Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 1/2002

O powszechności akredytacji
Poprzedni Następny

Agora

Akredytacja może jedynie stanowić formę wymuszania przestrzegania
pewnego minimum wymogów w zakresie jakości edukacji (akredytacja państwowa)
lub zachęcać i sankcjonować działania związane z wykraczaniem
poza to minimum (akredytacja środowiskowa).

Marek Ratajczak

Akredytacja szkolnictwa wyższego, która jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku była w Polsce zjawiskiem praktycznie nieznanym, stała się w ostatnim okresie jedną z bardziej analizowanych i dyskutowanych kwestii. Niewątpliwie jest to konsekwencją rosnącej w środowisku akademickim, acz może wolniej niż byłoby to pożądane, świadomości potrzeby wdrażania różnych rozwiązań służących podnoszeniu jakości edukacji. Wzrost zainteresowania akredytacją jest też następstwem działań natury administracyjnej, związanych z rolą Ministerstwa Edukacji Narodowej jako regulatora rynku edukacyjnego. W tym ostatnim przypadku potrzeba działań o charakterze akredytacyjnym wynika przede wszystkim z burzliwego rozwoju rynku edukacji na poziomie wyższym w Polsce, w znacznej mierze w rezultacie stosowania w latach 90. polityki niskich barier wejścia dla nowo powstających instytucji, w większości o niepaństwowym charakterze, oraz polityki ograniczonej ingerencji w poczynania podmiotów już wcześniej działających (np. kwestia relacji studentów dziennych do studiujących w innych trybach). Dodatkowego znaczenia potrzebie akredytacji o państwowym charakterze nadaje to, że w Polsce wszystkie instytucje edukacyjne na poziomie wyższym uznane przez państwo, obok prawa do prowadzenia działalności, uzyskują automatycznie prawo do wydawania państwowych dyplomów. Np. we Francji rozróżnia się na poziomie odpowiednika naszych studiów podyplomowych programy, których ukończenie wiąże się z uzyskaniem dyplomu o charakterze państwowym, od programów, które w kategoriach merytorycznych wcale nie muszą być gorsze, ale które kończą się tzw. dyplomem uniwersyteckim.

Wyrazem działań oddolnych na rzecz doskonalenia jakości edukacji są powstające kolejne środowiskowe komisje akredytacyjne, z których najstarszą jest Komisja Akredytacyjna Stowarzyszenia Edukacji Menedżerskiej „Forum”, działająca od 1994 roku. Komisją środowiskową o największej skali działania, biorąc pod uwagę liczbę udzielonych akredytacji, jest powstała w 1998 roku Uniwersytecka Komisja Akredytacyjna. Od 1997 roku działa Komisja Akredytacyjna Uczelni Medycznych. Do podjęcia działalności akredytacyjnej przygotowują się Komisja Akredytacyjna Fundacji Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych, Komisja Akredytacyjna Uczelni Technicznych i Komisja Akredytacyjna Uczelni Rolniczych.

ODMIENNE ZADANIA

Konsekwencją dyskusji na temat potrzeb nowych rozwiązań instytucjonalnych w zakresie nadzoru państwa nad działalnością szkół wyższych jest utworzenie Państwowej Komisji Akredytacyjnej, której zadania oraz tryb powoływania, a także strukturę, określono w ramach ustawy o zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym z 20 lipca 2001. Właśnie zapisy tej ustawy, dotyczące zadań i trybu pracy Państwowej Komisji Akredytacyjnej, są wyznacznikiem pierwszego z dylematów, wobec których stoi akredytacja szkolnictwa wyższego w Polsce. Ustawa stanowi bowiem, że: Komisja przedstawia ministrowi właściwemu do spraw szkolnictwa wyższego opinie i wnioski dotyczące w szczególności: 1) utworzenia uczelni, przyznania uczelni uprawnienia do prowadzenia studiów wyższych na określonym kierunku i poziomie kształcenia oraz utworzenia przez uczelnię filii lub wydziału zamiejscowego, 2) dokonanej oceny kształcenia na danym kierunku, w tym kształcenia nauczycieli oraz przestrzegania warunków prowadzenia studiów wyższych oraz, że: Komisja może współpracować z krajowymi i międzynarodowymi organizacjami, których przedmiotem działania jest ocena jakości kształcenia i akredytacja.

