|
|
Pół wieku AkademiiO przeszłości prawie nie rozmawiano. Dyskutanci skupili się nad rozwiązaniami
Spotkanie zorganizowało Centrum Upowszechniania Nauki PAN (jego dyrektor prof. Bogdan Ney pełnił honory gospodarza) pod patronatem Rady Upowszechniania Nauki przy Prezydium PAN (przewodniczący Rady prof. Franciszek Grucza prowadził obrady). Dyskutantom przekazano wcześniej zestaw pytań, obejmujący rozległe pole problemów, z jakimi borykają się Polska Akademia Nauk i nauka w Polsce. Obszerność i rozrzut tych zagadnień spowodowały, że dyskusja była wielowątkowa. Trudno zrelacjonować ją i uporządkować według tematów. Każdy właściwie mówił o czymś innym, tylko kilka spraw zogniskowało uwagę grupy osób. Najlepiej więc będzie streścić głosy poszczególnych mówców. HISTORIA, ETYKA, FINANSEBogdan Ney podkreślił na wstępie nieurzędowy, towarzyski, przyjacielski i roboczy charakter spotkania. Mimo to, w podsumowaniu zawarł nadzieję, że wnioski z dyskusji przydadzą się w pracach komisji prof. Samsonowicza, powołanej do reformy Akademii. Do historii PAN odniósł się prof. Ignacy Malecki, przypominając kontrowersje wokół powstania instytucji. Wynikały one z przejęcia modelu rosyjskiej, carskiej akademii nauk, z nacisków politycznych, ambicji lokalnych, głównie krakowskich, oraz z wyboru tych a nie innych członków Akademii. Przypomnijmy, że o zaliczeniu w ich poczet decydował także czynnik polityczny. Według profesora, sukcesem było powołanie organizacji ponadregionalnej i wielodyscyplinowej, utworzenie instytutów problemowych przekraczających ramy dyscyplin. Było to ważne w latach 50., gdy na świecie nastąpiła eksplozja badań. Prof. Malecki opowiedział się przeciw tworzeniu nowej ustawy o PAN. Mówił, że Akademia powinna być uważana przez ministerstwo za eksperta w sprawach nauki. Postulował zwiększenie roli i aktywności komitetów PAN. O kwestiach etycznych mówił prof. Leszek Kuźnicki. – Jeżeli naprawdę chcemy cokolwiek zmienić, to nie zmieniajmy ustaw, tylko zmieniajmy siebie – mówił. Według niego, najistotniejsza jest kwestia postaw ludzi nauki. Napiętnował zwyczaj pełnienia wielu funkcji jednocześnie, pracę naukową w wielu miejscach. Apelował o presję środowiska w celu rugowania niewłaściwych postaw i o rozliczanie ludzi z ich obowiązków. Proponował widzenie struktury nauki w Polsce przez pryzmat członkostwa w UE. Stworzenie atrakcyjnych ośrodków naukowych w kraju uznał za warunek pozostania tu młodzieży. Finansami zajął się prof. Krzysztof Malinowski. Zauważył szkodliwość monopolu KBN jako grantodawcy. Granty powinny przyznawać różne agendy, nadzorowane przez Ministerstwo Nauki, z udziałem PAN jako eksperta. Oprócz konkurencji między grantobiorcami potrzebna jest konkurencja między grantodawcami. Apelował o ustalenie zasad współpracy PAN z uczelniami, tworzenie ośrodków naukowych, w których będą pracować osoby zatrudnione w różnych miejscach. Prof. Krzysztof Jakubowski mówił o upowszechnianiu i popularyzacji nauki. Specjalne znaczenie mają tu kolekcje i instytucje muzealne. Niestety, szczytna idea wielkiego narodowego muzeum historii naturalnej, powstała dwieście lat temu, wciąż pozostaje w sferze marzeń. UTYLITARYZM, INTEGRACJA, UPOWSZECHNIANIEUtylitarny aspekt badań naukowych ukazał prof. Franciszek Grucza. Społeczeństwo doceni naukę, gdy zobaczy płynące z niej korzyści. Potrzebne są więc wdrożenia, które dadzą coś społeczeństwu. Zaproponował szerokie rozumienie pojęcia nauki, która dziś przecież przenika się z przemysłem. – Jeśli nie chcą wdrażać inni, wdrażajmy sami – mówił. Nie tylko w naukach technicznych, lecz także w humanistyce. Wspomniał o założonym przez siebie zespole, który wdraża własne badania. Prof. Emil Nalborczyk, kontynuując temat, podał przykłady zarabiania na pracach badawczych. Akademia może i powinna osiągać zyski z własnych nieruchomości. Np. SGGW buduje kampus bez dotacji państwowej, z procentujących zysków ze sprzedaży gruntów. Mówił też o konieczności zmiany sposobu wybierania członków PAN (zwiększyć wpływ środowiska). W Akademii dominują Warszawa i Kraków, kryteria, według których ocenia się