|
|
W stronę historiiKartki z dziejów nauki w Polsce (36) Piotr H?bner Na mapie ośrodków akademickich w Polsce powinno się umieszczać także Zakopane – niegdyś letnią stolicę nauki polskiej. I to nie dlatego, że ciągnęli w Tatry wybitni uczeni... Trzy czwarte słuchaczy stanowili – jak się okazało – ludzie młodzi, do trzydziestego roku życia. Wśród zapisanych 456 osób było aż 245 kobiet. Sprzyjała koncepcji aura powstałej już mody na Zakopane. Była też w tle moda na odczyty, modnie podaną wiedzę, głośne nazwiska wykładowców. Liczyły się nieformalne powiązania towarzyskie i atmosfera przygody. Zarząd Towarzystwa wykorzystał tendencje liberalne, ówcześnie widoczne nawet we wschodniej części Europy, powiązane ze swobodami zrzeszania się – w granicach wyznaczanych przez prawo o stowarzyszeniach. Organizatorzy pertraktowali z kilkudziesięcioma uczonymi, mającymi wyrobione już uznanie, choć często nie mającymi katedry. Kontakty korespondencyjne prowadziło Biuro Towarzystwa, otwarte w lipcu 1904 roku w Zakopanem. Na wykłady zarezerwowano hotelową salę, miejscem konwersatoriów było mieszkanie prywatne. Inauguracyjny wykład O celach i zadaniach wolnych uniwersytetów przedstawił 31 lipca Kelles-Kraus. Systematycznie brało udział w dwóch cyklach zajęć 156 osób, zakwaterowanych w Zakopanem. Zajęcia były odpłatne. Nie wszyscy wykładowcy mieli talent dydaktyczny czy umiejętność pozyskiwania akceptacji słuchaczy. Jerzy Myśliński znalazł krytyczne relacje z zajęć prowadzonych przez takie sławy, jak Ludwik Krzywicki, Kazimierz Twardowski, Jan Baudouin de Courtenay. Żywo przyjęto wykłady Adama Mahrburga, Wilhelma Feldmana czy Kazimierza Kelles-Krausa. Wykłady Bolesława Limanowskiego ujawniły podstawowy dylemat: utrzymać poziom akademicki czy też dążyć do syntezy i – jak określił sam Limanowski – popychać myśli słuchacza w pewnym kierunku. Nie ma wątpliwości, iż popychał. Zorganizowano mu na koniec huczne pożegnanie i zapowiedziano składkę na druk Socjologii (co nastąpiło dopiero w 1919 roku). W przedmowie Limanowski bez żenady przyznaje: (...) pisałem mój zarys nauki społecznej nie mając żadnych książek pomocniczych. Spragnieni wiedzy słuchacze nie musieli być zbyt wymagającym audytorium – w połowie zajmowali się sami studiami lub pracą nauczycielską. Krytykowali jednak nieprzygotowanie zajęć, zwłaszcza konwersatoryjnych. Brakowało fachowej biblioteki, Stefan Żeromski objął patronat nad jej budową. Doraźne emocje wzbudzały próby indoktrynacji, protestowali zwłaszcza słuchacze o orientacji narodowo-demokratycznej. Zdecydowana większość słuchaczy wywodziła się z zaboru rosyjskiego – profesura krakowska starała się zatrzymać własnych studentów, uruchamiając na miejscu wykłady wakacyjne UJ. Obawy budził polityczny kontakt wolnego uniwersytetu (PPS zorganizowała przy tej okazji konferencję i serię odczytów). Możliwy był też po stronie słuchaczy dyletantyzm, wynikający z przemieszania pojęć i wartości. Już sama nazwa sugerowała, że inne uniwersytety wolne nie są. Wakacyjna efemeryda miała poważną kontynuację w postaci uruchomionego w roku następnym w Warszawie Towarzystwa Kursów Naukowych. |
|
|