Przytoczone powyżej fragmenty ustawy otwierają pole do dyskusji o dwu kwestiach. Po pierwsze: czym dokładnie ma się zajmować PKA? Problemem jest w tym przypadku treść podpunktu 2. O ile bowiem podpunkt 1. jednoznacznie wskazuje na rolę PKA jako instytucji wspomagającej ministra edukacji w jego roli licencjodawcy, to podpunkt 2. może sugerować szersze zadania związane z dbałością o stałe podnoszenie przez uczelnie jakości edukacji. Według mnie, podpunkt 2. powinien być interpretowany jako rozwinięcie podpunktu 1. w rozumieniu prawa i obowiązku komisji do okresowej weryfikacji, czy uczelnia, która otrzymała określone uprawnienia, nadal spełnia warunki pozwalające na utrzymanie tychże uprawnień. Inna interpretacja podpunktu 2. może doprowadzić do obciążenia PKA zadaniami bardzo trudnymi do zrealizowania (najprawdopodobniej 60 członków komisji i – w układzie wydziałowym i kierunkowym – kilka tysięcy podmiotów podlegających ocenie) oraz prawie niemożliwymi do wyrażenia w postaci jednoznacznych i precyzyjnych zapisów w kategoriach ewentualnych konsekwencji administracyjnych dla ocenianej uczelni.
Druga kwestia dyskusyjna wiążąca się z przytoczonymi powyżej fragmentami cytowanej ustawy dotyczy relacji pomiędzy PKA a komisjami środowiskowymi. Zapis ustawowy wskazuje na możliwość współpracy, co jednak nie oznacza obowiązku takiego współdziałania i nie przesądza tego, na czym taka współpraca powinna polegać. Nim spróbuję zaprezentować własny punkt widzenia na te kwestie, celowe wydaje mi się dokonanie porównania cech akredytacji środowiskowej z akredytacją licencjonującą czy też koncesjonującą, a więc taką, jaka ma się wiązać z działaniami PKA.

DZIAŁANIA KOMPLEMENTARNE

Jak wynika z przedstawionej tabeli, oba rodzaje akredytacji mają zasadniczo odmienne cechy, a w konsekwencji – także zadania. Akredytacja koncesjonująca powiązana z państwem ma przede wszystkim dbać o to, by instytucje edukacyjne wydające ostatecznie dyplomy i świadectwa państwowe spełniały chociaż minimum wymogów niezbędnych do tego, by miały taki przywilej. Z kolei akredytacja środowiskowa ma za zadanie promowanie i sankcjonowanie różnych działań mających na celu stałe doskonalenie szeroko rozumianej jakości edukacji. Przy tym, aby podejmować działania związane z zadaniami akredytacji środowiskowej nie jest niezbędne formalnoprawne uznanie danego produktu edukacyjnego przez państwo, a co za tym idzie – objęcie go akredytacją koncesjonującą. Przykładem jest działalność akredytacyjna SEM „Forum” w zakresie studiów Master of Business Administration, które, jak na razie, nie są w ogóle objęte regulacją ministerialną. Co jest także oczywiste, ze względu na wskazane w tabeli różnice powszechności obu rodzajów akredytacji, objęcie jakiegoś elementu edukacji akredytacją koncesjonującą nie musi być ani poprzedzone, ani bezwzględnie uzupełnione akredytacją środowiskową.

