Czytelnia czasopism
Etyka w nauce jest ciągle aktualnym tematem dyskusji w środowisku akademickim. Kolejne „afery” dostarczają świeżych argumentów bojownikom o moralność uczonego. Efektów jednak należy spodziewać się chyba dopiero wówczas, kiedy całe środowisko zdecyduje się przemówić jednym głosem.
ETYKA REALISTYCZNA
Prof. Ryszard Wiśniewski z UMK i Komisji Etyki w Nauce PAN, filozof moralności, formułuje na łamach „Biuletynu Informacyjnego ATR” (nr 4/2000) stanowcze postulaty dotyczące etyki w nauce (na tekst składają się obszerne fragmenty wykładu, wygłoszonego w ATR z okazji Święta Uczelni). Uznając potrzebę poszukiwania wzorów moralnych i układania kodeksów etyki zawodowej, uczony nazywa cynizmem stawianie wysokich wymagań moralnych bez dokładnego rozeznania warunków panujących w środowisku naukowym: Opowiadam się za etyką realistyczną, rozsądnymi wymaganiami, dostosowanymi do dążeń środowiska, skrojonymi na miarę potrzeb, ale i wrażliwą na usuwanie i krytykę tego, co gorszące, sprzeczne z naturą nauki, rujnujące jej autorytet społeczny. Opowiadam się za swoistym realizmem praktycznym, znoszącym to zło, które najbardziej zagraża nauce, zanim zaczniemy stawiać przed środowiskiem nauki najwyższe standardy etyczne.
Autor zajmuje się głównie dwoma najjaskrawszymi przejawami nieuczciwości w środowisku naukowym: plagiatami i podpisywaniem się szefów pod pracami podwładnych. Cały problem nieuczciwości w nauce polega, jak sądzę [...] na splocie kilku niekonsekwencji. Jedna z nich to stosowanie różnej miary do bliższych i dalszych, wyrozumiałość dla swoich i surowość oceny dla pozostałych [...]. Pycha, nieskromność, egocentryzm samokreujących się autorytetów naukowych i moralnych przyćmiewa im często rzeczywistość moralną własnych zachowań w nauce...
Autor postuluje powołanie w uczelniach komisji etycznych w zastępstwie nie spełniających swych funkcji komisji dyscyplinarnych.
PIONOWY WYMIAR ETYKI
Inne światło na kwestię etyki uczonych rzuca z kolei bp prof. Stanisław Wielgus w homilii wygłoszonej z okazji inauguracji roku akademickiego w KUL („Przegląd Uniwersytecki” nr 6/2000). We wszystkich rankingach – czytamy – ludzie związani z nauką cieszą się obecnie największym prestiżem społecznym i autorytetem moralnym. Obdarzeni tak wielkim zaufaniem, stają się oni, czy tego chcą, czy nie, wzorcami, i to nie tylko w sferze pracy intelektualnej, lecz także w sferze życia społecznego i moralnego.
Jednak nie oznacza to, że uczeni rzeczywiście potrafią sprostać presji oczekiwań. Podnoszone są przeciwko niektórym z prowadzonych współcześnie badań poważne zarzuty, że uczeni realizujący je przekraczają wszelkie dozwolone człowiekowi granice [...], że w swojej pysze, chciwości i ciekawości narażają ludzkość i jej cywilizację na zgubę i zniszczenie. [...] O ile bowiem postęp techniczny i technologiczny ma, ogólnie biorąc, w dziejach ludzkości charakter wzrastający liniowo, to w żadnym wypadku nie można tego powiedzieć o postępie moralnym ludzkości – stwierdza bp Wielgus.
Ratunkiem dla skomercjalizowanej nauki, służącej tylko biologicznemu wymiarowi życia ludzkiego, jest, jak się okazuje, odwrócenie się w stronę jego wymiaru duchowego. Zadaniem każdego uniwersytetu – mówi na zakończenie były rektor KUL – jest, jak to sformułował Ojciec Św. [...] budowanie humanizmu, w którym horyzonty nauki nie będą wchodzić w konflikt z horyzontami wiary; takiego humanizmu [...] który dołoży starań dla odbudowania horyzontu nauki otwartej na wiarę zrodzoną w wyniku racjonalnego przyjęcia prawdy objawionej przez Boga, a nie na zgliszczach rozumu.
ELITY DUCHA I INTELEKTU
Wydaje mi się, że w warunkach kultury masowej jest szalenie ważne, by kształcenie uwzględniające indywidualność [...] i realny kontakt międzyludzki, miało takie swoje chronione nisze jak Academia „Artes Liberales” – mówi na łamach „Życia Uniwersyteckiego” (nr 11/2000) prof. Jerzy Axer, pomysłodawca i twórca tej międzywydziałowej ścieżki studiów. Swój udział w projekcie zgłosiło sześć uniwersytetów: Warszawski, UAM, Jagielloński, UMK, Wrocławski i KUL. Głównym celem Akademii jest kształcenie szczególnie zdolnych i zdeterminowanych młodych ludzi, których zainteresowania wybiegają daleko poza dostępną obecnie w polskich uczelniach ofertę specjalistyczną. Akademia zwraca się ku kierunkom humanistycznym, gdyż one mają szanse wykreować przyszłe elity ducha i intelektu – wszechstronnie wykształcone, myślące krytycznie, otwarte na inne kultury. Znajomość przeszłości, czyli szeroko rozumiane wykształcenie klasyczne, nawiązujące do średniowiecznych sztuk wyzwolonych, ma dawać młodym ludziom lepsze możliwości na przyszłość, umiejętność dopasowania się do potrzeb nieustannie ewoluującego świata, poczucie współodpowiedzialności za losy ogółu.
Każdy student będzie pracował pod opieką wybranego przez siebie tutora. Z bezpośredniej relacji mistrz – uczeń twórcy Akademii czynią zasadę dydaktyczną. W naszym odczuciu jest do dobry sposób odtwarzania wspólnoty akademickiej – mówi prof. Axer. – Takie bezpośrednie relacje leżą u korzeni każdego procesu edukacyjnego. Odbudowa tych związków jest próbą powrotu do normalności.
Formuła studiów międzyuczelnianych zadomawia się w naszym kraju. Być może stanie się jedną z pożądanych dróg kształcenia.
(erem) |