|
|
Życie akademickieCzłonkowie spółki, aktami notarialnymi, za wynagrodzeniem,
Izabella Wlazłowska Kilka miesięcy temu rozmawiałam z prof. Marianem Ochmańskim, dziekanem Wydziału Pedagogiki UMCS w Lublinie, i prof. Ryszardem Kuchą o perspektywach tego wydziału w sytuacji, kiedy w położonych o 65 km od Lublina Rykach od 5 lat działa niepaństwowa Wyższa Szkoła Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania. Oczywiście, dyskusji nie podlegała pozycja uniwersyteckiego wydziału o wieloletnich tradycjach i to samo dotyczyło wątpliwych zagrożeń, jakie mogła nieść rycka uczelnia. A nastawienie obydwu profesorów do tego typu uczelni, usytuowanych w małych miejscowościach, mogę scharakteryzować powiedzonkami, które wtedy od nich usłyszałam: „W każdej wsi WSI”, „W każdym powiecie po uniwersytecie”. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy niedługo potem obydwa nazwiska profesorskie znalazłam w składzie senatu WSUPiZ w Rykach. Zdziwienie tym większe, że już od jakiegoś czasu na łamach lubelskiej prasy zaczęły ukazywać się informacje o konfliktach w tej szkole, wzajemnych oskarżeniach, sprawach w sądzie itp. Postanowiłam bliżej przyjrzeć się ryckiej uczelni. Obraz, który się wyłonił, przekraczał wszelkie moje wyobrażenia. To nie była uczelnia, ale zżerana wewnętrznymi konfliktami machina do robienia wielkich pieniędzy. MIASTO AKADEMICKIE– Zbudujemy Cambridge w Rykach – stwierdził w 1995 roku prof. dr hab. Jan Bogusz, pracownik Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Razem z prof. Danutą Piekut-Brodzką rozpoczęli propagowanie idei rozwijania regionalnych szkół wyższych i zacierania różnic w kształceniu młodych ludzi mieszkających z dala od dużych ośrodków uniwersyteckich. Rozmowy wstępne z władzami tego 14-tysięcznego miasta sfinalizowane zostały
podjęciem przez radnych stosownej uchwały. 22 głosami za, przy 1 głosie
przeciwnym, radni zadecydowali, że Ryki chcą być miastem akademickim. W myśl
ustawy o szkolnictwie wyższym do powołania nim być zarówno osoba fizyczna, jak i prawna, która uzyskała zezwolenie MEN. 4 lipca 1996 roku utworzona została spółka Centrum Edukacji i Zarządzania (CeiZ), która po dokonaniu niezbędnych formalności uzyskała w MEN decyzję rejestracyjną (nr 113) Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach. 9-osobową spółkę tworzyli w równych udziałach pomysłodawcy szkoły, a więc warszawscy profesorowie: Danuta Piekut-Brodzka i Jan Bogusz oraz prof. Jan Łaszczyk, obecny dziekan Wydziału Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, prof. Mirosław Szymański, obecny prodziekan Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Franciszek Szlosek, pracownik dydaktyczny Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach i dr Adam Knap, pracownik dydaktyczny Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku, a także trzy mieszkanki Ryk i Dęblina: Halina Szałajko, Małgorzata Lewandowska i Grażyna Matejek, żony wojskowych (sami wojskowi nie chcieli formalnie być udziałowcami spółki). Oczywiście, nie było żadnej przeszkody prawnej, aby na zebrania spółki żony mogły swoim mężom udzielać pełnomocnictw. Paragraf 23. statutu WSUPiZ stwierdza, że rektora i prorektora powołuje założyciel, a więc spółka. Zarząd spółki na pierwszego rektora powołał prof. Jana Bogusza, a na prorektora prof. Danutę Piekut-Brodzką. W 40-lecie nadania praw miejskich Rykom odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy na budynku zajmowanym przez uczelnię. Trwał nabór studentów i wszyscy przygotowywali się do pierwszej inauguracji roku akademickiego 1997/98. Z czesnego wpłacanego przez studentów zaczęły napływać spore pieniądze. A te spowodowały, że nie budowanie wyższej uczelni z nowoczesną infrastrukturą dydaktyczną, w której zechcieliby wykładać profesorowie o najwyższych kwalifikacjach – jak umyślili sobie profesorowie Brodzka i Bogusz – stało się nadrzędnym celem działania członków spółki, ale wysokości ich wynagrodzeń i dodatkowych profitów płynących ze szkolnych pieniędzy. WEWNĘTRZNE SPRAWY SZKOŁYNa kilka dni przed inauguracją roku akademickiego rektor i prorektor uczelni
odwołani zostali przez zarząd spółki. W uchwale napisano: W szkole nie powinien
być zatrudniony prof. Bogusz na żadnym stanowisku. Studentów powitał prof.