W świetle powyższego porównania obu rodzajów akredytacji, zasadne wydaje się stwierdzenie, że ani akredytacja koncesjonująca nie może być traktowana jako wystarczająca dla wypełnienia całego obszaru zadań związanych z działalnością na rzecz poprawy jakości edukacji w szkolnictwie wyższym, ani akredytacja środowiskowa nie może być traktowana jako substytut akredytacji bezpośrednio powiązanej z instytucjami państwa. Oznacza to, że działania PKA oraz komisji środowiskowych powinny być traktowane jako komplementarne. W moim przekonaniu, cytowany wcześniej zapis ustawowy, dotyczący możliwości współpracy PKA m.in. z instytucjami takimi, jak komisje środowiskowe, należy więc interpretować jako upoważnienie do tego, aby wyniki działania komisji środowiskowych, w tym przyznawane przez nie akredytacje, stanowiły istotny element w procesie decyzyjnym komisji państwowej. Nie wydaje się jednak możliwe, aby posiadanie akredytacji środowiskowej mogło być tożsame z automatycznym otrzymaniem czy przedłużeniem akredytacji państwowej. Związane jest to z podnoszoną wcześniej kwestią wymogów formalnoprawnych, które muszą odgrywać bardzo istotną rolę w akredytacji państwowej i – na co już wskazywano na przykładzie MBA – mogą mieć znacznie mniejsze znaczenie w przypadku akredytacji środowiskowej. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, że ideą akredytacji środowiskowej jest wykorzystywanie standardów stawiających w wielu obszarach funkcjonowania uczelni wymogi wyższe niż minimum niezbędne do uzyskania licencji państwowej, niewątpliwie właśnie akredytacja środowiskowa może odgrywać bardzo istotną rolę w przypadku sprawdzenia przez PKA, czy instytucja, która uzyskała określone uprawnienia, nadal spełnia związane z tym wymogi, nie tylko w sferze warunków formalnoprawnych, ale także meritum swego działania.

ZACHĘTY I BARIERY

Idea współpracy PKA z komisjami środowiskowymi wiąże się z kolejnym dylematem akredytacji, jakim jest interpretacja pojęcia środowisko. Niewątpliwie bowiem istnieje ryzyko swoistej inflacji komisji środowiskowych, które mogą być dość swobodnie powoływane do życia i niekoniecznie muszą mieć charakter reprezentatywny dla istotnej części środowiska ani też nie muszą operować standardami świadczącymi o szczególnej dbałości o jakość edukacji, zwłaszcza w rozumieniu systemu stałego monitorowania i doskonalenia jakości.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia akredytacji środowiskowej w Polsce, widać dwie drogi dojścia do powstania rozwiązań instytucjonalnych. Pierwsza związana jest z działalnością Komisji Akredytacyjnej SEM „Forum”, która powstała w wyniku inicjatywy grupy szkół biznesu. Porozumienie to ma charakter otwarty o tyle, że każda kolejna szkoła, która uzyska akredytację SEM „Forum”, otrzymuje równocześnie prawo przystąpienia do porozumienia, a zarazem prawo do kształtowania ewentualnych zmian w standardach akredytacyjnych, tudzież uczestniczenia w powoływaniu komisji akredytacyjnej. Istotne jest przy tym, że to ona prowadzi całe postępowanie, łącznie z nadaniem akredytacji. Porozumienie ogranicza się do akceptacji standardów akredytacyjnych, powoływania komisji oraz pełnienia roli instytucji odwoławczej w przypadku ewentualnych sporów pomiędzy komisją a ocenianymi szkołami. Istotne jest także i to, że członkowie komisji nie muszą być, i w praktyce w znacznej mierze nie są, osobami pełniącymi jakiekolwiek konkretne funkcje w szkołach proponujących kandydatów do komisji ani w żadnej innej instytucji, nie muszą to nawet być członkowie SEM „Forum”.

Drugie rozwiązanie dotyczące tworzenia komisji środowiskowych typowe jest dla komisji akredytacyjnych powołanych przez różne grupy uczelni państwowych. W tym przypadku komisje akredytacyjne są mniej lub bardziej ściśle powiązane z konferencjami rektorów, co oznacza, że środowisko jest dość wyraźnie identyfikowane z określoną grupą szkół wydzieloną na podstawie kryterium przynależności do określonego rodzaju uczelni wyższych. Dla omawianego wariantu komisji środowiskowych charakterystyczny jest także specyficzny tryb powoływania członków komisji, którymi są generalnie osoby oddelegowane do pracy w komisji przez poszczególne uczelnie, przy czym zarówno w przypadku UKA, jak i FPAKE, członkami komisji są prorektorzy ds. dydaktyki.

