Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 7-8/2001

Zbawienne źródło
Poprzedni Następny

Okolice nauki

Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie w Gdyni jest jedyną tego typu placówką w Polsce. Każdego roku w sezonie odwiedza je od 300 do 350 tys. zwiedzających.

Honorata Ołdakowska

Fot. Honorata Ołdakowska

Ryby, gady, skorupiaki z różnych stref klimatycznych, tajemniczy i barwny świat raf koralowych, ogromne żółwie morskie, a także mapa plastyczna przedstawiającą ukształtowanie dna Bałtyku, modele polskich statków rybackich – wszystko to mogą zobaczyć odwiedzający Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie w Gdyni.

TRUDNE POCZĄTKI

Okazy flory i fauny morskiej, które dziś możemy oglądać w muzeum i akwariach, udostępniano zwiedzającym od początku istnienia Morskiego Laboratorium Rybackiego w Helu, od 1921 roku. Pierwszym, najbardziej zasłużonym pracownikiem placówki i kolekcjonerem okazów był dr Kazimierz Demel. Później zbiory muzeum i akwarium powiększyły się po przekształceniu instytucji w Morski Instytut Rybacki. Pracownicy Instytutu przywozili wtedy okazy z wypraw badawczych z całego świata. Były one prezentowane w trzech małych salach, które nie mogły pomieścić kolejnych eksponatów, dlatego podjęto decyzję o poszerzeniu ekspozycji i w 1971 roku otwarto Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie, które obecnie zajmuje część parteru i trzech pięter budynku Morskiego Instytutu Rybackiego. Placówka ciągle powiększa swoje zbiory, organizuje nowe ekspozycje. trzykrotnie oceanarium otrzymało dotacje z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, dzięki którym powstało akwarium z przepiękną rafą koralową i zamieszkującymi ją organizmami, wymieniono kilka zbiorników na nowe klejone akwaria. Teraz planowane jest wyburzenie części budynku i zbudowanie nowej konstrukcji zapobiegającej dodatkowemu dogrzewaniu zbiorników ekspozycyjnych przez energię słoneczną. Pracownicy oceanarium to prawdziwi pasjonaci, mają wiele pomysłów na to, jak uczynić placówkę atrakcyjniejszą, jednak na realizację większości planów nie pozwalają skromne fundusze, którymi placówka dysponuje, a są to głównie dochody ze sprzedaży biletów.

RZADKIE OKAZY

Z pewnością, najbardziej interesującą częścią muzeum są akwaria, w których możemy podziwiać zwierzęta niemal ze wszystkich rejonów świata i różnych stref klimatycznych. Są tu ryby i bezkręgowce tropikalnych wód Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, te zamieszkujące morza strefy umiarkowanej oraz organizmy słodkowodne. Ogółem w 34 zbiornikach o pojemności od 500 do 16 tys. litrów znajduje się ok. 1600 zwierząt należących do 140 gatunków. Są tu gady (piękne żółwie), mięczaki i skorupiaki. Nie każdy wie, że hodowlę ryb w zbiornikach zapoczątkowali Egipcjanie, którzy hodowali tilapie w celach konsumpcyjnych oraz ryby z rodziny mrukowatych (Mormyridae), które czcili jako święte, a pierwsze akwarium dostępne dla publiczności utworzyło Londyńskie Towarzystwo Zoologiczne w 1853 roku.

Akwarium morskie w Gdyni zajmuje parter oraz pierwsze piętro. W pomieszczeniach tych znajdują się akwaria zamieszkiwane przez ryby o różnych wymaganiach temperatury i zasolenia wody, wszystkim zwierzętom trzeba zapewnić odpowiednie warunki, zbliżone do panujących w naturalnym środowisku. Pracownicy akwarium dokonują systematycznie pomiarów parametrów wody, która jest nieustannie zanieczyszczana produktami przemiany materii zwierząt i rozkładu resztek pokarmu, wymieniają ją lub w zależności od potrzeb uzupełniają, nawet codziennie. Do niedawna woda używana w akwariach była sprowadzana z odległych mórz i oceanów, ale często była zanieczyszczona bakteriologicznie oraz zawierała substancje ropopochodne, dlatego obecnie akwaryści sami przygotowują wodę osmotyczną z dodatkiem soli morskiej, a jest to proces bardzo pracochłonny. Zwierzęta w akwariach są karmione, niektóre nawet codziennie, planktonem, wołowiną, warzywami, a nawet lanymi kluskami.

