich regionu i problem bezrobocia. Nie zapominają też o akademickim statusie Koszalina, dbając o należyte miejsce miasta na mapie kraju.

Jak zwykle życzliwie będziemy obserwować rozwój gazety i powodzenie jego inicjatyw.

(rama)

Uwagi.