Nie negując samej idei komisji akredytacyjnych, mniej lub bardziej wyraźnie afiliowanych przy różnych konferencjach rektorów w układzie branżowym, należy jednak zauważyć, że rozwiązanie takie może, z jednej strony, działać jako zachęta do tworzenia kolejnych komisji akredytacyjnych opartych na tym kryterium, a z drugiej, może niekiedy być barierą rozwiązań integrujących środowisko wyodrębniane na podstawie kryterium przynależności do określonej dyscypliny naukowej i związanych z tym kierunków studiów. W tym miejscu warto zauważyć, że akredytacja szczególnie obecnie popularnych kierunków ekonomicznych jest możliwa, bądź będzie w niedługiej przyszłości zarówno w ramach Komisji Akredytacyjnej SEM „Forum”, jak i poprzez Komisję Akredytacyjną FPAKE oraz UKA, a być może także KAUT oraz jeszcze inne instytucje.

KOMISJA KOMISJI

Istnienie wielu komisji środowiskowych oferujących możliwość akredytacji danego kierunku studiów nie jest oczywiście czymś niemożliwym do akceptacji. Jednakże im więcej będzie tego typu instytucji, tym większego znaczenia nabierać będzie pytanie o rzeczywistą reprezentatywność a zarazem kryteria, na podstawie których dana komisja środowiskowa mogłaby być uznana za na tyle znaczącą, by jej działania mogły być uwzględnione przez PKA. Wielość komisji środowiskowych oferujących akredytację tych samych czy bardzo zbliżonych kierunków studiów wiąże się także z potrzebą wypracowania jakichś form współpracy pomiędzy poszczególnymi komisjami środowiskowymi po to, by w ramach tych samych kierunków studiów, reprezentowanych w różnych typach uczelni, nie obowiązywały skrajnie odmienne standardy dotyczące tego, co wiążę się z sylwetką absolwenta i prowadzącą do jej osiągnięcia ścieżką edukacyjną. W praktyce widoczne są już przykłady prób pewnych działań dążących do szerszej integracji środowiskowej, jak np. zarezerwowanie w składzie Komisji Akredytacyjnej FPAKE jednego miejsca dla reprezentanta środowiska uniwersytetów czy też podpisany w swoim czasie list intencyjny pomiędzy UKA a Komisją Akredytacyjną SEM „Forum” w sprawie nawiązania współpracy w zakresie akredytacji kierunków ekonomicznych.

Problem wielości komisji środowiskowych wiążę się z pytaniem o potrzebę ewentualnej instytucjonalizacji współpracy pomiędzy nimi poprzez powołanie ponadśrodowiskowej, w dotychczasowym rozumieniu pojęcia środowisko, komisji akredytacyjnej, a zarazem o celowość swoistej akredytacji akredytujących. Wiąże się to m.in. z Komisją Akredytacyjną przy KRASP. Niewątpliwie mogłaby ona stać się „komisją komisji” i stanowić forum, które pozwalałoby na wypracowywanie różnych form współpracy pomiędzy już istniejącymi i być może w przyszłości jeszcze powoływanymi do życia komisjami środowiskowymi. Problemem może być jednak to, że KRASP reprezentuje co prawda niezwykle istotną część szkolnictwa wyższego, ale nie całość. Co za tym idzie, pojawia się pytanie, czy Komisja Akredytacyjna KRASP mogłaby stanowić forum współpracy otwarte dla wszystkich liczących się inicjatyw środowiskowych, w tym także tych, które identyfikowane są przede wszystkim z sektorem szkół niepaństwowych, a także, czy komisja ta mogłaby aspirować do roli jedynej instytucji uwiarygodniającej innych akredytujących? Odpowiedź na to ostatnie pytanie nie może być twierdząca, zwłaszcza że trzeba pamiętać, iż znaczna część szkół wyższych, zarówno państwowych, jak i niepaństwowych, zapewne jeszcze długo, a nawet być może nigdy, nie spełni warunków umożliwiających im członkostwo w KRASP, co nie jest jednak tożsame ze stwierdzeniem, że poziom dydaktyki i jakość nauczania przynajmniej w części tych szkół muszą być niższe niż w szkołach do KRASP należących i że związane z nimi ewentualne komisje akredytacyjne muszą być z góry traktowane jako zaniżające standardy jakości nauczania. Idea Komisji Akredytacyjnej KRASP rodzić może także pytanie, czy nie stanie się to impulsem do tworzenia komisji akredytacyjnych przy innych ciałach, takich, jak np. Konferencja Rektorów Uczelni Niepaństwowych? Na dodatek, gdyby KRASP miała uzyskać osobowość prawną i stać się w jakiejś mierze kolejnym ogniwem w sieci instytucji współdecydujących o działaniach państwa jako regulatora rynku edukacyjnego, to wiązać się to będzie m.in. z kwestią relacji pomiędzy PKA a Komisją Akredytacyjną KRASP.