Szlosek, powołany na nowego rektora przez spółkę – założyciela. – W tym czasie
kpt. wojskowych służb specjalnych Paweł Lewandowski miał u mnie otwarty przewód
doktorski – mówi prof. Bogusz – a dr Knap przez kilka lat był adiunktem w
kierowanej przeze mnie katedrze dydaktyki w ówczesnej Wyższej Szkole Pedagogiki
Specjalnej w Warszawie. Tak więc dostałem od nich pierwszy cios w plecy, bo jako
rektor odmówiłem podpisania umów o pracę w sugerowanych przez nich wysokościach.
Uważałem je za zbyt wygórowane. Dziś wszyscy pobierają pensje znacznie wyższe od
tych, których wówczas nie chciałem podpisać. Starałem się nie dopuścić do
przekształcenia ryckiej uczelni w przedsiębiorstwo produkujące pieniądze dla
kilku osób. Niestety, stało się inaczej. Prof. Szlosek funkcję rektora pełnił do lipca 2000 r. Sam z niej zrezygnował. Czyniono wówczas rektorowi zarzuty, że m.in. podpisywał umowy o pracę z zagranicznymi wykładowcami, płacąc im o wiele więcej niż to wynikało z liczby godzin wykładów, że pobrał ogromne pieniądze za koncepcję utworzenia nowego wydziału ekonomicznego uczelni, który nie powstał, a także, że rozpoczął działalność do dziś rzutującą na funkcjonowanie uczelni. Posłużę się dokumentem: 11 grudnia 2000 r. zarząd spółki CEiZ (w podpisie prezes zarządu dr A. Knap) zawiadomił udziałowców, że 27 stycznia 2001 r. odbędzie się Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników. W pkt. 2 czytamy: Przyjęcie wyczerpujących wyjaśnień od byłego rektora WSUPiZ F. Szloska w sprawach powołania przez niego nielegalnych punktów kształcenia działających w miastach: Warszawa, Łódź, Siedlce, Radom, Opole, Biłgoraj (inne) pod firmą WSUPiZ w Rykach w okresie, kiedy F. Szlosek pełnił funkcję rektora, co spowodowało bezpośrednie zagrożenie wykreślenia szkoły z rejestru uczelni niepaństwowych, a tym samym uznanie w całości za nielegalną. W tekście Nabici w studia, opublikowanym w styczniu br. lubelski „Dziennik Wschodni” napisał: 400 studentów biłgorajskiej placówki WSUPiZ z siedzibą w Rykach nie ma pojęcia, że kształcą się w szkole, która działa nielegalnie. Henryk Bednarski, pełniący obowiązki rektora (od września 2001 r. – przyp. IW) wyjaśnia, że placówka w Biłgoraju formalnie nie jest filią, ale punktem konsultacyjnym... Do takiej działalności zezwolenie jest również potrzebne, więc właśnie zamierza o nie wystąpić. A że kilkuset ludzi nie ma zielonego pojęcia o zasadach, na jakich zdobywają wiedzę, rektor Bednarski uważa za zupełnie normalne. – Nie widzimy potrzeby informowania studentów, bo uważamy, że są to wewnętrzne sprawy szkoły. ZAWYŻONY KOSZTORYSTymczasem po rektorze Szlosku w lipcu 2000 r. jego miejsce zajął dr Adam Knap, który w tym czasie pełnił także funkcję prezesa spółki, więc niejako sam się na to stanowisko powołał. W związku z dwuznaczną sytuacją wspólnicy postanowili wybrać nowy zarząd spółki, który już zgodnie z prawem powołałby nowego rektora. Niestety, niezgodność interesów poszczególnych wspólników spowodowała, że do lubelskiego Sądu Gospodarczego zaczęły napływać sprawy o uchylenie uchwał, o wyłączenie wspólników itp. Andrzej Łopuszański, sędzia Sądu Gospodarczego w Lublinie, w wypowiedzi dla prasy stwierdził: – Kilkakrotnie sąd dążył do ugodowego rozwiązania konfliktu między wspólnikami. Nie było jednak takiej woli z ich strony. Trudno oprzeć się myśli, że o ile źle dzieje się w spółce, odbić się to musi także na szkole kształcącej przecież przyszłych nauczycieli. W tej sytuacji część wspólników zaproponowała, aby prof. Bogusz, który wciąż był udziałowcem spółki, objął ponownie stanowisko rektora. 