|
|
Felieton redakcyjnyMówi się często, że życie akademickie i naukowe nie znosi rewolucji. Znosi. Najlepszym tego przykładem są zmiany, jakie dokonały się w tych dziedzinach w naszym kraju na początku lat dziewięćdziesiątych – choćby stworzenie możliwości studiowania w uczelniach niepaństwowych czy oddanie decyzji o podziale pieniędzy na naukę w ręce uczonych i całkowita zmiana sposobu finansowania badań naukowych. Problem polega na tym, aby nowe rozwiązania nie zawierały wad, które już po kilku latach okażą się równie uciążliwe, jak te, dla których dokonywaliśmy rewolucji. Nie zawsze bowiem łatwo przewidzieć wszystkie konsekwencje proponowanych zmian. Tak się składa, że wokół trzech najważniejszych w tych dziedzinach instytucji toczą się właśnie gorące dyskusje dotyczące ich kształtu, a właściwie kształtu obszarów, za które odpowiadają. Myślę tu o Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu, Komitecie Badań Naukowych i Polskiej Akademii Nauk. Nikt już pewnie nie wie, od jak dawna (kto dziś jeszcze pamięta zespół ds. zmian w ustawie prof. Findeisena?) trwa dyskusja na temat nowego prawa o szkolnictwie wyższym. I choć kolejne nowelizacje i decyzje ministra oraz utworzenie Państwowej Komisji Akredytacyjnej dają nadzieję na uporządkowanie życia akademickiego, to nie jest jasne, czy „Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego” przybliża nas do nowej ustawy i czy ministerstwo jest w stanie podołać oczekiwaniom środowiska. Czy zatem historia kołem się toczy, a my jesteśmy zmuszeni do ciągłego doskonalenia modelu, który już miał być zbliżony do ideału, a przynajmniej powinien być znacznie lepszy? Na to wygląda. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie konstruktywne, zbliżające do dobrych rozwiązań dyskusje o tych i innych ważnych sprawach, będą mogli Państwo przeczytać na łamach „Forum Akademickiego” w nadchodzącym 2003 roku. Czego sobie i Państwu życzę. Andrzej Świć |
|
|