|
|
Badania naukoweNie podoba się jej określenie menedżer, nie nazywa siebie
szefem. Beata Machnik
Był rok 1993. W siedzibie Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk zjawiła się kilkuosobowa grupa studentów. – Sześć, a może siedem osób – wspomina dr Maria Kałamajska-Saeed. Młodzi historycy sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, którzy postanowili reaktywować Koło Naukowe. Planowali wyjazd na Litwę – jedna z ich koleżanek pochodziła z Wileńszczyzny. Dr Kałamajska-Saeed jest autorką monografii Ostrej Bramy. Studenci poprosili
o instrukcję: dokąd mogliby pojechać będąc na Litwie? Co, jako historycy sztuki,
powinni zobaczyć? Od słowa do słowa, pani doktor zdecydowała się na wyjazd i
przewodniczenie grupie młodych zapaleńców. W efekcie zdjęcia obiektów robił jeden ze studentów, wówczas początkujący fotograf. – Niewiele z tego wyszło – śmieje się dr Kałamajska. – Ale ten pierwszy objazd pokazał, że pasujemy do siebie i możemy razem pracować. Kiedy wywołano zdjęcia, studenci zajęli się ich rozpoznawaniem i opisem obiektów, które się na nich znalazły. Zarówno wyjazd, jak i sporządzanie opisów zabytków, zostały potraktowane jako część programu studiów. Ale że podejście grupy do pracy nie przypominało „odrabiania pańszczyzny”, charakterystycznego dla studenckiej braci, zapał badawczy przetrwał do następnego roku. – Koniecznie chcieli tam znowu pojechać – mówi pani doktor. – Pojechałam z
nimi. Tak się wszystko zaczęło i trwa do tej pory. PRZEŁAMAĆ IGNORANCJĘDo pewnego momentu mapa dokumentująca miejsca prac inwentaryzacyjnych Koła Naukowego była czytelna. Obszary dzisiejszej Litwy i Białorusi upstrzone znakami pobytu historyków sztuki oddawały wielkość przedsięwzięcia. Gdy spoglądamy na mapę po dziewięciu latach od pierwszego wyjazdu, wzrok gubi się w gęstej siatce miejscowości. Prace inwentaryzacyjne prowadzono wg klucza terytorialnego. Ich punktem wyjścia były schematy organizacyjne diecezji wileńskiej i pińskiej z 1939 roku. – W badaniach uwzględniliśmy wszystkie te obiekty z obszaru obecnej diecezji grodzieńskiej, które istniały przed 1939 rokiem – mówi dr Kałamajska-Saeed. – Nawet małe kościoły wybudowane pod koniec lat 30. mają dla nas wartość. W takich obiektach można znaleźć rzeczy użyczone przez starsze parafie – podobny ruch zawsze istniał i istnieje. Nie można lekceważyć danej miejscowości tylko dlatego, że parafia w niej istniejąca jest bardzo młoda. Uważne oko historyka sztuki wyławiało zatem nie tylko kościoły parafialne i klasztorne, ale również ich filie i kaplice. – Zwróciliśmy uwagę na obiekty, które przez lata istniały niezauważone – mówi organizatorka prac inwentaryzacyjnych. – Literatura dotycząca zabytków na terytorium, które przed wojną obejmowało połowę Polski, jest żałośnie uboga. W dwudziestoleciu międzywojennym, które było zbyt krótkim czasem na wytworzenie silnego środowiska badaczy, przyswojono publiczności zaledwie parę „rodzynków”, natomiast świadomość pejzażu kulturowego całego terytorium była żadna. Okres powojenny nie przyniósł w tej kwestii żadnych zmian. Zaniedbania w
rozpoznaniu tego fragmentu dziedzictwa kulturowego owocują dziś niewiedzą, a
nawet ignorancją ze strony współczesnego społeczeństwa. Dr Maria
Kałamajska-Saeed w swoim artykule publikowanym na łamach „Przeglądu Wschodniego”
pisała w 1999 roku: Z ignorancji tej rodzą się dwie przeciwstawne, obie równie
niedobre postawy – obojętność lub nastawienie a priori roszczeniowe, aczkolwiek