18 grudnia 2000 r. wręczono prof. Boguszowi akt powołania go na to stanowisko. W tamtym okresie prowadzono duże prace remontowo-inwestycyjne w budynku głównym uczelni, które wykonywała firma Termotech z Chełma. Wybrał ją były rektor prof. Szlosek, ponieważ jej prezes Jacek Tokarski był studentem uczelni i, jak uważał rektor, powinien taniej od innych wykonać roboty na rzecz własnej uczelni. Kosztorysowa wartość robót określona została na 2 113 780 zł plus VAT, a termin ich realizacji na 30 września 2000 roku. Kiedy więc prof. Bogusz ponownie został rektorem, postanowił sprawdzić, dlaczego remont budynku jeszcze trwa, a jego koszt podwoił się. Wtedy okazało się, że 3 sierpnia 2000 r., a więc na dwa miesiące przed planowanym ich zakończeniem, rektor Knap wprowadził aneksem zmianę do umowy, podwyższając wartość robót do kwoty 3 792 000 zł plus VAT. Nastąpił więc ich wzrost o ponad 79 proc. Natomiast na koniec roku w pozycji bilansowej inwestycji widniała kwota 4 077 708 zł. Kolejne „nieścisłości” w dokumentacji, którą przejął prof. Bogusz, dotyczyły pozycji „hotel”, w której w zestawieniu zbiorczym widniała suma 463 883,28 zł, natomiast w zestawieniu wg dziennika widniało 163 883,28 zł. Co się stało z 300 000 zł stanowiącymi różnicę pomiędzy tymi pozycjami? W dokumentacji uczelni brak też było aktu notarialnego potwierdzającego nabycie działki w Kazimierzu nad Wisłą, zakupionej za 309 tys. zł. Jak stwierdził inspektor nadzoru Kazimierz Warowny, kosztorys, przedstawiony przez prezesa Termotechu J. Tokarskiego w związku ze zwiększeniem zakresu robót był zawyżony. Inspektor zakwestionował kwotę 236 000 zł, z czego aż 74 000 zł stanowiła wartość robót podwójnie naliczanych. CIĘŻKIE NARUSZENIE OBOWIĄZKÓWTo tylko niektóre z wielu nieścisłości w dokumentach, które przejął rektor Bogusz. Postanowił więc powołać specjalną komisję w celu ich zbadania oraz zwrócić się do MEN z prośbą o przysłanie resortowej kontroli (notabene do dziś MEN takiej kontroli nie przysłało). Prof. Szymański, w piśmie z 27 kwietnia 2001 roku skierowanym do prof. Bogusza stwierdził: Cieszę się niezmiernie, że zamierza pan powołać specjalną komisję w celu zbadania sytuacji w WSUPiZ w okresie rektorowania dr. A. Knapa. Czas nagli. Jeszcze trochę i nie będzie czego sprawdzać, bo WSUPiZ zostanie po prostu do końca rozgrabiona. Jakże prorocze były słowa prof. Szymańskiego. Tymczasem umyślono, że trzeba będzie jak najszybciej pozbyć się wsadzającego nos w dokumenty rektora Bogusza. Zarząd spółki pod przewodnictwem prezesa Knapa uznał, że w grudniu 2000 roku po raz kolejny nieprawnie powołał prof. Bogusza na rektora uczelni i w związku z tym odwołuje się go z tej funkcji. Nadal więc rektorem pozostawał dr Knap, który 7 czerwca 2001 roku aktem notarialnym nr 1236/01 oddał swoje uprawnienia J. Tokarskiemu, powołanemu na stanowisko dyrektora generalnego WSUPiZ, który, jako szef firmy Termotech, nadal remontował uczelnię, oraz Pawłowi Lewandowskiemu, którego powołał na stanowisko kwestora uczelni i jednocześnie jej prokurenta. Jednym więc podpisem rektor Knap przekazał całą swoją rektorską władzę osobom spoza grona założycieli uczelni. Rektor, niezgodnie ze statutem uczelni, upoważnił ich aktem notarialnym do podejmowania decyzji dotyczących zbywania i