|
|
Okolice naukiMagia Romanowa polega na przeobrażaniu zwiedzającego w gościa, Monika Szabłowska Wśród lasów nadbużańskich, w głębokim zapadłym Podlasiu, między dawnymi dobrami Sapiehów i Radziwiłłów; Kodniem, Sławatyczami, Włodawą, leży ta miejscowość... Tak o siedzibie swojego rodu pisał Józef Ignacy Kraszewski, zapewne nie przewidując, że kiedyś, po wielu latach, stanie się ona muzeum sławiącym jego imię i twórczość. HISTORIA WYKOPANA SPOD DRZEWA24 maja 1811 r. miał miejsce ślub Jana Kraszewskiego z Zofią Malską, której rodzina posiadała przepiękny majątek na Podlasiu. Od tamtej pory przez blisko 130 lat Kraszewscy byli związani z Romanowem i pobliskim Dołhem. Te dwie miejscowości to „ów kraj dziecinny” Józefa Ignacego Kraszewskiego, dokąd pisarz powracał nie tylko w marzeniach, lecz i w rzeczywistości. Historia dworu mogłaby posłużyć za temat powieści obfitującej w wątki przygodowe czy romansowe, a odgrywające w niej ważną rolę postaci to: Anna Malska, Jan Kraszewski, jego syn Kajetan oraz ostatni z właścicieli Jan Rościkowski. Romanów miał swoje chwile świetności i upadku. Jednak najtragiczniejszy był rok 1943, kiedy to partyzanci sowieccy podpalili dwór, przekonani, iż ma tam osiąść jednostka niemiecka. Pozostały tylko mury i wspomnienia. Na szczęście byli jeszcze ci, którzy nie zgodzili się na zapomnienie. Do nich należeli: Wacław Czech, Paweł Dąbek i Wincenty Danek. Szczególnie aktywnie działał skromny, lecz przedsiębiorczy nauczyciel z Romanowa p. Wacław Czech. Poznał osobiście jednego z wnuków Kajetana Kraszewskiego (brata Józefa) Janusza i wtedy dowiedział się o skarbie wykopanym spod jabłoni. Zarówno w czasie I, jak i II wojny światowej Romanów przeżywał okupacje kolejnych najeźdźców. Pan Janusz, chcąc ratować najcenniejsze pamiątki rodzinne, zakopywał je pod drzewami i dzięki tej prostej, lecz, jak się okazało, dość skutecznej metodzie, przed zniszczeniem ocalały rzeczy niesamowite (w całym tego słowa znaczeniu). Wśród uratowanej kolekcji znajdowały się m.in.: rękopisy, listy, obrazy, książki oraz... zabawka Józefa I. Kraszewskiego. Pan Wacław Czech, pasjonat zafascynowany twórczością Kraszewskiego, zorganizował wystawę w pobliskiej Włodawie, dzięki czemu fakt istnienia kolekcji dotarł do osób bardziej lub mniej zainteresowanych historią Romanowa. W wyniku reformy rolnej z 1944 r. Romanów, wraz z sąsiadującymi folwarkami, uległ rozparcelowaniu. Nikomu nie zależało na odbudowie dworu – „symbolu ucisku społeczności wiejskiej”. Jednak kolekcja Janusza Kraszewskiego wywołała duże zainteresowanie i tego szczegółu nie można było pominąć. Tym bardziej że jedynym warunkiem, jaki postawił właściciel skarbu, było odbudowanie Romanowa i stworzenie w nim muzeum. 28 grudnia 1958 r. na sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie zapadła decyzja o odbudowie i utworzeniu muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego. 28 lipca 1962 r. nastąpiło jego oficjalne i uroczyste otwarcie. Pierwszym dyrektorem, w uznaniu zasług (zapewne i determinacji), został pan Wacław Czech, a kolekcja Janusza Kraszewskiego stanowi dumę zbiorów po dziś dzień. MAGIA ROMANOWASłowo muzeum kojarzy mi się zazwyczaj z szarym budynkiem, z którego spadający