Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 1/2002

Romantyczny zryw i duch porządku
Poprzedni Następny

Badania naukowe

Nie podoba się jej określenie menedżer, nie nazywa siebie szefem.
Woli wyrażenie spiritus movens, które faktycznie najlepiej oddaje charakter
zarówno samej pani doktor, jak i pracy, którą z grupą młodych historyków
sztuki wykonuje od kilku lat.

Beata Machnik

 Fot. Stefan Ciechan

 Siedziba Instytutu Sztuki PAN

 Był rok 1993. W siedzibie Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk zjawiła się kilkuosobowa grupa studentów. – Sześć, a może siedem osób – wspomina dr Maria Kałamajska-Saeed. Młodzi historycy sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, którzy postanowili reaktywować Koło Naukowe. Planowali wyjazd na Litwę – jedna z ich koleżanek pochodziła z Wileńszczyzny.

Dr Kałamajska-Saeed jest autorką monografii Ostrej Bramy. Studenci poprosili o instrukcję: dokąd mogliby pojechać będąc na Litwie? Co, jako historycy sztuki, powinni zobaczyć? Od słowa do słowa, pani doktor zdecydowała się na wyjazd i przewodniczenie grupie młodych zapaleńców.
– Ten wyjazd był totalną amatorszczyzną – wspomina. – Nie mieliśmy nawet profesjonalnego fotografa, bo ten, z którym byliśmy umówieni, nagle zachorował. Studenci znaleźli koleżankę, która pracowała w prasie. W przeddzień wyjazdu okazało się, że ma wysoką temperaturę i nie będzie mogła z nami jechać.

W efekcie zdjęcia obiektów robił jeden ze studentów, wówczas początkujący fotograf. – Niewiele z tego wyszło – śmieje się dr Kałamajska. – Ale ten pierwszy objazd pokazał, że pasujemy do siebie i możemy razem pracować.

Kiedy wywołano zdjęcia, studenci zajęli się ich rozpoznawaniem i opisem obiektów, które się na nich znalazły. Zarówno wyjazd, jak i sporządzanie opisów zabytków, zostały potraktowane jako część programu studiów. Ale że podejście grupy do pracy nie przypominało „odrabiania pańszczyzny”, charakterystycznego dla studenckiej braci, zapał badawczy przetrwał do następnego roku.

– Koniecznie chcieli tam znowu pojechać – mówi pani doktor. – Pojechałam z nimi. Tak się wszystko zaczęło i trwa do tej pory.
Celem kolejnych wyjazdów stały się prace inwentaryzacyjne zabytków sztuki sakralnej Kościoła rzymskokatolickiego na terenach, które przed rozbiorami wyznaczały terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego.

PRZEŁAMAĆ IGNORANCJĘ

Do pewnego momentu mapa dokumentująca miejsca prac inwentaryzacyjnych Koła Naukowego była czytelna. Obszary dzisiejszej Litwy i Białorusi upstrzone znakami pobytu historyków sztuki oddawały wielkość przedsięwzięcia. Gdy spoglądamy na mapę po dziewięciu latach od pierwszego wyjazdu, wzrok gubi się w gęstej siatce miejscowości.

Prace inwentaryzacyjne prowadzono wg klucza terytorialnego. Ich punktem wyjścia były schematy organizacyjne diecezji wileńskiej i pińskiej z 1939 roku. – W badaniach uwzględniliśmy wszystkie te obiekty z obszaru obecnej diecezji grodzieńskiej, które istniały przed 1939 rokiem – mówi dr Kałamajska-Saeed. – Nawet małe kościoły wybudowane pod koniec lat 30. mają dla nas wartość. W takich obiektach można znaleźć rzeczy użyczone przez starsze parafie – podobny ruch zawsze istniał i istnieje. Nie można lekceważyć danej miejscowości tylko dlatego, że parafia w niej istniejąca jest bardzo młoda.

Uważne oko historyka sztuki wyławiało zatem nie tylko kościoły parafialne i klasztorne, ale również ich filie i kaplice. – Zwróciliśmy uwagę na obiekty, które przez lata istniały niezauważone – mówi organizatorka prac inwentaryzacyjnych. – Literatura dotycząca zabytków na terytorium, które przed wojną obejmowało połowę Polski, jest żałośnie uboga. W dwudziestoleciu międzywojennym, które było zbyt krótkim czasem na wytworzenie silnego środowiska badaczy, przyswojono publiczności zaledwie parę „rodzynków”, natomiast świadomość pejzażu kulturowego całego terytorium była żadna.

Okres powojenny nie przyniósł w tej kwestii żadnych zmian. Zaniedbania w rozpoznaniu tego fragmentu dziedzictwa kulturowego owocują dziś niewiedzą, a nawet ignorancją ze strony współczesnego społeczeństwa. Dr Maria Kałamajska-Saeed w swoim artykule publikowanym na łamach „Przeglądu Wschodniego” pisała w 1999 roku: Z ignorancji tej rodzą się dwie przeciwstawne, obie równie niedobre postawy – obojętność lub nastawienie a priori roszczeniowe, aczkolwiek bez pojęcia, czego te roszczenia miałyby konkretnie dotyczyć.
W ostatnich latach owa terra incognita zaczęła pojawiać się w projektach badawczych i publikacjach zarówno polskich, jak i litewskich, białoruskich czy ukraińskich. Rodzimą „jaskółką” były wydawane od 1986 roku przez Instytut Sztuki PAN Materiały do dziejów rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej Romana Aftanazego. Dzięki badaniom prowadzonym pod kierunkiem dr Kałamajskiej-Saeed coraz wyraźniej rysuje się szansa dopełnienia wizerunku pejzażu artystyczno-kulturowego tych ziem.