nabywania nieruchomości oraz praw majątkowych, zakładania i likwidowania rachunków bankowych oraz udzielania osobom trzecim upoważnienia do takich czynności, reprezentowania uczelni przed urzędami i sądami również w zakresie zadań inwestycyjnych, technicznych i gospodarczych i rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami uczelni z wyjątkiem nauczycieli akademickich. Ten ostatni zapis nie dotyczył jednak prof. Bogusza, którego 15 lipca 2001 r. dyrektor generalny J. Tokarski powiadomił pisemnie, że będzie z nim rozwiązana umowa o pracę na stanowisku profesora zwyczajnego, zawarta na czas nieokreślony. A dwa tygodnie później, nie znajdując widocznie rozsądniejszego powodu, rozwiązano z profesorem stosunek pracy w trybie natychmiastowym, czyli z art. 52 kodeksu pracy, a więc za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, ponieważ... „nie miał przeszkolenia bhp”. W podpisie z upoważnienia rektora Knapa ktoś złożył nieczytelny zygzak. Tymczasem doszło do przekazania ogromnych pieniędzy do prywatnych kieszeni niektórych członków spółki. W Powszechnym Banku Kredytowym w Chełmie w obecności warszawskiego notariusza spotkali się członkowie spółki: profesorowie Łaszczyk i Szlosek oraz Grażyna Matejek z prezesem firmy Termotech J. Tokarskim. Prof. Szymański spotkanie takie odbył miesiąc później w Warszawie. Członkowie spółki, aktami notarialnymi, za wynagrodzeniem, przenieśli swoje prawa autorskie do 1/9 koncepcji utworzenia uczelni w Rykach na firmę Termotech. A wynagrodzenie to było nie byle jakie, wynosiło bowiem po 750 tys. zł na każdego. BIZNES JEST BIZNESProfesorowie sprzedali też firmie budowlanej teksty swoich wykładów, skryptów dla studentów i opracowań, za które już wcześniej otrzymali wysokie honoraria z uczelni, w ramach umów o dzieło. I tak np. prof. Łaszczyk tylko za pozycję Analiza porównawcza planów i programów kształcenia na kierunkach pedagogicznych w wybranych uczelniach publicznych i niepublicznych otrzymał z ryckiej uczelni 52 240 zł, prof. Szlosek za Management i organizacja dostał 58 704 zł, a prof. Szymański za opracowanie ekspertyzy Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego a Wyższa Szkoła Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach otrzymał 54 240 zł. Wraz ze swoimi publikacjami profesorowie sprzedali też firmie budowlanej prawa do 1/9 części współautorstwa koncepcji utworzenia uczelni w Rykach i współautorstwa statutu tej uczelni. Zaskakuje wysokość 750 tys. zł, które otrzymała Grażyna Matejek jedynie za prawa do 1/9 części koncepcji utworzenia wyższej uczelni, statutu i regulaminów organizacyjnych uczelni, które to powstały „w wyniku jej działalności twórczej”, jak napisano w akcie notarialnym. – Pani Matejek jest osobą o podstawowym wykształceniu i nie wierzę w to, by wymyśliła koncepcję wyższej uczelni, jej statut czy regulamin. Połączenie jej osoby z tytułami profesorskimi od razu nasuwa podejrzenie o co najmniej dwuznaczność tej transakcji. Ale biznes widocznie jest biznes – usłyszałam od osoby, która poprosiła o zachowanie anonimowości. W tej sytuacji wspólnicy Jan Bogusz i Halina Szałajko złożyli doniesienie do prokuratury informując, że bez ich zgody, czego wymaga umowa spółki, czterech wspólników faktycznie odprzedało swoje udziały w spółce J. Tokarskiemu, „fabrykując” akty notarialne, w których „niby” sprzedali swoje prawa autorskie do utworów, za które uczelnia przecież już im raz