KU AKREDYTACJI INSTYTUCJI

Znaczna część kwestii związanych ze współdziałaniem różnych komisji środowiskowych wiąże się z kolejnym problemem, jaki dotyczy wyboru pomiędzy akredytacją instytucji a akredytacją programów czy też kierunków. Jak na razie w Polsce na poziomie środowiskowym realizowana jest akredytacja programów. Sprawa jest przy tym o tyle trudna i złożona, że siłą rzeczy znaczna część standardów uwzględnianych w procedurze akredytacyjnej musi mieć charakter instytucjonalny i nie da się ich sprowadzić do wymiaru związanego wyłącznie z danym programem czy kierunkiem. Problemy związane z tworzeniem standardów kierunkowych i realizacją akredytacji programowej powodują, że coraz częściej pojawia się postulat przejścia do akredytacji instytucji. W zakresie nauk ekonomicznych akredytacja taka jest już w Polsce realizowana, ale jako akredytacja zagraniczna, a jej wyrazem jest uzyskanie akredytacji EQUIS przez Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego.

Niewątpliwie, przejście w ramach akredytacji środowiskowej do akredytacji instytucji w znacznej mierze rozwiązałoby problemy dotyczące chociażby sygnalizowanej już kwestii spójności standardów związanej z wielością instytucji, które oferują bądź będą oferowały w przyszłości akredytację kierunków ekonomicznych. Zastanawiając się nad trudnościami przejścia od akredytacji programów do akredytacji instytucji, należy wskazać dwie kwestie. Pierwsza to problem różnych trybów nauczania w tej samej uczelni. Niestety, mimo że formalnie studia zaoczne czy wieczorowe powinny różnić się od studiów dziennych tylko inną organizacją zajęć, w rzeczywistości – zwłaszcza studia zaoczne, a w szczególności wtedy, gdy są prowadzone poza macierzystą siedzibą uczelni – stanowią niekiedy jedynie dość bladą kopię studiów dziennych. Świadomość tego swoistego istnienia kilku instytucji edukacyjnych w ramach oficjalnie jednej instytucji powoduje, że akredytacja najczęściej nie tylko dotyczy konkretnego kierunku, ale na dodatek z podkreśleniem jej ważności tylko dla określonego trybu studiów. Tak więc, dopóki będzie występował problem nadmiernej rozbieżności realiów studiów dziennych i zwłaszcza studiów zaocznych, dopóty trudno będzie, co nie znaczy, że jest to niemożliwe, odejść od akredytacji programów i kierunków na rzecz akredytacji instytucji.

