Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 9-10/2002

Finanse szkół wyższych
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Działania władz edukacyjnych zmierzają w kierunku tworzenia miejsc studiowania w tych uczelniach, które kształcą drożej.

Józef Szabłowski

 

Fot. Stefan Ciechana

  Główny Urząd Statystyczny wydał kolejną publikację Szkoły wyższe i ich finanse w 2001 r. Dane statystyczne przedstawione na prawie 600 stronach są interesujące w odniesieniu nie tylko do liczby studentów, kierunków studiów, ale także do finansów.

W roku 2001/02 naukę na studiach wyższych pobierało 1718,7 tys. osób, w tym w uczelniach niepaństwowych (łącznie z uczelniami organizacji wyznaniowych) 509 279, czyli 29,6 proc. całej populacji.

Jakie są finanse uczelni państwowych i niepaństwowych? Czy szkoły niepaństwowe to dobry biznes? Jak przedstawiają się finanse uczelni niepaństwowych na tle państwowych? Są to pytania, na które odpowiedź możemy uzyskać stosując pewne przeliczenia i komentarze do danych zawartych w publikacji GUS. Na wstępie wypada jednak stwierdzić, że poprzez analizę finansów można w znacznym stopniu ocenić działalność jednostki, jej gospodarność i racjonalność działań obecnych i przyszłych. Przez pryzmat finansów można też oceniać politykę edukacyjną organów państwowych.

UDZIAŁ W PKB

W Polsce udział wydatków publicznych na szkolnictwo wyższe w 2001 r. wynosił 0,89 proc. PKB. W wybranych krajach wskaźnik ten, łącznie z subsydiami dla szkół prywatnych (1998), wynosił: we Włoszech 0,68 proc., w Wielkiej Brytanii 0,83 proc., w Hiszpanii 0,84 proc., w Niemczech 0,97 proc., we Francji 1,01 proc.

W Polsce prywatne uczelnie, poza Katolickim Uniwersytetem Lubelskim i Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, subsydiów ani dotacji budżetowych w zasadzie nie otrzymują. W roku 2001 udział wydatków w PKB w naszym kraju wynosił: z budżetu państwa – 0,89 proc., z opłat za studia w uczelniach państwowych i niepaństwowych – 0,44 proc., razem – 1,33 proc.

W sumie udział wydatków na szkolnictwo wyższe w Polsce był wyższy niż w takich krajach, jak: Włochy – 0,84 proc. PKB, Niemcy – 1,04 proc. PKB, Francja – 1,1 proc. PKB, Wielka Brytania – 1,1 proc. PKB.

Społeczeństwo polskie wykazywało dużą skłonność do angażowania swoich pieniędzy w zdobywanie wyższego wykształcenia. Skłonność ta w proc. PKB była wyższa niż w krajach Europy Zachodniej. Udział wydatków na szkolnictwo niepaństwowe jest relatywnie niski, w 2001 r. wynosił 0,22 proc. PKB. Udział ten w ogólnych wydatkach społeczeństwa na edukację na poziomie wyższym wynosił 16,5 proc. i nie był proporcjonalny do udziału studentów kształconych przez uczelnie niepaństwowe, który wynosił 30 proc. W sumie udział wydatków na szkolnictwo wyższe, liczony w procentach PKB, był stosunkowo wysoki, choć 1 proc. PKB co innego oznacza w Polsce i w Niemczech w kwotach globalnych.

WYNIK FINANSOWY I JEGO PODZIAŁ

Zysk netto uczelni państwowych wyniósł 358,5 mln zł, a niepaństwowych – 327,7 mln zł. Porównanie tych liczb wskazywałoby, że uczelnie niepaństwowe są bardziej rentowne. Jednak nie można tak stwierdzić, ponieważ wyniki te kształtują się w odmiennych warunkach metodologicznych i nie są porównywalne.

W uczelniach niepaństwowych wynik finansowy w większości został przeznaczony na działalność statutową. Z wyniku tego finansowane są m.in. inwestycje. W roku 2001 szkoły niepaństwowe przeznaczyły na inwestycje i remonty kapitalne kwotę 363,9 mln zł, a więc znacznie więcej niż zysk bilansowy netto (327,7 mln zł). Dodatkowe sumy pochodziły z wpłat założycieli, kredytów i amortyzacji. Na podstawie tych liczb można jednoznacznie stwierdzić, że uczelnie niepaństwowe przeznaczają wypracowane nadwyżki na rozwój swojej bazy materialnej i jest to z pewnością ich atut. Zysk przeznaczony na cele inne niż statutowe w uczelniach państwowych i niepaństwowych jest niewielki i wynosi około 2 proc. globalnej sumy zysku.