ODWIECZNY PROBLEM  – FUNDUSZE

Dla młodych historyków sztuki coroczne objazdy były świetną lekcją zawodu. – Dostali twardą szkołę pracy w trudnym terenie i w spartańskich warunkach – mówi dr Kałamajska. – Dzięki temu, już jako magistrowie i przyszli doktorzy, sprawdzają się dziś w Instytucie Sztuki PAN, a konkretnie przy opracowywaniu Katalogu Zabytków Sztuki Polskiej.

Prowadząc prace inwentaryzacyjne młodzi zapaleńcy mogli się nauczyć, że praca badawcza, obok fascynującej przygody, wiąże się z trudem pozyskiwania ludzi i funduszy. Gdyby nie przychylność biskupa diecezji grodzieńskiej, który zgodził się na odwiedzanie kościołów, praca byłaby niemożliwa. Wydatny wkład w prace inwentaryzacyjne miał w tym przypadku także pełnomocnik rządu ds. dziedzictwa kulturalnego za granicą oraz jego białoruski odpowiednik. Dzięki życzliwości dyrekcji dawnego Muzeum Ateizmu, a dziś Muzeum Historii Religii w Grodnie, grupa mogła wynająć samochód i kierowcę.

– Z pieniędzy, które dostawaliśmy, trzeba się było rozliczać – mówi dr Kałamajska. – Oddawaliśmy dług w postaci kart inwentarzowych ze zdjęciami. Tak było do 1997 roku, kiedy udało mi się uzyskać trzyletni grant KBN.

W ubiegłym roku nie było już objazdu inwentaryzacyjnego. Przyszedł teraz czas na spożytkowanie zebranego materiału i przystąpienie do pisania monografii poszczególnych kościołów. Trzeba było skoncentrować się na badaniach źródeł archiwalnych. – Większość materiałów źródłowych, które powstawały w okresie wizytacji biskupich, jest przechowywana w Wilnie. W finansowaniu pobytu i prac badawczych wspierała nas tym razem Fundacja Lanckorońskich – mówi pani doktor.

Dzięki pobytowi w Wilnie historykom sztuki udało się pozyskać ponad 1800 stron kserokopii opisów i inwentarzy kościelnych z XVII-XX w., a także reprodukcje projektów, planów i rysunków oraz dawnych fotografii. W niewielkim pomieszczeniu udostępnionym przez Instytut Sztuki PAN przechowywane są dziś materiały z wszystkich wyjazdów. Dotyczą one obiektów, których dotąd nie było w literaturze naukowej: ponad 150 kościołów i kaplic z wyposażeniem. Opisano wiele ołtarzy, organów, malowideł ściennych, obrazów i rzeźb, naczyń, szat liturgicznych, a także starodruków i rękopisów. Posegregowane w teczkach opisy i fotografie czekają na ostateczną redakcję i opublikowanie. Dr Kałamajska-Saeed, kierując się zasadą podziału administracyjnego, przygotowała już do druku pierwsze monografie kościołów z terenu dawnego województwa nowogródzkiego. Kolejne tomy mają objąć województwa trockie i wileńskie. Forma publikacji opiera się na sprawdzonym standardzie Katalogu zabytków sztuki w Polsce, wykorzystując też przykład dziewięciu tomów omawiających kościoły i klasztory dawnego województwa ruskiego, jakie pod red. prof. Jana K. Ostrowskiego ukazały się dotąd w serii Materiały do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, wydawanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie. Zwięzły tekst zawiera historię miejscowości, parafii oraz danej budowli, opis architektury, wyposażenia i stanu zachowania. Jest też miejsce na zarys problematyki artystycznej, przedstawienie stanu badań i aneksów archiwalnych. Do tych ostatnich dr Kałamajska przywiązuje szczególną wagę.

– Ponieważ archiwalia dotyczące tych obiektów znajdują się poza granicami Polski i trudniej jest do nich dotrzeć, postanowiłam umieścić ich jak najwięcej – mówi dr Kałamajska. – Chcę pokazać także materiały pozwalające odtworzyć wygląd obiektów już nieistniejących. W przygotowanym tomie mam taki przypadek – jest to ruina kościoła i klasztoru, która przetrwała do dziś w szczątkowej formie. Dzięki materiałom źródłowym można o nich sporo napisać.

Zdaniem dr Kałamajskiej, na obszarach dawnego Księstwa Litewskiego jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. – Olbrzymia praca na pokolenia – jak sama mówi. W najbliższym czasie nie będzie jednak kolejnych wyjazdów, trzeba zająć się już zebranym materiałem. Na razie nie ma pieniędzy na druk pierwszej części tomu Kościołów i klasztorów rzymskokatolickich dawnego województwa nowogródzkiego, ale w dr Kałamajskiej–Saeed duch nie słabnie: – Liczę, że współpraca z krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury i Fundacją na rzecz Nauki Polskiej pozwoli na opublikowanie pierwszego tomu. Cała idea jest dostrzeżona i pozytywnie oceniana przez te instytucje. Czy będą na to pieniądze – to jest osobna kwestia.

Komentarze