Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 5/1998

Czy nauka nam pomoże?
Poprzedni

Leszek Szaruga

Fot. Stefan CiechanCzy nauka pomoże nam dociec, czym było to, w czym żyliśmy? Innymi słowy: Czy badania naukowe są w stanie odpowiedzieć na pytanie czym była PRL? Zważmy, że można tu zaangażować szereg poważnych dyscyplin: politologię, historię, socjologię, etykę, prawo, psychologię społeczną, nawet historię nauki. A także literaturoznawstwo. W tym ostatnim przypadku pojawia się już szereg kwestii o zasadniczym znaczeniu. Wymieńmy niektóre: czy zbiór tekstów ocenzurowanych jest zbiorem tekstów oryginalnych, czy i ewentualnie jak zerwanie w latach 50. ciągłości rozwoju literackiego wpłynęło na kształt polskiego pisarstwa, czy i jak można scalić obiegi literackie funkcjonujące po roku 1939? Podobnie w innych dziedzinach: Czy można zasadnie mówić o państwowości PRL, czy można mówić o ciągłości prawno-państwowego i politycznego bytu II Rzeczypospolitej, PRL i III RP, czy można mówić o prawnej czy tylko o moralnej odpowiedzialności PZPR za zbrodnie okresu PRL? Jak dalece istnienie cenzury hamowało rozwój poszczególnych dyscyplin naukowych? Jaki jest historyczno-prawny status instytucji państwa polskiego na wychodźstwie w latach 1939-1989? Czy i ewentualnie jak można zmierzyć zacofanie cywilizacyjne kraju spowodowane panowaniem systemu komunistycznego? Czy i w jakiej mierze system ten przyczynił się do pozytywnych zmian w życiu społecznym, w szczególności zaś, czy za taką pozytywną zmianę można uważać "awans społeczny"? Czy ten typ zmian społecznych był korzystny, czy niekorzystny z punktu widzenia realizacji aspiracji narodowych i politycznych Polaków?

To oczywiście tylko niektóre z całej masy pytań, które dotyczą badań naszej niedawnej przeszłości. Zważywszy, iż coraz częściej pojawiają się - w pełni moim zdaniem uzasadnione - głosy wzywające do rozliczenia PRL, należałoby się zastanawiać, jak to uczynić w sposób możliwie cywilizowany, taki więc, który pozwoliłby uniknąć przemiany tego rodzaju osądów w wyżywanie indywidualnych frustracji czy personalnych porachunków. Być może wskazane byłoby powołanie międzydyscyplinarnego instytutu badań nad PRL. Nie ulega bowiem wątpliwości, że rozpoznanie naszej niedawnej przeszłości - okresu trwającego, jeśli liczyć go od roku 1939, czyli od okupacji sowieckiej na wschodnich terenach Rzeczypospolitej, pół wieku - jest jednym z istotnych czynników określających naszą przyszłość. Jak długo sprawy te pozostaną wyłączną domeną publicystów i ideologów, tak długo wszystkie związane z tym kwestie będą traktowane wyłącznie instrumentalnie. Z kolei nie sądzę, by możliwe było rozwiązywanie poszczególnych problemów w oderwaniu od innych - stąd też postulat badań interdyscyplinarnych, wielowymiarowych, ogarniających w miarę możliwości całość zagadnienia. Chodzi tyleż o jego wymiar poznawczy, co moralny: lekcja PRL była i jest lekcją własnej tożsamości, jest także lekcją obywatelskiej odpowiedzialności oraz jej granic, poza którymi przemienić się ona musi w obywatelskie nieposłuszeństwo. Żeby jednak ową lekcję zrozumieć, konieczne jest możliwie pełne rozpoznanie tego, czym PRL była, jak dalece zniewalała poszczególne warstwy społeczne i jednostki, czy i jaki margines wolności pozostawiała, w jaki sposób funkcjonowały w niej poszczególne grupy interesów i wpływów. Gdy o tę ostatnią sprawę chodzi, warto także wskazać kilka interesujących kwestii badawczych: PPS w PZPR, środowiska AK-owskie w życiu PRL, funkcjonowanie grup nieformalnych, jak np. środowiska absolwentów poszczególnych szkół - choćby absolwentek klasztornej szkoły w Szymanowie, wreszcie (by na tym kolejną wyliczankę zakończyć) stopień rozpoznania owych struktur przez służby wywiadowcze komunistów. To znów tylko pierwsze z brzegu pytania, nad którymi warto się zastanowić nie tylko po to, by poznać niszczącą siłę systemu, lecz także, by spróbować odnaleźć w nim te sfery, które tamowały jego wszechwładzę.

Jak na razie jesteśmy w tych kwestiach zdani głównie na amatorszczyznę. Istnieją, rzecz jasna, rozpoznania cząstkowe, lecz powstają w wyniku indywidualnych zainteresowań poszczególnych badawczy, przede wszystkim historyków, przed którymi otwarcie archiwów - wciąż jeszcze nie dość szerokie, ale już dające wymierne efekty - postawiło szereg fascynujących zadań. Dominuje jednak cały czas dyskurs publicystyczny, mający oczywiście spory rezonans społeczny, często jednak nieprecyzyjny, niejednokrotnie też powodujący pomieszanie pojęć i istny mętlik w głowach szerokiej publiczności. Przykładów jest sporo, jednym z najbardziej charakterystycznych było niedawno domaganie się przez posła Jana Marię Rokitę "określenia granic wolności" i "autocenzury", gdy tymczasem zasadne byłoby domaganie się rozróżnienia między wolnością a samowolą lub dowolnością, zaś miast o autocenzurze należałoby tu mówić o dyscyplinie słowa. Wolność jako taka jest nie do pomyślenia bez wewnętrznej dyscypliny, zaś wszelka cenzura, także autocenzura, powodować musi siłą rzeczy deformację sposobu myślenia. Oparty na jakiejkolwiek cenzurze dyskurs staje się pokraczną karykaturą wolności słowa, nawet wówczas, gdy jest to "tylko" autocenzura. Jednakże od polityków, nawet tych z prawniczym wykształceniem, trudno wymagać precyzji.

Jak widać, nauka może nam pomóc. Może, jeśli znajdziemy sposób pozwalający zintegrować jej wysiłki, w istotny sposób przybliżyć nam odpowiedź na pytanie postawione kiedyś w tytule książki Stefana Bratkowskiego: "Skąd przychodzimy i dokąd idziemy?" W gruncie rzeczy bowiem wcale nie jest jasne, jakich odpowiedzi i na jakich podstawach udzielają Polacy pytani o swoją tożsamość. Rzecz to o tyle istotna, iż znajdujemy się obecnie w okresie przejściowym między "internacjonalistycznym" modelem sowieckiego totalitaryzmu a demokratycznym modelem europejskiej wspólnoty: aby być tej wspólnoty pełnoprawnym partnerem, a nie jedynie obszarem przez nią "zagospodarowanym", jak "zagospodarowane" zostało przez RFN społeczeństwo NRD, musimy wiedzieć kim jesteśmy. Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista. Tymczasem właśnie od niej w dużej mierze zależy nasza przyszłość.

Uwagi.