bez pojęcia, czego te roszczenia miałyby konkretnie dotyczyć. ODWIECZNY PROBLEM – FUNDUSZEDla młodych historyków sztuki coroczne objazdy były świetną lekcją zawodu. – Dostali twardą szkołę pracy w trudnym terenie i w spartańskich warunkach – mówi dr Kałamajska. – Dzięki temu, już jako magistrowie i przyszli doktorzy, sprawdzają się dziś w Instytucie Sztuki PAN, a konkretnie przy opracowywaniu Katalogu Zabytków Sztuki Polskiej. Prowadząc prace inwentaryzacyjne młodzi zapaleńcy mogli się nauczyć, że praca badawcza, obok fascynującej przygody, wiąże się z trudem pozyskiwania ludzi i funduszy. Gdyby nie przychylność biskupa diecezji grodzieńskiej, który zgodził się na odwiedzanie kościołów, praca byłaby niemożliwa. Wydatny wkład w prace inwentaryzacyjne miał w tym przypadku także pełnomocnik rządu ds. dziedzictwa kulturalnego za granicą oraz jego białoruski odpowiednik. Dzięki życzliwości dyrekcji dawnego Muzeum Ateizmu, a dziś Muzeum Historii Religii w Grodnie, grupa mogła wynająć samochód i kierowcę. – Z pieniędzy, które dostawaliśmy, trzeba się było rozliczać – mówi dr Kałamajska. – Oddawaliśmy dług w postaci kart inwentarzowych ze zdjęciami. Tak było do 1997 roku, kiedy udało mi się uzyskać trzyletni grant KBN. W ubiegłym roku nie było już objazdu inwentaryzacyjnego. Przyszedł teraz czas na spożytkowanie zebranego materiału i przystąpienie do pisania monografii poszczególnych kościołów. Trzeba było skoncentrować się na badaniach źródeł archiwalnych. – Większość materiałów źródłowych, które powstawały w okresie wizytacji biskupich, jest przechowywana w Wilnie. W finansowaniu pobytu i prac badawczych wspierała nas tym razem Fundacja Lanckorońskich – mówi pani doktor. Dzięki pobytowi w Wilnie historykom sztuki udało się pozyskać ponad 1800 stron kserokopii opisów i inwentarzy kościelnych z XVII-XX w., a także reprodukcje projektów, planów i rysunków oraz dawnych fotografii. W niewielkim pomieszczeniu udostępnionym przez Instytut Sztuki PAN przechowywane są dziś materiały z wszystkich wyjazdów. Dotyczą one obiektów, których dotąd nie było w literaturze naukowej: ponad 150 kościołów i kaplic z wyposażeniem. Opisano wiele ołtarzy, organów, malowideł ściennych, obrazów i rzeźb, naczyń, szat liturgicznych, a także starodruków i rękopisów. Posegregowane w teczkach opisy i fotografie czekają na ostateczną redakcję i opublikowanie. Dr Kałamajska-Saeed, kierując się zasadą podziału administracyjnego, przygotowała już do druku pierwsze monografie kościołów z terenu dawnego województwa nowogródzkiego. Kolejne tomy mają objąć województwa trockie i wileńskie. Forma publikacji opiera się na sprawdzonym standardzie Katalogu zabytków sztuki w Polsce, wykorzystując też przykład dziewięciu tomów omawiających kościoły i klasztory dawnego województwa ruskiego, jakie pod red. prof. Jana K. Ostrowskiego ukazały się dotąd w serii Materiały do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, wydawanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie. Zwięzły tekst zawiera historię miejscowości, parafii oraz danej budowli, opis architektury, wyposażenia i stanu zachowania. Jest też miejsce na zarys problematyki artystycznej, przedstawienie stanu badań i aneksów archiwalnych. Do tych ostatnich dr Kałamajska przywiązuje szczególną wagę. – Ponieważ archiwalia dotyczące tych obiektów znajdują się poza granicami Polski i trudniej jest do nich dotrzeć, postanowiłam umieścić ich jak najwięcej – mówi dr Kałamajska. – Chcę pokazać także materiały pozwalające odtworzyć wygląd obiektów już nieistniejących. W przygotowanym tomie mam taki przypadek – jest to ruina kościoła i klasztoru, która przetrwała do dziś w szczątkowej formie. Dzięki materiałom źródłowym można o nich sporo napisać. Zdaniem dr Kałamajskiej, na obszarach dawnego Księstwa Litewskiego jest
jeszcze mnóstwo do zrobienia. – Olbrzymia praca na pokolenia – jak sama mówi. W
najbliższym czasie nie będzie jednak kolejnych wyjazdów, trzeba zająć się już
zebranym materiałem. Na razie nie ma pieniędzy na druk pierwszej części tomu
Kościołów i klasztorów rzymskokatolickich dawnego województwa nowogródzkiego,
ale w dr Kałamajskiej–Saeed duch nie słabnie: – Liczę, że współpraca z
krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury i Fundacją na rzecz Nauki Polskiej
pozwoli na opublikowanie pierwszego tomu. Cała idea jest dostrzeżona i
pozytywnie oceniana przez te instytucje. Czy będą na to pieniądze – to jest
osobna kwestia. |
|
|