PRZYCHODY UCZELNI

Uczelnie uzyskują przychody z następujących tytułów: dotacji z budżetu na działalność dydaktyczną i badania naukowe, odpłatności za zajęcia dydaktyczne i pozostałych źródeł. Ważną rolę spełnia też pomoc materialna dla studentów. Przychody uczelni państwowych i niepaństwowych w roku 2001 przedstawiono w tablicy 1.

W tablicy 1 przedstawiono dane liczbowe w przeliczeniu na jednego studenta dziennego i zaocznego łącznie. Jest to uzasadnione tym, że:
* odpłatność za studia w wielu uczelniach jest jednakowa dla studentów dziennych, wieczorowych i zaocznych, a w renomowanych uczelniach państwowych często wyższa niż w uczelniach niepaństwowych;
* koszty kształcenia na studiach zaocznych nie są niższe niż na studiach stacjonarnych, ponieważ główną pozycją kosztów są płace z narzutami, a za zajęcia w sobotę i niedzielę są stosowane przeliczniki do przepracowanych godzin. W uczelniach zawodowych, a takich jest większość wśród uczelni niepaństwowych, wymiar czasu zajęć na studiach zaocznych wynosi 80 proc. w stosunku do czasu zajęć na studiach dziennych.

KOSZTY KSZTAŁCENIA

Koszty kształcenia są prawie 2,5-krotnie wyższe w uczelniach państwowych w przeliczeniu na jednego studenta. W roku 2001 wynosiły one: w uczelniach państwowych 6997 zł, w niepaństwowych – 2852 zł. Z czego wynikają te różnice? Przedstawiciele uczelni państwowych najczęściej twierdzą, że szkoły niepaństwowe nie prowadzą badań naukowych. Jednak nie jest to do końca prawdą. Wszystkie uczelnie, które uzyskały uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich, muszą wykazać się prowadzeniem badań naukowych i zostało to potwierdzone przez ekspertów MENiS. Wydatki na badania naukowe w uczelniach niepaństwowych nie są objęte statystyką, co zaniża procent wydatków na te badania w PKB. Przychody z działalności badawczej szkół państwowych są objęte statystyką i ich wielkość tylko w niewielkim stopniu może tłumaczyć różnice w kosztach.

Wyniki badań dla gospodarki, co potwierdzają kolejne wydania rocznika statystycznego GUS, są raczej malejące. W latach 1990-2000 liczba udzielonych patentów na wynalazki zmniejszyła się prawie 3,5-krotnie, a liczba udzielonych praw ochronnych w tym okresie obniżyła się ponaddwukrotnie. Oczywiście, przedstawiciele nauki będą narzekali na małą aktywność praktyki gospodarczej, a przedstawiciele życia gospodarczego na słabą pomoc płynącą ze strony nauki. Wzajemne narzekania nie rozwiążą jednak problemu.

Źródło: Szkoły wyższe i ich finansowanie w 2001 r., GUS, Warszawa 2002 i obliczenia własne.

 

Struktura kosztów w układzie rodzajowym w uczelniach państwowych i niepaństwowych jest dość podobna. Główną pozycję w kosztach stanowią wynagrodzenia. W uczelniach państwowych 56,9 proc., a w niepaństwowych – 56,5 proc. Łącznie ze składkami na ubezpieczenia społeczne w uczelniach państwowych daje to 70,1 proc. kosztów. W szkołach niepaństwowych wskaźnik ten jest niższy o 6,2 punktu procentowego. pojawiające się na tym tle stwierdzenia, że uczelnie niepaństwowe płacą profesorom dwu- lub trzykrotnie wyższe pobory niż uczelnie państwowe, są nierealne i nie potwierdzone danymi statystycznymi (por. np. wypowiedź prof. A. Bałandy w: Anna Paciorek, Dzielenie biedy, „Rzeczpospolita”, 24.10.2002). W uczelniach niepaństwowych relatywnie mniej pieniędzy wydaje się na utrzymanie administracji. Uczelnie te nie muszą też stosować „urawniłowki” wynagrodzeniowej w poszczególnych grupach zatrudnionych. Formy prawne zatrudnienia pozwalają na elastyczne nawiązywanie i rozwiązywanie stosunku pracy.

Uczelnie niepaństwowe znacznie częściej korzystają z usług zewnętrznych, co jest zgodne ze światowymi tendencjami. Mają w udziale niższe tzw. pozostałe koszty, w tym również podróże służbowe.

Wyższe koszty kształcenia uczelnie państwowe tłumaczą prowadzeniem w większym stopniu kosztochłonnych kierunków studiów. Jednak nie wyjaśnia to do końca problemu. Nawet na porównywalnych kierunkach studiów różnice te są oczywiste. Wskazuje to na konieczność pogłębionych analiz i podejmowania odpowiednich decyzji racjonalizujących wydatki.