Druga bariera w przechodzeniu od akredytacji programów do akredytacji instytucji wiąże się z kwestią podziału studiów na kierunki. Niestety, chociażby w ramach edukacji ekonomicznej, wyraźna jest tendencja do tworzenia kolejnych kierunków studiów, co stoi w sprzeczności z coraz częściej artykułowaną potrzebą kształcenia bardziej ogólnego i przygotowującego do dalszego kształcenia i specjalizacji raczej poprzez edukację na poziomie pomagisterskim, związaną z przebiegiem kariery zawodowej. Formą podkreślania odrębności kierunków jest tworzenie wyrażających tę odmienność standardów akredytacyjnych. Tak więc akredytacja instytucji mogłaby stanowić formę artykulacji idei nadrzędności kształcenia na poziomie związanym z określoną dyscypliną czy grupą dyscyplin naukowych w stosunku do kształcenia schodzącego na poziom subdyscyplin.

KWESTIA CELU

Obok pytania o możliwość przejścia od akredytacji programów do akredytacji instytucji, reprezentanci różnych inicjatyw związanych z akredytacją środowiskową będą musieli także – być może wyraźniej niż w przeszłości, kiedy popularność akredytacji w Polsce była znikoma – odpowiedzieć na pytanie o zasadniczy cel danej inicjatywy akredytacyjnej (promowanie już obowiązujących w niektórych instytucjach rozwiązań jako wzorców godnych naśladowania, których osiągnięcie oznacza zarazem spełnienie przez daną instytucję wymogów przyjęcia do „klubu jakości”, czy też bardziej promowanie samej idei wdrażania i stosowania systemów zapewniania jakości dzięki wspólnie wypracowanym standardom, co wiąże się raczej z interpretacją jakości w kategoriach stałego procesu doskonalenia, w którym żadna instytucja a priori nie może być postrzegana jako ta, która już zrealizowała wszystkie czy większość zadań i może być bezdyskusyjnym wzorem do naśladowania przez innych). Kwestia celu inicjatyw akredytacyjnych wiąże się z pytaniem o zakładany stopień powszechności (bardzo wysokie bariery wejścia i zarazem niezwykle elitarny charakter czy raczej akredytacja jako coś dostępnego, co prawda nie dla każdego, ale też i nie wyłącznie dla bardzo wąskiego grona instytucji).

W tle pytania o powszechność akredytacji pojawia się problem granic akredytacji środowiskowej. Jeśli bowiem otrzymają ją wszyscy oferujący studia w ramach danego kierunku czy dyscypliny, to czy nadal będzie możliwe traktowanie akredytacji jako swoistego wyróżnika przynależności do klubu jakości? Być może wyjściem w takiej sytuacji będzie okresowa weryfikacja standardów i związane z tym regularne „podnoszenie poprzeczki”, a w konsekwencji – potrzeba nowej akredytacji. Być może – co zresztą niekiedy już przewija się jako idea w dyskusjach o przyszłości akredytacji środowiskowej – pojawi się swoista gradacja poziomów akredytacji i wynikający z tego ranking uczelni.

Zasygnalizowane problemy odnoszące się do akredytacji w Polsce związane są z występującymi na powyższej „mapie akredytacji” znakami zapytania. Oczywiście podniesione kwestie nie wyczerpują listy możliwych problemów. Jednakże to właśnie przedstawione problemy i ich rozwiązanie w znacznej mierze stanowić będą o efektywności działań akredytacyjnych. Należy przy tym pamiętać, że akredytacja może jedynie stanowić formę wymuszania przestrzegania pewnego minimum wymogów w zakresie jakości edukacji (akredytacja państwowa) lub zachęcać i sankcjonować działania związane z wykraczaniem poza to minimum (akredytacja środowiskowa). Jednakże ani akredytacja środowiskowa, ani państwowa nie są w stanie zastąpić wewnętrznych mechanizmów i systemów zapewniania jakości, a te z kolei wymagają rzeczywistego przekonania uczestników procesu edukacyjnego, a zwłaszcza kadry dydaktycznej, do potrzeby traktowania doskonalenia jakości jako niezbędnego i naturalnego elementu całego procesu funkcjonowania szkoły wyższej.
 

Prof. dr hab. Marek Ratajczak, ekonomista, pracuje w Katedrze Makroekonomii AE w Poznaniu.

Komentarze