zapłaciła. Aby dokonać tej transakcji, konta szkoły przeniesione zostały z Ryk do Chełma, a znajdującymi się na nich pieniędzmi studentów rektor i jednocześnie prezes spółki A. Knap poręczył wzięty przez J. Tokarskiego kredyt w wysokości 3 mln zł. Aby odzyskać te pieniądze J. Tokarski, już jako dyrektor generalny uczelni, ponownie odkupił od J. Tokarskiego, prezesa firmy Termotech, prawa autorskie, które firma ta dopiero co nabyła. By za nie zapłacić, uczelnia mimo negatywnej opinii na wniosku kredytowym z powodu braku uchwały walnego zgromadzenia spółki-założyciela, wydanej pierwotnie przez Oddział Regionalny PBK SA w Lublinie, otrzymała kredyt. 17 sierpnia 2001 r. spłata kredytu zabezpieczona została hipoteką na budynku głównym uczelni. Prawie natychmiast uczelnia odkupiła od firmy Termotech prawa autorskie, ale już za kwotę 3 250 000 zł. PROKURATOR I AUTORYTETNa początku ubiegłego roku ówczesny minister edukacji narodowej prof. Edmund Wittbrodt otrzymał pisemną informację o nieprawidłowościach w ryckiej uczelni. Jak poinformowała Teresa Bader, dyrektor Departamentu Szkół Wyższych MENiS, departament zajmuje się blisko 250 niepaństwowymi uczelniami, wobec których prowadzi nadzór. – Nie bardzo wiadomo, z kim w Rykach rozmawiać, bo zarządy spółki są aż trzy, wszyscy skarżą się na wszystkich, więc trzeba poczekać na postanowienia sądu w sprawie właściciela. WSUPiZ w Rykach – powiedziała dyr. Bader – otrzymała z MEN 5-letnią licencję na nauczanie studentów, a jej termin upływa w maju 2002 roku. 4 września 2001 r. Centralne Biuro Śledcze KGP w Lublinie wszczęło dochodzenie w sprawie nieprawidłowości związanych z działalnością uczelni, a w grudniu 2001 r. Prokuratura Rejonowa w Puławach wszczęła śledztwo w sprawie działania na szkodę spółki CEiZ oraz WSUPiZ, tj. o przestępstwo z art. 296 1 kk., które przejęła obecnie Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Lublinie prowadzi nadal kilka różnych postępowań. Ponadto postępowania prowadzą jeszcze: Prokuratura Rejonowa w Opolu i Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Opolu. W Rejonowym Sądzie Pracy w Puławach i Rykach toczy się aktualnie 6 spraw wniesionych przez osoby, które jako „niewygodne” zostały zwolnione z pracy w uczelni (w tym sprawa prof. Bogusza). W Sądzie Gospodarczym w Lublinie toczy się kilka spraw o wyłączenie wspólników i uchylenie uchwał Walnego Zgromadzenia Wspólników. W tak napiętej sytuacji zaczęto rozglądać się za nową osobą, która swoim autorytetem przesłoni uczelniane afery. Inaugurację roku akademickiego 2001/02 otworzył więc prof. Henryk Bednarski z Warszawy, którego powołano na nowego rektora. – Nie bez kozery „ściągnięto” do Ryk prof. Bednarskiego – usłyszałam od osoby
związanej z uczelnią i proszącej o anonimowość. – Prof. Bednarski w latach
1987-88 był ministrem edukacji narodowej. Chcąc podreperować upadającą reputację
uczelni – kontynuuje mój rozmówca – sięgnięto także po lubelskich profesorów. W
składzie powołanego teraz senatu ryckiej uczelni są więc profesorowie: Janusz
Kirenko, Ryszard Kucha i sam dziekan Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS
prof. Marian Ochmański, a także ksiądz prof. Kazimierz Popielski z KUL. Ale to
autorytet prof. Bednarskiego położono na szali ubiegania się w MENiS o
przedłużenie licencji. Z jakim skutkiem? Ano zobaczymy, czy prof. Bednarski
potrafi teraz swoim nazwiskiem uratować toczoną aferami uczelnię w Rykach. |
|
|