W gdyńskich akwariach miłośnicy fauny morskiej mogą zobaczyć naprawdę rzadkie okazy. Są tu objęte całkowitą ochroną, ginące żółwie morskie – szylkretowy, zielony (jadalny) oraz karetta. Szczególnie piękny i jednocześnie najczęściej odławiany jest żółw szylkretowy, którego barwnej skorupy używa się do wyrobu ozdób. Cenny pancerz żółwia jest zdejmowany z żywego zwierzęcia, które z powrotem trafia do oceanu. Przeżywalność tak okaleczonego osobnika jest znikoma. Żółwie, które trafiły do oceanarium w Gdyni zostały odkupione od marynarzy, którzy przywieźli je do Polski w celach handlowych. Ocalone od niechybnej śmierci, czują się dobrze w gdyńskim akwarium. Można tam również podziwiać ciekawe ryby o przedziwnych obyczajach. W biotopie rafy koralowej żyją jaskrawe, niezdarnie pływające amfipriony, nazywane rybami-klaunami. Żyją one w ścisłej zależności z ukwiałami, najczęściej w grupach, w których tylko jedna ryba jest samicą, ale samce, gdy ta zginie, mogą zmienić płeć. Na rafie koralowej żyją też rozgwiazdy żywiące się mięczakami, ich przysmakiem są małże. Rozgwiazda, zjadając małża, owija się dookoła jego muszli i przyczepia przyssawkami, czeka aż małż zmęczy się, rozciąga jego muszlę i wsuwa tam swój żołądek, a następnie trawi jego miękkie części.

Fot. Honorata Ołdakowska

EGZOTYCZNE I SWOJSKIE

Na pewno wszyscy słyszeli o langustach, które w Gdyni możemy podziwiać w środowisku rafy koralowej. Ryby te porozumiewają się między sobą za pomocą chropawo brzmiących dźwięków wydawanych przez potarty kolec czołowy. Langusty są wytrwałymi wędrowcami. uciekając przed jesiennymi sztormami i huraganami w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca łączą się za pomocą owych kolców w długie karawany, liczące nawet 70 osobników, i tak sczepione, jedna za drugą, przemierzają odległe przestrzenie dna oceanu. Oczywiście, w akwarium wszyscy chcą zobaczyć drapieżne piranie, zamieszkujące Amazonkę i jej dorzecza. W naszych zbiornikach zamieszkują zarówno krwiożercze Serrasalmus nattereri, jak i łagodne, roślinożerne Myleus pacu czy srebrzyste płaskoboki Metynnis hypsauchen. Ciało piranii Serrasalmus nattereri jest bocznie spłaszczone, o wysokim grzbiecie, pysk duży, dolna szczęka mocno wysunięta do przodu, szczęki wyposażone w mocne, trójkątne zęby. Pływają w stadzie, jeśli któraś z nich wykona ruch niezgodny z ich zwyczajami, natychmiast zostaje zidentyfikowana, rozszarpana i zjedzona. W naturalnym środowisku piranie mogą zaatakować nawet duże ssaki przechodzące przez rzekę. Wśród niektórych południowoamerykańskich Indian stosowany jest makabryczny obrzęd, polegający na zanurzeniu w rzece ciała zmarłego umieszczonego w koszu. Po dobie ciało oczyszczone jest z tkanki miękkiej, a szkielet poddawany pochówkowi.