tynk bardziej poświadcza współczesne kłopoty finansowe niż świetność murów. Potem są sale, gabloty i stłumiony złowrogi szept przewodnika bacznie śledzącego moje niezgrabne balansowanie pomiędzy szafą a stoliczkiem zastawionym eksponatami. Przechodząc zazwyczaj drżę, by przypadkiem nie zahaczyć o pamiątkową fotografię czy skromny wazonik spełniający ważką rolę dopełnienia harmonii pełnej patosu. Czasem, dzięki przewidywaniom „strażników kultu”, sznureczki odgradzają mnie od cudów i skarbów historii. I nagle skromne doświadczenie muzealnego wędrowca zostało zweryfikowane. To ja jestem kimś ważnym, równie ważnym, jak otaczająca mnie rzeczywistość. Mogę swobodnie spacerować, oglądać obrazy, rysunki, fotografie. Ba, nawet je dotykać – nikt nie zabrania. Mogę zagrać na fortepianie stojącym w dużym salonie. Mogę usiąść na krześle przy drezdeńskim biurku Kraszewskiego i jest to chwila tylko moja. Chwila, która niszczy dotychczasowe wyobrażenie o misternych krokach speszonego turysty. Magia Romanowa polega na przeobrażaniu zwiedzającego w gościa, któremu wolno przechadzać się wśród pokoi i być „w” a nie „obok” świata stworzonego w obrębie zamkniętej muzealnej przestrzeni. SPÓJNE DZIEŁORomanowskie muzeum położone jest pośród przepięknego parku, a otaczające je drzewa pamiętają jeszcze dawnych gospodarzy. Muzealnych sal jest sześć: jadalnia, salon, salonik, pokój z biurkiem pisarza i dwie małe sale z ekspozycjami pierwszych wydań powieści Kraszewskiego oraz fotografiami, dokumentami pochodzącymi z tzw. okresu warszawskiego. Biblioteka muzeum jest bardzo bogata, znajduje się w niej 386 tomów poszczególnych książek pisarza, zarówno pierwszych, jak i tych najnowszych wydań. – Niestety – zaznacza pani Anna Czobodzińska-Przybysławska – brakuje trzydziestu tytułów spośród wszystkich powieści. Chlubę biblioteki stanowi bardzo pokaźny i dobrze zachowany zbiór czasopism z XIX w. Mogą z niego korzystać wszyscy zainteresowani (istnieje również możliwość wynajęcia pokoju w samym muzeum, gdyby ktoś pragnął dłużej popracować). Postać Kraszewskiego w świadomości przeciętnego Polaka kojarzy się (jeśli już) wyłącznie z literaturą. Godna uwagi jest natomiast mało znana dziedzina zainteresowań pisarza – malarstwo. Jako malarz Kraszewski prezentuje się dobrze. To nie tylko znakomita szkoła, ale i talent. W swoich zbiorach muzeum posiada 17 obrazów olejnych, 5 grafik i 146 rysunków pisarza. Nie wszystkie są eksponowane, lecz kilka z nich stanowi stały komponent muzealnej wystawy. Jest to druga, pod względem liczby zgromadzonych dzieł, kolekcja malarskiego dorobku Kraszewskiego w Polsce (największa znajduje się w Uniwersytecie Jagiellońskim). Bardzo oryginalny i ciekawy z tegoż powodu jest Dziennik podróży do Odessy J.I. Kraszewskiego, gdzie prócz literackich opisów znajduje się sporo szkiców, a zatem obydwie namiętności, pisarska i malarska, łączą się w jedno spójne dzieło. W najbliższym czasie muzeum pragnie zakupić kolejne rysunki, a ponadto dwa rękopisy pisarza. DWAJ BRACIARomanów stał się miejscem sławnym nie tylko poprzez działalność literacką czy polityczną Kraszewskiego. Również jego dwaj bracia, Kajetan i Lucjan, zapisali się w sposób szczególny w kulturze polskiej. Dlatego