kandydatów, odbiegają od obiektywizmu. Kandydatów powinny delegować gremia niezależne, którymi są komitety. Wybór pozostawić należy członkom Akademii. O integracji środowiska naukowego wokół strategicznych problemów badawczych mówiła prof. Elżbieta Sarnowska-Temeriusz. Zaproponowała myślenie funkcjonalne (przeciw myśleniu strukturalistycznemu), które pozwoliłoby stworzyć wspólnoty problemowe. Dowartościowała znaczenie komitetów, podając przykład debaty o przebudowie polonistyki. Za brak dyskusji o istotnych problemach skrytykował Akademię red. Witold Błachowicz. Uczeni nie dyskutują o Unii Europejskiej, technice, przemyśle, autostradach i młodym pokoleniu. Często dzieli się włos na czworo, dyskutuje o niczym. Brak autorytetu Akademii wynika z wycofania się uczonych z udziału w posiedzeniach rządu czy KBN, a nieobecni nie mają racji. Prof. Kazimierz Sobczyk wystąpił z wnioskiem stworzenia na nowo Biura Kształcenia i Doskonalenia Kadr Naukowych, które kiedyś organizowało konferencje szkoleniowe na wysokim poziomie. Akademia powinna też organizować i koordynować w imieniu państwa badania naukowe, lepiej pokazywać swą działalność społeczeństwu, by zaistnieć w umysłach ludzi wykształconych. Zapytał, czy oddziały terenowe PAN starają się o upowszechnianie wiedzy. Brak umiejętności prowadzenia marketingu nauki pokazał prof. Jerzy Barzykowski. Postulował integrację środowiska. Zauważył, że popełniono fatalne błędy w prywatyzacji przedsiębiorstw, nie pamiętając o interesach nauki i zaplecza naukowo-technicznego. Wskazał wiele możliwości włączania się komitetów PAN w działania KBN. PROGRAMY, KOMITETY, POLITYKAProf. Jerzy Chmurzyński porównał toczącą się dyskusję do mówienia do lustra. Jest to sytuacja układu zamkniętego – powiedział. Dyskusja miałaby większą perspektywę, gdyby uczestniczyli w niej reprezentanci środowisk spoza Akademii. Decydenci nie interesują się nauką. W instytutach powinny być osoby zajmujące się popularyzacją badań. Prof. Władysław Włosiński powrócił do roli komitetów, które muszą jednak dysponować programami badań, opracowanymi przez siebie lub przez wydziały. Istnieją komitety, które nie stworzyły programu badań w swojej dziedzinie. Jeśli współodpowiedzialność wezmą na siebie komitety, ożywi to ich działalność. O polityce naukowej wypowiedział się prof. Witold Rosiński. Politykę tę powinien prowadzić minister nauki z zespołem odpowiednio dobranych doradców. Udane działanie zapewniłyby komitety, dostarczając materiałów niezbędnych do podejmowania właściwych decyzji w sferze gospodarki i nauki. Powinna przy tym istnieć ścisła więź między komitetami, umożliwiająca wymianę informacji. Zabierając głos po raz drugi, prof. Leszek Kuźnicki odniósł się do zarzutów, że Akademia jest na marginesie, że nie zajmuje się sprawami gospodarczymi. Jako przewodniczący Komitetu „Polska 2000 Plus” przypomniał o raportach i książkach wydawanych przez ten zespół, które rozprowadzane są wśród ministrów i posłów. – Akademia jest w pierwszej linii – powiedział, przypominając zasługi swego zespołu w powstrzymaniu podwyżki VAT na materiały budowlane. Ostatni głos należał do prof. Bogdana Neya. Skrytykował on wypowiedzi, z których wynika, że Akademia na nic nie ma wpływu. Zauważył, iż w planowaniu naukowym i ocenie nie można przykładać tej samej miarki do różnych dyscyplin. Niepochlebnie ocenił ucieczkę w statystykę w środowisku naukowym. Zaproponował rzeczową charakterystykę meritum osiągnięć kandydata we wnioskach na stopień naukowy, zamiast wyliczania publikacji. Profesor zakpił z narzekań na plagiaty. Gdzie byli recenzenci? – pytał. Błąd w zarządzaniu nauką – mówił – polega na ograniczaniu się do rozdziału pieniędzy, zamiast tworzenia programów. Z punktu widzenia nauk stosowanych, bardzo dotkliwy jest brak polityki gospodarczej państwa. Mówca odrzucił konieczność zmiany struktury PAN, opowiadając się raczej za poprawą organizacji pracy. – Każda struktura nadaje się do pracy. Może pomagać, może hamować, ale nie jest czynnikiem decydującym – podsumował. Natomiast kandydatów do PAN powinny typować komitety, które trzeba dowartościować. |
|
|