W akwariach w Gdyni zwiedzających zadziwi niejedna ryba. Można tam zobaczyć archaiczną, afrykańską rybę dwudyszną, która w oczekiwaniu na deszcz zagrzebuje się w mule i otacza twardniejącym śluzem. Może tak przetrwać nawet kilka lat. Możemy sobie wyobrazić wielkie zdziwienie pierwszych odkrywców wnętrza Afryki, zajmujących się skamielinami, którzy pobierając twardy materiał do badania, po włożeniu go do zbiornika z wodą otrzymywali wesoło pływające ryby przypominające węgorza.

Oprócz egzotycznych mieszkańców ciepłych mórz i oceanów w oceanarium można podziwiać ryby zamieszkujące wody Bałtyku: skarpy, płastugi, węgorzyce, sieje. Ryby słodkowodne, które zwiedzający mogą oglądać w Gdyni, w większości pochodzą z własnej hodowli, którą placówka prowadzi, te tropikalne są najczęściej kupowane w specjalistycznych hurtowniach. Niektóre zwierzęta akwarium otrzymuje, jak duże homary amerykańskie, które są darem Ambasady Amerykańskiej, a trafiły tam po Międzynarodowych Targach Pol Fish. Oprócz hodowli zwierząt, pracownicy prowadzą obserwacje nad ich przystosowaniem się do życia w akwariach, ponieważ obyczajowość i fizjologia ryb w niewoli nieco się zmienia.

DZIŚ JUŻ TAKICH OKAZÓW NIE MA

W Muzeum Oceanograficznym na dwóch piętrach budynku eksponowane są spreparowane okazy zwierząt morskich, plansze, modele i płaskorzeźby ilustrujące życie mieszkańców wód oraz eksploatację mórz i oceanów. Można tam zapoznać się z anatomią i morfologią zwierząt morskich, poznać techniki badań i penetracji zbiorników wodnych. W kilku salach wystawowych zwiedzający zobaczą spreparowane okazy ryb zamieszkujących wody antarktyczne oraz rekina młota, legwana czy albatrosa, a także jesiotra zachodniego, złowionego w Wiśle w 1972 roku, nazywanego żartobliwie przez pracowników muzeum ostatnim jesiotrem. Jest tam szkielet foki przygotowany przez pracowników ze zwierzęcia, które podarowali placówce rybacy i dorsz długości 1,7 m o wadze 20 kg. Dziś już takich okazów nie ma.

Z pewnością, jednym z najciekawszych miejsc Muzeum Oceanograficznego w Gdyni jest Sala Bałtycka, w której zaprezentowano florę i faunę Bałtyku. Można tam znaleźć informacje dotyczące zanieczyszczenia naszego morza oraz ogromną mapę plastyczną ilustrującą ukształtowanie dna Bałtyku z jego wyspami i głębiami. Eksponaty prezentowane w muzeum najczęściej przywożone są z wypraw naukowych Morskiego Instytutu Rybackiego, a czasem także przez marynarzy polskiej floty handlowej i rybackiej.

Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie w Gdyni prowadzi szeroką działalność dydaktyczną. Pracownicy muzeum przygotowują lekcje poglądowe dotyczące geografii, flory i fauny wód na ziemi. Uczniowie mogą uczestniczyć w ciekawych wykładach, prezentacjach komputerowych, a maluchy w zajmujących zajęciach plastycznych.

Oceanarium w Gdyni jest jedyną tego typu placówką w Polsce, każdego roku, w sezonie, od maja do końca sierpnia, odwiedza je od 300 do 350 tys. zwiedzających, głównie młodzieży szkolnej. Wyprawa do Muzeum Oceanograficznego i Akwarium Morskiego nie jest kosztowna, bilet jest tam niemal dwukrotnie tańszy niż bilet do kina, a w miejscu tym z pewnością każdy znajdzie coś interesującego, dlatego warto tam zajrzeć podczas wakacyjnych wojaży.

Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie w Gdyni znajduje się w budynku Morskiego Instytutu Rybackiego przy Al. Zjednoczenia 1, czynne jest od 1 IX do 30 IV w godz. 10.00-17.00 oraz od 1 V do 31 VIII w godz. 9.00-19.00.

 

Komentarze