wśród muzealnych eksponatów jest sporo takich, które poświadczają ich dorobek naukowy i artystyczny. Kajetan posiadał prywatne obserwatorium astronomiczne (niestety, zniszczone podczas pożaru dworu), zajmował się meteorologią i muzyką (był kompozytorem, autorem wielu artykułów poświęconych muzyce, założył Towarzystwo do Wspierania Artystów Muzyków). Zgromadził pokaźny zbiór 80 portretów (m.in. Stefana Batorego, Bony Sforzy, Kazimierza Pułaskiego) i posiadał wspaniałą bibliotekę – ok. 4 tys. tomów, wśród których znajdowały się m.in. kroniki, pamiętniki oraz korespondencja z czasów stanisławowskich i saskich. Dziś istnieje tylko skromna część kolekcji Kajetana, reszta uległa zniszczeniu. Lucjan Kraszewski był rysownikiem, malarzem i fotografikiem. Niestety, z jego dość obfitej twórczości pozostało niewiele dzieł. Na szczęście uratował się mały zbiór zdjęć, które potem pomogły w odbudowie dworu Kraszewskich. Jest postacią prawie zapomnianą, a szkoda, bo był jednym z prekursorów fotografii artystycznej w Polsce. ZATRZYMANA PRZESZŁOŚĆW Romanowie przeszłość i teraźniejszość współistnieją ze sobą. Przeszłość to pamięć i utrwalanie tego, co minione. Teraźniejszość to poświadczanie ciągłości istnienia tradycji. Muzeum w Romanowie, prócz stałej ekspozycji, ma również trzy duże sale przeznaczone na wystawy czasowe. Było ich wiele, czasem dotyczyły konkretnych postaci, m.in.: Lucjana Kraszewskiego, Elizy Orzeszkowej, Marii Konopnickiej, czasem łączył je temat (np. ostatnia z nich prezentowała dwory polskie rysowane przez Napoleona Ordę, a inspiracją jej była konferencja naukowa Dworki, pejzaże, konie, zorganizowana przez UMCS w Lublinie). Ponadto atmosfera i charakter muzeum sprzyjają organizowaniu różnych spotkań kulturalnych i sesji naukowych (poza wspomnianą były m.in. poświęcone twórczości i działalności trzech braci Kraszewskich czy Elizy Orzeszkowej). W ten sposób muzeum również radzi sobie z kłopotami finansowymi, jakie współcześnie odczuwa każda z placówek kulturalnych, choć, jak zapewnia pani dyrektor, sprawy finansowe nie przedstawiają się najgorzej. Dopełnienie historii i teraźniejszości Romanowa stanowi stary cmentarz w pobliskich Wisznicach. Tam znajduje się grobowiec rodziny Kraszewskich, mogiła matki Józefa Ignacego, Kajetana i Lucjana, kilka grobów okolicznych ziemian. Są to jedyne ślady obecności tych, którzy dawniej współtworzyli krajobraz malowniczego Podlasia. W 1993 r. na cmentarzu postawiono potężny krzyż na znak pamięci żywych o zmarłych, odrestaurowano nagrobki. Jednak są i tacy, którzy znajdują dziwne upodobanie do niszczenia takich miejsc. Dlatego, pomimo starań i zabiegów, cmentarz sprawia smutne wrażenie. Muzeum w Romanowie nie jest tylko miejscem zatrzymującym przeszłość w określonym momencie, małym znakiem na muzealnej mapie Polski. Przybywają tu rozmaici goście: szkolne i kolonijne wycieczki, indywidualni zapaleńcy oraz tzw. zapaleńcy zorganizowani, czyli uczestnicy konferencji naukowych. Zatem gama oczekiwań i wymagań jest rozległa. Jednak, dzięki troskliwości dyrektor muzeum oraz jego pracowników, muzeum stało się miejscem niezwykłym i pozostaje w pamięci zwiedzających. Muzeum czynne jest w godzinach 10-15, prócz poniedziałków.
|
|
|