INWESTYCJE

Uczelnie państwowe otrzymują na inwestycje dotacje, które są księgowane poza wynikiem finansowym, bezpośrednio na zwiększenie funduszu podstawowego. Nakłady na inwestycje i remonty budynków w przeliczeniu na 1 studenta w roku 2001 wynosiły: w uczelniach państwowych 1365 zł, w niepaństwowych – 715 zł. Wynika z tego, że możliwości inwestycyjne szkół państwowych są prawie dwukrotnie wyższe w porównaniu z niepaństwowymi, które praktycznie nie uzyskują żadnych subsydiów. Niezależnie od tego istnieją postulaty, aby nakłady na inwestycje w uczelniach państwowych zwiększyć kilkakrotnie. Należy jednak podkreślić, że inwestowanie zarówno w uczelniach państwowych, jak i niepaństwowych wymaga wszechstronnych analiz i jest obarczone długofalowymi skutkami. Niedoinwestowanie szkół w stosunku do liczby studentów i prowadzonych badań naukowych stwarza dyskomfort – ciasnota w salach wykładowych, niedobór pomieszczeń laboratoryjnych itp. Groźniejsze wydaje się przeinwestowanie, tworzenie powierzchni niepotrzebnych, których wykorzystanie w przyszłości będzie niepełne lub wątpliwe. Utrzymanie tych niepotrzebnych pomieszczeń będzie zwiększało koszty stałe, a przy znacznym zmniejszeniu się liczby studentów może nawet drastycznie wpłynąć na podwyższenie jednostkowych kosztów kształcenia. Wydaje się, że zagadnienie to nie jest rozpatrywane i analizowane w długim horyzoncie czasu, a nadmiar inwestycji może w przyszłości powodować pustostany, jak po akcji „1000 szkół na tysiąclecie” i po inwestycjach lat 70.

Trzyletni horyzont analizy, z punktu widzenia kadencji władz uczelni, jest niewystarczający. Uczelnie muszą mieć strategię swego rozwoju opracowaną na okres 15-20 lat. Dane demograficzne na to pozwalają, ponieważ przyszli studenci do roku 2020 już się urodzili. Uczelnie nie mają jednak wystarczających informacji, wynikających ze strategii resortowej w zakresie rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2020. Trzeba jednak przyjąć, że wystąpią dwie tendencje, które będą wyraźnie zmniejszały zapotrzebowanie na nowe inwestycje budowlane w szkolnictwie wyższym. Pierwsza to wyraźne zmniejszenie liczby ludności w wieku 19-24 lat w latach 2005-20 z 3948 tys. do 2325 tys., czyli o 41 proc. Już w roku 2002 zanotowano zmniejszenie się liczby przyjęć na I rok studiów zarówno w uczelniach państwowych, jak i niepaństwowych. Druga to rozwój nauczania i kontaktów na odległość. Student prawdopodobnie będzie mniej czasu spędzał na uczelni, bo będzie miał szeroki dostęp do informacji w domowym laboratorium informatycznym. Bezpośrednie kontakty mistrz-uczeń, przynajmniej w jakimś stopniu, zmienią swój charakter. Już kilkadziesiąt lat temu zauważono, że biurowce wieczorami i nocą świecą pustkami, a mieszkania nie są wykorzystane w czasie dnia. Spostrzeżenia te mają na celu głównie zwrócenie uwagi na fakt, że procesy inwestycyjne w uczelniach wyższych wymagają głębszych analiz, nie mogą być rozpatrywane w trzyletnim horyzoncie kadencji władz, ponieważ będą wywierały skutki na całe dziesięciolecia. W mniejszym stopniu dotyczy to remontów i modernizacji obiektów już istniejących. Tworzenie inwestycji bez wiarygodnych analiz niepotrzebnie obciąża podatników, powoduje, że strumienie środków finansowych nie wędrują tam, gdzie są najbardziej potrzebne i mogą przynieść najwyższe efekty.

POMOC MATERIALNA DLA STUDENTÓW

Z danych zawartych w publikacji GUS wynika, że z budżetu państwa w roku 2001 na pomoc materialną dla studentów przyznano kwotę 755,9 mln zł, w tym dla studentów uczelni niepaństwowych 10,5 mln zł, co stanowi 1,39 proc. ogółu środków przeznaczonych na ten cel. Udział studentów studiów dziennych w szkołach niepaństwowych wynosi 15,2 proc. (2001). Oznacza to, że studenci uczelni niepaństwowych otrzymują pomoc materialną ponad 10 razy niższą w stosunku do studentów uczelni państwowych. Takie rozwiązanie w opinii studentów szkół niepaństwowych, jak również Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych, jest niesprawiedliwe, tym bardziej że studenci dzienni szkół państwowych mają bezpłatną naukę. Studenci uczelni niepaństwowych płacą czesne, które nie jest rekompensowane, przynajmniej w znacznym stopniu, w ramach pomocy materialnej państwa.

Studenci uczelni niepaństwowych w swoich dążeniach powołują się na ustęp 4 art. 70 Konstytucji RP: Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają system indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów. Studenci mają też prawo wyboru uczelni. Obecny sposób rozdziału środków dyskryminuje studentów uczelni niepaństwowych i same uczelnie.

Postulujemy w związku z tym, aby środki te były rozdysponowane w proporcjonalnym stopniu dla wszystkich studentów. Postulujemy, aby studenci uczelni niepaństwowych, począwszy od 2003 r., mogli korzystać ze wszystkich form pomocy materialnej (stypendia socjalne, stypendia dla osób niepełnosprawnych, zapomogi, dopłaty do prowadzenia domów, stołówek studenckich, stypendia za wyniki w nauce, dopłaty do zakwaterowania i posiłków) na równi ze studentami uczelni państwowych.

CZY TO DOBRY BIZNES?

Wydaje się, że lepszym biznesem są uczelnie państwowe. W przeliczeniu na 1 studenta dysponują w skali roku prawie 2,5-krotnie wyższymi dochodami. Uczelnie niepaństwowe muszą być jednostkami samowystarczalnymi pod względem finansowym. W przeciwieństwie do szkół państwowych są zagrożone bankructwem. Uczelni państwowej minister nie może zlikwidować. Uczelnie niepaństwowe mają twarde warunki finansowania, a państwowe miękkie. Nie sprzyja to rozwojowi racjonalności wydatków. Jeżeli przyjęlibyśmy, że uczelnia niepaństwowa to dobry biznes, należałoby eksperymentalnie jedną czy kilka uczelni państwowych sprywatyzować i przekonać się, jakie wówczas będą miały wyniki. Uczelnie niepaństwowe dysponują skromnymi funduszami i walczą o przetrwanie.

PRZESŁANKA POLITYKI EDYKACYJNEJ

Państwo powinno kreować miejsca w tych uczelniach, gdzie koszty kształcenia są niższe. Konkurencja kosztowa powinna też istnieć między szkołami państwowymi przy zachowaniu standardów nauczania. Praktyka jednak jest odwrotna. Koszty kształcenia przy rozdziale środków budżetowych nie odgrywają żadnej roli.

Działania władz edukacyjnych zmierzają w kierunku tworzenia miejsc studiowania w uczelniach, które kształcą drożej. Wymienić tu należy możliwość tworzenia zamiejscowych ośrodków dydaktycznych według wątpliwych kryteriów, przy standardach kadrowych o 50 proc. niższych niż normalne, tworzenie państwowych szkół zawodowych w sytuacji, gdy liczba miejsc w uczelniach jest wyższa od podaży osób mogących studiować. Państwo nie tworzy też równoprawnych systemów pomocy materialnej dla studentów, rozdawanie bezpłatnych miejsc na studiach dziennych odbywa się bez społecznie akceptowanych kryteriów. Organy państwowe przyglądają się biernie nierównej walce konkurencyjnej w układzie sektorowym i wewnątrz sektorów. W rozwiązaniach prawnych i finansowaniu preferuje się największe jednostki edukacyjne, kosztem regionów najsłabiej rozwiniętych.

W trzech ostatnich latach uczelnie państwowe zwiększały przyjęcia studentów prawie o 50 proc. Jest rzeczą oczywistą, że w takim samym stopniu nie mogą wzrosnąć dotacje budżetowe, ponieważ nie pozwala na to dynamika PKB. W najbliższych latach należy spodziewać się ze strony uczelni państwowych silnej presji na dodatkowe dotacje budżetowe albo też nastąpi racjonalizacja wydatków i okaże się, że koszty kształcenia ulegną obniżeniu. Organy państwowe pod względem pomocy materialnej dzielą studentów na swoich i obcych, tzn. tych z uczelni państwowych i tych z niepaństwowych. W polityce edukacyjnej ciągle kreuje się rozwój bezpłatnego studiowania, jakby było ono rzeczywiście bezpłatne. Nieuwzględnienie kosztów kształcenia przy rozdziale środków powoduje, że odpowiednie organy państwowe wystawiają słone rachunki polskim podatnikom.

Prof. dr hab. Józef Szabłowski, ekonomista, rektor Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku, pełni funkcję przewodniczącego Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych.

 

Komentarze